Louis obudził się z Harrym przylegającym do jego pleców. Jakimś sposobem w ciągu nocy zmienili pozycję i teraz to Harry trzymał jego. Jedno ramię przerzucił przez jego talię, drugą miał pod jego głową, służąc mu za poduszkę. Jego twarz znajdowała się blisko potylicy Louisa; Louis czuł oddech uderzający o jego skórę.
I, cholera, dotyk ciała Harry’ego był przyjemny. Mógł całkowicie owinąć Louisa – nie było cala jego skóry, który nie dotykałby ciała Harry’ego i Louis pragnął, by tak zostało na zawsze.
Jednak pozostanie tak na zawsze oznaczałoby całkowitą autodestrukcję dla Louisa.
Cicho i ostrożnie, by nie obudzić Harry’ego, Louis wyśliznął się z łóżka i na palcach opuścił pokój. Poszedł do łazienki, by szybko załatwić potrzebę i zabrać leki na ból głowy, po czym poszedł do salonu.
Był tam ogromny bałagan i Louis nawet nie chciał myśleć o sprzątaniu go. Bardziej zainteresował go Niall śpiący na sofie. Zebrał wszystkie poduszki z sofy i fotela i zarzucił na siebie wełniany koc. Louis zmarszczył brwi i poszedł do swojej sypialni. Cicho otworzył drzwi i zerknął do środka.
Zayn i Liam leżeli na jego łóżku zwinięci i przytuleni pod jego kołdrą. Ich twarze były blisko i ten widok był odrażający.
- Poważnie? – spytał Louis i Liam się przebudził. Jego oczy powoli się otwarły, po czym chłopak usiadł, by spojrzeć na Louisa. Zayn przysunął się i schował głowę w jego boku.
- Dzień dobry, Louis – przywitał go Liam.
- Jesteś świadom, że wasze mieszkanie jest piętro niżej, prawda?
Liam lekko się uśmiechnął. – Oczywiście. Co z Harrym?
Louis parsknął śmiechem. – Zostaliście, bo martwiliście się o Harry’ego?
- Takie rozchorowywanie się nie jest w jego stylu – powiedział Liam. Zayn jęknął i objął ramieniem jego brzuch, przyciągając go bliżej.
- Nawet nie próbuj, Zayn – ostrzegł Louis. – Naprawdę mam nadzieję, że nic dziś w nocy nie robiliście.
Liam przewrócił oczami, ręką bezmyślnie przeczesując włosy Zayna. Po tym się odsunął, zostawiając go śpiącego. Zayn przesunął się na pozostałe po Liamie ciepłe miejsce, a Liam wyszedł za Louisem z pokoju, oboje ubrani w koszulki i bokserki. Louis pomyślał, że to przeniosło ich znajomość na zupełnie nowy poziom.
To oraz fakt, że Liam i Zayn prawdopodobnie uprawiali seks w jego łóżku. To przeniosło ich znajomość na kompletnie nowy poziom. Pozaświatowy.
- Więc nie powiedziałeś mi, jak czuje się Harry.
Louis włączył czajnik i wyjął swoją kolekcję herbat. – Chyba dobrze. Spał, z tego co wiem, i śpi nadal.
Liam przybrał zabawny wyraz twarzy, ale Louis o nic nie pytał. – Chcieliśmy być pewni, żeby być blisko, gdyby nas potrzebował.
Unosząc brew, Louis przygotował pięć herbat. – Okej, bądź szczery, bo Harry nie chce mi powiedzieć. Czy nazywa ciebie mamusią a Zayna tatusiem?
Z gardła Liama wydobył się wesoły śmiech i chłopak pokręcił głową. – Dlaczego miałby to robić?
- Zachowujecie się, jakby był waszą kochaną córeczką.
- On po prostu… - Liam wzruszył ramionami – Był całkowicie sam, kiedy go poznałem.
- Jak to się stało? – Louis usiadł, kiedy Liam posłał mu pytające spojrzenie. – Chodzi o to, jak go poznałeś.
- Przez pracę w klubie – odpowiedział Liam. – Nadal tam pracowałem, kiedy on zaczął i okazało się, że tu mieszka, piętro nad nami. Więc zaczęliśmy chodzić razem do domu i zostaliśmy przyjaciółmi.
Louis mruknął w odpowiedzi. – Wydaje mi się, że jeśli chodzi o Harry’ego, chęć opiekowania się nim, jest naturalną reakcją.
Liam uśmiechnął się. – Wydaje się, że ty naprawdę się nim opiekujesz.
Louis czuł rumieniec wkradający się na jego szyję. – Wydaje się, że on chce, by się nim opiekowano.
- Prawda – zgodził się Liam. – Cieszę się, że się wprowadziłeś, Louis. Zostaliście dobrymi przyjaciółmi i myślę, że mieszkanie samemu nie jest dla niego dobre. Potrzebuje towarzystwa.
- Może tak. – Louis wstał i chwycił za czajnik, by napełnić kubki wodą. Podał jeden Liamowi.
- Więc – powiedział Liam, gdy Louis z powrotem usiadł – Bądź ze mną szczery.
Louis czuł, jak coś zapada mu się w brzuchu. Wiedział, że jego uczucia wobec Harry’ego były zbyt oczywiste. Cholera, Liam powie Zaynowi, a Zayn prawdopodobnie go zabije. Albo nie będzie już siedział z Louisem na zajęciach. Co prawdopodobnie było równie złą opcją.
- Dlaczego sądzisz, że to ja przyjąłbym rolę mamusi?
Przez chwilę Louis nie był w stanie nic powiedzieć. Potem zaczął się śmiać. – Naprawdę? Jesteś taki nadopiekuńczy!
Liam wydął usta i zmarszczył nos. – Źle to wszystko odebrałeś. Oczywiście to Zayn przyjmuje rolę mamusi. Ja jestem bardziej tatusiem. Zayn jest taki dziewczęcy.
- Nie pytałem, kto jest na górze w łóżku – stwierdził oschle Louis. – Za dużo informacji, Liam.
Liam zaśmiał się i napił herbaty. – Sam się prosiłeś!
Louis zaśmiał się z nim i ich przekomarzanie wyglądało właśnie tak. Nie sądził, żeby Liam nie znał prawdy, z pewnością zauważył, co się działo, musiał. Ale nic nie powiedział i dziwnym trafem wydawało się, że nie miał nic przeciwko.
Zaskakująco przyjemnie siedziało się z Liamem wczesnym sobotnim rankiem, popijając herbatę i czekając, aż reszta obudzi się i będą mogli rozmawiać o poprzedniej nocy, sporcie i przyjaciołach.
Niall wszedł do kuchni niemal godzinę później i razem z Liamem przygotowywał śniadanie, kiedy przyszedł Harry. Trzymał się za głowę, ale wyglądał już lepiej.
Louis podał mu leki przeciwbólowe i szklankę wody, i pozwolił mu usiąść. Nadal miał na sobie samą bieliznę i Louis zauważył, że nikt nie wydawał się tym przejmować. Dlaczego jego to tak rozpraszało? Louis czuł tę skórę na swojej i dotykał Harry’ego niezliczoną ilość razy. Ale widok jego ciała wprawiał go w zakłopotanie. Chciał sięgnąć do niego i poznać każdy cal skóry, każdy fragment jego ciała. I to nie tylko dłońmi.
Dotykał Harry’ego, czuł jego skórę na swojej, ale problem tkwił w tym, że nie robił tego w sposób, w jaki by chciał. Chciał dotknąć Harry’ego, sprawić, by wzdychał, jęczał i szeptał jego imię z przyjemności. Chciał, by Harry rumienił się, wyginał w łuk na jego dotyk i-
- Louis?
Otrząsnął się i ciężko przełknął ślinę, wpatrując się w Nialla. Harry również na niego patrzył, a Liama nie było już w kuchni. Gdzie się podział Liam?
- Jemy śniadanie w salonie – powiedział Niall i odszedł.
Louis patrzył na niego, po czym przeniósł spojrzenie na Harry’ego, który ułożył rękę na jego udzie. Lekko się do niego uśmiechnął, jego loki były zmierzwione, policzki wyglądałby na ciepłe i delikatne, było widać jego dołeczki. Oczy jasnozielone i prawdopodobnie zbyt wesołe dla człowieka z kacem.
- Czujesz się lepiej? – spytał Louis.
Harry kiwnął głową. – Tak. Jeszcze raz dziękuję.
- Żaden problem – odpowiedział Louis cienkim głosem. Boże, nie mógł tego znieść. Ręka Harry’ego na jego udzie osłabiała go i podniecała bardziej, niż powinna. Szybko wstał. – Pójdę założyć jakieś spodnie.
Poszedł do swojej sypialni, w której Liam właśnie wyciągnął Zayna z łóżka i oboje dzielili lekki pocałunek.
- Proszę, powiedzcie mi, że nie będę musiał spalić łóżka – jęknął Louis.
Zayn zachichotał i owinął Liama ramionami. – Spalenie pościeli by nie zaszkodziło.
Louis znalazł jakieś spodnie i westchnął.
- Wszystkich was nienawidzę.
-
- Okej, to łatwe – powiedział Louis i wszyscy się uciszyli.
Siedzieli w salonie Liama i Zayna i czekali na dostawcę pizzy. Był poniedziałkowy wieczór i wszyscy mieli następnego dnia zajęcia po dwunastej, dlatego w poniedziałki organizowali noce filmowe.
Jednak każdego tygodnia kłócili się, jaki film obejrzą.
Niall leżał na podłodze z butelką piwa w dłoni i miską z chipsami obok. Liam i Zayn siedzieli razem na fotelu, Zayn na Liamie z głową na ramieniu chłopaka. Był tym najbardziej biernym i Louis podejrzewał go o kilkukrotne zaśnięcie podczas dyskusji. Liam lekko go trzymał, ręką nieświadomie gładząc jego bok.
Harry siedział obok Louisa na sofie i Louis czuł go w swojej przestrzeni osobistej. Ich ramiona się o siebie ocierały a ich nogi były lekko splątane. Harry wyglądał na ułożonego raczej komfortowo, a jego spojrzenie zawieszone było na Louisie z widocznym przebłyskiem ciekawości.
Louis nadal chciał całować go przez cały czas. I chciał przesunąć dłońmi w dół po tej klatce piersiowej do bioder i przyciągnąć go niewiarygodnie bliżej do siebie. Jednak Harry wydawał się uważać ich więź za całkowicie niezobowiązującą i reszta chłopców wydawała się nie przejmować. Więc Louis tłumił swoje potrzeby, pragnienia i pożądanie, by wyglądać jednakowo niezobowiązująco i bez przejęcia.
Nie zawsze było łatwo. Właściwie nigdy nie było łatwo. Ale nie miał prawa narzekać.
- Oczywiście – powiedział i oderwał wzrok od czerwonych ust Harry’ego – miał nałożony błyszczyk lub coś innego, że jego usta zawsze wyglądały na tak świecące i pełne i dojrzałe? Louis musiał przestać o tym myśleć – Zayn powinien zadecydować.
- Zayn? – Niall usiadł i posłał Louisowi niedowierzające spojrzenie.
Zayn nie zareagował. Dopiero kiedy Liam go szturchnął, uniósł głowę i posłał im zdezorientowane spojrzenie.
- Czemu Zayn? – spytał Harry.
- Bo nasz Zayny-Zayn jest jedynym, którego nie obchodzi, jaki film włączymy. Więc to on powinien któryś wybrać.
- To niesprawiedliwe – powiedział natychmiastowo Niall. – Na pewno wybierze ten od Liama.
- Oczywiście – odpowiedział cicho Zayn i opuścił głowę na ramię Liama.
Liam przewrócił oczami. – Nie wybierze mojego. Szczególnie nie po tym, jak o tym wspomniałeś.
- Zayn i tak zaśnie – powiedział Louis – Więc nie będzie słuchał narzekania.
Harry faktycznie wydawał się to rozważać, a Niall zamilkł. Louis zerknął kątem oka na Zayna i Liama i nie mógł nie odwrócić się, by na nich spojrzeć. Liam przesuwał ręką po policzku Zayna.
- Może pójdziesz do łóżka, kochanie? – spytał cicho Liam.
Zayn pokręcił głową i przysunął się bardziej. – Chcę z tobą zostać.
Liam tylko się uśmiechnął i przycisnął usta do jego czoła.
Louis wydał z siebie dźwięk krztuszenia, otrzymując oburzone spojrzenia od Liama i Harry’ego.
Wtedy wiedział, że mógł to robić, nie urażając ich. Wiedzieli, jak to przyjąć i radzili sobie z tym raczej dobrze. A Louis tak naprawdę nie nienawidził ich zachowania ani nie uważał go za odrażające. Byli ze sobą tak uroczy, jak szczeniaczki lub kotki były tak kochane, że Louis nie miał wyboru, tylko się z nich naśmiewać. Nie mógł przyznać, jak słodki był ich widok i jak bardzo im tego zazdrościł.
Na szczęście Liam i Zayn również o tym wiedzieli.
- Okej – powiedział Harry i przysunął się do Louisa, rozpraszając jego uwagę zwykłym dotykiem ramienia. – Zayn decyduje.
Louis spojrzał na Liama i otrzymał kiwnięcie głową, Niall wzruszył ramionami, również się zgadzając.
- Fajnie – powiedział Zayn i uśmiechnął się do nich z półprzymkniętymi oczami, wyglądając na niesamowicie zmęczonego. Miał zajęcia od wczesnego ranka i godzinę wcześniej wrócił z pracy w księgarni. – Film Harry’ego.
Louis i Niall rozwścieczyli się na tę odpowiedź.
- Harry’ego? – powtórzył Niall piskliwym głosem.
- Wykorzystujesz każdą możliwą szansę, żeby robić sobie z nas żarty, prawda? – Pytanie Louisa nałożyło się na krzyk Nialla.
- Ta reakcja jest całkowicie niekonieczna – wtrącił się Harry i wstał, wyplątując się od Louisa, by włączyć telewizor. – Wybrał najlepszy film.
-Narzeczony mimo woli, Harry? – Louis pokręcił głową. – Naprawdę?
- To niedorzeczne, że jeszcze go nie widziałeś – powiedział Harry – W przeciwnym razie wiedziałbyś, jak świetny jest.
Liam się zaśmiał. – Lepiej się przyzwyczaj, Louis. Ulubione filmy Harry’ego rozciągają się od komedii romantycznych do… cóż, komedii.
- Włączając filmy Disneya – dodał Niall.
- I okazjonalnie filmy zagraniczne – wtrącił Zayn. – Od francuskich filmów, których sensu nikt nie zrozumiał, do japońskich bajek dla dzieci.
- To jest anime, Zayn – powiedział Harry i przewrócił oczami. – A ja uczę się o językach. Prawdopodobnie już o tym słyszałeś.
- Dlatego musisz oglądać zagraniczne filmy?
- Żeby przynajmniej osłuchać się z językiem. – Harry wzruszył ramionami i ponownie opadł obok Louisa. – To pomaga.
- Więc naprawdę mówisz w tych językach? – Louis posłał mu zaskoczone spojrzenie. – Myślałem, że uczysz się o językach ogólnie, nie konkretnie któregoś z nich.
- Języki są dość interesujące. Każdy ma inną koncepcję i inne zasady, jednak są podobieństwa w tym, jak działają w ogóle, nieważne w której części świata.
Louis nie powinien być tym ta zaintrygowany. Ale wyobrażał sobie Harry’ego pod sobą, mamroczącego w innym języku, podczas gdy Louis się nim zajmował. Zawsze sądził, że francuski to seksowny język.
- Mówisz po francusku? – spytał natychmiastowo. Przy odrobinie szczęścia nikt nie zgadłby, dlaczego go to interesowało.
Harry pokręcił głową.
- Po co to oglądać, jeśli nawet nie rozumiesz, co mówią? – Louis usiłował nie okazać swojego zawiedzenia. Więc żadnego francuskiego mamrotania i mruczenia podczas uprawiania seksu z Harrym. Jeśli – przypomniał sobie– kiedykolwiek miałby uprawiać z nim seks.
Nie wydawało się, by miało się tak stać.
- Słyszałeś kiedyś o napisach?
Cóż, Louis nie mógł być pewien, ale może inny język dałby radę. – A po japońsku?
Harry się uśmiechnął. – Ganbarimasu!
Louis zmarszczył brwi i spojrzał na resztę. Ci wzruszyli ramionami i kiedy ktoś zadzwonił do drzwi, Louis szybko wstał. – Otworzę.
Później, kiedy oglądali film i Niall dołączył do niech na kanapie, kłócili się o pizzę i Niall i Liam zaczęli dyskutować, dlaczego każdy z nich zasługiwał na zjedzenie ostatniego kawałka, wymyślając historie o swoich ciężkich życiach.
- To nie jest Notting Hill, kretyni – powiedział Harry i zabrał ostatni kawałek, zanim którykolwiek mógł zareagować. Tylko Harry mógł wykorzystać analogię do jakiegoś kiepskiego filmu hollywoodzkiego. Ale, cóż, Louis musiał przyznać, że również sam o tym pomyślał, kiedy Niall i Liam zaczęli wymyślać naprawdę ckliwe historie.
I, naprawdę, Louis mieszkał z chłopakiem, który niesamowicie mu się podobał i nawet dzielił z nim łóżko, nie uprawiając seksu. Nie sądził, żeby którakolwiek z ich historii mogła to pobić. To było naprawdę żałosne.
Harry dokończył swój kawałek pizzy, podczas gdy Niall narzekał niekończącą się wiązanką przekleństw. Nie przejmując się, Harry podał mu miskę chipsów i słodko się uśmiechnął. Wiedza, że Harry miał taki wpływ również na innych, pocieszyła Louisa. Niall uciszył się i ułożył plecy na oparciu sofy.
Harry zarzucił nogi na sofę i ułożył je na kolanach Louisa, po czym oparł się plecami o Nialla. Niall przesunął się i owinął ramieniem jego barki, przyciągając go do swojej klatki piersiowej.
Louis usiłował skoncentrować się na filmie.
Ale, cholera, ten film był tak kiepski i przewidywalny, że nie był dobrym sposobem na odwrócenie uwagi. Chciał spojrzeć z powrotem na Harry’ego i Nialla, jakby w głowie Harry’ego znajdował się magnes przyciągający wzrok Louisa.
I, całkowicie szczerze, co Harry sobie myślał? Dlaczego, na miłość boską, przytulał się do Nialla, kiedy obok był Louis? Dlaczego Louis dostał stopy, kiedy Niall mógł trzymać Harry’ego przy swojej klatce piersiowej? Co było z nim nie tak? Czy Harry miał go już dość?
O boże, naprawdę powinien przestać myśleć jak czternastolatka. Ale nie mógł tego znieść. Naprawdę nie mógł znieść ewenementu, jakim był Harry Styles.
Wpatrując się w ekran, Louis zaczął stukać palcami o łydkę Harry’ego. Zerknął na Liama i Zayna i zauważył, że Zayn już spał, przytulony do swojego chłopaka. A Liam oglądał film, jakby naprawdę go interesował. To musiały być jakieś żarty.
Niall też oglądał, zauważył Louis, kiedy odwrócił głowę w lewo. Jedynym, który nie patrzył na ekran, był Harry (poza Zaynem z oczywistych powodów). Jego spojrzenie było zawieszone na Louisie.
Louis zaprzestał stukania i Harry złośliwie się uśmiechnął, ukazując dołeczek w lewym policzku. Poruszył stopami na udach Louisa i nagle obrócił głowę i odchylił ją, by przesunąć nosem po brodzie Nialla. Niall jedynie krótko na niego zerknął z łagodnym uśmiechem na ustach, ściskając jego ramię.
Niall, ten sukinsyn. Louis zacisnął zęby i uparcie wpatrywał się w ekran.
Nie, zdecydował i osunął się głębiej w poduszki na sofie.
To Harry był sukinsynem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz