Londyn jest zupełnie tak głośny i duży, jak zapamiętał Harry. Śpi na kanapie Louisa i Zayna przez dwa tygodnie, odwiedza swoich przyjaciół z leczenia i ignoruje wszystkie wiadomości od Nialla i Danielle. Te od Danielle zawierają przede wszystkim Przepraszam za to, co powiedziałam, proszę, wróć do domu. Tęsknimy. Wszyscy. x, a te od Nialla to głównie Wróć do domu i Tęsknię i Nie mam z kim dzielić się frytkami.
- Harry, oszczędź tego biednego chłopaka i zadzwoń do niego. Tyle chyba jesteś mu winien – mówi Louis po przeczytaniu na głos wiadomości Nialla mówiących Odchodzę bez ciebie od zmysłów – dani i li się zaręczyli i doprowadzają mnie do szału swoją miłością.
Harry wzrusza ramionami, odrzucając swój telefon. – Lepiej mu tam beze mnie. Ja tylko… ja wszystko rujnuję. Cały czas.
- Najwyraźniej tak nie było, jeśli nadal cię lubi.
- To dlatego że mnie nie zna, Louis – rzuca bez namysłu Harry. Jest zdumiony tym, na jak bardzo złego brzmi i, trafniej, jak bardzo źle się czuje.
Na Louisa to nie działa. Zakłada ramiona na klatce piersiowej i mówi – Tak? Czego takiego ważnego o tobie nie wie? Już powiedziałeś mu o swoich zaburzeniach odżywiania.
I to, właśnie to przełamuje Harry’ego. W końcu. Po raz pierwszy, odkąd wrócił leczenia, wybucha. Zupełnie jak kiedyś po długim imprezowaniu, przejedzeniu się lub po tym, jak wrócił z wyjścia z Grimmym i ktoś powiedział mu, że powinien wziąć prysznic i iść do łóżka. Spędził ostatnie trzy miesiące swojego życia zakochując się w kimś, kogo faktycznie byłby w stanie pokochać i jestprzerażony, a Louis po raz pierwszy go nie rozumie.
- Nie wie, co zrobiłem! Nie wie, że złamałem ci serce, ani że zdradzałem cię z Grimmym i wszystkimi tymi chłopakami, żeby się lepiej ze sobą poczuć! Nie wie o narkotykach, seksie i okłamywaniu mamy i taty i nie wie, że muszę uczyć się w szkole online, bo normalna dała mi okres próbny. Nie wie, że nadal przerażają mnie kalorie i wstydzę się zdjąć koszulkę, bo mam teraz ten głupi brzuch przez to całe jedzenie, które wmuszali we mnie na leczeniu. Nie wie, że to z mojego powodu zajęło ci rok, żeby chociaż powiedzieć Zaynowi, że go kochasz, bo tak bardzo cię skrzywdziłem. I jeśli kiedykolwiek mu powiem, on nigdy, przenigdy, nawet za milion lat, nie będzie mnie chciał. Okej, Lou? Tego ważnego o mnie nie wie.
Harry nie zdaje sobie sprawy z tego, że płacze, dopóki nie czuje, jak Louis ociera jego łzy chusteczką, zostaje niesiony do łóżka i Louis głaszcze go po włosach i mówi mu, że będzie dobrze.
Próbuje protestować, próbuje powiedzieć nie, nie będzie dobrze, bo Niall nigdy mnie nie pokocha, bez względu na to, jak bardzo będę się o to starać.
Louis całuje tatuaże, które pokrywają jego blizny na nadgarstkach, i mówi – Zaśnij, kochanie. Rano będzie lepiej.
Zasypia z nadzieją, że rano będzie lepiej.
-
Wraca do domu po kolejnym tygodniu rozczulania się nad sobą na kanapie Zayna i Louisa i obiecuje, że odwiedzi ich podczas świąt, jeśli nazbiera wystarczająco dużo pieniędzy. Pieniądze, które dała mu mama, kończą się, szczególnie po niezaplanowanym rendezvous z Londynem.
- Jezu – mówi Danielle, kiedy Harry wchodzi do restauracji pierwszej nocy po powrocie. Podchodzi do niego, zarzuca ręce na szyję i przeprasza około trzydziestu razy (- Tak bardzo przepraszam, Harry, wszyscy się tak martwiliśmy – Niall odchodził od zmysłów, od kiedy wyjechałeś – a ja… obiecuję, że już nie będę się mieszać, obiecuję. Tak się martwiliśmy.), a Harry jedynie się uśmiecha, całuje ją w policzek i mówi jej, że nic się nie stało.
Danielle nalewa mu czarnej kawy i podczas gdy Harry ją pije, pyta go, czy wszystko w porządku. – Tak, w porządku. Potrzebowałem trochę czasu na osobności. Żeby poukładać sobie w głowie i takie tam. Nie jestem do końca normalny – mówi Harry po wypiciu drugiego kubka. Teraz kawa jest lepsza, nie aż tak gorzka. Myśli, że może właściciele w końcu uświadomili sobie, że coś było z nią nie tak.
- To dobrze. Chcesz coś do-
Wypowiedź Danielle zostaje przerwana w połowie, kiedy blond głowa wygląda zza drzwi kuchni. Policzki Harry’ego płoną, kiedy jego spojrzenie spotyka wzrok Nialla, a jego serce zaczyna bić jakieś dziesięć razy szybciej niż zwykle.
- Co ty tu, kurwa, robisz? – pyta Niall, ale Harry nie ma czasu, by odpowiedzieć, bo po tym chłopak idzie w jego kierunku, przytula go, przeklina po celtycku i nazywa pieprzoną suką, a Harry sądzi, że może to być najlepszy uścisk w całym jego życiu.
- Słyszałem, że masz dość ohydnego zachowania Liama i Danielle. Przyjechałem cię ocalić. – Harry uśmiecha się, kiedy się odsuwają.
Niall odgarnia mu włosy z oczu, ujmuje jego twarz w dłonie wzdycha. – Tęskniłem za tobą – mamrocze, a jego uszy robią się czerwone – wiesz?
- Tak, Nialler. Wiem – mruczy w odpowiedzi Harry.
Kiedy Serendipity’s jest już zamknięte, a Danielle poszła do domu (dopiero po zmuszenia Harry’ego, by przysiągł, że już więcej nie zniknie), Niall robi każdemu z nich jajecznicę i jedzą przy barze, a ich kolana od czasu do czasu o siebie uderzają. Harry zjada całe jajka i bekon oraz pół tostu, całego pomidora i część grzybów, i kiedy kończy, odchyla się na krześle i jęczy.
- Chyba właśnie zjadłem swoją wagę w tłuszczu – mówi Niallowi, marszcząc nos.
- Czy to nie cudowne? – Niall oferuje mu szeroki uśmiech i bierze wielki kęs tostu. – To największa ilość, jaką widziałem, żebyś zjadł. Jestem jakby… bardzo z ciebie dumny, Haz. Może spróbujemy następnym razem z czymś lżejszym. Wiem, jak robi się sałatki.
- Wiesz, jak robi się sałatki? – pyta sceptycznie Harry.
- Nie powiedziałem, że lubię robić sałatki. Po prostu wiem jak. Chociaż przydałoby ci się trochę mięsa na te kości. Jesteś taki… kruchy – mówi Niall, mierząc go wzrokiem.
Harry owija ramiona wokół swojego brzucha i potrząsa głową. – Nie jestem. Dużo przytyłem od kiedy skończyłem leczenie.
Niall nie odpowiada, odsuwa swój talerz i zagarnia Harry’ego w swoje ramiona. Teraz, kiedy wie, że może, Harry myśli, że chyba nigdy nie pozwoli, by Niall go puścił.
- To nie ma znaczenia. Lubię cię bez względu na to – mamrocze Niall do ucha Harry’ego.
Harry przysuwa jajecznicę z powrotem, kiedy się rozłączają, i zjada jeszcze trzy kęsy.
-
Tydzień później Niall odprowadza Harry’ego do domu z restauracji. Jego ramię owija Harry’ego w pasie, a dłoń przebiega w górę i dół jego boku.
- Niall? – mówi cicho Harry, kiedy są przed budynkiem.
- Hm? – pyta Niall, posyłając mu łagodny uśmiech.
- Chcesz wejść?
Wchodzą i Harry w końcu patrzy im znośną kawę. Do kubka Nialla wsypuje trzy łyżeczki cukru i wlewa dwie śmietanki, i przeprasza, że nie ma żadnych ciastek do kawy, bo nigdy nie chodzi na zakupy. Niall mówi mu, że to w porządku i kiedyś z nim pójdzie.
Harry mówi mu o wszystkim, o Louisie i Grimmym, i leczeniu, i cięciu się, i kiedy zaczyna płakać, Niall całuje jego łzy i zanosi go do sypialni.
Całuje tatuaże pokrywające blizny na jego nadgarstkach.
Całuje usta Harry’ego, jego obojczyki, jego żebra, jego brzuch, wewnętrzną stronę jego ud. Mówi mu po każdym pocałunku, jak niesprawiedliwie, niewiarygodnie i niezaprzeczalnie jest piękny. I kiedy Harry chowa twarz w pościeli, Niall zmusza go obrócenia jej, by ich spojrzenia się spotkały. Mówi – Pozwól mi – i Harry łka z przyjemności.
-
Następnego ranka Harry znajduje Nialla w kuchni, przygotowującego jajka i bekon.
- Jakie chcesz jajka, kochanie? – pyta go przez ramię, łagodnie się uśmiechając.
Harry od tyłu owija ramiona wokół jego talii i mówi – Sadzone.
Zjada całe danie i krzyczy, kiedy Niall próbuje ukraść mu kawałek bekonu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz