poniedziałek, 30 grudnia 2013

3

Ellie nie pojawiła się w szkole ani w poniedziałek, ani we wtorek. Niall telefonował do niej i dowiedział się, że dziewczyna przez weekend złapała lekkie przeziębienie i chciała to od razu wyleczyć, nie idąc na zajęcia. Blondynowi w pierwszej chwili wydało się to podejrzane, ale w końcu uwierzył, wmawiając sobie, że Ellie nie mogłaby go tak po prostu okłamać. We środę dziewczyna pojawiła się na zajęciach. Ale wyglądała bardzo marnie. Niall czuł, że przeziębienie, to mogła być tylko wymówka, aby dziewczyna nie chodziła na zajęcia. Dlatego też nie odstępował jej na krok w trakcie przerw. Chyba, że zdarzyły się wspólne zajęcia. Wtedy opiekuńczość przerosła Ellie. Dziewczyna przyznała mu się na biologii, że w sobotę poszła do Zayna.

- Co?! – wyrwało się Niallowi.

Chłopak złapał się za głowę, chcąc coś powiedzieć. Jednak jego uwagę przykuły spojrzenia osób, siedzących przed nim. Patrzyli wprost na niego z zainteresowaniem. Uniósł głowę. Pan Doubney stał przed jego ławką, lustrując go wzrokiem znad okrągłych binokli. Nie wyglądał na zadowolonego.

- Panie Horan, chce pan coś dodać do szczegółowej budowy serca? Czy ma pan może jakieś zastrzeżenia co do mojej nauki…

- Przepraszam, panie profesorze. To się więcej nie powtórzy.

Potulnie skupił się do samego końca zajęć na tym, co pan Doubney mówił i notował każdy szczegół. Był pewien, że na następnych zajęciach profesor go zapyta, a Niall za żadne skarby nie chciał podpaść. Chociaż ciągle zerkał na Ellie, myśląc, co takiego ją skłoniło do tego, aby poszła do mieszkania Zayna. Wiedział, jak zakończyła się ta wizyta. Choć usilnie wmawiał sobie, że Ellie naprawdę jest rozsądną dziewczyną i ciągle miał nadzieje.

*

- Niall, błagam cię, chodź ze mną do domu. Proszę, błagam, nawet na kolanach!

Dziewczyna rozpaczliwie uklękła przed chłopakiem, wzbudzając zainteresowanie osób przebywających przed szkołą. Niall pospiesznie chwycił ją za przedramiona, mocno pociągając ku górze. Nie chciał robić widowiska, a tym bardziej nie chciał ściągać na siebie uwagę ciekawskich. Ellie ze łzami w oczach patrzyła na niego, niemo prosząc, aby Niall nie działał pochopnie.

Odważyła się powiedzieć przyjacielowi, jak skończyła się noc u Zayna. Z początku szło wszystko jak najlepiej. Ale na sam koniec chłopak tak po prostu wyprosił ją z mieszkania i powiedział, że spodziewał się czegoś więcej. To był pierwszy raz Ellie, dlatego po tych słowach zwyczajnie załamała się i uciekła z pokoju swojego rówieśnika. Czuła się upokorzona sama przed sobą, a co dopiero przed przyjacielem, który ostrzegał ją przed Malikiem. Zawiodła Nialla swoim postępowaniem. Irlandczyk wiedział, że nie spieszyło się jej z seksem i czekała na tego jedynego. Czy Zayn był wart aż tyle?

- Ellie, ten sukinsyn cię skrzywdził. Myślisz, że zostawię to tak po prostu? – zapytał szeptem z niedowierzaniem. Przytulił ją z całej siły, całując w skroń. Kątem oka dostrzegł Hilary, opuszczającą budynek collage’u. – Hilary, zabierz ją do domu.

Ellie nie chciała pójść z przyjaciółką, ale stanowczość Nialla lekko ją przestraszyła. W pewnej chwili chłopak krzyknął na dziewczynę, że ma chociaż raz go posłuchać i pozwolić załatwić sprawę po męsku. Zrobiła jak kazał, nie miała innego wyjścia.

*

Niall zatrzymał się przed wejściem na salę gimnastyczną. Pewnie pchnął wielkie drzwi, wchodząc na długi i wąski korytarzyk. Niecałe pięć metrów dalej po lewej stronie była szatnia męska, do której wpadł bez skrępowania. Mimo, że paru zawodników drużyny koszykowej było w samych slipkach, on nie spojrzał nawet na nich. A mimo to usłyszał kąśliwą uwagę na temat swojej orientacji.

- Racja, chowajcie fiutki, bo nie macie czym się pochwalić – odgryzł się Niall, w głębi ducha czując rozbawienie, że jego „koledzy” pomyśleli, że on mógłby na nich spojrzeć tak, jak na Liama.

Podszedł pewnie do Zayna. Szturchnął go mocno za ramię. Brunet powoli odwrócił się, ukazując blondynowi swój idealnie wyrzeźbiony tors, na którym widniało parę tatuaży. Przez ułamek sekundy, w którym spojrzał na ciało mulata, Niall stwierdził, że właściwie nie dziwi się Ellie, że skorzystała z propozycji Malika. On sam, gdyby nie był z Liamem, pewnie zgodziłby się na jednorazową noc.

- Przyszedłeś napatrzeć się na nas i podniecić, bo twój chłoptaś cię nie zadowala? – zapytał Zayn, powodując ryk śmiechu pozostałych chłopców.

- Zostaw mojego chłoptasia w spokoju – mruknął nerwowo Niall, przełykając ślinę. Czuł strach, ale nie poddawał się. Nie mógł tak po prostu podarować Zaynowi, że skrzywdził jedną z najważniejszych osób w jego życiu. – Jesteś skończonym dupkiem, wiesz?

- Przynajmniej nie jestem pedałem wytykanym palcami – odparł obojętnie, zarzucając na ramię koszulkę. – Jeśli skończyłeś, wynoś się stąd.

- Nie skończyłem! I nie wyjdę stąd, dopóki mnie nie wysłuchasz! – Krzyknął. Nagle wszystkie szmery i wszystkie rozmowy w szatni ucichły, a kilkanaście par oczu było skierowane na Zayna i Nialla. Byli zaciekawieni rozmową tej dwójki. – Jesteś niewyżytym idiotą! Nie mogę już znaleźć słów, żeby opisać, jaki głupi jesteś. Możesz sobie bzykać każdą dziewczynę z uniwersytetu, ale ostrzegłem cię, że masz się trzymać z dala od Ellie. Ostrzegałem? Ostrzegałem, do cholery!

Zayna rozbawiła wściekłość Irlandczyka. Czyż nie o to mu właśnie chodziło? Z przyjemnością obserwował, jak na jego policzki wkradają się rumieńce wywołane gniewem. Ciągle ściągnięte brwi tworzyły pionowe zmarszczki na czole blondyna, dodając mu tylko uroku. Wiedział, że osiągnął swój cel. A także, że Horan nie mógł mu niczym zagrozić.

- I co mi zrobisz teraz? – zapytał Malik, podpierając ręce na biodrach.

- Ciekawe czy twoi kochani znajomi wiedzą z kim lubisz sypiać najbardziej i na dodatek, że ta osoba chodzi na uniwersytet! – zawołał, prostując się dumnie.

Zayn zerknął przelotnie na bladą twarz Harry’ego, który stał w kącie i przysłuchiwał się wszystkiemu. Teraz brunet był pewien, że blondyn musiał ich jakoś przyłapać, ale ciągle nie wiedział, gdzie oboje ze Stylesem popełnili błąd. Musiał szybko wymyślić, jak może wyciągnąć od Nialla informację, skąd dowiedział się o nim i Harrym. Najgorsze jest to, że Zayn nigdy nie sypia z jakąś osobą dwa razy. Dlatego słowa Nialla wywołały taką sensację i szepty pomiędzy zawodnikami drużyny, którzy to usłyszeli.

- Jaką jeszcze ciekawą bajeczkę mi opowiesz? – zapytał Zayn, podejmując największe ryzyko, jakie tylko mógł. Zaatakował pierwszy. – Za dużo naoglądałeś się bajek i teraz próbujesz zgrywać bohatera? Może zaraz wciśniesz wszystkim, że sypiam z facetem, co? Ha, ha, dobre, dobre! – Jego wzrok padł na chłopaka z kędzierzawą czuprynką. Styles przejrzał przyjaciela, ale mimo tego bał się, że ten popełni gdzieś błąd. – No, dalej! – kontynuował Zayn, nabierając przewagi nad blondynem. – Powiedz wszystkim, że lubię pieprzyć się z Harrym i dlatego oboje nie mamy dziewczyn. Jesteśmy w takim… sekretnym związku – dodał z rozbawieniem. – No, na co czekasz?! – Krzyknął rozwścieczony na zdezorientowanego Nialla.

Blondyn dokładnie to chciał teraz powiedzieć. Nie zdawał sobie sprawy, że jego wróg zyska na tyle odwagi, żeby to wykrzyczeć przy całej drużynie koszykowej – przy wszystkich, którzy widzieli w nim kapitana i największą nadzieję w zawodach. Tym bardziej był zdezorientowany, gdy usłyszał śmiechy Louisa i Harry’ego. Obejrzał się z lekko otwartą buzią. Cała reszta zawodników drużyny poszła w ślady kumpli ich kapitana.

- Harry, pochwal się, jaki Zayn jest w łóżku – zawołał jeden chłopak, ledwo powstrzymując się od śmiechu. Nawet zgiął się w pół i złapał za brzuch, nie mogąc wytrzymać. Oni naprawdę nie uwierzyli w coś, co w rzeczywistości było prawdą.

- Josh! Mówię ci, jest nam tak dobrze, że któregoś dnia w trakcie lekcji wyskoczyliśmy do kibelka, żeby zrobić sobie dobrze – odparł ze śmiechem Styles.

- Może i ja spróbuje? Zayn, co robisz dziś po lekcjach? – zapytał Louis kokieteryjnie, powodując kolejną salwę głośnych śmiechów.

Niall czuł łzy napływające do oczu. Upokorzono go przy osobach, które w tej szkole zajmowały ważne stanowisko. Teraz nie dość, że będą czepiać się jego orientacji, to jeszcze będą mu wypominać ten incydent w szatni. Nie mógł na to pozwolić. Zebrał się resztkami sił, by zakończyć ich bezsensowną wymianę zdań.

- To nie zmienia faktu, że to ty wykorzystujesz te wszystkie dziewczyny i to ty puszczasz się na prawo i lewo! Gorzej niż tania dziwka! – zawołał Niall, chcąc przekrzyczeć śmiechy w szatni.

Tymi słowami do reszty rozwścieczył Zayna. Mulat zamachnął ręką, ale blondyn w ostatniej chwili uniknął ciosu. Nie czekał, ani nie uciekał. Zaatakował Malika, pchając go na ławkę, a potem na podłogę. Zaczęli się bić, a doping zza ich pleców tylko bardziej pobudzał ich do działania. Niall chciał wyładować na Maliku całą złość, jaka siedziała w nim. Chciał, żeby czuł ból za wszystkie krzywdy, jakie brunet wyrządził dziewczynom. Miał ku temu idealną okazję. I mimo, że oberwał parę razy od Zayna, nie poddawał się i oddawał mu każdy cios.

- Co tu się dzieje?! – Głos trenera drużyny koszykowej rozgrzmiał po pomieszczeniu, w mig uciszając wszystkich uczniów.

Mężczyzna chwycił z całych sił Nialla pod ramiona, z łatwością ściągając chłopaka z Malika. Blondyn ciągle rzucał się z chęcią uderzenia swojego wroga. Gdy jednak zorientował się, co jest grane, zawstydzony stanął na boku, podczas gdy trener pomagał podnieść się Malikowi.

- Co wy wyprawiacie? – zapytał ze złością. – Nie spodziewałem się tego po tobie, Horan. Jesteś przecież wzorowym uczniem. A ty Malik? Mój zawodnik i takie bójki na terenie szkoły? – Pokręcił głową z zawodem. – Natychmiast do dyrektora!

Zayn przyłożył wierzch dłoni do nosa, ocierając strużkę krwi, która pojawiła się tam pod wpływem uderzenia blondyna. Oboje zmierzyli się groźnymi spojrzeniami, próbując ustabilizować przyspieszone oddechy. Trener wyciągnął otwartą dłoń w kierunku wyjścia, przypominając chłopcom o jego rozkazie.

*

Chłopcy dobre piętnaście minut siedzieli w gabinecie dyrektora. Potulnie wysłuchiwali wszystkiego, co miał im do powiedzenia pan Harris. Niall dopiero po przekroczeniu progu gabinetu dyrektora zrozumiał, że wpadł po uszy w kłopoty. Bójka mogła przekreślić jego opinię wśród nauczycieli. Nie lubił podlizywać się wykładowcom, ale nie chciał też, aby widzieli w nim chuligana, którym w rzeczywistości nie był.

- Wiecie, że czeka was kara? – zapytał ostrym tonem, lustrując wzrokiem dwójkę uczniów. – Pan Montero organizuje dwutygodniowy obóz muzyczny początkiem maja. Wyjazd jest już trzydziestego kwietnia, w przyszły poniedziałek. Sądzę, że przydadzą mu się dwaj uczniowie, którzy mają na tyle energii, żeby móc pomagać w kuchni. Wycieczka jest sponsorowana przez szkołę, także nie musicie martwić się o wydatki – dodał ze satysfakcją pan Harris.

Jak co roku ich collage w pierwszych tygodniach maja miał dużo wolnego, a także ten czas poświęcano na zabawy na cześć założycieli i sponsorów szkoły. Dni wolne wcale nie kolidują z nauką i uczniowie są na bieżąco z materiałem. Tym bardziej chętnie uczestniczą w różnych uroczystościach i zabawach, organizowanych w ich szkole. W tym roku panu Montero udało się załatwić z dyrektorem zgodę na przeznaczenie funduszy szkoły na osób muzyczny, na który było sporo chętnych.

- Po moim trupie! – krzyknął Zayn, krzyżując dłonie na piersi. – Nie zmusi mnie pan do mycia garów. Szczególnie z tym… z Horanem.

- W takim razie będę musiał zawiesić w prawach ucznia, obydwóch.

- Nie! – pisnął cicho Niall, spoglądając błagalnym wzrokiem na niewzruszonego Zayna. – Panie dyrektorze, nie mogę sam odpracować swojej kary?

- Siedzicie w tym oboje. Albo pojedziecie tam razem, albo oboje zostajecie zawieszeni. A teraz możecie wracać do domów. Macie czas do jutra na zastanowienie się.

- Ale… - Niall próbował coś powiedzieć, ale pod surowym spojrzeniem dyrektora zamilkł.

Opuścił gabinet pana Harrisa zaraz po Zaynie. Wściekł się, że brunet miał wszystko gdzieś. Może dla niego nie liczyła się tak bardzo nauka, jak dla Nialla. Irlandczyk jednak sądził, że Malik ma trochę serca i zgodzi się na ten głupi obóz.

- Zayn! Zaczekaj! – zawołał blondyn, podejmując ostatnią próbę.

- Czego chcesz? – zapytał zmęczonym tonem.

Odwrócił się przodem do Nialla, obserwując jego posiniałą twarz. Był zadowolony z efektów. Dopiął swojego nawet bardziej, niż jego plan przewidywał. Uśmiechnął się triumfalnie w kierunku blondyna.

- Wiem, że nie zależy ci na tym obozie… ja też nie mam na niego najmniejszej ochoty. Ale proszę cię, zgódź się na to.

- Masz racje… Nie zależy mi na tym obozie – odparł, odwracając się z zamiarem odejścia.

Niall automatycznie chwycił chłopaka za nadgarstek, powstrzymując go przed odejściem. Zayn powoli odwrócił się w jego kierunku, patrząc na dłoń Horana, a później prosto w jego oczy. Wyrwał nadgarstek spod jego uścisku, krzyżując ręce na piersi.

- Mam tego dość! – zawołał Niall, łapiąc się za włosy. Wplótł palce w farbowane kosmyki czując, że złość znów go ogarnia. – Jesteś egoistą! Myślisz tylko o tym, co jest dla ciebie dobre. Nie liczysz się z uczuciami innych!

- Chcesz znów oberwać? – warknął Malik, chwytając blondyna za bluzę. Przyciągnął go ku sobie, przygotowując pięść do ataku. – Nie będę delikatny.

- Przywal mi - odparł pewnie Niall, zaskakując totalnie mulata. Blondyn roześmiał się z kpiną, kręcąc głową z niedowierzaniem. – Odważny jesteś. Przyznać otwarcie, że z Harrym łączy cię coś więcej niż przyjaźń. Ale nie pomyślałeś, że ten pedałek, którego tak nie cierpisz, może mieć dowody twojego „zabawnego żartu”.

Zayn przez chwilę poczuł, jakby tracił grunt pod nogami. Nie spodziewał się takiego ataku ze strony swojego wroga. Nie wierzył, że blondyn mógłby mieć jakikolwiek dowód na jego stosunki z Harrym. A raczej spodziewał się, ale za wszelką cenę nie chciał uwierzyć. Zawsze można by się wszystkiego wyprzeć. Ale jeśli Horan miałby mieć niezbite dowody, chociażby głupie zdjęcie, to pogrążyłby nie tylko siebie, ale także Stylesa. Obiecywał kędzierzawemu chłopcu, że świat nigdy nie dowie się o nich. A Zayn strzegł tej tajemnicy jak oka w głowie.

- Nie odważyłbyś się – powiedział Malik, puszczając ubranie chłopaka.

- Widzisz do czego jestem zdolny. Tylko wydaje ci się, że jestem tchórzliwy i uciekam przed kłopotami – prychnął, widząc, że jego pewność siebie niemal zabija Malika. – Mamy podobne charaktery, Zayn. To nie wróży nic dobrego. Ale to ty wybierzesz, czy przekroczymy granicę prawdziwej wojny, czy pojedziemy na ten pieprzony obóz, odbębnimy karę za bójkę, a po tych dwóch tygodniach będziemy się zachowywać jak dawniej. Ty będziesz nadal mógł trzymać swój związek w tajemnicy, a ja zapomnę, że słyszałem jakąkolwiek waszą rozmowę i widziałem, jak go całujesz.

Brunet otworzył szerzej oczy ze zdziwienia, zastanawiając się, kiedy mógł popełnić ten błąd. Zdarzyło mu się nie jeden raz pocałować w szkole Harry’ego. Czasem nie mógł wytrzymać braku bliskości Stylesa. Miał wtedy wrażenie, że kędzierzawy chłopiec owinął go sobie wokół palca. Jednakże zawsze idealnie się kryli, nikt nie mógł wiedzieć, co ich łączy.

Zayn przyjrzał się Niallowi. Pewność siebie, jaką posiadał chłopak stanowiła dla niego wyzwanie. Pomyślał, że ten obóz nie może być aż takim strasznie złym pomysłem. Dwa tygodnie wolnego od szkoły, wieczorki przy ognisku i poznanie nowych osób – uśmiechało mu się to. Na dodatek Niall, który pokazał mu się z zupełnie innej strony. Zawsze widział w Irlandczyku nieśmiałą osobę. Nie sądził, że potrafi być taki zawzięty. Ciekaw był, jaki jest naprawdę chłopiec o dwóch twarzach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz