czwartek, 5 grudnia 2013

226

-

To mimo wszystko nie był dobry pomysł.

Spotkali się w mieszkaniu Liama i Zayna, żeby się napić zanim udają się do Suicide Note, a Louis już żałował tej decyzji, kiedy Harry wraz z Niallem weszli do mieszkania.

Harry wyglądał zdecydowanie zbyt seksownie w wąskich spodniach i czarnej, zapiętej aż do kołnierzyka koszuli. Jego włosy stały się nieco dłuższe i inaczej je zaczesywał. Na czoło nie opadała mu już grzywka, jakimś sposobem udało mu się uczesać włosy w quiffa. Lub coś w tym guście.

W każdym razie Louis potrzebował jedynie jednego spojrzenia na jego twarz, te zielone oczy i różowe usta, żeby żałować tamtej decyzji.

Znów chciał pocałować Harry’ego. Louis desperacko pragnął przyciągnąć go, usadowić na sofie, zedrzeć z niego te niedorzecznie ciasne ubrania i ponownie zasmakować tych ust.

Cholera, ani trochę nie przeszło mu z Harrym. Było nawet gorzej.

- Hej, Lou – przywitał go dziwnie cicho Harry i Louis pomyślał, że chłopak naprawdę nie powinien mówić do niego zdrobnieniami. To robiło dziwne rzeczy z jego organami. Biorąc pod uwagę uczucie w jego brzuchu, prawdopodobnie właśnie wybuchła mu wątroba.

- Cześć – odpowiedział ze sztucznym uśmiechem i próbował uniknąć kontaktu wzrokowego.

Niall zerknął na Louisa, później na Harry’ego i z powrotem na Louisa, odłożył na stół piwo i zniknął w kuchni, gdzie znajdowali się Liam i Zayn.

Louis zdecydowanie odpłaci mu się za opuszczanie go w taki sposób. Lepiej niech będzie przygotowany.

- Jak leci? – spytał Harry, siadając na sofie.

Louis wzruszył ramionami i opadł na fotel, usiłując zachowywać się zwyczajnie. – Jak zwykle. A u ciebie?

Harry się uśmiechnął. – Też.

Oboje ucichli i Louis pomyślał, że jeszcze nic nigdy nie wydawało się tak niezręczne. Za każdym razem, kiedy chociaż zerkał w kierunku Harry’ego, myślał o całowaniu go, a to wcale nie pomagało. Odwracając spojrzenie na swoje dłonie, zauważył, że właściwie nie musiał patrzeć na Harry’ego, aby myśleć o całowaniu go. Jego obecność sprawiała, że każda komórka w jego ciele pragnęła chłopaka.

- Jak tam nowe mieszkanie? – spytał Harry, ewidentnie usiłując podtrzymać rozmowę.

- Jest w porządku. Mam teraz dużo miejsca, więc jest fajnie. I balkon jest naprawdę super. Zawsze chciałem mieć balkon. Zayn mi go zazdrości. – Zatrzymał się, wiedział, że bredzi, ale nie mógł się powstrzymać. – Wiesz, bo pali.

- A Liam nie pozwala mi palić w mieszkaniu – dodał Zayn, wchodząc do salonu z butelką piwa w dłoni. – Jest okropny.

Stojący za nim Liam ironicznie fuknął. – Pamiętam, że wychodziłeś na zewnątrz, żeby zapalić, nawet kiedy mieszkałeś sam. – Usiadł obok Harry’ego i ułożył ramię na oparciu sofy, podając mu piwo.

Niall przyszedł ostatni z dwoma piwami w jednej ręce, drugą trzymając Woodstocka przy swojej klatce piersiowej. Podał jedno piwo Louisowi i usiadł na kanapie obok Liama. – Pamiętam, że za każdym razem, kiedy Zayn jest u mnie, nawet nie kłopocze się otwieraniem okna, zanim wyjmie papierosy.

Harry zachichotał, a Zayn usiadł przed nim na podłodze. – A Liam nic nie mówi.

- To nie moje mieszkanie, prawda? – Liam wzruszył ramionami i szturchnął pośladki Zayna stopą. Zayn z uśmiechem podniósł na niego spojrzenie.

- Za Zayna i Liama – powiedział Niall i uniósł butelkę.

- Za Zayna i Liama - powtórzył Harry, odzwierciedlając czynność.

- Za Zayna i Liama – dodał Louis – którzy nie potrzebują papierów, żeby zachowywać się jak stare dobre małżeństwo.

Wszyscy wybuchli śmiechem i w ciągu kolejnych kilku godzin Louis stracił poczucie czasu i rachubę w tym, ile wypił. Opróżnił kilka butelek piw, po czym Niall wyjął whiskey. Harry i Zayn pili jakąś dziwną mieszankę z wódką, a Louis kilka razy napił się ze szklanki Zayna.

Pomogło mu się to rozluźnić przy Harrym. Niezręczność, która między nimi zaległa na początku, powoli zanikła i ich relacja, ironiczne przekomarzanie i droczenie wróciło. Ale przez alkohol Louis stał się również bardziej beztroski. Nie minęło wiele czasu, zanim nagle znalazł się przy Harrym, a ręka chłopaka luźno ułożyła się na jego udzie. Louis zmarszczył brwi i zastanawiał się, kiedy to się stało. Nie mógł jednak zmusić się, by zabrać rękę Harry’ego.

Naprawdę był pewien, że Harry nie robił tego specjalnie, ale obawiał się, że zaczęła się kolejna runda zabawy w kotka i myszkę, a powiedział Zaynowi, że już nie będzie brał w niej udziału. Najwidoczniej Harry robił wszystko nieświadomie. Kiedy Niall go łaskotał, odwrócił się do Louisa i zwinął przy nim, jego śmiech ciepło odbijał się od klatki piersiowej Louisa, a silne ręce delikatnie układały się na jego talii.

Louis chciał wsunąć własne pod koszulkę Harry’ego.

Nawiązując kontakt wzrokowy z Zaynem, Louis ułożył ręce na ramionach Harry’ego i lekko go odepchnął, pochylając się, żeby zabrać ze stołu swoją szklankę i wypić to, co zostało. Czuł na sobie spojrzenie Zayna, ale nie pozwolił sobie na niego patrzeć.

-

Pociąg nie był tak bardzo zatłoczony, kiedy do niego weszli. Jednak był to ostatni kurs i nadal był zbyt zatłoczony, jak na pociąg jadący o północy; wiele osób jeździło ostatnim.

Harry oparł się o drzwi, a Niall stał obok niego. Liam i Zayn stali naprzeciw Nialla, ramię Zayna silnie było owinięte wokół talii Liama, a Louis stał naprzeciw Harry’ego, trzymając za jedną z rurek. Niall opowiadał jakąś historię już niewyraźnie i nieco zbyt głośno, ale uwaga Harry’ego była skupiona na Louisie.

Wyglądał co najmniej delikatnie. To była pierwsza rzecz, która doszła do Harry’ego, kiedy zobaczył Louisa w mieszkaniu Zayna i Liama po tych wszystkich tygodniach. Było w nim coś delikatnego i łagodnego, i Harry chciał zagarnąć go, zaczepić palce na jego skórze i schować twarz w zagłębieniu jego szyi. Byłby równie delikatny.

Harry wiedział. Wiedział, że Louis byłby delikatny i łagodny w jego ramionach, uległy i ustępliwy, zupełnie jak za każdym razem, kiedy trzymał go we śnie.

Na kolejnym przystanku wsiadło więcej osób i Harry odszedł od drzwi i sięgnął ręką nad głowę, żeby złapać za jedną z rurek. Nadal nie było tłoczno, ale Harry nie chciał odsuwać się, kiedy pochylał się już nad Louisem, lekko się kołysząc. Prawdopodobnie powinien był, ale włosy Louisa pachniały dość ładnie, nadal tym samym szamponem, który zostawił w mieszkaniu. I mimo że w ogóle się nie dotykali, Harry czuł ciepło jego ciała.

Louis stał odwrócony tyłem do Harry’ego i rozmawiał z Zaynem, prawdopodobnie nawet nie zauważając stojącego za nim chłopaka. Kontynuował rozmowę, droczył się z Niallem i śmiał z czegoś, co powiedział Liam. Potem odchylił głowę, żeby spojrzeć na Harry’ego.

- Wszystko w porządku, stary? – spytał Niall. – Jesteś dziwnie cichy.

Harry uśmiechnął się do niego i kiwnął głową, podczas gdy Louis obrócił się, żeby wpuścić Harry’ego do ich kółka. Naprawdę nie chciał odchodzić zza Louisa, ale domyślił się, że nie ma zbyt wielkiego wyboru. W tym momencie pociąg ostro zakręcił, a Harry stracił równowagę, potykając się o własne stopy.

Został złapany silną dłonią owijającą się wokół jego bicepsa, ustawiającą go na stopach. Podnosząc wzrok, ujrzał Louisa znajdującego się blisko niego, trzymającego go i posyłającego mu przenikliwe spojrzenie. To było dziwne; Louis był tak mały i wydawał się delikatny i łagodny, jednak bez trudu ukazał swoją siłę w mięśniach. W ten sposób, używając tylko jednej ręki, żeby utrzymać Harry’ego.

- Dzięki – wymamrotał Harry i ponownie chwycił za rurkę.

Louis kiwnął głową i wydawało się, że zawahał się, po czym zabrał rękę.

Harry zmarszczył brwi i przez chwilę dłużej się w niego wpatrywał. To mogło skończyć się zupełnie inaczej. Mógł upaść w ramiona Louisa i potem po prostu tam pozostać, jako że był zbyt pijany, żeby utrzymać równowagę w jadącym pociągu. Lub mógł upaść na Louisa, przypadkowo łącząc ich usta i opierając się o niego, żeby go podtrzymał. To byłaby świetna wymówka, żeby zacząć się całować.

Harry zmarszczył brwi i spojrzał na swoje buty.

Dlaczego w ogóle o tym pomyślał? Lubił przebywanie blisko Louisa, a bycie blisko, delikatny dotyk i fizyczne poznawanie siebie nawzajem były częścią ich przyjaźni. Zawsze tak było.

Jednak całowanie było czymś innym. Ustalili to po nocy, kiedy uprawiali seks.

Pocałunek… Harry zgubił się w myślach, ciężko przełknął i ponownie przysunął się do Louisa, słuchając jego śmiechu, jego szorstkiego głosu złagodzonego alkoholem.

Pocałunek był błędem. Harry został jedynie zawładnięty emocjami. Było mu smutno, że Louis opuszcza mieszkanie. Oczywiście, że był smutny. Louis był jego przyjacielem i Louis był dobrym współlokatorem. Żegnanie się z takim kimś było zwyczajnie smutne i każdy czułby się przez to niepewnie.

Pocałunek był błędem.

Został wytrącony z myśli, kiedy musieli wyjść z pociągu, i dziwne uczucie osiadło w jego brzuchu, kiedy postawił nogę w Suicide Note kilka minut później. Tak długo przychodził tam tylko do pracy. Dziwnie wracało się tam jako klient.

- Czy Harry może załatwić nam darmowe drinki? – spytał Niall i szturchnął jego żebra.

Harry wzruszył ramionami, chowając dłonie do kieszeni. – Mogę spróbować. – Odszedł do baru, a Zayn za nim podążył, podczas gdy reszta poszła usiąść.

- Hej, Harry! – przywitał go Martin. Pracował tam dużo dłużej niż Harry i często mieli wspólne zmiany. – W porządku, stary?

Harry kiwnął głową. – Tak, wszystko dobrze. A u ciebie?

- Nieźle, po staremu – odpowiedział i puścił mu oczko. – Jak nowa praca?

- Całkiem dobrze, jest fajnie. Nigdy nie pracuję po ósmej i codziennie mogę zabierać do domu pozostałe słodycze i ciastka.

- Brzmi lepiej niż to. – Martin westchnął i wzruszył ramionami. Spojrzał na Zayna. – W każdym razie. Ty jesteś chłopakiem Liama, prawda?

Zayn uśmiechnął się i kiwnął głową. – Jest tam z przyjaciółmi.

- Cóż, więc ta kolejka będzie na mój rachunek. Co zamawiacie?

- Dzięki stary. – Harry zamówił ich drinki i kiedy Martin je przygotowywał, zerknął przez ramię i zauważył, że Louis siedzi obok Nialla i z nim rozmawia.

- Haz – powiedział stojący obok Zayn i Harry odwrócił się z powrotem. – Wszystko w porządku?

Harry zmarszczył brwi. – Aż tyle nie wypiłem, Zayn.

- Nie chodzi mi o alkohol – wyjaśnił. – O Louisa.

Mrugając, Harry przechylił głowę. – O Louisa? Co miałoby być nie w porządku?

Zayn wzruszył ramionami. – Nie wiem, ale od kiedy się wyprowadził, nie wydaje się, żebyście utrzymywali kontakt.

To był prawda. Ale wyprowadzka Louisa zakończyła się tym pocałunkiem i Harry nie wiedział, jak się zachowywać lub co powiedzieć. I wyglądało na to, że Louis również potrzebował trochę czasu. To wszystko. Od wtedy wszystko między nimi miało wrócić do normy.

- Chyba oboje byliśmy zbyt zajęci – odpowiedział.

Zayn kiwnął głową lekko spięty i odwrócił się z powrotem do Martina, który ułożył przed nimi pięć szklanek.

- Dzięki, stary – powiedział Harry i zabrał trzy, aby zanieść je z powrotem do stołu. Usiadł obok Nialla i spojrzał na Louisa po drugiej stronie chłopaka. Otrzymał mały uśmiech i zdecydował, że miał rację.

Od teraz wszystko między nimi wróci do normy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz