środa, 4 grudnia 2013

192

~*~


Tak minęły dwa tygodnie i Harry nieco się zadomowił. Stale kręci się wokół Zayna i Zayn uważa to za trochę dziwne na pierwszy rzut oka, ale stara się do tego przyzwyczaić. Choć stawie pewne granice, gdy Harry zaczyna podążać za nim do łazienki.

-Nie możesz wejść tu ze mną, Harry –mówi Zayn, kiedy Harry stara się wejść za nim przez drzwi łazienki.

Harry przychyla głowę, jakby chciał powiedzieć. –Dlaczego nie?

Zayn wzdycha. –Muszę wziąć prysznic, a to nie jest właściwe… brać prysznic z inną osobą. Ludzie potrzebują prywatności.

Ale Harry nie drgnie.

-Znajdź moją mamę. Da ci czekoladowe herbatniki.

To rozprasza Harry’ego na moment i daje Zaynowi wystarczająco dużo czasu na zamknięcie drzwi, i zablokowanie ich. Skowyt wybucha po drugiej stronie drzwi. Harry ciągnie za klamkę i pozostawia rysy na drewnie jęcząc, by Zayn wpuścił go do środka, ale czarnowłosy nie zamierza się tak łatwo poddać. Ciągnie się to przez kilka minut, a Harry jest bardzo uparty i Zayn boi się, że może skończyć się to płaczem hybrydy.

Wiec jest zmuszony otworzyć drzwi.

Oczy Harry’ego są jasne od łez, ale kiedy drzwi zostają otwarte, wybucha śmiechem i natychmiast, przytulając Zayna, wchodzi do wewnątrz. To śmieszne, naprawdę i Zayn nie jest pewien, jak to tego doszło. Idzie pod prysznic, pozbywa się tam swoich ubrać, a następnie rzuca je na zasłony prysznicowe. Słyszy szelest po drugiej stronie i wychyla głowę, by zobaczyć Harry’ego bawiącego się jego ubraniami. Zayn przewraca oczami. Tak łatwo go rozproszyć.

Po prysznicu pilnuje, by jego ręcznik był szczelnie zawiązany wokół bioder, zanim wychodzi. Harry ma na głowie koszulkę Zayna i właśnie bawi się klamrą od paska. Wygląda tak uroczo, a widząc Zayna, podchodzi do niego.

-Jesteś taki dziwny –Zayn szczypie żartobliwie nos Harry’ego, a następnie zabiera swoją koszulkę.

Zayn wynajduje różne sposoby, by mieć dla siebie trochę czasu, zwłaszcza gdy Harry jest rozproszony i gra lub kiedy drzemie. Ale kiedy jego uwaga z powrotem wraca do Zayna, co zdarza się często, ten musi znaleźć sposób na zabawienie kręconego chłopca. Ostatnio, czyta Harry’emu książki, głownie dla dzieci, ponieważ to jest to, co lubi najbardziej. Zayn czyta mu ‘The Giving Tree’, a Harry tuli się do jego boku, opierając głowę na jego ramieniu, by mógł uzyskać lepszy dostęp do fotografii w książce. Zayn musi odchylić trochę głowę, bo ucho Harry’ego zawsze drga i łaskocze go w policzek. Ale on uważa, że to jest słodkie.

Harry lubi ‘The Giving Tree’. Bierze kawałek papieru i zaczyna pisać notatkę do Zayna. Nauczył się pisać w laboratorium, a to najlepszy sposób komunikowania się, choć nie jest w tym jeszcze, aż tak dobry. Harry nie lubi skupiać się podczas swoich lekcji, zamiast tego woli grać.

-Jestem drzewem –pisze. Wskazuje na swoje notatki, a potem na Zayna.

Zayn uśmiecha się, bo rozumie. Harry próbuje mu powiedzieć, że to on będzie ‘Giving Tree’ Zayna. Bezinteresownym i stałym. Zayn uważa, że to słodkie i pociera delikatnie czubek jego głowy, tuż za uszami. Wie, że to ulubione miejsce Harry’ego, a ten głośno mruczy.

Następnego dnia matka Zayna pojawia się w pokoju z płytą DVD. –Mam dla was niespodziankę chłopcy! –piszczy.

Zayn odkłada ‘Where The Wild Things Are’, a Harry siada troche prościej, ciekaw.

Film zaczyna się. Kamera się chwieje i Zayn może usłyszeć głos swojego ojca. –Oto Harry i Zayn w pokoju zabaw! –mówi i robi zbliżenie na dwóch małych chłopców kolorujących na kartkach papieru. Oczy Zayna rozszerzają się trochę i śmieje się, kręcąc głową. Staje się to kłopotliwe. Harry z drugiej strony jest tak podekscytowany, szarpie ramię Zayna i wskazuje na ekran.

Pięcioletni oni są tak pochłonięci swoimi rysunkami. W filmie, zostają zapytani co rysują, a Zayn dumnie unosi obrazek z dwiema postaciami, jednej z uszami i jednej bez. –Harry’ego i siebie! –mówi. Kamera odnajduje Harry’ego, który jest uśmiechnięty i pokazuje swoje pulchne dołeczki w policzkach. Wygląda jak aniołek. Scena kończy się w prowizorycznym forcie, w którym znajdują się dwa śpiwory. –Drzemka! –mówi ojciec Zayna, a ten mruczy ‘Pięć minut’, ale oczy Harry’ego zamykają się, a jego ogon zwija się powoli i leniwie. Zayn podnosi swoją małą rączkę i łapie go pod boki, po czym obaj zaczynają chichotać. Harry ziewa, formując swoje usta w ‘o’ i przysuwa się bliżej Zayna. Słaby kotek mruczy krótkie ‘miauu’ i zamyka oczy. Senność zdaje się być zaraźliwa między dziećmi, ponieważ Zayn zasypia sekundę później. Kamera kontynuuje filmowanie, aż ich oddechy nie wyrównują się. Oboje leżą ramię w ramię, jeden przy drugim, a Zayn ciasno obejmuje ogon Harry’ego.

Gdy ekran robi się czarny, Zayn uświadamia sobie, że pamięta ten dzień i pamięta jak się czuł, i jak bardzo kochał Harry’ego. Słodka, niewinna, zdrowa miłość jaką dziecko może dać innym. Czuje wyrzuty sumienia, kiedy wspomina, jak go opuścił zupełnie znikąd, a ból pogarsza się, ponieważ Harry był tak wyrozumiały. Odwraca głowę, by spojrzeć na Harry’ego, który już na niego patrzy i obaj się uśmiechają.

-Chodź ze mną –mówi Zayn i trwa to mniej niż sekundę, kiedy Harry przytakuje.

*

Zayn zakłada czapkę na głowę Harry’ego, upewniając się, że jest miła i przytulna. –Lubię twoje uszy, ale nie chcemy żeby ludzie o nie pytali. W porządku?

Harry kiwa głową, a kiedy Zayn kończy zawiązywać czapkę, delikatnie pociera jego policzki. Zayn dorastał z przyzwyczajeniem do ciągłego okazywania uczuć Harry’emu i stwierdzia, że teraz nawet mu to nie przeszkadza. Bo to był Harry. Bardzo czuły, zawsze rozbiegany i psotny.

-Staraj się nie miauczeć, dobrze? Powiem ludziom, że boli cię gardło i dlatego nie możesz mówić –Zayn przekręca Harry’ego, by sprawdzić, czy jego ogon jest całkowicie schowany w kieszeni dżinsów. –Jak twój ogon?

Harry miauczy w odpowiedzi, ale nagle zacina się. Musi oduczyć się robienia tego publicznie, więc kiwa tylko głową.

Zayn robi krok w tyłu, aby podziwiać swoją prace. Nie musiał zrobić wiele, by naprawić Harry’ego, ale ten wygląda jakoś inaczej. Po prostu normalny chłopak w czarnej koszuli z podwiniętymi rękawami, dżinsami, Conversami i szarą czapką z daszkiem. Jest doskonały.

Zayn kręci głową. Nie myśli o słowie ‘idealny’ w ten sposób, lecz idealny, gdyż Harry może po prostu stać się normalnym chłopcem, a Zayn nagle czuje się głupio, bo kłóci się ze swoimi własnymi myślami. –Wyglądasz dobrze –mówi i udaje, że nie dostrzega rumieńców na policzkach Harry’ego.

Jeden z jego znajomych organizuje imprezę zaledwie kilka przecznic dalej i Zayn nie planuje tam zbyt długiego pobytu, bo nie jest pewien, jak Harry sobie z tym poradzi. Ale jeśli istotą pobytu Harry’ego tutaj jest doprowadzenie go do społeczeństwa, to czy istnieje lepszy sposób niż impreza?

Muzyka jest głośna i w dużym salonie jest tłoczno. Harry opiera się na ramieniu Zayna, a jego szeroko otwarte oczy nerwowo rozglądają się dookoła. Nigdy nie był wokół tylu ludzi naraz i nigdy nie było tak głośno. Jego uszy drgają pod czapką i chwyta Zayna mocniej.

Zayn pochyla się bliżej niego. –Jest w porządku –i zrzuca palce Harry’ego ze swoich ramion, ponieważ nie chce, aby jego znajomi źle to odebrali. Harry wygląda na trochę zbolałego przez ten gest, ale puszcza rękę Zayna.

-Zayn! –woła głos i to Niall. Jego domek z kart się sypie i Zayn nagle staje się bardzo zdenerwowany. Nie chce, by ktokolwiek osądzał Harry’ego i może to był zły pomysł, ale jest już za późno.

-Hej, bracie. To jest Harry. Chwilowo z nami mieszka, więc zabrałem go ze sobą, w porządku?

-To świetnie. I tak nie znam połowy tych wszystkich ludzi –Niall wyciąga rękę, mocno wstrząsając dłonią Harry’ego. –Jestem Niall.

Zayn szybko to przerywa. –Boli go gardło. Nie może mówić. Zalecenie lekarza.

-Lekarstwem na ból gardła jest kilka szklanek tequili! –i Zayn znowu staje się zdenerwowany, bo nie ma pojęcia, jak Harry toleruje alkohol. Jest w stu procentach pewien, że hybrydy nigdy w swoim życiu nie próbowały nawet kropelki, ale zanim to sobie uświadamia, szklanka jest popychana w stronę dłoni Harry’ego.

-Harry – Zayn zatrzymuje jego nadgarstek. –Nie…

Ale Harry, który posiada niezaspokojoną ciekawość, oddala się od Zayna, obwąchuje drinka i wypija go jednym haustem. Jego oczy rozszerzają się jak spodki, a jego twarz wykrzywia się w lekkim grymasie, zanim dostaje ataku kaszlu.

-O cholera –burczy Zayn i klepie Harry’ego po plecach. –Zostań tutaj. Nie waż się ruszyć. Poszukam jakiejś wody.

Tka przez tłum ciał, okazjonalnie rzucając krótkie ‘cześć’ rozpoznanej osobie i idzie do kuchni po butelkę wody. Kiedy wraca do tego samego miejsca, Harry’ego nigdzie nie ma. Zayn bierze głęboki wdech i stara się nie panikować, ale nie potrafi nad sobą zapanować. Zapewnia sam siebie, że nie mógł zajść daleko, bo przecież nie było go zaledwie pięć minut, ale jego pewność siebie może zrobić tylko tyle. Przeszukuje salon, kiedy szklane drzwi nagle się otwierają. Zayn wzdycha z ulgą, kiedy widzi w nich Harry’ego, ale ulga szybko zamienia się w lekką zazdrość, bo Harry jest otoczony przez dziewczyny.

Zayn podchodzi i chwyta go za ramię. Zauważa, że chłopak trzyma czerwony plastikowy kubek z piwem. –Mówiłem, żebyś nigdzie nie odchodził –mówi, a Harry tylko na niego patrzy mrugając. –Słuchasz mnie?

Zayn jest tym zniesmaczony i odciąga Harry’ego.

-Jakiej część ‘zostań tu’ nie rozumiesz?

Ale Harry nie odpowiada. Uśmiecha się zamiast tego i lekko kołysze.

-Kurwa, Harry, ile wypiłeś? Te małe kieliszki, coś jeszcze?

Harry kiwa głową.

-Ile?

Harry podnosi cztery palce.

Zayn łapie jego plastikowy kubek i zagląda do wewnątrz. Więcej niż połowa jest już wypita i Zayn zastanawia się, jak, kurwa, Harry mógł dokonać tego w tak krótkim okresie czasu. Ale oczywiście, hybryda nie ma pojęcia jak się oszczędzać. Harry nie zna zasad alkoholu.

-Wracamy do domu –mówi Zayn i łapie Harry’ego za ramię, ale ten szarpie się i kręci głową. –Harry, powiedziałem, wracamy do domu –Harry ponownie potrząsa głową i pojękuje. Zayn wie, że jeśli nie spełni jego prośby, Harry wpadnie w złość, a on nie chce scen przed takim tłumem. Ale dość tego i Harry może być zły jak tylko sobie chce, oni muszą dostać się do domu. Zayna nie obchodzi to, więc chwyta rękę Harry’ego i zaczyna ciągnąć go w stronę drzwi. Harry walczy z nim całą drogę, ale Zayn jest bezlitosny.

Powrót jest cichy, z wyjątkiem okazjonalnych pomruków Harry’ego. Kiedy w końcu dostają się do domu Zayn jest wyczerpany. Zdejmuje buty i idzie prosto do łazienki, aby wykąpać się przed snem.

Przeciąga swoją kąpiel jak tylko może, bo idea pijanego Harry’ego nie podoba mu się wcale, a wcale i nie jest do końca pewien, czego może się spodziewać. Ale w końcu wraca do swojego pokoju.

Harry jest wkurzony. Wypuszcza kilka wściekłych miauknięć i syczy, i Zayn nie może ukryć uśmiechy, bo po prostu nie może wziąć tego na poważnie. Harry widzie, że Zayn nie czuje się zagrożony, więc bierze kawałek papieru, bazgroli na nim, gniecie i rzuca w niego.

Zayn podnosi papier, wygładza i czyta –NIE –drukowanymi literami.

-Teraz posłuchaj –mówi Zayn. –Nie zamierzam zabierać cię już nigdzie indziej, chyba że będziesz robił co ci karze. Mówiłem ci żebyś został, ale czy zostałeś? Nie, poszedłeś z kilkoma tanimi dziewczynami, szukającymi taniego alkoholu. Jestem za ciebie odpowiedzialny, Harry. Mój tata jest za ciebie odpowiedzialny. Jeśli cokolwiek ci się stanie, to my będziemy winni. Chcesz tego? Chcesz nas wpędził w kłopoty? To sprawia, że czujesz się dobrze?

Dolna warga Harry’ego drży w tym momencie, a on kręci głową. I zanim Zayn może powiedzieć choćby słowo, Harry rzuca się do przodu, owija go ramionami i trąca głową w szyję. Płacze i chce wybaczenia. Zayn tylko wzdycha i klepie go w czubek głowy. Ale Harry nie przestaje i obdarowuje szyję Zayna małymi pocałunkami, zbijając go tym z tropu.

-Harry, co…-zostaje uciszony przez delikatne ugryzienie w szyję. To nie boli, ale Harry biegnie swoim językiem w poprzek jakby przepraszająco, a to sprawia, że nogi Zayna zaczynają się chwiać. Cofa się, aż uderza o łózko i opada na nie. Harry podchodzi i unosi się nad nim przez chwilę, zanim opada i delikatnie całuje całą twarz Zayna.

Zayn zamyka oczy i akceptuje pocałunki, bo z jakiegoś powodu dużo łatwiej jest robić to w ciemności i prywatności własnego pokoju. Kładzie ręce na talii Harry’ego i przestaje oddychać, gdy czuję parę warg blisko swojego ucha.

-Harry –wreszcie udaje się wydusić Zaynowi. –Przestań. Jesteś pijany –ale Harry nie zatrzymuje się i liże skórę tuż nad uchem Zayna. Zayn nie może tego robić. To jest złe i jego ojciec go zabije. Ponadto, Harry jest pod wpływem alkoholu, więc Zayn nie może do tego dopuścić, nawet gdyby chciał. Nawet jeśli Harry jest najpiękniejszym chłopcem, jakiego kiedykolwiek widział. On nie może tego zrobić. Zayn delikatnie odpycha od siebie Harry’ego, a ten patrzy na niego zdezorientowany. –Nie możemy –mówi Zayn. –My… my po prostu nie możemy. Wypiłeś zbyt dużo. Jutro rano będziesz tego żałował.

Harry potrząsa głową i próbuje się do niego zbliżyć, ale ręka Zayna ląduje na jego klatce piersiowej, skutecznie go powstrzymując.

-Nie –szepcze Zayn. –Bo wiem, że nie będę mógł się powstrzymać –jest zaskoczony swoją szczerością, ale jest już za późno, nie da się cofnąć tych słów.

Harry patrzy na niego swoimi wielkimi, zielonymi oczami. Elektryzująca zieleń, Zayn myśli do siebie. Spogląda na Harry’ego, który wreszcie cofa się i kładzie obok niego. Między nimi jest tylko kilka centymetrów przestrzeni, ale Harry szybko przysuwa się i owija rękę wokół talii Zayna. Ten wzdycha, zatapia nos w lokach Harry’ego i relaksuje się. Jest to zupełnie nowa rzecz i jest to coś, czego się nie spodziewał. Ale stara się odepchnąć te myśli w kąt swojego umysłu i próbuje zasnąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz