Harry zmarszczył brwi na widok przed sobą. Siedzący obok niego Nick, Zayn i Liam rozmawiali z jego przyjaciółmi. Niall siedział na fotelu i zaczynał grać na gitarze, i wszyscy dobrze się bawili.
Tylko Harry nie był do końca pewien, czy to wszystko mu się podobało.
Louis siedział oparty o ścianę przy telewizorze i rozmawiał z Gregiem. Z Gregiem, którego ciało było zwrócone w kierunku Louisa, który był niesamowicie wysoki, wyższy niż Harry, i który sprawiał, że Louis wyglądał na nawet mniejszego niż e rzeczywistości. Gregiem, który kładł rękę na kolanie Louisa, kiedy ten przyprawiał go o śmiech i Gregiem, który z czułością spoglądał na mówiącego Louisa.
- Podoba mu się twój nowy współlokator – powiedział Nick, a Harry oderwał spojrzenie od tego widoku.
- Tak, może – odpowiedział bezsensownie. Bo, naprawdę, co innego miał powiedzieć?
- Ma niezły tyłek, muszę przyznać – dodał Nick – ten twój Louis.
- To nie jest mój Louis – syknął Harry. – Ale, tak, zauważyłem.
- Greg też. Mógłbym stwierdzić.
- Nick, o co ci chodzi? Naprawdę nie podoba mi się Louis, nie obchodzi mnie, z kim flirtuje. – Harry podniósł szklankę ze stołu i opróżnił ją jednym ruchem. – Sama myśl o tym jest śmieszna.
- Cóż – wtrącił się Liam – twoje spojrzenie przed chwilą mówiło coś zupełnie innego.
Harry odwrócił się do niego i wydął usta. – Nie mam pojęcia, o czym mówisz.
- Nie twój typ, pamiętasz? – spytał Liam. – Jest kumplem. Jak ty i Niall.
- Ale nie jak Zayn – dodał Nick.
- Oczywiście. – Harry zmarszczył brwi.
- Byłbym zaalarmowany, gdybyś spojrzał na Zayna w taki sposób jak na Louisa – powiedział Liam. – Nie patrzysz na niego, jakby był tylko kumplem.
- Bzdura – powiedział Harry i wstał, by pójść do kuchni i znaleźć kolejnego drinka. Może tym razem coś mocniejszego. Większość osób już poszła i zostało jedynie niewiele w salonie, więc kuchnia była pusta. Harry spojrzał na talerz z Cake Pops, które zrobił razem z Louisem i westchnął, po czym nalał do szklanki nieco wódki i dodał do niej syropu żurawinowego.
Liam się mylił. Harry nie widział w Louisie nikogo poza dobrym kolegą. Faktycznie dobrze się dogadywali i coś między nimi było, Harry nie mógł zaprzeczyć. Ale nie było tam pociągu seksualnego. Wcale, zero.
Louis nie był w typie Harry’ego.
Podniósł wzrok, kiedy usłyszał głosy i zauważył, jak Louis w chodzi do kuchni z podążającym za nim Gregiem. Gregiem, którego ręka była luźno umiejscowiona na biodrze Louisa – pomyślał Harry i zacisnął zęby. Louis zachichotał, nie stał już stabilnie. Jego oczy błyszczały, kiedy się uśmiechał, maleńkie ręce umiejscowione były na tych dużych Grega, z jego brzuszkiem pod cienką koszulką i tym tyłkiem.
- Och – powiedział Louis, kiedy dostrzegł Harry’ego. – Cześć.
- Cześć – odpowiedział Harry.
- Spójrz, Greg – powiedział Louis i wskazał kilka pozostałych Cake Pops. – Pomogłem Harry’emu w przygotowaniu ich.
- Dziewczęce – ocenił Greg i uśmiechnął się, gdy Louis posłał mu drwiąco zaszokowane spojrzenie.
- Dlatego zostawiłem ci tego z różowymi serduszkami. – Louis chwycił jednego i podał go Gregowi. – Włożyłem w jego przygotowanie więcej starań.
Harry przewrócił oczami i zdecydował, że opróżni szklankę w tamtej chwili i napełni ją ponownie przed powrotem do salonu. Odchylił głowę i pozwolił alkoholowi przepłynąć przez usta do gardła. Odłożył szklankę na ladę i nagle pomieszczenie zaczęło wirować.
- Wszystko w porządku, Harry? – spytał Greg.
Harry spojrzał na niego i wzruszył ramionami. Już nie czuł się tak dobrze. Louis przyprawiał go o mdłości. Harry był niemal pewien, że to wszystko było winą Louisa. Dlaczego przyszedł flirtować z Gregiem na jego oczach?
- Ja… - Harry oparł się o lodówkę i stracił równowagę tylko na chwilę, zanim przy jego boku znalazło się ciepłe ciało, by go podtrzymać. Do jego brzucha została przyciśnięta ciepła dłoń, krótkie, małe palce rozłożyły się na materiale jego koszulki, a druga ręka leżała na jego plecach.
- Louis – wymamrotał Harry i oparł się o niego. – Kurwa.
- Tak, kurwa – zgodził się Louis. – A ty właśnie wypiłeś kolejnego, kretynie. Nie poczujesz się lepiej w najbliższym czasie.
- Tylko trochę kręci mi się w głowie – powiedział Harry i sam usłyszał, jak niewyraźnie brzmi jego głos. Boże, nie, nie mógł rozchorować się na oczach Louisa. I naprawdę powinien przestać cały czas myśleć o Louisie. Alkohol robił dziwne rzeczy z jego mózgiem, bo nagle wszystkim, o czym chciał myśleć, był Louis. A Louis był tam i trzymał go, co nic nie ułatwiało.
- Greg, możesz, proszę, pójść po Liama? – spytał Louis, a Harry usłyszał, jak Greg odpowiedział – Pewnie – po czym opuścił pokój.
- Chodź – wymamrotał Louis i mocno chwycił Harry’ego. Oparł się o lodówkę, by Harry mógł się na nim wesprzeć. Harry ciężko westchnął i nie był pewien, czy to alkohol przyprawiał go o takie uczucie.
Prawdopodobnie to przez sposób, w jaki Louis zachowywał się przy Gregu. A Harry naprawdę nie chciał o tym myśleć. Co jeśli Liam miał rację? Harry usiłował uspokoić oddech i trzymał się Louisa, wbijając palce w jego boki.
- Co się stało? – Usłyszał głos Zayna.
Louis wzruszył ramionami. – Nagle zbladł i stracił równowagę. Chyba za dużo wypił.
Kolejna para rąk chwyciła za talię Harry’ego i Harry wiedział, że to Liam.
- Haz, wszystko w porządku?
Harry kiwnął głową przy ramieniu Louisa. – Tak, tylko kilka drinków za dużo.
- Może powinieneś się położyć – poradził Liam i pociągnął jego ramię.
Harry kiwnął głową, ale przysunął się do Louisa.
- Zabiorę go do łóżka – powiedział Louis. – Możecie zostać jak długo chcecie. Albo, nie wiem, Niall, jeśli chcesz zostać na noc, możesz spać u mnie w pokoju.
- Tak, pewnie – powiedział Niall. – Tak zrobię.
- Okej, Hazza – powiedział Louis i Harry czuł, jak serce przestaje mu bić i, kurwa, dlaczego wcześniej nie uświadomił sobie, że Louis mógł robić z nim takie rzeczy? Podobał mu się Louis i Harry nie był w stanie zrozumieć dlaczego. – Zabiorę cię do łóżka.
- Nie w moim typie – wymamrotał.
- Uwierz mi, że nawet, gdybym był, nie jesteś teraz w stanie tego robić – powiedział lekkim tonem Louis i Harry naprawdę pragnął, żeby był w stanie chociaż kopnąć go za tę odpowiedź. Dlaczego Louis tak lekko do tego podchodził? Dlaczego nie mógł być w tak nędznym stanie jak Harry?
Louis był przy jego boku, prowadząc go do jego sypialni, a Liam i Zayn szli obok. Pomogli mu ułożyć się na łóżku, Liam odpiął jego koszulę, pomógł mu ją zdjąć, po czym razem z Louisem zdjęli mu spodnie.
- Boże, jak ty w ogóle ubierasz te ciasne jeansy? – spytał Louis, kiedy je zdjęli.
Harry wymusił mały uśmiech, wpatrując się w wirujący nad nim sufit. – Jestem giętki.
- Dzięki za wyobrażenia – powiedział oschle Zayn z przejścia, wchodząc i kładąc obok łóżka puste wiadro.
- Nie będę wymiotował – wymamrotał Harry, Louis usiadł na łóżku i przesunął ręką przez jego włosy.
- Niall – powiedział, kładąc się obok Harry’ego pod kołdrą – możesz zająć się Gregiem? Nikogo nie zna… - Harry ciężko przełknął ślinę na te słowa i przysunął się do Louisa, przytulając go. Dlaczego Louis nadal myślał wtedy o Gregu?
- W porządku – powiedział Liam, zanim Niall mógł odpowiedzieć. – Zajmiemy się nim.
- Dzięki – odpowiedział Louis, układając się w ramionach Harry’ego.
- W porządku, Harry? – spytał Liam, idąc do drzwi.
- Muszę się przespać – odpowiedział Harry. – Przepraszam, chłopaki.
- W porządku – zapewnił go Niall. – Nauczysz się, jak odpowiednio pić, dzieciaku.
- Pieprz się – jęknął Harry i poczuł cichy śmiech Louisa przy swojej klatce piersiowej.
Zamknęli drzwi i wokół niego i Louisa zaległa cisza i ciemność. Harry przesunął językiem po swoich wargach i już czuł się dużo lepiej; nadal kręciło mu się w głowie, ale nie było mu już niedobrze. Właściwie nie było tak źle, wiedział, co właśnie zrobił.
Prawdopodobnie trochę nazmyślał, żeby odciągnąć uwagę Louisa od Grega. Ale w końcu Louis zdecydował się zostać z nim, nie z Gregiem. I Harry nie był w stanie powstrzymać myśli, że tylko to się liczyło.
- Przepraszam – powiedział cicho.
- Hm? – Louis przesunął rękę z potylicy Harry’ego do jego włosów.
- Że przeze mnie tak szybko skończyłeś się bawić.
Louis cicho się zaśmiał. – W porządku. Nie masz za co przepraszać. To twoja impreza.
- Ale… - Harry ciężko przełknął – Greg.
- Co z Gregiem? On nie ma piętnastu lat, Haz. Niall będzie dla niego równie dobrym towarzystwem co ja.
O boże, pomyślał Harry i zamknął oczy. Louis nie wiedział. Nawet nie zauważył, jak Greg na niego patrzył i jak go traktował.
- Racja, dobrze – powiedział.
- Prześpij się trochę, skarbie – wymamrotał Louis. – I spróbuj na mnie nie zwymiotować.
- Nie będę wymiotował –powtórzył Harry i przysunął się bliżej Louisa.
Cisza między nimi się dłużyła, po czym Harry wyszeptał – Dzięki, Louis.
- Jestem najlepszym współlokatorem – powiedział Louis.
- Tak, jesteś.
Kiedy Harry zamknął oczy, świat nadal się kręcił i wywracał do góry nogami, ale nie było już tak źle. Louis był przy nim, trzymając go silnie i pewnie.
W tamtej chwili tylko to się liczyło. W tamtym momencie było to wszystkim, czego Harry potrzebował – świadomość, że Louis wybrał jego.
Nie było miejsca na żale, nie wtedy.
Będzie miał czas, żeby czegokolwiek żałować, następnego dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz