Louis uważa, że Harry nie wie, co z nim robi. (Przy okazji, stoi na trawiastych wzgórzach z jego bladymi, szeroko rozpostartymi ramionami, uśmiecha się jaśniej, niż słońce, które świeci na nich. Nie wie, co robi, że Louis otacza go ramionami i całuje jakby to był ich pierwszy (i ostatni) pocałunek. Uważa, że Harry nie wie, co robi z Louisem, kiedy leży pośród dzikich kwiatów wyglądając jakby do nich należał, wyglądając jakby rósł prosto z ziemi. Rosną jego długie kończyny i duże ręce, jego loki i zbyt jasny uśmiech, i Louis boi się, że to go spali. Szczupłe biodra i cienka talia, i jego doskonałe usta, które Louis posiniaczył swoimi. Wyrósł ze stereotypów świata próbujących go kształtować, wyrósł na dziki kwiat należący do Louisa).
(Harry myśli, że Louis nie wie, co z nim robi. On z tatuażami, które wyglądają pięknie w formie tuszu. Z jego włosami, tak bardzo jasno czerwonymi, zawsze ułożonymi w quiffa. Z miękkimi ustami po spędzonych, kilku godzinach na niegrzecznym całowaniu się. Z subtelnymi oczami, gdy budzi go rano, delikatnymi pocałunkami na jego szyi. Harry myśli, że Louis nie wie, co z nim robi. Przez jego silne ręce pokryte wieloma przekleństwami, fragmentami piosenek i słowami. Tak wiele słów, dotykających Harry’ego delikatnie, jakby szatyn bał się, że nie jest prawdziwy, że to tylko sen (i jest tam jedna noc, o której nigdy nie wspominali, kiedy Louis upił się, i pozostawił na biodrach Harry’ego siniaki przepraszając, szepcząc, że boi się, że brunet może zniknąć, jeśli nie będzie go trzymał wystarczająco mocno). Harry myśli, że Louis nie wie, co z nim robi, przez swój jasny uśmiech, który wypełnia cały pokój światłem. Nie wie jak działa na niego kolczykami, które błyszczą pod migoczącymi światełkami zawieszonymi na ramie łóżka bruneta, za każdym kurwa razem, sprawiając, że Louis wygląda jakby był ciemnym pragnieniem chłopaka.)
Księżyc wpada przez wpół otwarte zasłony, a Louis nie śpi, chociaż jest pewnie blisko północy. Siedział naprzeciw wezgłowia łóżka przez ostatnią godzinę, albo więcej, nie mogąc uspokoić swojego umysłu wystarczająco, aby zamknąć oczy i zasnąć (myśli, że może po prostu położyć się obok Harry’ego i wszystko byłoby prostsze).
Harry ma twarz schowaną w poduszkę, chrapał cicho obok niego (nie powinien uważać tego za miłe, ale robi to. Jest oburzony na siebie, że spada tak głęboko dla tego chłopca, który nosi koronę z kwiatów. Dla chłopca, który ma łagodny sposób mówienia, jakby słowa były zbyt kruche, żeby je po prostu powiedzieć, więc muszą być wypowiadanie łagodnie przez wargi Harry’ego, wyślizgując się po jego języku), płatki róż leżące przypadkowo na pościeli, bawiąc ją na czerwono (jak słońce opadające na czerwonym niebie, opadające nisko na horyzoncie, aby księżyc mógł mieć swoją kolej. Plamiąc białą pościel na czerwono, jak oczy Louisa za każdym razem, kiedy nie może wystarczająco dużo spać. Czerwone jak usta Harry’ego po tym jak klęczy na kolanach przed Louisem. Czerwone jak krew, którą Louis widzi pod powiekami za każdym razem, kiedy je zamknie). Płatki róż w dół linii kręgosłupa, które Louis umieścił tam ostrożnie pół godziny temu (‘Płatki róż w dół twojego kręgosłupa wyglądają tak niebiańsko, tak, tak niebiańsko. Myślę, że są powodem, dla którego chciałbym cie mieć. Tak. Sprawić, że będziesz mój’), aby zająć czymś swoje dłonie, barwiąc skórę Harry’ego na szkarłat, jak kolor krwawienia (jak serce szatyna trochę krwawi dla Harry’ego, chociaż on nigdy o to nie pytał).
(Louis robi wiele rzeczy, o które Harry nigdy nie pyta.)
Choinkowe lampki powieszona na metalowym zagłówku błyszczą nad ich głowami, i Louis nie pamięta jak Harry wygląda pod nim (jego włosy kręcąc się wokoło jego twarzy, cienie grają na jego kości policzkowej, światło tańczy pomiędzy jego rzęsami malując cienie na skórze), wypalony obraz chłopaka pod światłem księżyca, pod jego palcami (kiedy kochają, jest tak łatwo, wszystko wydaje się takie łatwe, gdy noc wiruje delikatnie w ich sercach i obejmuje ich wijące się ciała, jak zaspy śniegu obejmują grunt rano, gdy jest zbyt zimno, aby dobrze oddychać (zbyt zimno, aby w ogóle oddychać), przykryć w swoich sercach i zostawić je zamrożone.) Już wytatuowana niewinność Harry’ego na jego sercu (tak uszkodzona i popękana jak jest).
Louis uważa, że kocha Harry’ego.
(Louis uważa, że kocha, kiedy zielonooki obejmuje jego wytatuowane ciało swoim gładkim i bez zarzutu. Zawsze rano, szepcze czułe słówka do uszu i pieprzy go na materacu jakby jutro miało nie nadejść (zawsze jest coś w rodzaju elektrycznej desperacji, że powietrze, którym oddychają jest upajające, kiedy Harry pieprzy go. Bo Harry kocha go tak delikatnie, jego ręce są wszędzie, wargi pozostawiając siniaki, a on pieprzy Louisa jakby to miało być ostatni raz, kiedy będzie mógł. Jakby nie miało to trwać zawsze, bo myśli, że Louis zniknie.) On myśli, że kocha sposób, w jaki Harry uśmiecha się do niego, jakby był czymś wspaniałym, genialnym. Uważa, że kocha sposób, w jaki myśli, że bezpiecznie będzie odejść, ale oni lgnął do siebie jak magnesy. Prawie. Obaj są podobni – są jak gumki, bo nawet, jeśli są rozciągnięte daleko, aby pęknąć, zawsze złączą się i skończą tam gdzie zaczęli. Rzucili się razem ponownie, ich serca krzyczą o coś mniej bolesnego. Louis uważa, że kocha sposób, w jaki Harry kocha go jakby był powietrzem, kwiatami, które kocha, ciepłem, kiedy tęskni.)
Louis uważa, że kocha Harry’ego i jest przerażony.
(Serce Louisa jest puste, zepsute i rozpada się, ale uważa, że będzie dobrze, dopóki brunet przynosi jakieś leki uśmierzające ból, seks leczy ciszę, a miłość naprawia upadłe elementy, jakby spadł z jego strzeżonego serca.)
(Louis pragnie wiedzieć jak to się stało. Pragnie wiedzieć jak się zakochał. Pragnie zlokalizować ten moment na mapie swojego serca, aby wrócić tam i ponownie przeżywać to milion razy. Myśli, że może to jest jak ta jedna książka, którą Harry czytał mu na głos, jeden raz, kiedy Harry nie mógł pić aż tyle, aby odciąć się od hałasu ruchliwych ulic. Ten jeden raz, którego nawet ręce Louisa nie mogą sprawić, że Harry zapomni. Myśli, że może zakochał się w sposób jak zasypia, powoli, wszystko naraz.)
Louis marzy o Harrym w kolorach, które nie istnieją (jak kolor uśmiechów Harry’ego, gdy uważa, że Louis jest tym jedynym, patrząc na kolor jego ust rano, po tym jak wypił herbatę i jedli śniadanie. Albo kolor ich splątanych serc na pogniecionym prześcieradle, kiedy się kochają. Ich jęki, pot i wychodzące słowa Louisa, których nie rozumie, w językach, których Louis pragnie mówić, żeby nie czuć się zagubionym w morzu rozbitych serc, nurkując głową na przód.) Marzy o Harrym w miejscach, które są niemożliwe (jak na morzu, kiedy nie ma kłębiących się chmur, ale deszcz leje, a Harry stoi pośrodku tego wszystkiego, jakby był jednym powodującym wiatr dookoła niego i głośne grzmoty, które brzmią podejrzanie jak jego imię). Śni o nim w sposób, którego nie da się opisać (nie potrafi opisać jak bardzo to nie będzie wystarczające, nie może opisać, dlaczego wszystko, co piękne przypomina mu Harry’ego. Nie potrafi opisać, dlaczego szepcze imię Harry’ego na wietrze jakby to była straszna tajemnica, nie potrafi opisać jak upadł tak łatwo w rytm ich bijących serc).
(Louis marzy o Harrym w kolorach, które nie istnieją).
(Harry marzy o Louisie w kolorach, które są).
|TRBBYC|
Są rzeczy, które Harry robi, jak robienie wianków z kwiatów, bawienie się dłońmi Louisa, kiedy leżą na ich poobijanej kanapie (ich sofa pachnie papierosami, cytrynami i nimi), oglądając bzdurną telewizję. Są rzeczy, które robi, na przykład śpiewanie pod prysznicem (śpiewa, kiedy gotuje, czyta, sprząta. I śpiewa, kiedy plecie kwiaty w wianki, i wyglądają jak korony, a czasami nuci wcześnie rano, kiedy pierwsze promienie przedostając się przez okno), pozostawianie malinek na obojczykach Louisa (ciemnych na jego skórze tuż nad napisem „it is what it is”), paradowanie dookoła w niczym, albo za dużej koszulce Louisa (Harry wygląda fantastycznie w miłej, zużytej i starej koszulce Louisa), ale jego ulubioną rzeczą, którą robi Harry jest jego obsesja na punkcie robienia zdjęć.
Harry ma stary Polaroid i zabiera go wszędzie, zawsze szybko robi Louisowi zdjęcia, kiedy on nie zwraca na to uwagi. (Ściana Harry’ego jest pokryta zdjęciami Louisa, które mu zrobił. Niektóre z nich są czarno białe ( ‘Dodają efekt dramatyczny, Lou’ – mówi Harry), a niektóre z nich są zasypane milionem kolorów ( ’ Ponieważ, choć dobrze wyglądają, jako czarno białe, to w kolorach wyglądają jeszcze lepiej’ – tłumaczy). Ma zdjęcia Louisa w białym tank top i czarnych spodenkach kąpielowych, kiedy wpatruje się w słońce z uśmiechem na twarzy. Jego ręką próbuje dotknąć doskonale błękitnego nieba. Słońce świeci na niego, sprawiając, że wygląda ulotnie. Kiedy słońce przecina jego jasno czerwone włosy, jakby czesało je swoimi długimi strumieniami światła, czyniąc go wtedy pobożnym, i to sprawia, że jego tatuaże wyróżniają się na jego skórze, wyglądając jakby były wyrzeźbione w przestrzeni Louisa, jak rozkwit dla róż (pod skórą, na nadgarstkach, na nogach), wyglądając jakby zawsze tam były, dając Louisowi dodatkowe uczucie buntu, poczucie swojej lepszości.
Harry ma zdjęcie Louisa, z podróży na festiwal muzyczny, gdzie Harry zmusił Louisa, aby nosił biało-fioletowy wianek przez całą drogę, kolor pięknie łączą się z włosami Louisa (Harry miał na sobie różowy taki, który sprawił, że wyglądał młodo, wolno i niewinnie. Louis czuł, że jego serce rozpada się, za każdym razem, kiedy Harry na niego patrzył oczami, wielkimi zielonym jak pieprzone szmaragdy, czy coś.) Ma ich zdjęcie, kiedy leżą w ich tylnej części samochodu, uśmiechając się do siebie (Louis zaprzecza do ostatniego tchu, ale obraz ust Harry’ego, kiedy uśmiecha się tylko do niego, kiedy patrzy na Louisa leżącego pod nim na tylnym siedzeniu ich samochodu, jego skóra jest czerwona od skórzanej tapicerki, jaka przylega do niej. Jest jego ulubionym. Ponieważ słońce świecie przez okna na profil bruneta i sprawia, że wygląda jak pieprzone światło, jakby był zwyczajną iluzją. Jedynie blisko aby dotknąć, ale nie na tyle, aby utrzymać realnie). Harry ma zdjęcie Louisa, kiedy jadą krętą drogą nocą. Pełnia oświetla jego kontur twarzy, a ciemność wiruje w około jego kości policzkowych. Słabe światło odbija się od jego jasnych oczu czyniąc go nieludzkim. Ma ich zdjęcie wewnątrz małego namiotu, który złożyli (choć to zdjęcie zostało zrobione przez Nialla – jakiegoś irlandzkiego chłopca, który był na festiwalu – i on ukradł aparat Harry’ego ‘Zróbcie sobie przerwę, Harreh. Idź pocałuj swojego chłopaka, albo coś.’), ich ręce szukają odpowiednich koszulek, policzki są czerwone, a usta różowe.)
(Louis uwielbia sposób, w jaki Harry robi zdjęcia, jakby zdjęcie było jedyną rzeczą, jaką miał, kiedy dziś się skończy.)
|TRBBYC|
Rano, Louis budzi się z ustami Harry’ego owiniętymi w około jego penisa. Głowa bruneta kołyszę się, kiedy bierze go głębiej. Louis grzebie placami w jego lokach, wypychając biodra w górę, czując jak jego penis uderza w tył gardła Harry’ego. I rzeczą jest – Harry mu pozwala. Pozwala mu wykorzystać się, wykorzystać jego usta, aby dojść (prawdopodobnie pozwala mu rozbić się na milion małych kawałeczków i skleić je ze sobą z powrotem, przy użyciu niczego, jego język).
Louis dochodzi w penisem w jego ustach, jego palce są nadal w włosach Harry’ego, a jego imię jest nadal na ustach szatyna niczym modlitwa.
(Harry jest jedyną modlitwą, którą Louis szepcze w nocy przed snem, jedyną wartą powiedzenia, jedyną wartą powtarzania.)
Harry wyciąga jego penisa z swoich ust, a następnie jego usta są na ustach Louisa. I nie obchodzi go, że może czuć swój smak, ponieważ Harry nadal smakuje niewinnością i cytrusami pod tym. Przekręca ich tak, że może być na Harrym, przesuwając po dolnej wardze bruneta, dotykając jego języka, całując w sposób, który zapiera im dech.
Czasami Louis zastanawia się, czy Harry nie jest stworzony z porcelany. Sposób, w jaki czuje gładkość pod swoimi palcami, różowe policzki i szkliste oczy. Ciało wyginające się za każdym razem, kiedy uderza we właściwe miejsce.
(Zastanawia się jak daleko będzie musiał wyginać Harry’ego zanim go złamie.)
Harry leży wygodnie zapadnięty w poduszkach i pogniecionej pościeli, z rozszerzonymi nogami, jakby był opłacony do zrobienia tego. Podnosi ręce do góry, aby złapać się metalowej ramy zagłówka, patrząc na Louisa pół przymkniętymi oczami, i leniwym uśmiechem na ustach. I kurwa. Harry ma zwinne uda, które mogą uczynić go profesjonalnym tancerzem, i mogą owinąć biodra Louisa jak imadło. Harry ma jedwabiste nogi, którą wydają się trwać wiecznie (Louis widział te nogi w szpilkach, widział je szeroko rozłożone przed nim, kiedy wpasował się między nie i pieprzył go, aż nie mógł chodzić).
I Louis pragnie niczego bardziej niż zrobić Harry’emu wtedy zdjęcie, właśnie wtedy. Chce zrobić mu zdjęcie, jego rozszerzonym nogom, ramionami nad głową i ustami otwartymi w ‘O’. Zaczerwienionymi policzkami, płatkami róż uwięzionymi w jego zmierzwionych lokach, głową przechyloną w zaproszeniu i trzepoczącymi oczami.
I robi to.
Bierze Polaroid, który Harry trzyma na stoliku nocnym i robi szybko zdjęcie, które wysuwa się później z niego.
Harry nie rusza się, ale podnosi brwi, jakby chciał powiedzieć:
- Naprawdę? - Nie robi nic, ale śmieje się i przewraca oczami, kładąc ręce na biodrach Louisa, wbijając tam swoje palce.
Więc Louis uśmiecha się złowieszczo, i przybliża się bliżej Harry’ego, trzymając aparat w dłoni. Mruga na Harry’ego, zanim pociera swój tyłek o erekcję Harry’ego, robiąc kilka zdjęć czarnych z podniecenia oczu Harry’ego. Jego warga jest między zębami, jakby walczył z odgłosami z swoich ust. Louis zrobił kilka zdjęć, pozwalając, aby spadły na łóżko.
I wygląda jakby miał dość drażnienia, bo podnosi się do niego z łóżka, i całuje jego szyję, szepcząc w zagłębienie jego szyi:
- Dzień dobry, Lou. Nie wiedziałem, że tak bardzo lubisz robić zdjęcia. Myślę, że mi się to podoba, ale czy możemy już się pieprzyć?
Louis jęczy zarzucając rękę wokoło ramion Harry’ego, i otwartą dłonią zjeżdżając na nagie plecy Harry’ego, przesuwając nią po jego kręgosłupie. Czując każdą nierówność (rzucił się z góry i spadł aż na samo dno. Jego ciało jest posiniaczone, a serce wciąż bije głośno w jego piersi).
Śliskie palce przesuwają się po jego skórze. Śliski palec krąży dookoła jego otworu, i Louis chwyta dłoń Harry’ego, rzuca swoją głową jęcząc bezwstydnie.
- Czekaj…Harry… Ubrania. Ubrania. Zdejmij. Zdejmij je – radzi Louis (zdjęcia, które zrobił Harry’emu przyklejają się do jego rozgrzanej skóry), stara się utrzymać kontrolę, kiedy brunet robi to samo. Ich ubrania lądują gdzieś na podłodze.
Harry jest na nim, jego ciało obejmuje drżącego Louisa. Louis mówi ‘piękny’, podczas kiedy Harry mówi ‘wspaniały’. Palce Harry’ego przygotowują go, a szatyn nie może zrobić niczego innego jak położyć się na plecach i przyjąć to. Jego dłonie trzymają poplamione kwiatami prześcieradło. Czuje się wstrząśnięty, jakby był kawałkami szkła spadającymi na łóżko i osadzającymi się na skórze Harry’ego (Louis nie myśli, że to jest złe, dopóki Harry nie może zebrać wszystkich jego kawałków).
Biodra Louisa poruszając się z własnej woli, poruszając się w dół w rękach Harry’ego. Mruczy on słowa, które wydają się niezrozumiałe (chociaż Harry łapie niektóre słowa ‘więcej’,’błagam' i 'kurwa’). Nie chce tego kończyć, chce więcej. Chce, aby Harry zrobił coś – cokolwiek.
Więc Harry robi to.
Krzyżuje swoje palce, by upewnić się, że Louis jest gotowy przez wejściem w niego. Jego ręce łapią kolana Harry’ego i zaczyna się powoli poruszać.
On pieprzy Louisa jakby tego potrzebował. Pieprzy go jakby to był ich ostatni raz. Robi to jakby czuł się pusty, kiedy nie ma Louisa obok niego zbyt długo. I Louis łapie ramiona bruneta i oddycha głęboko tak jak Harry. Oddycha w sposób jak Harry pieprzy go powoli i delikatnie. Jego rozpaczliwe ręce leżą delikatnie, kiedy on kołysze biodrami. Pomiędzy wzdychaniem i jęczeniem, Harry pyta Louisa czy wszystko z nim dobrze, i czy to jest dobre. A Louis myśli ’ nie zadawaj pyta, nie będę ci kłamać’, ale mówi:
- Tak… świetnie.. Tylko. Więcej. Mocniej. Proszę – I wie, że Harry nie całkiem mu wierzy, kiedy mówi, że jest dobrze, ale on porusza swoimi biodrami szybciej, wyginając się, aby trafić w punkt Louisa i wypełnić go ponownie.
Louis wbija swoje paznokcie w plecy Harry’ego, zostawiając półksiężyce, które wyglądają jak marka na skórze chłopaka. Ma nadzieje, że nią są. Ma nadzieje, że ludzie wiedzą to, oraz wiedzą, że Louis jest jego. Ma nadzieje, że wiedzą, że jest on jedynym, który może go dotykać.
Usta Harry’ego są na jego gardle, a dłoń na penisie, stymulując go. Jego oddech jest głośny i rozbrzmiewa w porannej ciszy (jego oddech jest głośny i rozbrzmiewa w katastrofalnym kataklizmie popieprzonego umysłu Louisa). Szepczę słodkie słówka do ucha Louisa.
- Tak piękny. Lou, chciałbym, abyś mógł to zobaczyć. Nigdy nie pozwolę ci…Pozwól mi cię kochać. Jesteś tak cholernie, tak cholernie perfekcyjny. Kurwa, Louis.
Louis zderza ich biodra, chcąc uzyskać więcej, więcej i więcej. Ale to nie wystarcza. Jest zdesperowany, a jego ciało płonie, a palce Harry’ego palą zimnem jak śnieg na zewnątrz. Harry pchną biodrami do przodu i to wystarczyło, aby potrząsnąć łóżkiem tak mocno, że Louis zapomina, że nie powinien pozwolić sobie upaść tak daleko. Ma dostatecznie siły, aby potrzebować zaprzestać skomlenia, kiedy Harry szepcze:
- Dojdź Louis. Jesteś taki piękny. Piękny, rozbity i mój.
Louis dochodzi i widzi gwiazdy pod powiekami, podczas kiedy Harry pieprzy go, aby samemu dojść (i kiedy dochodzi, to z imieniem Louisa na posiniaczonych i brudnych ustach).
- Kocham cię, Louis – mruczy w zagłębienie szyi chłopaka. Jego pierś faluje, podczas kiedy próbuje złapać oddech.
'Ja też cię kocham' – myśli Louis.
- Yhy – mówi jedynie.
(Louis myśli, że Harry zniszczył go dla innych.
|TRBBYC|
Louis uważa, że świat jest pełen bezimiennych świętych, którzy chodzą po świecie i nie pozostawiając nic innego jak ślad stóp na piasku. Idą obok upadłych, samodzielnie wykonanych bogów, którzy raczej zostawiają swoje ślady na twarzach tych, którzy przeszkadzali im w wyprawie do władzy. Uważa, że świat jest pełen ukrytych demonów, które w nocy czyhają na ofiary, które nie mogą dojść do siebie po tragedii życia. Uważa, że świat jest pełen okrutnych demonów, które chodzą na cienkiej linie, między normalnością i szaleństwem, ukrywającą się pod skórą (ukrywającą się pod skórą Louisa, tuż obok kul Harry’ego z jego broni). Louis myśli, że świat jest pełen okrucieństwa, i jedynym sposobem na zatrzymanie bólu są usta Harry’ego uciszające go na chwilę. Ręce Harry’ego dotykając go i trzymają razem, zatrzymując trochę bólu, bo Harry kocha go i nie zatrzyma tego.
Harry jest jedyną rzeczą, która tłumi ból, który zjada Louisa i wypluwa go, sprawiając, że zostaje pustą skorupą.
(Ale Harry zatrzymuje skorupę i wypełnia go nadzieją i miłością, i innymi rzeczami, jak jego uśmiech, jego oczy. Jego głos jak latarnia w ciemności, jego ręce czyszczące kurz, który osadza się na klatce piersiowej Louisa, próbuje poskładać serce Louisa z powrotem.
Świat porusza się zbyt szybko, ludzie zbyt surowo. A Louis nie łamie się, niezależnie od tego jak bardzo jest źle. Nie ważne jak bardzo trzyma ciężar świata na swoich ramionach. Świat kręci się dookoła i tylko dookoła Harry’ego, aby zatrzymać go w rzeczywistości.
(Louis uważa, że Harry jest jedyną rzeczą, która zatrzymuje go w pędzeniu zbyt szybko.)
|TRBBYC|
(Louis uważa, że kocha Harry’ego.)
(Louis uważa, że być może Harry kocha go również.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz