--
Harry siedział zniecierpliwiony na zapleczu studia, wpatrując się uważnie w telefon, jakby zawierał wszystkie odpowiedzi świata.
Był całkowicie nieświadomy tego, że Zayn od jakiegoś czasu obserwował go z drugiego końca sali, a jego brwi unosiły się za każdym razem, gdy młodszy chłopak nerwowo kurczył się lub wykonywał zniecierpliwione gesty. Oczywiste zdenerwowanie nie było w jego stylu , ale odkąd poznał Louisa stał się nerwowy i niespokojny. Harry Styles był pewny siebie, wyluzowany i opanowany – nie nieśmiały i już na pewno nie zawstydzony.
Ale tak było, gdy w pobliżu znajdował się Louis.
Zayn polubił Louisa, kiedy spotkali się w restauracji. Polubił go bardziej, gdy zdał sobie sprawę, że Louis był na sto procent oczarowany Harrym i nie bał się drażnić młodszego chłopca na tyle, aby ten rumienił się i jąkał.
Chłopak z Bradford uśmiechnął się na wspomnienie ‘pierwszej randki’, którą chłopcy zniszczyli razem z rodziną Louisa. Pomimo okropnego początku, kiedy to on, Liam i Niall czaili się po drugiej stronie restauracji, randka wbrew pozorom udała się bardzo dobrze - sądząc po uśmiechniętych twarzach Harry’ego i Louisa.
Tej samej nocy, po randce, zespół zaszył się w mieszkaniu Liama. Chłopcy słuchali, jak Harry rozpływa się i zachwyca nad tym, jaki to Louis był kochany, gorący i słodki. Analizowali wstydliwy pocałunek, którym pod koniec Louis obdarował policzek Harry’ego. Później – choć Zayn nigdy nie przyzna się do tego głośno – oglądali komedię romantyczną, jedząc popcorn i przytulając się.
Następnego dnia rano, wszyscy udawali, że nic się nie stało. W One Direction pewnych rzeczy nie mówili na głos, a obejmowało to, wspólne płakanie nad ‘Pamiętnikiem’.
Minął tydzień od randki, a Harry podczas prób musiał być siłą rozdzielany ze swoim telefonem. On i Louis pisali do siebie cały czas, a Zaynowi robiło się niedobrze od widoku zadurzonego Harry’ego.
- Co robisz? – wycedził, na co Harry podskoczył, prawie upuszczając telefon. Chłopak zachichotał na widok rumieńca na policzkach Harry`ego.
- Nic – wymamrotał, patrząc w podłogę. W jego głosie słuchać było winę, a rozmawiający w kącie pokoju Liam i Niall spoglądali na niego z ciekawością.
- Co jest? – zapytał Niall.
Zayn wzruszył ramionami, pokazując ręką w kierunku Harry’ego. Kędzierzawy chłopak wiercił się niespokojnie, wyraźnie niezadowolony tym, że uwaga całego zespołu skupiona jest właśnie na nim. Jednak, będąc uczciwym, Zayn, Niall i Liam odczuwali mściwą przyjemność w drażnieniu Harry’ego odkąd tylko poznał Louisa i był z nim na randce. Żartowali z niego i jego „młodego kochanka” (ang. boy toy –tł.), bo taki przydomek mu nadali. – Harry gapi się w telefon.
- Nie prawda – wymamrotał Harry. Loki zakrywały jego oczy, które nadal wpatrywały się w telefon, chłopcy niewyraźnie widzieli delikatny róż na jego policzkach.
- Ta, jasne – drażnił się Niall, podchodząc do Harry’ego. Schylił się z rękami na biodrach, badając uważnie twarz przyjaciela. – Niech zgadnę. – uśmiechnął się, zabierając telefon z jego rąk, zanim ten zdążył zaprotestować. – Louis.
Harry zerwał się na nogi, gdy Niall tańczył z dala od niego, chichocząc. – Ej! Oddaj! – Niall pokręcił głową, przerzucając telefon z ręki do ręki, śmiejąc się głośno i patrząc, jak Harry nerwowo szura nogami, gotowy rzucić się na blondyna. Zayn i Liam wymienili rozbawione spojrzenia, znając przyjacielskie wybryki.
Harry jęknął żałośnie. – Oddaj mi telefon, Niall. – błagał.
- Nie.
Harry prychnął. – Proszę.
Niall udał, że się zastanawia. –Um… nie.
- Proszę, Niall, możesz oddać mi ten cholerny tele-
Piskliwy dzwonek zaskoczył chłopców, a Harry patrzył z przerażeniem, jak Niall podskakuje upuszczając telefon. Z głuchym łoskotem wylądował na wykładzinie, a wszyscy patrzyli na niego.
Przez długą sekundę, cała czwórka tępo stała w miejscu, zanim-
- To do mnie! – krzyknął Harry, rzucając się na telefon razem z pozostałymi członkami zespołu. Liamowi, który był silniejszy udało się zepchnąć Nialla i Zayna, po czym pchnął Harry’ego i podniósł telefon. Podniósł się z podłogi śmiejąc się zwycięsko, gdy wciskał przycisk odbierania połączenia
- Halo? – zaświergotał, a Harry jęknął, chowając twarz w dłoniach ze wstydu. – Oh, cześć Louis. Nie, Harry’ego nie ma w tej chwili. Myślę, że masturbuje się, patrząc na twoje zdjęcie w drugim pokoju –
Harry impulsywnie stanął na nogi i wyrwał z rąk szatyna telefon, wpatrując się z niedowierzaniem w swoich trzech roześmianych przyjaciół – dwóch z nich nie miało już nawet siły wstać z podłogi.
- Nienawidzę was – mruknął, wychodząc z pokoju. Gdy zamknął drzwi, reszta chłopców usłyszała jak mówi: - Boże, Lou, tak bardzo mi przy… Dlaczego się śmiejesz?
…
Minęły dwa dni od upokarzającej rozmowy telefonicznej i czwartkowej nocy.
- Stary, myślę, że musisz się uspokoić. – ziewnął Liam na drugim końcu linii. Harry wyraźnie słyszał włączony telewizor i podejrzewał, że Liam jest w trakcie oglądania ‘Z kamerą u Kardashianów’. Gdyby tylko nie był tak bardzo zdenerwowany, to właśnie zacząłby dokuczać przyjacielowi.
- Uspokoić się? – Harry powtórzył z niedowierzaniem. – Uspokoić. Się. Żartujesz czy jesteś poważny? Uspokoić się? Jak bardzo musisz być głupi, aby powiedzieć mi żebym –
Beep.
Harry jęknął, rzucając telefon na łóżko i sapiąc gniewnie. Liam wytrzymał pięć minut zanim się nie rozłączył. To i tak o cztery minuty więcej od Nialla, który tylko wysłuchał go i powiedział, że powinien wyluzować. Zayn nawet nie próbował odebrać telefonu i Harry podejrzewał, że Niall zdążył go ostrzec o nastroju Stylesa.
Chłopak przeklął zbędne usprawiedliwienia jego najlepszych przyjaciół, po czym wygładził koszulę w dół, krytycznie patrząc w lustro. Jego loki były nieco ‘poskromione’ i wyglądał całkiem dobrze w stroju, który wybrała dla niego stylistka – zgodziła się na to po tym, jak chłopak dosłownie ukląkł i błagał ją o pomoc– ale to i tak nie wystarczyło, żeby mógł czuć się pewny siebie.
Harry nie był przyzwyczajony do tego. Przywykł do nieskomplikowanego życia, uśmiechania się do ładnych dziewczyn – lub facetów – a po oddaniu uśmiechu… wszystko było łatwe. Harry Styles nie denerwował się, ale… teraz najwidoczniej był bardzo zdenerwowany.
A to wszystko przez Louisa Tomlinsona.
- To tylko randka, Styles. – mruknął do siebie, wyłamując palce. Jego lustrzane odbicie było blade i drżało. – To tylko randka z głupim chłopakiem, który jest absolutnie uroczy… Ugh! – wyrzucając ręce w górę z frustracji. Odwrócił się od lustra i zaczął nerwowo chodzić w kółko po pustym pokoju.
Louis miał niedługo przyjść na obiad, na który umówili się już kilka dni temu. Zajęło im to parę dni, oboje musieli znaleźć czas, kiedy Harry nie będzie zajęty, a Louis nie będzie musiał opiekować się siostrami, ale udało się. Harry miał zrobić romantyczną kolację, ale strasznie wariował, więc skończył zamawiając jedzenie w chińskiej restauracji i w końcu musiał przyznać się do tego, że nie potrafił gotować, kiedy był zdenerwowany.
Harry zmusił się, by wziąć głęboki oddech. To była tylko randka, a on to w końcu Harry Styles, prawda?
Tylko że… To nie jest tylko randka. Tak naprawdę Harry nigdy wcześniej nie spotkał kogoś takiego jak Louis. Był bezczelny i uroczy, powodował, że Harry śmiał się i lądował na podłodze płacząc ze śmiechu. Mógł być uroczo nieśmiały, a minutę później – uśmiechać się do Harry’ego spod grzywki – i zachowywać się głośno i hałaśliwie, dokuczając Harry’emu opowiadając sprośne żarty.
Harry nie chciał tego zniszczyć. Był zbyt zdenerwowany, aby nawet pocałować Louisa… coś, co Harry desperacko chciał zrobić. To wszystko wina Louisa, który miał w zwyczaju tak często oblizywać językiem swoje usta w prowokacyjny sposób, że Harry musiał trzymać swoje uda, próbując się powstrzymać przed rzuceniem się na chłopaka.
Nawet jeszcze nie pocałował Louisa, który pewnie myślał, że Harry po prostu był idiotycznym małym chłopcem… pewnie nawet nie lubił Harry’ego, a na pierwszą randkę poszedł, bo jego siostra miała w tym udział, a na drugą zgodził się z litości…
To było głupie. Louis lubił Harry’ego. A on mógł to zrobić. Mógł.
Harry poskoczył, gdy rozległ się dzwonek do drzwi.
Cóż, będzie musiał się przemóc.
- Cholera – zawył, ciągnąc za loki z niepokojem. – Okej, weź się w garść Harry, dalej, otwórz drzwi. Tak. Zachowaj spokój. Zachowaj spokój, przestań mówić do siebie i otwórz te drzwi!
Harry popędził w stronę drzwi, ciągnąc je i otwierając, zanim zdążył pomyśleć. Przed nim stał Louis, wyglądając jak zwykle bardzo atrakcyjnie. Obaj, wręcz pożerali się wzrokiem – Harry, dysząc z lekko czerwonymi policzkami, Louis, uśmiechnięty z niebieskimi błyszczącymi oczami zza grzywki.
W jedną sekundę, wszystkie nerwy Harry’ego ulotniły się.
Harry nie był pewny, kto zrobił pierwszy krok, ale w jednej chwili stali po obu stronach drzwi, a w drugiej ręce Louisa szarpały Harry’ego za włosy. Wchodząc do mieszkania, młodszy chłopak kurczowo trzymał biodra Louisa, starając się złączyć ich razem.
Pocałunek był ciepły, upojny i był wszystkim o czym Harry marzył odkąd poznał Louisa. Chłopak rozważał zapytanie Louisa, czy może nie chciałby zjeść kolacji, ale wszystkie jego myśli uciekły, gdy starszy chłopak przejechał językiem wzdłuż dolnej wargi Harry’ego.
Kędzierzawemu udało się jedynie wymamrotać w usta Louisa. – Obiady są przereklamowane. – zanim mówienie ponownie stało się niemożliwe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz