~*~
Kiedy Harry ma sześć lat po raz pierwszy słyszy kłótnię swoich rodziców. Przypomina sobie sposób, w jaki ojciec krzyczał na mamę, aż ta rozpłakała się i zaczęła w kółko przepraszać za wszystko, co źle zrobiła. Jest przerażony. Od tego czasu, patrząc w oczy ojca zawsze się boi. Nie podoba mu się sposób w jaki traktuje ludzi i sposób w jaki załatwia problemy. Ma tylko sześć lat, a już boi się własnego ojca.
Jego siostra, Gemma, łapie go wtedy za rękę i prowadzi do pokoju, mówiąc, że wszystko jest w porządku, kiedy wyraźnie nie jest. Nie rozumie tego.
*
Kiedy Harry ma osiem lat, pamięta pierwszy raz, kiedy widział, jak ojciec uderzył mamę. Również tego nie rozumie, bo przecież oni powinni się kochać, a nie bijesz przecież kogoś, kogo kochasz. To nie jest jednorazowy przypadek. Ojciec robi to dziesiątki kolejnych razy, aż pewnego dnia mama wpada do ich wspólnej sypialni i biega po niej przez kilka minut. Następną rzeczą, jaką widzi jest to, że szybko pakuje do walizki jakieś ubranie, nawet nie odwracając się do niego i Gemmy.
Pamięta, że zastanawiał się, kiedy wróci, jeśli wyjechała po prostu na weekend do babci, ale ona tego nie robi.
Nie widzi jej od tamtej pory.
*
Kiedy ma dziewięć lat, po raz pierwszy zostaje nazwany grubym. Jest to tym gorsze, bo słowa te opuszczają usta jego własnego ojca, a on nie wie, jak ma na to zareagować czy odpowiedzieć. Te myśli nigdy nawet nie były w jego umyśle, aż do teraz.
Staje przed lustrem i marszczy brwi zauważając rzeczy, na które wcześniej nie zwracał uwagi.
*
Zanim kończy dziesięć lat już nawet nie pamięta, kiedy ostatnio przeprowadził z ojcem normalną rozmowę. Zazwyczaj jest cichy, to czasu, aż się upije i chodzi po domu, krzycząc jakieś bezsensowne bzdury i obelgi.
Gemma bywa rzadko w domu, więc jest pozostawiony z ojcem sam na sam. A kiedy jest naprawdę upity i wściekły, staje się bezwzględny wobec czegokolwiek, co stanie mu na drodze.
I czasami tym czymś jest Harry.
*
Kiedy ma dwanaście lat, spotyka chłopca o imieniu Stan. Stan jest inny i miły, i ma ładne oczy, i Harry nic nie może na to poradzić, że zastanawia się, co by było, gdyby go pocałował. Robi to.
Stan nie chce całować Harry’ego.
*
Kiedy Harry ma trzynaście lat, przenoszą się do nowego domu. Harry zaczyna uczęszczać do nowej szkoły i zastanawia się, czy będzie ona choć trochę lepsza.
Twierdzi, że trudno być szczęśliwym, więc robi coś, czego nigdy nie wyobrażał sobie, że będzie w stanie zrobić. Wtedy pierwszy raz się tnie.
Daje mu to ukojenie i pomaga uciec od bólu jego rozbitej rodziny. Nie robi tego zbyt wiele razy, wystarczy zwykłe przecięcie skóry i blizna na jego bladym nadgarstku.
*
Po raz pierwszy widzi Louisa, kiedy ma czternaście lat. Jest nowy, a Louisa wygląda tak onieśmielająco. Harry zdaje sobie sprawę, że jest gejem i nadal się boi.
Szczególnie, że Louis ma szesnaście lat i najbardziej błękitne oczy, jakie Harry kiedykolwiek widział. Ale jest też zdecydowanie hetero, więc Harry nie odzywa się do niego i milczy przez cały rok szkolny.
*
Kiedy Harry ma piętnaście lat, ludzie wreszcie przestają go atakować, a on znajduje nowych przyjaciół. Jednego z nich lubi w szczególności. Nazywa się Niall i ma gruby, irlandzki akcent. Zauważa, że Niall staje się jedną z najlepszych części jego dnia, zwłaszcza w świetle konieczności radzenia sobie w domu z ojcem.
Gemma oficjalnie wyprowadza się z domu i przenosi gdzieś, nawet nie zadając sobie trudu, by zabrać ze sobą Harry’ego, pozostawiając go na pastwę ojca. Ale chłopak nie czuje się sam z Niallem wokół.
*
Kiedy Harry zostaje nazwany grubym, nie ignoruje tego znowu. Przestaje tyle jeść, zaczyna ciężko ćwiczyć i stara się, jak najwięcej schudnąć.
Zastanawia się, czy ludzie to widzą.
*
Po kilku miesiącach spędzonych na obsesyjnym wgapianiu się w Louisa, Harry jest zaskoczony, kiedy widzi Nialla śmiejącego się i rozmawiającego z nim. Gdy pyta, blondyn mówi, że są przyjaciółmi od lat.
Więc kiedy Niall zaprasza Harry’ego na przyjęcia, na którym będzie też Louisa, Harry obiecuje sobie zebrać się na odwagę i zagadać do niego.
To ostatni rok Louisa w szkole i Harry wie, że musi coś zrobić, więc obiecuje sobie spróbować.
*
Impreza jest głośna, a zapach papierosów, narkotyków, alkoholu i seksu unosi się w powietrzu. Jest w tym nowy, więc nie wie od czego zacząć. Czuje się nieco oszołomiony, bo nie jadł od śniadania, którym były jedynie trzy winogrona i szklanka wody.
Wchodzi do pokoju, starając się uciec od wszystkich i widzi Louis, stojącego obok chłopaka o imieniu Zayn. Obaj mają papierosy między wargami. Od razu odwraca się, chcąc wyjść, ale zatrzymuje się, kiedy słyszy wołający jego imię głos.
-Harry!
Odwraca się i widzi dziewczynę o imieniu Cher, która chodzi z nim do jednej klasy. Ma piękne oczy i zaskakująco różowe usta, ale jest wyraźnie pijana. Rozmawiał z nią tylko kilka razy, ale wciąż jest zaskoczony skąd zna jego imię.
-Lubi cię. Chcę cię, proszę –prosi, trzymając go mocno. Jej palce przenoszą się w okolice jego krocza i zaczynają majstrować przy jeansach.
Harry jest bardzo zmieszany, zwłaszcza, że jest gejem i nie wie, co ma robić. Przełyka gule i rozgląda się przez kilka sekund.
-Och, Cher! Przestań molestować tego biednego chłopca –odzywa się inny głos, a Harry poskakuje. Odwraca głowę i spotyka wzrok Louisa Tomlinsona.
Cher w końcu uwalnia Harry’ego, odciągnięta przez Zayna. –Myślę, że jesteś po prostu nie do odparcia –Louis do niego mruga i to wystarczy, by jego serca na chwilę zatrzymało swój rytm.
Więc po prostu śmieje się nerwowo i akceptuje papierosa, którego podaje mu Louis.
*
Nie wie, jak to się dzieje, ale Louis go pamięta.
Są w szkole, kilka dni po imprezie i mijają się na korytarzu. Louis rzuca mu dziwne spojrzenie, a Harry kuli się i szybko odwraca wzrok. Omal nie umiera, kiedy Louis stoi obok niego na przerwie, wyciągając książki ze swojej szafki. Wyobraża sobie, że czeka na niego i orientuje się, że kiedy zamyka szafkę i rusza wzdłuż korytarza, Louis natychmiast pojawia się obok niego.
-Harry, prawda?
Kiwa głową, zagryzając nieśmiało wargę. –Tak, Harry.
*
Między nimi iskrzy szybciej, niż Harry wyobrażał sobie, że będzie. Zauważa, że stara się być kimś innym i nienawidzi tego. Widzi, jak Louis robi tak wiele różnych rzeczy i czuje się zbyt młody, ale też chce je robić – chce wydawać się starszy.
Więc robi.
*
Nawet jeśli Harry przyjaźni się z Louisem, czasem nie czuje się wystarczająco dobry. Nadal stojąc przed lustrem zastanawia się, czy jest wystarczający dla Louisa.
*
-Harry, możemy porozmawiać? –pyta Louis pewnego dnia, gdy Harry gasi papierosa.
-Tak? – krzywi się trochę przez smak skręta w ustach. Chce wody, a jego żołądek skręca się od rana. Jest spocony, jego loki przyklejają się z boku jego głowy, a on nie czuje się dobrze. Ale to Louis, który zawsze sprawie, że jest lepiej.
-Wszystko w porządku? Mam na myśli… czuję, jakbyś to nie był ty –mówi cicho Louis. Harry marszczy brwi i zagryza wargę, kiedy Louis praktycznie błaga. –Proszę, opowiedz mi o prawdziwym tobie.
To wystarczającego dla Harry’ego. –Cóż, na przykład. Nienawidzę papierosów ponad wszystko –śmieje się cicho. –To obrzydliwe, a ja po prostu chciałem się dopasować.
Louis chrząka. –Też ich nie lubię. Więc przypuszczam, że gramy w jednej drużynie.
*
-Wszystko w porządku, Haz? –pyta Louis innego dnia, skanując od góry do dołu ciało Harry’ego.
Zauważa sposób, w jaki chłopak wygląda na coraz chudszego i bledszego, jak jego usta pękają, kiedy się uśmiecha. Zauważa sposób, w jaki jego oczy są czasem podpuchnięte, jakby płakał całą noc.
Jakiś czas temu zauważył blizny. Ale czuje się pusty, kiedy widzi nowe i bardziej różowe na nadgarstkach przyjaciela i po prostu nie wie, co powiedzieć.
Więc zabiera Harry’ego do domu i każe mu zjeść cały talerz obiadu i prawie płacze, kiedy chłopak połyka go szybko, jakby nie jadł przez kilka dni. To pierwsze raz od miesięcy, kiedy Harry je bez konsekwencji.
A potem Louis trzyma go i daje się wypłakać na swoim ramieniu. Nie mówi o swoich problemach, ale Louis czuje, że może się tam dostać – do tego punktu zaufania w ich związku.
*
Kiedy pewnego dnia Harry, Louis i reszta ich znajomych rozmawiają, zjeżdża się rodzina Louisa. Harry staje się strasznie cichy, kuląc się w sobie. Louis zauważa zmianę chłopaka i zabiera go na spacer.
Więc Harry opowiada mu o swojej popieprzonej rodzinie i o swoich problemach, i naprawdę nigdy nie czuł się bardziej bezpiecznie.
*
Tego lata, kiedy Harry ma piętnaście lat, zdaje sobie sprawę, że jest zakochany w Louisie. Wie, że jest młody, ale nigdy nie czuł się w ten sposób i to po prostu musi być miłość.
Chce powiedzieć komuś tak bardzo. Więc to robi. Mówi Niallowi i czuje się beznadzieje, bo przecież Louis jest hetero. Ale Niall podpowiada mi, że Louis jest bi i to go uskrzydla.
*
Więc kiedy Harry postanawia ujawnić swoje uczucie, denerwuje się, jak diabli.
Boi się o różne możliwości. O to, że jeden zły ruch i ich przyjaźń może być zniszczona. Może zniszczyć związek z jedyną osobą, która zna jego sekret i naprawdę nie chce tego zepsuć. Ale nie może ignorować dłużej uczuć, które w nim siedzą.
Więc kiedy pojawie się w domu Louisa, wita się z jego mama i posyła jej uśmiech. Uwielbia jego rodzinę, a ona uwielbia jego.
Idzie do pokoju Louisa i delikatnie puka do drzwi.
-Chwileczkę! –krzyczy chłopak.
Harry zagryza wargę i ignoruje drżenie palców, gdy słyszy kroki po drugiej stronie.
Drzwi otwierają się, a Louis marszczy brwi. –Harry?
Harry nie odpowiada, po prostu pochyla się i przyciska wargi do usta starszego chłopaka, tak doskonale różowych. Może posmakować gorącej czekolady i czegoś jeszcze, czego nie może rozpoznać. Jego umysł wariuje, kiedy czuje, jak język Louisa rozchyla jego wargi i Harry po prostu nie może oddychać. Całował tylko Stana parę lat temu. I to nie był nawet prawdziwy pocałunek.
To jest pocałunek
Kiedy się od siebie odsuwają, rozmowa jest prosta i zostawia za sobą wielkie uśmiechy na twarzach ich obu.
-Kocham cię.
-Ja też cię kocham.
*
Spędzają razem każdą możliwą chwilę i dochodzi nawet do tego, że Harry czasami zakrada się do domu Louisa, by pobyć z nim choć parę minut. Jego ojciec nawet nie zauważa, bo jest zbyt zalany przez większość czasu.
Harry zaczyna jeść i ćwiczy w zdrowy sposób, nie szkodzi sobie i to sprawia, że Louis jest z niego naprawdę dumny.
Robi to wszystko właśnie dla niego, dla Louisa, jeśli ma być szczery.
Głównie dlatego Louis mówi mu coś, czego nie powiedział jeszcze nikomu wcześniej.
To deszczowe popołudnie, a Harry i Louis leżą leniwie na kanapie. Obaj są cicho i słyszą tylko krople deszczu uderzające o okna. Twarz Harry’ego spoczywa na piersi Louisa, gdy chłopak słyszy cichu szept starszego, który delikatnie śledzi dłonią jego blizny. –Jesteś piękny taki, jaki jesteś, kochanie. Przyrzekam –dociska miękko różowe usta do blizn i Harry prawie płacze.
Czuje się piękny pierwszy raz w życiu.
*
Kiedy Louis wyjeżdża na studia, Harry ma szesnaście lat i znowu czuje się samotny, tęskniąc na chłopakiem. Poświęca mu każda możliwą chwilę i przewraca oczami na komentarze Louisa, że się starzeje. Nie przegapia dumnego uśmiechu starszego, kiedy jego oczy prześwietlają go i to, jak zdrowo wygląda. Harry zauważa duże różnice również w Louisie i nie może nic na to poradzić, ale przyjmuje to wszystko.
Ponieważ należy do Louisa.
*
Ich związek przeskakuje na wyższy poziom pewnego dnia, kiedy rozmawiają przez Skypea. Mówią o tym, jak bardzo im siebie brakuje, gdy nagle Louisa zadaje mu pytanie.
-Co byśmy robili, gdybym był z tobą?
I ten głos, którego Harry nigdy wcześniej u niego nie słyszał. Zagryza wargę i patrzy, jak oczy Louisa ciemnieją.
-Ja bym… -zaczyna cicho Harry. –Ja… całowałbym cię i lizał każdy centymetr twojego ciała –przełyka ślinę, nie wiedząc czy rozgrywa to poprawnie. Nigdy nie robił czegoś podobnego.
Patrzy, jak Louis przesuwa się nieco. Widzi, jak jego ręka ześlizguje się w dół i przełyka ślinę.
-Co jeszcze? –chłopak mruczy miękko.
-Upadłbym na moje pieprzone kolana i wziął cię całego, dopóki nie krzyczałbyś mojego imienia –nie wie skąd to właściwie pochodzie, kiedy przecież wciąż jest prawiczkiem. Mimo to, przenosi własną rękę pod gumkę spodni i naśladuje Louisa.
*
Kiedy Harry ma siedemnaście lat, Louis przyjeżdża w odwiedziny pierwszy raz od roku i Harry kompletnie się tego nie spodziewa. Jest lato, a on siedzi w swoim pokoju, gdy słyszy pukanie do drzwi i stukot ciężkich kroków ojca. Zastanawia się czy jest pijany, czy rzeczywiście jest w stanie funkcjonować w pełnym zakresie.
Następuje chwila ciszy, a potem. –Harry! Zabierz swoje leniwe dupsko na dół!
Harry wzdryga się trochę na ton głosu ojca i bardzo powoli schodzi po schodach. Zauważa postać w drzwiach i gdy widzi Louisa omal nie mdleje. Rzuca wszystko i biegnie w dół, prawie się wywracając i rzuca się w jego ramiona. Obaj uśmiechają się szeroko i Harry czuje, jak jego policzki zaczynają boleć. Wzdycha głęboko, wdychając zapach, który można opisać jedynie, jako Louis. Kiedy odrywają się do siebie, Harry całuje chłopaka głęboko i namiętnie – rekompensując sobie tym stracony czas.
Chwilę potem słyszy trzaśnięcie frontowych drzwi i przekręcany zamek.
Zastanawia się, czy będzie miał chociaż możliwość zabrania swoich rzeczy.
*
Spędza noc z Louisem w jego rodzinnym domu. Czuje się szczęśliwy. Nawet nie obchodzi go to, czy jego ojciec w zasadzie wyrzucił go za bycie z chłopakiem, bycie gejem czy cokolwiek innego. Jest szczęśliwy i zakochany.
Tej nocy Harry pokazuje Louisowi, jak bardzo go kocha. Prawie krzyczy, kiedy chłopak bierze w usta całą jego długość i nic nie może na to poradzić, ale kocha sposób w jaki wygląda Louis, kiedy patrzy na niego zalotnie spod rzęs.
Drapie paznokciami plecy chłopaka, kiedy ten wchodzi w niego pod różnym kątem. Dochodzi szybko, jęcząc głośno z uczuciem podniecenia i pokonania. Owija ramie wokół drugiego chłopaka i szepcze ciche ‘kocham cię’ przez zaśnięciem, szczęśliwy.
*
Louis ma tylko półtoramiesięczną przerwę, zanim musi wracać na uniwersytet i Harry spędza z nim każdą chwilę. Kończy pakować swoje rzeczy i przenosi się do domu Louisa, kiedy ten wraca na studia.
*
Około miesiąca później, przeżywają swoją pierwszą kłótnię.
Harry zaczyna się przygotowywać do pierwszego roku studiów. Jest zestresowany i w złym humorze. Jest w jednym z tych nastrojów, kiedy chce być sam.
Louis wchodzi do jego pokoju i pada na łóżko, a Harry piorunuje go wzrokiem i karze wyjść.
-Rób, co chcesz. Wychodzę –Louis przewraca oczami i łapie za swoje klucze.
-Gdzie wychodzisz? –Harry patrzy na niego.
-Gdziekolwiek, byle z dala od ciebie.
Harry marszczy brwi. To piecze, nawet jeśli sam kazał mu wyjść, Louis nigdy mu nie przeszkadza. Ale zanim może cokolwiek powiedzieć Louis jest już za drzwiami.
Louis kończy w klubie bardzo, bardzo pijany. Nie może sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz był tak pijany. Muzyka gra głośno, a on jest spocony i ma przy sobie ładną dziewczynę, kołyszącą się naprzeciw jego krocza. Jego umysł eksploduje i wszystko o czym może myśleć to Harry, Harry, Harry.
Harry kończy czekają na zewnątrz klubu, wiedząc, że Louis będzie zbyt pijany, by samemu dostać się do domu. Więc siedzi w samochodzie i czeka. Około pół godziny później, Louis potyka się wychodząc z klubu z dziewczyna uwieszona na jego ramieniu. Harry podrywa się, kiedy widzi Louisa, ale jednocześnie krzywi, kiedy zauważa dziewczynę. Marszczy brwi, kiedy dziewczyna zaczyna ssać szyję jego chłopaka i składać pocałunki na jego ustach, wytrzeszczając oczy. Nawet jeśli Louis nie wygląda na zainteresowanego dziewczyną, odwraca się i oddaje jej pocałunki.
Harry trąbi kilka razy i może poczuć zazdrość płynącą w jego żyłach. Louis odsuwa się szybko, zauważając samochód. Nawet nie patrzy na dziewczynę, zmierzając w stronę samochody tak szybko, jak tylko może. Jego umysł jest mglisty od alkoholu, ale może zarejestrować, co się stało. Otwiera drzwi i opada na siedzenie.
Kiedy wracają do domu, natychmiast udają się prosto do swojej sypialni. Żaden się nie odzywa i cisza ze strony młodszego chłopaka spala Louisa, który nagle nie czuje się już tak pijany, jak wcześniej.
Przełyka ślinę i czuje łzy palące jego oczy. –Przepraszam, kochanie. Tak mi przykro.
Harry zdejmuje spodnie i koszulkę, i kuli się na łóżku, na którym spali razem codziennie od tygodni.
Łóżko pełne uśmiechów i szczęśliwych wspomnień i miłości, jaką zostawiali tu co noc.
-Byłem pijany i wszystkim o czym mogłem myśleć byłeś ty –mówi cicho Louis, siadając na łóżku.
-I to dlatego byłeś tam z tą dziwką? –pyta Harry, a jego głos stłumiony jest przez poduszkę.
Louis krzywi się. –Nie wiem dlaczego, Haz. Wiesz, że cię kocham
-Tak, w porządku.
Louis przesuwa się i kładzie obok Harry’ego. Waha się, zanim przejeżdża palcami w górę i w dół pleców Harry’ego. Młodszy spina się, a Louis natychmiast opuszcza rękę. Czuje się chory i pragnie tylko Harry’ego. –Proszę –piszczy.
Zanim Louis jest w stanie wykonać jakikolwiek ruch, Harry odwraca się i całuje go z taką siłą i gniewem, że to aż boli. Czuje słaby zapach perfum swojego chłopak i tonie.
-Jesteś mój -mruczy Harry, całując go ponownie i ocierając o siebie ich zęby. Ignoruje to i rozdziela ich wargi, łapią na klamrę paska Louisa. Pochyla się do przodu i ściąga jego dżinsy, a Louis w tym czasie zdejmuje jego bieliznę jednym szybkim ruchem.
Zanim się orientuje, Harry pieprzy go, próbując uciszyć ręką jego jęki. Louis rozpływa się, kiedy Harry ostro porusza swoimi biodrami. Pochyla się i łapie w zęby jego wargi, wchodząc w starszego pod nowym kątem. Louis trzyma mocno biodra Harry’ego, całując go i starając się złapać oddech.
Młodszy dochodzi szybko, drżąc i jęcząc. Wychodzi z Louisa i ignoruje to, jak bardzo jego wargi są bolące i spuchnięte. Potem przytula Louisa, wdychając jego zapach i zasypia wyczerpany, ale szczęśliwy.
*
Kiedy Louis wraca na uniwersytet, Harry przenosi się z Nialla i znowu czuje się samotny. Wszystko o czym może myśleć to Louis. Wie, że to nie zdrowe, ale po prostu tak bardzo za nim tęskni.
*
Kiedy Harry ma osiemnaście lat, zrywają.
To nieoczekiwane i Harry nie pamięta, kiedy ostatni raz tak bardzo płakał. Obaj są daleko od siebie, na oddzielnych uniwersytetach, ale Harry nadal jest szczęśliwy. Pewnie, nie rozmawiają tak często, jak przedtem, ponieważ obaj są bardzo zajęci, ale on nadal jest szczęśliwy.
Rozmawiają przez telefon i Harry zauważa, że Louis jest cichszy niż zwykle. Zazwyczaj jest głośny i roześmiany i Harry może tylko wyobrażać sobie jego uśmiechniętą twarz, gdy słyszy jego śmiech przez telefon. Ale tym razem nie ma żadnego śmiechu.
-Wszystko w porządku, Lou? –pyta cicho Harry, marszcząc brwi na ciszę po drugiej stronie słuchawki.
-T-tak… ja po prostu uważam, że powinniśmy porozmawiać –zaczyna cicho.
Harry przełyka ślinę. –Um, dobrze…
-Słuchaj, wiesz, że cię kocham. Ale czuję, że nasz związek w tej chwili zmierza donikąd. Wiesz, my obaj, będący na oddzielnych uniwersytetach, ja po prostu… Myślę, że byłoby łatwiej, gdybyśmy to zakończyli i skupili się bardziej na studiach.
Harry milczy przez kilka minut i może poczuć, jak świat rozbija się wokół niego. –Cześć, Lou –szepcze cicho przed rozłączeniem.
Płacze długo przed zaśnięciem tej nocy, czując się zupełnie samotnym.
Czując się brzydkim i bezwartościowym.
Nie czując się już pięknym tak, jak powiedział mu kiedyś Louisa.
*
Zajmuje mu to dwa tygodnie zanim znowu zaczyna się ciąć.
Mija kilka miesięcy, a on po prostu prześlizguje się z kąta w kąt, po prostu wegetując. Niall zauważa to i sadza go przy stole, zmuszając do mówienia.
Harry kończy płacząc.
*
W dniu dziewiętnastych urodzin Harry’ego, dzwoni Louis. On nie spodziewa się tego i odbiera telefon, nawet nie patrząc na ID rozmówcy.
-Halo? –pyta, siadając na kanapie i włączając telewizor.
-Hej.
Harry prawie upuszcza telefon na dźwięk cichego głosu w słuchawce. To pierwszy raz, kiedy go słyszy od bardzo dawna i po prostu chce się rozpłakać.
-Och, hej –czuje, jak się dusi. Jego głos więźnie w gardle, a oczy szczypią od łez.
-Wszystkiego najlepszego –mówi cicho Louis.
-Dzięki…
*
Kilka miesięcy po tym, Harry kupuje własne mieszkanie. Pamięta, jak myślał kilka lat temu o tym dniu –ale zawsze wyobrażał sobie, że zamieszkają w nim on i Louis, razem.
Nie tylko on.
*
Niall zaczyna się z kimś spotykać i Harry nie może nic na to poradzić, ale czuje się naprawdę samotny. Jej imię to Morgan i Niall jest szczęśliwszy, niż kiedykolwiek wcześniej.
Sugeruje nawet, by Harry poszedł z nimi na podwójna randkę z jednym z przyjaciół Megan. Harry wcale nie ma to ochoty, ale zrobi wszystko, by uszczęśliwić swojego przyjaciela.
Chłopak nazywa się Tyler. Jest miły i ma ładny uśmiech. Ale Harry nic nie może poradzić na to, że ciągle myśli o Louisie i o tym, że oczy jego randki są po prostu w nieodpowiednim kolorze.
Po tym, jak kończą jeść, Harry upija się i zaprasza Tylera do swojego mieszkania. Nie czuje nic do chłopaka, chce po prostu go przelecieć.
Kiedy się budzi, ramię Tylera jest owinięte wokół niego, a on czuje się po prostu pusty.
*
Kiedy Harry ma dwadzieścia jeden lat, Niall ogłasza, że się żeni.
Spotyka się z Tylerem od jakiś dziewięciu miesięcy. Nie jest to dla niego nic więcej, ale Harry wie, że chłopak bierze to na poważnie. Pozwala się pieprzyć Harry’emu i pomaga mu pozbyć się uczucia pustki.
Więc kiedy Tyler pyta Harry’ego, czy zgodzi się towarzyszyć mu na ślubie, młodszy zgadza się.
*
Ślub Nialla odbywa się latem i jest naprawdę piękny.
Harry wchodzi na salę z Tylerem i kiedy czuje, jak chłopka łapie go za rękę, pozwala mu ją trzymać.
To znaczy, dopóki nie widzi znajomej, uśmiechniętej twarzy na drugim krańcu pokoju puszcza rękę Tylera.
Louis siedzi po drugiej stronie sali i śmieje się z kilkoma osobami wokół. Ładna dziewczyna siedzi u jego boku, ale Harry tylko zerka. Tyler próbuje ponownie chwycić jego dłoń, ale on po prostu odchodzi, zostawiając go samego.
Rozgląda się, próbując znaleźć pokój, w którym może być w tej chwili Niall. Przechodzi prędko przez korytarz, otwierając i zamykając drzwi po drzwiach. Kiedy odnajduje pokój Nialla, siada na krzesło obok niego.
-Mogłeś mi, kurwa, powiedzieć, że tutaj będzie.
-Myślałem, że się zorientujesz.
*
Ślub przebiega na rzucaniu sobie wzajemnych spojrzeń z dwóch różnych krańców sali.
Louis nie może uwierzyć, jak dorośle wygląda Harry, jak wyprzystojniał, jak piękny się stał.
Harry nie chce myśleć o Louisie i o tym, jak wspaniały jest teraz.
*
Po ślubie, Harry chowa się u boku Tylera. Ale wkrótce znajduje Zayna i dogania go.
-Kiedy ty i Lou zerwaliście, nie mogłem w to uwierzyć. Był rozdarty… było ciężko –Zayn kręci głową, posyłając Taylerowi dziwne spojrzenie.
-Kim jest Lou? –pyta chłopak.
-Nikim. Możesz przynieść mi drinka? –pyta Harry, starając się zmienić temat.
-Tak, kochanie –odpowiada i całuje Harry’ego w policzek.
Zayn nie przegapia sposobu, w jaki oczy Harry’ego nie świecą tak, jak przy Louisie. Nie przegapia, jak bardzo Harry wygląda na wyczerpanego i martwego. Jest wyraźnie nieszczęśliwy.
-Więc –mruczy Harry. –Kim jest ta dziewczyna?
Zayn chrząka i posyła Harry’emu sympatyczny uśmiech. –Nie wiem. To może być jego dziewczyna –wzrusza ramionami, niepewny. –Nazywa się Eleanor.
Harry zagryza wargę. –Och –chrząka.
*
Kiedy Harry nie może znieść widoku Eleanor mizdrzącej się do Louisa, wychodzi do łazienki. Zapala papierosa i umieszcza go między wargami.
Louis zauważa ucieczkę chłopca i pod głupim pretekstem wychodzi za nim.
Po kilku chwilach, Harry gasi papierosa i zauważa, że nie świadomie bawi się zapalniczką. Włącza ją i przygląda się przez chwilę płomieniowi, czując ciepło na swojej skórze. Co ciekawe, trzyma go nad swoim nadgarstkiem przez kilka sekund i pozwala mu płonąć. Boli na początku, ale jednocześnie podoba mu się.
Jest zaskoczony, kiedy ktoś puka do drzwi.
-Uh, zajęte –mówi i z powrotem skupi się na zapalniczce.
-Harry –mówi cichy głos i Harry wie do kogo on należy. Ignoruje go i przystawia zapalniczkę do nadgarstka – tym razem na dłużej.
Louis sięga do klamki; spodziewa się, że drzwi będą zamknięte, ale jest zaskoczony, kiedy bezproblemowo się otwierają. Uchyla je i widzi Harry’ego z płomieniem zapalniczki na nadgarstku.
-Co ty, do kurwy nędzy, robisz, Harry? –woła, odpychając Harry’ego od płomienia.
Harry ląduje na ziemi i przyciąga kolana do piersi. Patrzy, jak Louis chowa zapalniczkę do kieszeni. Chwyta ręcznik i moczy go pod strumieniem wody. Siada na podłodze obok Harry’ego i sięga do jego dłoni. Przyciska do niej ręcznik i milczy. –J-ja przepraszam –szepcze Harry, dławiąc się łzami.
-Nie przepraszaj. Tylko, kurwa, dlaczego to zrobiłeś? –Louis marszczy brwi, patrząc mu prosto w oczy po raz pierwszy od trzech lat. Patrzy w zielone oczy, za którymi tak bardzo tęsknił. Prawie wzdycha z powodu ich intensywności i chłodu.
-Nie wiem.
-Tak wiesz, kochanie –odpowiada cicho Louis, drugą ręką przejeżdżając przez loki chłopca.
Harry przymyka oczy na ten dotyk. –Proszę, nie mów do mnie… -szepcze cicho. Louis ociera dłonią jego łzy, a Harry skomle w proteście. –Po prostu nie mogę znieść ciebie… z nią. Obserwowałem, jak z tobą flirtuje i już nie mogę –Harry marszczy brwi i kręci głową.
Louis krzywi się. –Ale nie jesteś szczęśliwy z tym chłopakiem, z którym-
-Tylerem? To… skomplikowane –urywa.
Oboje patrzą na siebie kilka minut, uświadamiając sobie, jak długo się nie widzieli.
Oczy Harry’ego skanują każdy detal twarzy Louisa. Patrzy na niebieskie oczy, które pokochał tak bardzo przez te lata. Przypomina sobie swoją mała obsesje, którą miał w wieku czternastu lat. Nigdy nie wyobrażał sobie, że jego zauroczenie doprowadzi go do tego. Jego oczy przenoszą się z niebieskich tęczówek na idealnie różowe usta i ma ochotę po prostu je pocałować.
-Louis?
Obaj patrzą w górę i Harry spotyka oczy dziewczyny, którą zdążył znienawidzić w ciągu ostatnich kilku godzin.
-Och, Eleanor –Louis zabiera ręcznik z oparzonej dłoni, a Harry krzywi się lekko, zanim patrzy z powrotem na dziewczynę. –Słuchaj, zaczekaj na mnie w innym pokoju.
-Ale-
-Idź.
Dziewczyna przytakuje i wychodzi. Louis przeszukuje szuflady i znajduje bandaż, który owija wokół oparzenia Harry’ego.
Kiedy kończy przyciąga Harry’ego do pocałunku. Ich zęby uderzają o siebie i Harry krzywi się, ale ignoruje to i oddaje pocałunek mocniej. To składa się na cały ich stracony czas; całują się dopóki nie brakuje im powietrza.
*
Po ślubie, Harry zostaje w mieszkaniu Louis na noc. Patrząc na chłopca przed nim, czuje ostre pchnięcia i wewnętrzne ciepło, którego tak bardzo mu brakowało. Zanim zdaje sobie sprawę, dochodzi ciężko sapiąc. Louis upada obok niego.
-Boże, tak cholernie za tobą tęskniłem –sapie Louis. –Tak cholernie mocno.
Harry łapie oddech i zbliża się do chłopca. –Ja też za tobą tęskniłem –szepcze w skórę Louisa, składając na niej miękkie pocałunki.
Kładą się razem kilka sekund później, splatając swoje nogi. Harry zrywa się nagle, gdy jego telefon dzwoni obok. Wyciąga rękę i chwyta go, czytając wiadomość. Louis widzi jej treść i krzywi się nieco.
Gdzie jesteś kochanie? xxx - Tyler
Harry nie odpowiada, odrzucając urządzenie na bok. Przewraca oczami i patrzy na Louisa.
-Musisz gdzieś być?
-Nie.
Louis rzuca mu pytające spojrzenie. –Jesteście razem-
-Słuchaj, szczerze mówiąc, nic do niego nie czuję. Spotykamy się od jakiegoś czasu, ale to nic poważnego –mówi cicho Harry, kiedy jego palce śledzą brzuch Louisa.
-Więc dlaczego z nim jesteś, skoro nie daje ci szczęścia? –pyta Louis, obserwując ruchu Harry’ego.
Harry milczy przez chwilę, zagryzając wargę. –Szczerze? –Louis kiwa głową. –Myślałem, że to pomoże mi się od ciebie uwolnić –Louis milczy, czując się winny. Nie wie, co powiedzieć.
-Po prostu… trudno polubić mi kogoś, kto nie jest tobą. Jesteś jedynym, którego kocham i trudno jest mi przestać. Tak bardzo się starałem. Starałem się cię znienawidzić, starał się z ciebie wyleczyć… Ale po prostu nie potrafię.
Louis obserwuje chłopaka przez kilka sekund. –Kocham cię.
Harry uśmiecha się szeroko. Nie sądził, że usłyszy jeszcze kiedykolwiek te słowa z ust Louisa. –Ja też cię kocham.
*
Następnego ranka Harry kończy z Tylerem. Przeprasza go i mówi mu prawdę. Louis stoi obok i Tyler może zobaczyć, jak szczęśliwy jest z Louisem.
Louis również kończy z Eleanor. Ignoruje jej chamskie obelgi i wyzwiska.
*
W dniu dwudziestych drugich urodzin Harry’ego, chłopak budzi obok swojej pierwszej miłości. Obok jedynej osoby, w której jest zakochany i czuje się naprawdę szczęśliwy.
Louis daje mu zegarek i parę ubrań, i zabiera na obiad. Potem, prowadzi go na spotkanie ze swoją rodziną, którą widzi pierwszy raz odkąd skończył siedemnaście lat.
Bliźniaczki biegają i atakują go, a Louis nie może przestać się śmiać.
*
Kiedy Harry ma dwadzieścia trzy lata, Gemma i jego mama pokazują się z powrotem.
Louis i Harry śpią, spleceni w jednym uścisk. Odpoczywają od studiów i po prostu cieszą się byciem parę i mieszkaniem razem i zdobywaniem świata. Obaj znajdują nowe prace, które nie są zbyt poważne. Louis pracuje w kawiarni, a Harry w Starbucksie po drugiej stronie ulicy.
Po mieszkaniu roznosi się ciche pukanie i dźwięk dzwonka.
Louis wierci się i zamyka mocniej oczy. Harry szturcha go sennie. –Drzwi.
Louis jęczy, wiedząc, że to on jest tym, który musi otworzyć. Otwiera drzwi i widzi dwie kobiety stojące w progu. Unosi brwi, nie kojarząc ich. –W czym mogę pomóc?
-Czy Harry tutaj mieszka? –pyta młodsza z nich, a Louis marszczy brwi.
-Uh, śpi… Mogę go obudzić, jeśli chcecie? –ma nadzieję, że kobiety odpuszczą, ale one kiwają szybko głowami, więc Louis otwiera drzwi szerzej i zaprasza je do środka. –Jestem Louis, przy okazji –mówi, zamykając za nimi drzwi i kiwając w stronę salonu.
-Jestem Gemma, a to jest mama Harry’ego i moja, Anne.
Louis otwiera szeroko oczy i patrzy na kobietę. –Czekajcie, co? Jesteś jego siostrą, a ty jego mamą?
Pamięta, jak kilka lat temu Harry opowiadał mu o swojej mamie i siostrze, które go zostawiły. Czasami nawet, musiał zostawać z nim na noc, kiedy chłopak przypominał sobie chwili z nimi spędzone. Był mały, kiedy odeszły, ale tęsknił za nimi – to było oczywiste.
-Tak –odpowiada Anne. –A ty jesteś jego…
-Jestem jego chłopakiem –urywa, badając ich reakcję. Jest nieco przestraszony, ale relaksuje się, kiedy nie widzi na ich twarzach żadnego zaskoczenia.
-Mogę zapytać, jak długo jesteście razem? –pyta Gemma, obserwując uśmiech malujący się na ustach Louisa.
-Cóż, to trochę skomplikowane… Zaczęliśmy się ze sobą spotykać, kiedy Harry miał zaledwie piętnaście lat… potem, po trzech latach zerwaliśmy… i teraz jesteśmy razem, tak… -odpowiada, wijąc się niezgrabnie. –Uh, powinienem go obudzić.
Obie kiwają głowami, więc Louis udaje się szybko do sypialni. Wskakuje na łóżko i potrząsa mocno ramionami Harry’ego.
-Spierdalaj –mruczy Harry, spychając Louis z łóżka.
-Nie, o mój Boże, Harry. Wstawaj –dyszy Louisa. –Anne i Gemma są w naszym pieprzonym salonie. Twoja mama i siostra.
Harry siada szybko, wpatrując się w Louisa. –Co? –chrypie.
-To znaczy, chyba, że te dwie kobiety w salonie kłamią… ale wątpię… Więc, tak –Louis mówi cicho, uśmiechając się.
Harry wstaje z łóżka i ubiera się. Patrzy na swoje odbicie, zastanawiając się, co powie jego mama i Gemma. Minęło osiem lat od kiedy ostatni raz widział Gemmę i piętnaście pieprzonych lat odkąd ostatni raz widział swoją mamę. Teraz był mężczyzną, miał swoje własne życie, chłopaka. W końcu był szczęśliwy. Ale zawsze czuł, że brakuje mu tej części życia. Prawdziwej, biologicznej rodziny, bez której tak naprawdę dorastał.
-Nie dam rady tego zrobić –przełyka nerwowo ślinę, patrząc na Louisa.
-Tak, dasz radę, kochanie. Chodź –Louis uśmiecha się słodko, biorąc go za rękę. –Zrobimy to razem.
*
Kiedy Harry ma dwadzieścia cztery lata, Louis się mu oświadcza.
Siada na kolanach, już swojego narzeczonego, i pierwszą osobą do której dzwoni jest jego mama, która po prostu płacze.
Louis pochyla się i całuje go w policzek, uśmiechając się. Szepcze cicho. –Zawsze byłeś mój.
A Harry wie, że wszystko przez co przeszedł, by znaleźć się w tym miejscu, było tego warte.
Bo w końcu Louis był jego, na zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz