czwartek, 5 grudnia 2013

218

- Wydaje się dość miły, prawda?

Harry wzruszył ramionami i włożył kolejny talerz do zlewu. – Chyba jest w porządku.

Liam lekko zmarszczył brwi. – Coś nie tak?

- Poznałem go wcześniej – przyznał Harry. – Zayn i tak by ci powiedział, więc może ja zrobię to od razu.

- Znaliście się wcześniej?

Harry wzruszył ramionami i zaczął zmywać naczynia. – Podrywał mnie podczas mojej zmiany w środę. Jest dość nonszalancki. Zaczął propozycją małżeństwa, po czym przeszedł do dziwnych pytań o Pokemony.

Liam się zaśmiał. – Co za dziwak! – Chwycił ręcznik i zaczął wycierać talerze.

- Prawda? – Harry na chwilę wydął usta. – Spytał kilka razy o moje imię i… cóż, pomyślałem, że niemądrze będzie wyjawiać mu moje. Wiesz, jak to jest.

- Tak, przerażający kolesie na każdym rogu – zgodził się Liam.

Harry ochoczo pokiwał głową. Liam prawdopodobnie nie byłby tak zły, gdyby zrozumiał, w jakiej Harry był sytuacji. Stwierdził, że nie będzie do tego lepszej chwili, więc rzucił – Cóż… ja… użyłem twojego imienia?

Liam zmarszczył brwi i przez chwilę nie powiedział nic, przetwarzając słowa Harry’ego. Odłożył widelce, które właśnie wytarł. – Użyłeś mojego imienia?

- Tak się złożyło, że powiedziałem mu, że na imię mam Liam – kontynuował Harry i przygryzł wargę. – Pomyślałem, że przecież i tak go więcej nie spotkam. A Liama żadnego by tam nie znalazł.

- Tak samo jak Stuarta, Charlesa, czy Bena – wytknął Liam. – Lub jakiegokolwiek innego imienia.

Harry wzruszył ramionami z niewinnym wyrazem twarzy. – Twoje było pierwszym które przyszło mi na myśl.

- Coś z tobą nie tak. – Liam westchnął i pokręcił głową, unosząc nóż do wytarcia. – Od kiedy cię poznałem, tylko przysparzasz mi kłopotów.

- Nieprawda – zaprotestował Harry. – Pierwszy raz przysparzam kłopotów. I naprawdę nie miałem pojęcia, że on się tu pokaże.

Liam przez chwilę na niego patrzył. – Zayn zna całą historię?

Harry kiwnął głową.

- I Louis przyszedł dziś do nas zamiast do ciebie?

Harry kiwnął głową po raz kolejny nie będąc pewnym, dokąd zmierzał Liam.

- I – dodał – zostawiłeś go tam praktycznie sam na sam z Zaynem?

- Chwila, co? – Harry zmarszczył brwi. – Co masz na myśli? Niall jest z nimi, prawda?

- Zayn zdecydowanie sądzi, że Louis to prześladowca. Znam go, do takiego wniosku właśnie by doszedł. – Liam wzruszył ramionami. – A Niall jest zbyt przejęty swoim popcornem, żeby w ogóle zauważyć, jak Zayn dźga Louisa zza pleców.

Harry wyglądał na zaskoczonego. – Lepiej wracajmy.

Liam kiwnął głową, a Harry pociągnął za korek w zlewie, zanim otworzył lodówkę i zabrał każdemu po piwie.

- Myślę, że jest miłym facetem – powiedział Liam. – Pomimo przerażającego pierwszego wrażenia.

Harry wzruszył ramionami. – Nie jestem pewien. Był pijany, więc prawdopodobnie nie powinienem wyciągać tego przeciw niemu. I tak nie jest w moim typie.

Liam uniósł brew. – Nie?

- Nie. Jest maleńki, nie sądzisz? – Harry otworzył butelki i posłał Liamowi spojrzenie przez ramię. – Trochę za głośny, zbyt dowcipny. Nie moja działka.

Liam wzruszył ramionami z uśmiechem. – Cóż, to nawet lepiej, jeśli wynajmiesz mu pokój. Nie będzie komplikacji.

Harry kiwnął głową. – Tak, racja.

- Po tym i tak nie będzie większych kłopotów.

- Przepraszam? – spróbował Harry, podając jedną butelkę Liamowi.

Liam uśmiechnął się i krótko go uścisnął. – Wybaczam.

-

- Nie mogłeś się doczekać, żeby się mnie pozbyć, prawda? – wysyczał Louis do Nialla, gdy siedzieli w salonie Harry’ego po kolacji. Harry i Liam byli w kuchni, a Zayn siedział na fotelu, oglądając program w telewizji. To dało Louisowi czas, by w końcu porozmawiać z Niallem. – I do tego sprzedajesz mnie najgorszym.

Niall zaśmiał się i wziął kolejnego łyka piwa. – Nie przesadzaj, story. To dobrzy kolesie.

- Słyszałeś historię, prawda?

- Po prostu się trochę nie zrozumieliście.

Louis zamilkł. Naprawdę nie rozumiał, jak wszyscy odbierali to jako małe nieporozumienie. Dla niego było to ogromne nieporozumienie. Ale wszyscy wydawali się myśleć, że nie ma to znaczenia.

Niall naprawdę przywiózł większość jego rzeczy i wszyscy jakimś sposobem byli przekonani, że Louis zgodził się na przeprowadzkę w chwili pojawienia się na progu Harry’ego. Lub, cóż, w progu Liama i Zayna w tym przypadku.

Harry i Liam wrócili z butelkami w dłoniach i Liam usiadł na podłokietniku fotela Zayna. Zayn owinął ramionami jego talię, nawet nie odrywając spojrzenia od ekranu. Louis zdecydował, że naprawdę chce ich nienawidzić chociażby za to. Przez cały wieczór zachowywali się jak idealna para.

Harry usiadł obok Nialla i przez chwilę zalegała cisza.

Niall opróżnił butelkę i spojrzał na Liama i Zayna. – Dlaczego dokładnie zgoliłeś włosy, Liam?

Liam niewinnie się uśmiechnął i zerknął na Zayna, który zacieśnił uścisk wokół jego talii. – Miałem taką ochotę.

Harry fuknął.

Niall odwrócił się do niego. – Mów.

- Pokłócili się. On i Zayn – powiedział Harry i wskazał ich swoją butelką. – Dość porządnie. Liam przez kilka nocy spał na mojej sofie.

- To trochę melodramatyczne, żeby golić włosy z powodu kłótni, nie sądzisz? – wytknął Louis.

Liam jedynie wzruszył ramionami i ułożył jedną rękę na karku Zayna. – To… Cóż, myślałem, że ma mnie dość i tak, wtedy czułem się raczej melodramatycznie.

Niall lekko kiwnął głową. – O co poszło?

Zayn zarumienił się i poprawił na siedzeniu. – Nie twoja sprawa.

Louis uniósł brwi i zuchwale uśmiechnął. – Okej, kto kogo zdradził?

- Nikt nikogo nie zdradził – odpowiedział obrażony Liam. – Co to za głupie przypuszczanie?

- To naprawdę było głupie – wytknął Harry. – Oni dwaj są tak w sobie zakochani, że czuję się prawie zażenowany przez samo przebywanie z nimi.

- Mów mi dalej – wymamrotał Louis – bo sam jeszcze nie zauważyłem.

- W każdym razie – powiedział Niall – jeśli wiedziałbym, że zgoliłeś włosy, oszczędziłbym Louisowi nieco frustracji.

O cholera. Louis spanikował. Niall, ten pieprzony papla. Dlaczego nigdy się nie zamykał?

- Co masz na myśli? – spytał Zayn. Jego spojrzenie odnalazło Louisa i uniósł brew.

Niall niczego nie zauważył – jak zwykle, niczego nieświadomy kretyn – i kontynuował. – Kiedy spotkaliśmy Andy’ego i rozmawiał on z Liamem przez telefon, Louis połączył kropki i spytał mnie. Jego opis pasował do Liama, kręcone włosy i w ogóle.

- Niall… - głos Louisa był cichy. Dlaczego Niall nie mógł się zamknąć? Miał zawstydzić Louisa przed wszystkimi, a Louis naprawdę nie był w stanie przyjąć więcej zażenowania. Dziś już przeszedł przez wystarczająco wiele, wystarczyłoby mu na całe życie.

Niall zaśmiał się, jakby powiedział najśmieszniejszą możliwą rzecz. A dla niego prawdopodobnie tak właśnie było. Louis chciał go za to uderzyć. – Był taki zdruzgotany, kiedy wrócił tam w piątek i powiedzieli mu, że Liam odszedł z pracy!

W pokoju zaległa cisza a Niall w końcu wydawał się zauważyć, że coś było nie tak. Spoglądał pomiędzy Zaynem a Louisem.

- Wiedziałem – syknął Zayn. – Jesteś pieprzonym prześladowcą.

Louis wstał. – Ważysz się to powtórzyć?

- Prześladowca – powiedział ponownie Zayn i również wstał. Liam stał za nim w mniej niż sekundę z ręką owiniętą wokół jego nadgarstka. – Jednak próbowałeś go śledzić.

- Nikogo nie śledzę! – Cholera, Louis wiedział, że teraz wszystko wygląda dla niego źle. Naprawdę wyszedł na prześladowcę. Cóż, właściwie, to Niall sprawił, że tak teraz wyglądał.

Harry się wtrącił. – Wróciłeś, żeby mnie szukać?

- Ja… - Louis odwrócił się do niego i wcale nie polepszyło to sytuacji, bo Harry wyglądał cholernie pięknie ze swoimi długimi kończynami, zielonymi oczami i uroczymi loczkami. Oczywiście, że Louis wrócił. Czy na tym świecie znalazłby się chłopak, który nie wróciłby do tamtego miejsca dla Harry’ego? Louis nie był w stanie sobie wyobrazić, żeby nie było.

- Nie sądzę, że to przypadek, że zjawiłeś się dziś u nas – powiedział Zayn zza jego pleców. Zanim jednak Louis mógł zaprzeczyć, Zayn odwrócił się do Liama. – Nie pozwalamy Harry’emu zostać z tym prześladowcą.

Liam posłał mu delikatne spojrzenie i ścisnął jego nadgarstek. – Uspokój się, Zayn. Nie sądzę, żeby mógł zajść tak daleko, znając jedynie imię.

- Zbyt wiele zbiegów okoliczności, prawda?

- Muzę przyznać – powiedział powoli Louis – że to wszystko wygląda podejrzanie. Może. Ale nie o to mi chodzi i właściwie – dodał i odwrócił się do Harry’ego – to wszystko wina Harry’ego i jego kłamstwa.

- Co? – Harry skrzyżował ramiona. – Co moje kłamstwo w sprawie imienia ma do ciebie śledzącego mnie?

- Racja – powiedział Zayn. – Wróciłeś tam i pytałeś o niego.

- To nie robi ze mnie prześladowcy – obronił się Louis. Musiał się jakoś z tego wyplątać. Musiał sprawić, żeby uwierzyli, że nie był tym, za kogo go mieli. Nikt nie miał prawa opuścić tego przeklętego mieszkania, nadal sądząc, że Louis jest prześladowcą. Nie był nim i jeśli nie mógł sprawić, by w to uwierzyli… Cóż, będzie zmuszony ich zabić, a naprawdę nie chciał tego robić.

- Cóż, sprawia, że na niego właśnie wyglądasz – przypomniał mu Zayn.

Louis jęknął i przewrócił oczyma. – Myślałem, że jest ładny, okej? Trochę z nim porozmawiałem i zdecydowałem się wrócić, żeby dowiedzieć się, czy jest po prostu ładnym chłopakiem, czy kryje się za tym coś więcej. – Kątem oka widział Harry’ego i zauważył, że chłopak wpatruje się w niego raczej obojętnie. Jak mógł być obojętny? – W każdym razie, jeśli spotkałbym go ponownie w tamten wieczór, prawdopodobnie wywnioskowałbym to co teraz. Ładny chłopak, ale nie w moim typie.

Zaległa cisza i Zayn zmrużył na niego oczy. – Nie w twoim typie?

- Nie – potwierdził Louis. A to naprawdę była jedyna rzecz, którą mógł powiedzieć, by się z tego wyplątać, prawda? Udawanie, że nie jest zainteresowany Harrym było jedynym sposobem, żeby uratować mu tyłek. A tyłek był prawdopodobnie jedyną jego częścią wartą ratowania. – Nie moja działka.

Zauważył, jak Liam wymienia krótkie spojrzenie z Harrym i zastanawiał się, o co dokładnie chodzi, zanim Harry zrobił krok w jego kierunku i ułożył rękę na jego ramieniu. Louis czuł, jak jego skóra łaskocze i nagrzewa się od dotyku przez materiał koszulki.

- Możesz od razu się wprowadzić – zadeklarował Harry.

Louis wpatrywał się w niego z lekko otwartymi ustami.

Zayn i Liam wymienili spojrzenia i napięcie wydało się ulotnić z ciała Zayna, zanim pokiwał głową. – Okej. W takim razie żaden przerażający prześladowca – powiedział i schował ręce do kieszeni.

Niall odłożył pustą miskę, żując ostatnie kawałki popcornu. – Okej. Teraz, kiedy wszystko ustalone, co wy na rundkę FIFY?

Liam dołączył do niego na kanapie i chwycił jeden z kontrolerów, a Zayn po raz ostatni przeanalizował spojrzeniem Louisa, zanim opadł na sofę obok swojego chłopaka.

Harry ścisnął ramię Louisa i puścił, oferując mu kolejkę piwa.

A Louis jedynie stał tam bez ruchu i zastanawiał się, o co dokładnie chodziło.

Czy Harry zaoferował mu wprowadzenie się, bo Louis zapewnił, że nie jest nim zainteresowany? Co do cholery – to nie mogła być prawda. Albo, może, mogła być. Bo teraz Louis nie wyglądał już jak prześladowca. Mimo że całkowicie skłamał w sprawie braku zainteresowania Harrym.

Jak w ogóle się to wszystko stało?

Niall naprawdę znał wszystkie rodzaje ludzi, dobrych i złych. A Louis nie był pewien, czy ci chłopcy należeli do Drużyny Dobrych czy Złych.

Harry wrócił z kuchni i wcisnął w rękę Louisa butelkę z piwem. Louis dołączył do nich na kanapie i gdy Harry usiadł obok niego tak, że ich uda się stykały, Louis zastanawiał się, jak źle się to skończy.

Później tej nocy, kiedy wszyscy byli lekko wstawieni, Louis zdecydował, że mimo trudnego startu, wszyscy grali dla Drużyny Dobrych. Zayn był raczej cichy. Chronił Liama i cały czas się nim zajmował, co nadal przyprawiało Louisa o nudności. Zachowywali się jak typowa para. Liam był całkowicie miły, odpowiedzialny i zborny. Żartował z nimi, ale to on zabrał butelkę z ręki Harry’ego, kiedy miał dość i to on przerwał bójkę Nialla i Louisa o grą w FIFĘ (mimo że Niall oszukiwał i zasługiwał, żeby Louis skopał mu za to tyłek).

A Harry… Harry był po prostu idealny. Był uosobieniem specyficznego poczucia humoru, dziecinnych komentarzy, głośnego śmiechu i cichego mamrotania. Śmiał się z głupich żartów Louisa i przytulał Zayna, który przesuwał ręką przez jego włosy, narzekając na to, jak tęsknił za tymi Liama. Był otwarty i przyjmował całą uwagę, która była mu przeznaczona, a Louis chciał poświęcić mu całą swoją. Jego wargi były różowe i zmieniały barwę na ciemnoczerwoną, kiedy je przygryzał, koncentrując się na grze. A jego głos był niski i mówił powoli i miał naprawdę specyficzny umysł. Jego policzki stały się czerwone, jego blada skóra emanowała ciepłem od alkoholu, a jego zielone oczy błyszczały od śmiechu i Louis uświadomił sobie, że to skończy się źle.

Nawet nie znał Harry’ego tak dobrze, a już był nim zauroczony.

Louis zdecydowanie miał przed sobą bardzo ciężkie trzy miesiące.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz