~*~
Zayn zauważa, że Harry staje się odważniejszy w swoich postępach i od tej pamiętnej pijackiej nocy jest coraz gorzej. Stara trzymać hybrydę z dala od siebie, zwłaszcza z rodzicami wokół, ale nie jest to takie proste.
- Harry, masz się zatrzymać – mruczy pod nosem Zayn i łapie rękę Harry’ego, która trzyma jego koszulkę.
Harry tylko burczy i zwykle wycofuje się, gdy Zayn wypowiada te słowa, ale i tak zrobi to jeszcze raz w przeciągu około pół godziny, to jest pewne. To nie tak, że Zayn nie czuje niczego, on po prostu nie powinien. Jest konfliktowy i wie, że jeśli kiedykolwiek postanowi spełnić żądania Harry’ego, konsekwencje tego nie będą dobre.
Dziś, po porannej naganie od Zayna, Harry uspokaja się trochę, ale jest w złym humorze i warczy głośno, kiedy Zayn jest w pobliżu. Więc w ramach rozejmu, Zayn zagrzewa dla niego trochę mleka i robi kanapkę z masłem orzechowym. Okraja skórkę od chleba, tak jak Harry lubi, a następnie tnie resztę na małe trójkąty. Harry opiera się o ladę i obserwuje go katem oka. Nadal jest trochę poirytowany, ale widok kanapki odrobinę łagodzi jego gniew.
- Czy masz zamiar przestać się na mnie wściekać ? – Zayn ustawia talerz na ladzie obok Harry’ego i wpatruje się w niego. Ten pomrukuje, następnie bierze połowę kanapki i je w milczeniu. Zayn wzdycha, pochyla się nad ladą, po czym łapie Harry’ego za ogon, delikatnie go głaszcząc. Zauważa, że Harry lekko drży i Zayn uśmiecha się sam do siebie oraz powtarza tę czynność. Harry zatrzymuje się w połowie żucia i mruczy, ale szybko milknie, bo przypomina sobie, że powinien być zły.
- Harry, proszę…
Harry warczy, bierze swój kubek oraz kanapkę i idzie do salonu. Zayn podąża za nim, a następnie zajmuje miejsce na kanapie, utrzymując się na dystans.
- Wiem, że jest ci ciężko – mówi Zayn, a odpowiedzią Harry’ego jest jedynie ciche ‘hmm’. – Ale nie możesz zachowywać się… robić, to co robisz. To nie jest w porządku.
Harry patrzy na niego i syczy. Przełyka resztki kanapki i sięga do tylnej kieszeni, aby wyjąć kartkę papieru oraz ołówek, który zawsze ze sobą nosi. Pisze kilka słów i podaje ją Zaynowi. –Nie jest w porządku?! Jestem człowiek, jak ty! Żywy! To jest w porządku!
- Wiem, że jesteś żywy, Harry. I wiem, że jesteś człowiekiem. – Zayn przebiega ręką po włosach w geście frustracji, bo nie wiem jak dotrzeć do Harry’ego, nie mówiąc nic złego. Ale nic nie idzie dobrze w tym przypadku. – Mojemu tacie to się nie spodoba. Po prostu… nie możemy. Ty i ja jesteśmy zbyt różni.
Harry potrząsa głową i ponownie zaczyna pisać . – Wcale nie różni. Ramiona, nogi, uczucia i serca. Nie różni.
Zayn zgniata kartkę w ręku i wstaje. – Nic nie rozumiesz. Wpędzisz mnie w kłopoty. Tego chcesz ? – Jego gniew rośnie i ciska papierem przed siebie. Oczy Harry’ego rozszerzają się i podchodzi do Zayna, szarpie rękaw jego koszuli i nakłania go, by usiadł. – Nie. – Zayn próbuje się wyrwać, ale Harry jest nieustępliwy. Otula ramiona wokół talii Zayna i płacze, trącając go głową.
To jest trudne, a Zayn często ma chwile słabości. Delikatnie przeczesuje palcami włosy Harry’ego, który próbuje opanować drżenie swoich małych, kocich uszu. Harry jest piękny i trudno mu się oprzeć, a tygodnie zmuszania się, by nie przekroczyć pewnej granicy zrobiły swoje. Harry wstaje i dźga palcami plecy Zayna, patrząc na niego, a jego oczy skrywają desperacką prośbę. Otwiera usta, ale nic z nich nie wychodzi, a on sam wygląda na sfrustrowanego. Kręci głową i otwiera usta ponownie. Słychać jedynie cichy pomruk, więc po prostu zamyka je i zaciska zęby, a jego oczy wypełniają się łzami. Zayn wie, że jest to dla niego trudne i czuje przypływ litości w stosunku do hybrydy.
- W porządku – Zayn ciągnie go, ale Harry opiera się i potrząsa głową, a potem patrzy na niego, jakby chciał powiedzieć ‘Nie, nie jest.’ I może ma racje. To naprawdę nie jest w porządku. Ale Zayn stara się przyciągnąć Harry’ego do siebie ponownie. Ten jednak wyrywa się z uścisku Zayna i wybiega z pomieszczenia, zatrzaskując za sobą drzwi. A Zayn po prostu stoi, nie wiedząc, co robić, jednak stwierdza, że najlepiej będzie zostawić Harry’ego teraz samego. Wdrapuje się po schodach do swojego pokoju, kładzie się i zamyka oczy.
*
Zayn budzi się trzydzieści minut później i przeciera oczy, siadając na łóżku. Może Harry trochę się uspokoił, wiec schodzi na dół i woła – Harry? – Odczekuje moment, ale Harry się nie pojawia. Zayn sprawdza wszystkie pokoje i wszystkie miejsca pod łóżkami. Zagląda do każdej szafy i wychodzi na podwórko. Zimny pot zalewa jego skórę, kiedy zdaje sobie sprawę, że Harry opuścił dom bez niego. Zayn chwyta czapkę, po czym rzuca się do drzwi.
- Harry! – krzyczy, ignorując dziwne spojrzenia ludzi. – Harry, gdzie jesteś? – Zayn szura butami o chodnik, a jego serce bije tak szybko, że to niemal boli. Nawet nie wie, gdzie zacząć szukać hybrydy, a boi się powiedzieć o tym ojcu. Dochodzi do wniosku, że nie wróci do domu, dopóki nie znajdzie Harry’ego. Rozgląda się i zauważa mężczyznę przy kiosku, więc podchodzi do niego. – Czy jakieś chłopak przechodził tędy niedawno? Wysoki, brązowe kręcone włosy i… - stara się dobrać słowa. –Ma na sobie podrobione kocie uszy i ogon.
Mężczyzna prycha. – Tak, szalony dzieciak z kocimi uszami. Poszedł w te stronę – Wskazuje na wprost i Zayn nie tracąc czasu, biegnie w tym kierunku. Ma nadzieje, że Harry nie jest zbyt daleko, a także liczy na to, że znalezienie chłopca z uszami i ogonem nie będzie trudne. Zayn zaczyna wypytywać o niego ludzi i wzdycha z ulgą, kiedy mówią oni, że widzieli Harry’ego chwilę temu. Zatrzymuje się na rogu, by złapać oddech, a jego serce o mało nie wyskakuje z piersi, ale nawet nie myśli on o rezygnacji.
Potem go widzi.
Ciężar spada z piersi Zayna, kiedy przechodzi przez ulice w jego kierunku, ale coś jest nie tak. Harry wspiera się na ścianie, a trójka chłopaków podchodzi do niego i Zayn już stąd widzi siniaka na jego policzku. Wściekłość przepełnia jego ciało, po czym chłopak rzuca się w ich kierunku. Jeden z chłopców podnosi pięść na Harry’ego i Zayn nawet nie myśli, kiedy łapie go i przewraca na ziemię. Jego palce zwijają się w ciasną pięść, po czym zderzają się mocno z twarzą napastnika.
- Nie dotykaj go, kurwa! – krzyczy Zayn i zadaje kolejny cios. Czuje, że dwaj pozostali odciągają go i pchają na ścianę obok Harry’ego. Ale Zayn natychmiast wstaje i osłania go własnym ciałem. – Zabije was, kurwa, jeśli go tkniecie! – krzyczy ponownie i zauważa tłum gapiów, ale nie rusza się z miejsca. Słyszy za sobą płacz Harry’ego.
Trzej chłopcy zauważają zbiegowisko i zaprzestają swoich działań, by uniknąć dalszych kłopotów. Zayn patrzy jak odchodzą, zanim odwraca się do Harry’ego. Ma zamiar go skarcić i po prostu dać upust swojej złości, ale to uczucie topnieje, kiedy widzi jego zapłakaną twarz i szeroko otwarte, przerażone oczy. Harry skomle i rzuca się w ramiona Zayna, a jego ciało drży.
Zayn trzyma go mocno i głaszcze jego włosy. – W porządku – mruczy, całując bok jego głowy. - Jesteś bezpieczny. Nikt cię nie skrzywdzi, okej ? Jesteś bezpieczny – Harry czka i przeciera oczy, a potem cofa się, by móc zdjąć czapkę z głowy Zayna i wcisnąć ją na swoje uszy. Zayn posyła mu drżący uśmiech, a następnie łapie go pod ramię. Wracają do domu.
Całą drogę, Harry jest w niego wtulony i Zayn czasami odwraca głowę, by pocałować go w policzek oraz szepnąć, że jest bezpieczny, na co ten odpowiada mu cichym ‘miauu’.
Zayn jest wdzięczny za to, że dom jest pusty, więc Harry pośpiesznie udaje się do jego sypialni, podczas gdy on zabiera z kuchni trochę lodu i ręcznik. Harry krzywi się, gdy Zayn przykłada lód do jego policzka, ale nie protestuje.
- Odszedłeś, bo byłeś na mnie zły? – pyta, starając się zachować niski głos, by nie zdenerwować Harry’ego. Hybryda kiwa głową. – Dlaczego ci chłopy cię zaatakowali ? – Dolna warga Harry’ego drży, a on sam wskazuje na ogon i uszy. Potem sięga po długopis oraz papier i pisze:
- Myślę, że mimo wszystko jestem inny.
Zayn marszczy brwi i potrząsa głową. – Nie. – Przebiega palcami po siniaku. –To głupi, nieświadomi dranie, którzy nie rozumieją. Jesteś wyjątkowy i… i doskonały, piękny, Harry – mówi cicho. Jego policzki czerwienieją i hybryda spuszcza wzrok. – Jesteś piękny, Harry – dodaje. – I niektórzy ludzie tego nie rozumieją, ale ja tak – Podnosi wzrok, a Harry wpatruje się w niego nieruchomo, jakby się bał. Ale Zayn nie odchodzi, czy jest to dobre czy złe, wszystko czego chce to być szczęśliwym i jedynym sposobem na to jest szczęście Harry’ego. Więc pochyla się i waha przez kilka sekund, a następnie powoli dociska swoje usta do ust Harry’ego.
Pocałunek jest powolny i niepewny, ale z czasem staje się słodki i mocny, a Zayn czuje uśmiech Harry’ego na swoich ustach. Harry przerywa pocałunek , kładzie się na łóżku i patrzy na Zayna dużymi oczami pełnymi uwielbienia. Przygryza dolną wargę i nieśmiało szarpie za pasek dżinsów Zayna.
Zayn marszczy brwi. Jego usta otwierają się, a gardło staje się suche. – Cz-czy… jesteś pewien?
Harry kiwa głową.
Zdejmują resztę ciuchów, a Zayn obdarowuje Harry’ego miękkimi pocałunkami i ten wije się oraz miauczy pod jego dotykiem. To dla nich obu jest z początku dziwne, ale udaje im się znaleźć wspólny rytm wraz ze wszystkimi jękami i oddechami. Kostki Harry’ego są skrzyżowane w pasie Zayna, a on wzdycha z każdym ruchem, przeciągając swoje paznokcie w dół pleców czarnowłosego, pozostawiając tam długie, czerwone ślady. Osiągają szczyt w tym samym czasie i zamykają oczy.
*
Tygodnie przychodzą i odchodzą, i Zayn niemal zapomina, że musi wrócić do szkoły. Ale opuszczenie Harry’ego po prostu nie wchodzi w grę i Zayn planuje zabrać go ze sobą. Najtrudniejsza część to powiedzenie tego ojcu.
- Wracasz do szkoły w tym tygodniu – mówi Yaser z uśmiechem, a Zayn odpowiada mu lekkim skinieniem głowy. – Jesteś podekscytowany?
To jest to. Teraz albo nigdy. – Zabieram Harry’ego ze sobą – mówi szybko Zayn. Następuje cisza, a Zayn unika wzroku ojca. – Tato, przepraszam, ale on nie może być beze mnie. Nie będzie szczęśliwy beze mnie, więc muszę go zabrać. Dostaję mieszkanie od uczelni i znajdę pracę, więc będę mógł za nie płacić, ty i mama nie będziecie musieli mi w tym pomagać, tylko musisz pozwolić mi zabrać Harry’ego. Będzie mu lepiej ze mną. On nie może.. nie może tu zostać, dobrze?
Udaje mu się spojrzeć na twarz ojca, ale jego wyraz jego twarzy jest pusty. Nieczytelny. – Wiedziałem – to wszystko co mówi.
Zayn patrzy na niego ponownie. – Wiedziałeś, co?
- Ty i Harry. Miałem przeczucie. Zayn, przykro mi, ale nie mogę na to pozwolić, wiesz to.
- Tato, proszę…
- Nie! - Ojciec Zayna staje się wściekły i uderza ręką w stół. – On jest hybrydą, a ty jesteś człowiekiem! Jesteście zupełnie inni. Uważasz, że możesz go tam po prostu zabrać i ludzie będą sądzić, że to jest w porządku?!
Zayn zaciska zęby. – Czy to nie ty jesteś tym, który zawsze mówił, że on się wcale od nas nie różni? Czy to nie jest to, co wmawiałeś mu całe życie? A teraz, kiedy jest we mnie zakochany …
- Ponieważ to ty! I nie zamierzam, by kaprys jakiegoś laboratoryjnego eksperymentu zrujnował życie mojemu synowi!
Zayn nie odpowiada, a jedynie wybiega z gabinetu. Szybko idzie do swojej sypialni, po czym zamyka drzwi, blokując je.
- Pakujemy się – mówi do Harry’ego. Ten odwraca wzrok od jego rysunków, przyglądając się Zaynowi z zaciekawieniem. – Wyjeżdżamy jutro rano i zabieram cię ze sobą.
Oczy Harry’ego rozszerzają się, a on sam uśmiecha się. Rzuca się w ramiona Zayna i przytula go mocno, po czym łapie torbę, wtykając do niej kolorowanki i kilka wypchanych zwierząt.
Zayn chichocze. –To jest twoja wersja pakowania? –Ale pozwala Harry’emu zapakować co tylko chce i postanawia, że to on będzie tym, który zajmie się ważniejszymi rzeczami. Nie jest zadowolony z nieposłuszeństwa ojcu, ale musi to zrobić. Już nigdy nie zamierza porzucić Harry’ego.
*
Alarm dzwoni dokładnie o piątej rano, a Zayn nienawidzi wstawać w innej porze, niż przedpołudnie, jednak dzisiaj sam siebie do tego zmusza.
- Harry – mamrocze i wyciąga rękę, spodziewając się ciepłego ciała Harry’ego obok, ale to miejsce jest po prostu puste, a prześcieradło zimne. Zayn siada spanikowany. – Harry? – Widzi ich bagaże, a potem przeciera oczy i spogląda na drzwi sypialni. Mógłby przysiąc , że zamykał je wczoraj w nocy, ale teraz są one otwarte. Szybko wychodzi z łóżka, wybiega z pokoju i spieszy na dół. – Harry! Gdzie je… - zatrzymuje się nagle, gdy widzi swojego ojca w salonie z dwoma innymi mężczyznami, jak przypuszcza Zayn – naukowcami z laboratorium. Ma złe przeczucia i boi się zapytać, co oni tutaj robią. Kręci mu się w głowie i musi się czegoś złapać. – Gdzie jest Harry? – udaje mu się wyszeptać.
Jego ojciec przeciera zmęczone oczy, wygląda na całkowicie pokonanego. Pozostali dwaj nie wyglądają lepiej. – Zayn… -mówi.
Zayn robi krok w przód, całe jego ciało się trzęsie. – Powiedz mi, gdzie jest Harry, teraz.
Trzej mężczyźni patrzą na siebie, jakby to co mają powiedzieć nie było łatwe, a Zayn czuje, że z każdą sekundą ciszy szaleje coraz bardziej.
- Trzeba to było zrobić dla twojego dobra, synu – mówi jego ojciec, nie mogąc spojrzeć mu w oczy. Waha się, a następnie dodaje –Uśpiliśmy go, godzinę temu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz