sobota, 4 stycznia 2014

13

Koniec roku i bal zbliżały się coraz szybciej. Tablice były porozwieszane na wszystkich korytarzach, a każda osoba podekscytowana motywem tej imprezy jakim była „Noc w Paryżu”.

Tak więc tej nocy odbywał się bal, na który Harry i Louis oczywiście wybrali się razem. Stali właśnie przed drzwiami frontowymi Harry’ego, ubrani w swoje najlepsze garnitury z bukiecikiem przypiętym do marynarek, a Johanna i Anne robiły swoim chłopcom pełno zdjęć, zanim ci wybrali się na imprezę. Zaskakujące było to, że Louis nawet oficjalnie nie zaprosił Harry’ego na bal. Chciał zrobić coś specjalnego.

Pomachali na pożegnanie swoim mamom i chwilę później wsiedli razem do pięknej, czarnej limuzyny.

- Proszę nas zabrać do parku. – powiedział do kierowcy Louis.

Harry siedział z tyłu, odrobinę zmieszany, że Louis zabrał go na bal w taki sposób. Jasne, byli ze sobą, ale Harry o wiele bardziej wolał to całe „Czy chciałbyś pójść ze mną na bal?”. Nie miał pojęcia co Louis wymyślił.

Gdy tylko dojechali do parku Louis otworzył Harry’emu drzwi i przytrzymał jego rękę. Harry westchnął i wysiadł z limuzyny.

- Louis, dlaczego tu jesteśmy? – zapytał Harry, wciąż odrobinę zły.

- Zaczekaj chwilę kochanie. Zamknij oczy. – uśmiechnął sięszatyn i zaprowadził Harry’ego na most przy zatoczce parku - Okej, otwórz. – szepnął uśmiechając się przy tym jak szalony, a gdy Harry otworzył oczy to co zobaczył zaparło mu dech w piersi.

Na drzewach, które otaczały zatoczkę wisiało siedem wielkich, udekorowanych plakatów, a na każdym z nich było jedno słowo. Wszystko razem tworzyło „CZY PÓJDZIESZ ZE MNĄ NA BAL HARRY?”. Plakaty były udekorowane w serpentyny, kokardki i jasne kolory, a pismo piękne, napisane lekką kursywą.

Osoby, które przechadzały się parkiem wiedziały, że ten Harry to szczęśliwiec, że ma kogoś takiego, kto to wszystko dla niego zrobił.

- L-Louis… - loczek przyłożył rękę do ust, gdy gapił się na to wszystko co go otaczało.

- Zayn pomógł mi z literami. Jest już między nami dobrze. – uśmiechnął się szeroko Louis całkowicie kochając reakcję Harry’ego.

Harry obrócił do niego swoją twarz, odsunął dłoń, którą zakrywał usta i chwilę później złączył ich wargi w kochającym pocałunku. Louis natychmiast odwzajemnił pocałunek, ale chwilę później odsunął się. Harry jęknął i zmarszczył brwi.

- Wciąż mamy na to czas na balu, głupku. – zachichotał, chwycił rękę Harry’ego i razem pobiegli z powrotem do limuzyny.

- Na bal! – powiedzieli kierowcy, gdy wskoczyli do samochodu.

Kiedy dojechali do szkoły Louis szedł razem z Harrym trzymając się za ręce. Dziewczyny były poubierane w swoje najlepsze płynące sukienki, wystylizowane fryzury i przepiękne makijaże, które idealnie komponowały się z bukiecikami na ich sukienkach lub nadgarstkach. Większość chłopaków skomponowała swoje smokingi z podobnymi ozdobami. Niektórzy uczniowie spoglądali na tę parę dość dziwnie, ale większość dziewczyn (i kilku chłopaków) machało w ich stronę z szerokimi uśmiechami.

Pierwszy taniec był wolny, tańczony do romantycznej piosenki. Harry trzymał swoje ręce wokół ramion Louisa, podczas, gdy Louis trzymał swoje ręce na talii chłopaka. Tańczyli wolno, pod słabym światłem. Salę gimnastyczną otaczało mnóstwo rekwizytów, które sprawiały, że wszystko wyglądało jak prawdziwy Paryż. Klasa stolarska zrobiła z drewna dużą wieżę Eiffla, różane krzaki, sztuczne uliczne światła, stoły przykryte delikatnym czarnym obrusem… Gdy chodziło o bal dla najstarszych klas szkoła zawsze odwalała kawał dobrej roboty.

- Wow, wykonali wspaniałą robotę. – uśmiechnął się Harry, gdy zaczął się rozglądać. Louis mruknął w odpowiedzi, podziwiając Harry’ego, który zdecydowanie nie przypominał dzisiaj tamtego Harry’ego. Nie do końca był pewien czy wolał tą nową czy starą wersję swojego chłopaka, ale jedyne co wiedział to, że kochał go takiego jakim był.

- Może przejdziemy się po szkole? Słyszałem, że udekorowali wszystkie korytarze. – skinął Louis w kierunku drzwi.

- Okej, brzmi fajnie. – uśmiechnął się Harry i poszli trzymając się za ręce i podziwiając paryskie motywy i dekoracje.

- Awww, spójrzcie na nasze gołąbeczki. – zagruchało nagle kilku kolesi, tuż za ich plecami.

- Hej chłopaki, może sprawimy by mały Harry zapamiętał tę noc na zawsze? – zaśmiał się jeden z nich, Brady i chwycił loczka za tył marynarki. Harry jęknął bezradnie, gdy zaciągnięto go do szatni, a Louis krzyknął biegnąc za nimi. Wtargnęli do szatni.

- Puść go do kurwy nędzy! – zawołał Louis.

Popchnęli Harr’ego na szafki, ściągając mu spodnie do kostek. Pozbawienie spodni na balu nie było zupełnie tym czego Harry tej nocy oczekiwał.

- Serio? Kto mnie zatrzyma? Ty i twój słodki chłopiec? – Brady zaśmiał się uderzając Harryego – Dalej chłopcy, śmiejcie się ze mną! Ty też Harry! – Brady rzucił im mordercze spojrzenie, nawet płaczącemu Harry’emu, a potem wszyscy zaczęli się śmiać.

- Lepiej zamknij swoje pierdolone usta kutasie! – warknął Louis stając przed nim nos w nos.

- Zmuś mnie. – zaśmiał się Brady.

Louis uderzył go mocno w nos, a później kolanem prosto w jelita. Brady upadł na zimną podłogę z głuchym odgłosem i zakrwawionym nosem.

Kilku innych mięśniaków kontynuowało zaczepianie Harry’ego uderzając go co jakiś czas.

- Gdzie twoje okularki Harry? Możesz ich potrzebować by zobaczyć nadchodzące to… - zaśmiał się jeden waląc Harry’ego w brzuch i kopiąc w genitalia. Harry zapiszczał z bólu, chwytając się rękami w bolące miejsce.

- Pieprzony dupku! – krzyknął Louis zanim podniósł kij do gry w krykieta, który leżał gdzieś na boku i zaczął uderzać czterech osiłków.

arry podniósł się na nogi i podbiegł do niego zalewając się łzami, które spływały po jego obolałych policzkach.

Po kilku minutach nauczyciele dotarli na miejsce. Louis schował kij, a Brady i jego koledzy leżeli na podłodze prawie tracąc przytomność. Nauczyciele zadzwonili po ich rodziców i odesłali ich wszystkich do domów.

*

Louis mówił do Harry’ego i czyścił go zanim wrócili z powrotem na bal. Gdy wszystko dobiegło końca wyszli razem na kilka drinków, a potem z powrotem wsiedli do swojej limuzyny. Nie byli całkowicie pijani, ponieważ gdyby byli ich mamy urwałyby im głowy.

Na szczęście Tomlinsonowie i Anne wyszli, dlatego chłopcy uprawiali niesamowity seks w piwnicy, gdzie potem długo siedzieli i obozowali.

Cóż za noc do zapamiętania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz