~*~
Zayn ma pięć lat, a jego oczy są szeroko otwarte z podniecenia, ponieważ jego tata w końcu zdecydował się zabrać go do pracy. Tata Zayna jest naukowcem, więc po jego młodym umyśle krążą takie rzeczy jak probówki i dziwne musujące mikstury, i może coś w rodzaju Frankensteina. Dziś czuje się ważny, ponieważ każdy zna jego ojca, doktora Yasera Malika. Więc Zayn staje trochę prościej i podąża wzdłuż korytarzy.
-Zapraszam. Spójrz tutaj synku – jego ojciec jest uśmiechnięty, gdy otwiera drzwi, za którymi kryje się coś w rodzaju pokoju zabaw. Zayn nie spodziewał się takiego miejsca w tak dużym, ważnym budynku, więc wpada do środka. Jednak zatrzymuje się w półkroku, ponieważ w pokoju znajduje się jeszcze piątka innych dzieci, wszystkie w tym samym wieku. Zayn jest nieśmiały i nie jest do końca pewien, jak sobie z tym poradzi.
- Tato? – Wraca do ojca i chowa się za niego. Zayn spogląda podejrzliwie na dzieci, ale jego opiekun śmieje się i klepie go po głowie.
- Oni są wyjątkowi, Zayn – mówi mu. – Pokażę ci.
Zayna nie odchodzi to, jak wspaniali oni są. On po prostu chce pobawić się zabawkami. Ale zaciska ręce i podąża za swoim ojcem.
Yaser kładzie rękę na ramieniu jednego dziecka, delikatnie popychając je w kierunku Zayna. – Zayn, to jest Harry.
Zayn podchodzi bliżej i jest zaskoczony dużymi, zielonymi oczami chłopca, jednak potem wzdycha. Harry nie ma ludzkich uszu. Ma małe, brązowe kocie uszy na czubku głowy, które się poruszają. Szczęka Zayna opada, gdy patrzy w dół i widzi ogon, kręcony i pozwijany.
Widzi, że wszystkie dzieci mają uszy i ogony. Zayn jest bardzo zdezorientowany, ponieważ ludzie tego nie mają, jego umysł wariuje. Bierze głęboki oddech i spogląda wymownie na swojego ojca, oczekując jakiś wyjaśnień.
*
Zayn ma teraz dziewiętnaście lat i pamięta wycieczkę do pracy swojego ojca, jakby to było wczoraj. Jako dziecko uwielbiał hybrydy i myślał, że jest to ‘cool’ , kiedy jego ojciec i reszta zespołu eksperymentowali z mieszaniem komórek ludzkich i zwierzęcych. Każdy rodził się w sztucznym łonie i stało się to sukcesem. Harry był jego towarzyszem i ulubieńcem spośród wszystkich mieszańców. Po szkole Zayn chodził do pracy swojego ojca, by po prostu pobyć z Harrym. Razem grali, razem się uczyli, razem drzemali. Chłopiec i jego kot. Ale Harry nie był tylko kotem, był także człowiekiem i młody umysł Zayna próbował to jakoś obejść.
Miał dwanaście lat, kiedy zapytał –Tato, jak jest sens hybryd ?
Yaser spojrzał na syna i odłożył okulary. – Nie ma prawdziwego ‘sensu’, jeśli chodzi o ten rodzaj nauki, synu. Robimy to po prostu, by zobaczyć. Robimy to, by przekraczać granice i zobaczyć co się stanie. Czasami kończy się to porażką, ale w tym przypadku tak nie jest.
- Co zrobicie z nimi ?
- Będziemy ich uczyć. Opiekować się nimi tak długo, jak będą żyć.
Zaynowi nie podoba się ostania część. ‘Tak długo, jak będą żyć.’ Koty nie żyją tak długo, jak ludzie, a on nie chce pytać, czy długość życia Harry’ego podchodzi bardziej pod ludzką, czy bardziej pod kocią. Zaczyna myśleć, że totalną głupotą było zaprzyjaźnienie się z eksperymentem naukowym. Harry nie jest nawet prawdziwym chłopcem. Zayn wymyśla coraz większą ilość wymówek, byle tylko nie odwiedzać Harry’ego i na szczęście jego ojciec nie pyta dlaczego. Nie ma ochoty wyjaśniać. Czasami jego umysł nawiedzają smutne myśli o jasnozielonych oczach Harry’ego.
Zayn wraca z uniwersytetu na lato i nie jest pewien, jak będzie spędzał te dni. Jego rodzice są zachwyceni i jego siostry nie przestają go męczyć, ale on nie ma nic przeciwko temu, bo tak dobrze jest być w domu.
Przez lata nie pyta swojego ojca o status Harry’ego i innych mieszańców, głównie dlatego, że nie chce tego słuchać. Nie chce wiedzieć czy coś poszło nie tak z eksperymentem lub, co gorsza, jeśli zostali już przekazani. Yaser nie mówi wiele o swojej pracy, wiedząc, że jest to temat tabu, jeśli chodzi o jego syna. Ale dzisiaj jest inaczej.
- Hybrydy radzą sobie bardzo dobrze – mówi podczas kolacji. – Ściśle monitorujemy je od lat i nie wykazują one żadnych oznak szybkiego starzenia się. Przechodzą przez to normalnie, tak jak ludzie.
Zayn nie mówi nic, ale przestaje żuć swoje jedzenie na chwilę. Zerka na ojca, który patrzy na niego ze zrozumieniem.
-Harry radzi sobie dobrze – kontynuuje. – Chociaż jesteśmy zaniepokojeni jego mową. Jego bracia i siostry robią to dobrze, ale on wydaje się nie mówić. Poza tym, ma się w porządku. Jest zdrowy. I tylko trochę wyższy od ciebie, Zayn.
Matka Zayna uśmiecha się. – Harry? Ten kędzierzawy ? Jako dziecko był na wagę złota. –Zatrzymuje się i pochyla głowę. – Czy nazywacie ich kociętami?
Rodzice Zayna śmieją się, ale on nie jest w nastroju, by do nich dołączyć. Czuł się trochę źle porzucając Harry’ego, ale musiał dorosnąć, zaprzyjaźnić się z prawdziwymi ludźmi, a nie z czymś… fałszywym. Nawet nie prawdziwą osoba. W ogóle, nawet nie osobą. Jednak to nie była wina Harry’ego. Mimo wszystko Zayn poczuł ulgę, słysząc, że hybryda posiada długość życia człowieka. To była jedyna rzecz o której myślał przez te lata, a teraz nie musi już tego robić.
*
Zayn nie wie jak ma się czuć, gdy jego ojciec dwa dni później idzie wraz z kędzierzawym chłopcem z kocimi uszami w kierunku ich drzwi.
- Rozmawiałem z tym z matką – mówi Zaynowi. – Zespół twierdzi, że byłoby lepiej gdyby hybrydy zostały w normalnych domach, by przyzwyczaiły się do świata. Nie wszystko da zrobić się w laboratorium.
Zayn ledwo słucha. Patrzy ma chłopaka stojącego obok jego ojca. Harry jest wysoki, ma długie kończyny, a jego loki opadają na czoło. Jego wzrok jest spuszczony na dół, a jego uszy przylegają do głowy. Prawdopodobnie jest zdenerwowany.
- Jest przyzwyczajony do firmy, więc zatrzyma się w twoim pokoju.
Zayn wreszcie odzyskuje świadomości i szybko odwraca się do ojca. – Co? Ale…
- Zayn, proszę.
Jego ojciec tak naprawdę nigdy nie prosił go o wiele i Zayn nie może powiedzieć „nie”. Nie byłoby to fair, gdyby go zawiódł, ale ten pomysł mu się nie podoba. Wstaje z kanapy i kiwa do Harry’ego, po czym udaje się w górę schodów, aż do swojej sypialni.
- Wiec zatrzymasz się tutaj – mówi Zayn, machając dłonią na wnętrze swego pokoju. Nie patrzy na Harry’ego i nie jest pewien, co jeszcze powinien powiedzieć. Czuje się niezręcznie. Jego tata mógł go chociaż ostrzec.
- Może doniosą tu jakiś dodatkowy materac. Nie wiem.
Zbiera się na odwagę i rzuca okiem na Harry’ego. Chłopak wyglądał inaczej. Cóż, oczywiście… to już siedem lat, odkąd go widział. Zayn zastanawia się, czy Harry coś z tego pamięta.
- Czy ty, erm… Pamiętasz mnie?
Uszy Harry’ego unoszą się, a on kiwa głową. Uśmiech pojawia się na jego twarzy i zanim Zayn może przetworzyć wszystkie swoje myśli, Harry podchodzi bliżej i trąca policzkiem jego ramie, mrucząc. Zayn marszczy brwi i nie jest pewien, co powinien zrobić. To trochę dziwne, mając innego dorosłego mężczyznę przed sobą ocierającego się o ciebie, ale Zayn musi pamiętać czym jest Harry.
- Tak, um… okej. Dobrze –niezgrabnie głaska głowę Harry’ego i oddala się od niego. Oczywiście jest to hybryda, nie ma poczucia przestrzeni osobistej i nie można mieć mu tego za złe.
Zayn odczuwa ulgę, kiedy jego matka woła ich na obiad.
Harry je jak normalny człowiek, choć grzebie trochę w swoim naczyniu. Sposób w jaki pije jest nieco zabawny, kiedy podnosi szklankę do ust i obtacza wodę językiem. Safaa chichocze, jednak matka szybko ją ucisza.
- Jesteś podekscytowany wyjściem z laboratorium, Harry? – pyta Trisha.
Harry kiwa głową i otwiera usta, aby spróbować coś powiedzieć i porozmawiać, ale zamiast tego wychodzi mu jedynie ‘miauuu’. Safaa wybucha śmiechem ponownie, ale natychmiast uspokoją się pod surowym spojrzeniem rodziców.
Zayn po prostu tam siedzi i pociera grzbiet nosa. Spodziewał się spokojnego lata. Nudy. Potrzebuje spokoju i nudy po roku poza domem, lecz niestety tego nie ma. Jest za to miałczący chłopak.
Usprawiedliwia samego siebie i pędzi do swojego pokoju, starając się zaznać trochę prywatności. Pokój nie jest już dłużej tylko jego, ma nowego współlokatora, wbrew swojej woli. Zayn bierze prysznic i zakłada dres oraz t-shirt, po czym kładzie się do łóżka. Teraz jest jego czas na udawanie, że żadni goście nie istnieją, a jedynie on siedzi w zaciszu swojego własnego pokoju. Ale słyszy uchylające się drzwi i momentalnie wstaje. To Harry, także umyty, w krótkich spodenkach i jednej ze starych koszulek Zayna.
- Zamierasz teraz iść spać –pyta, a Harry kiwa głową. – W porządku, uh… więc, zapytam mamę o dodatkowe łóżko lub coś… Hej, co robisz?
Harry kładzie się w nogach łóżka Zayna i patrzy na niego z nieruchomymi oczami.
- Nie możesz tam spać, Harry. To jest niewygodne. Zapytam mamę…
Harry przerywa mu swoim ‘miauuu’, a potem kręci głową. Zamyka oczy i zwija się w małą kulkę. Zayn ma zamiar zabrać go do łóżka, ale wydaje się, że Harry już zasnął. Spokojnie obserwuje, jak Harry bierze kilka szybkich wdechów, potem je wyrównuje i śpi spokojnie. Boże, to jest takie dziwne. Zayn zmusza się, by przestać myśleć, więc zasypia szybciej.
*
Zayn wychodzi następnego ranka bardzo wcześnie, tak aby uchronić się przed spotkaniem z Harrym. Jest pewien, że jego siostry będą szczęśliwe, jeśli przekaże im to zadanie. Cały ranek oraz większość popołudnia spotyka się ze znajomymi i stara się przedłużyć czas ich spotkań. Nie chce wracać do domu.
Było inaczej, gdy byli młodsi. Zayn patrzył na Harry’ego bardziej jak na zwierzę, a nie towarzysza zabaw o ludzkim profilu. Miał prawdziwego przyjaciela i zwierzątko. Porównanie tego, jak jego młody umysł pracował wtedy, a jak teraz, jest trochę dziwne. On po prostu nie chce być częścią tego dziwnego eksperymentu i wszystko czego pragnie to przesiedzieć godziny z przyjaciółmi, wypić i może przejść się z kilkoma dziewczynami na zaplecze. Nie wyobraża sobie w swoich planach Harry’ego.
Zayn wraca do domu, a pierwszą rzeczą jaką widzi, to jego rodzice, patrzący na niego z wyraźnym zmartwieniem i to jest podejrzliwe.
- Co? – pyta. Odwraca głowę, by zobaczyć Harry’ego siedzącego w kącie ze skrzyżowanymi nogami i pochylona głową. – Dobra. Co się stało?
- Kochanie, nie… - mówi jego matka, ale Zayn wspina się już pod schodach do swojego pokoju. Otwiera drzwi i widzi kilka rozdartych książek i pogniecionych stron. Niektóre z jego starych, ulubionych książek, z notatkami pisanymi między wierszami. Jego serce się rozpada i drętwieje na kilka sekund, ale wkrótce zastępuje to wściekłość.
Schodzi na dół i dźga palcem Harry’ego. – Chcę, żeby odszedł –mówi przez zaciśnięte zęby.
- To nie jego wina –mówi ojciec. – Był ciekawy. Wiesz, że nie jest w pełni człowiekiem, jest…
- Dziwadłem – kłapie Zayn. – Laboratoryjny eksperyment poszedł nie tak. Nie ma tu miejsca na takie śmieci jak on, więc po prostu go stąd zabierzcie!
Skomlenie dochodzi z rogu pomieszczenia, a następnie słychać zduszony lament. Zayn patrzy na Harry’ego, a widząc zbolałe oczy od razu żałuje swoich słów. Łzy spływają po policzkach Harry’ego, a jego ciało drży. Przypiera się mocniej do ściany i kuli uszy.
- Zayn, wystarczy! – Trisha podbiega do Harry’ego i ociera jego łzy, ale wkrótce nadchodzi nowa fala, wiec dziewczyna tylko delikatnie stawia go na nogi i prowadzi do kuchni, obiecując kubek ciepłego mleka oraz czekoladowe ciasteczka.
Yaser stoi ze skrzyżowanymi rękami i patrzy na swojego syna. – Nigdy więcej tego nie mów. Bitwa hybryd z własną tożsamością trwa każdego dnia i pracowaliśmy latami, pomagając mu poczuć się wyjątkowo, pomagając mu poczuć się potrzebnym i zasługującym na to życie. Ale to wszystko może się cofnąć, przez to co powiedziałeś.
Zayn nie mówi nic, ponieważ rozumie. Rozumie kwestionowanie własnej tożsamości i wie, co zrobił Harry’emu. Książki są odległym wspomnieniem, wiec po prostu kiwa głową.
Szybko ucieka z powrotem na górę, ale unika swojego pokoju i zakrada się go gabinetu ojca. Szuka czegoś i nie może uwierzyć w swoje szczęście, ponieważ plik Harry’ego leży na biurku. Zayn podnosi go i czyta.
Imię: Harry (style#5)
Urodzony: 01 lutego 1994
Rasa: Chocolate York
Zayn siada przy komputerze ojca i wpisuje nazwę rasy, by sprawdzić, czy może uzyskać jakieś informacje behawioralne.
Temperament
Chocolate York jest bardzo przyjazny. Kochają być przytulane. Koty są inteligentne, energiczne i nowoczesne. Szczęśliwie podążają za swoimi właścicielami. Są dobrymi towarzyszami i myśliwymi. Wydają się być zakochane w widzie. Czasami są nieśmiałe.
Marszczy brwi i myśli, że może trochę zbyt ostro potraktował Harry’ego. Dziura w brzuchu rośnie. Zayn przebiega przez plik ponownie i przerzuca kartki papieru, nie do końca rozumiejąc, dopóki nie zauważa pewnego zdjęcia. On i Harry mają około sześciu lat, i drzemią skuleni obok siebie, i to rzeczywiście jest tak słodkie, tak, że sprawia, iż jego klatka piersiowa boli. Dawno temu Harry był jego najlepszym przyjacielem, a od czasu jego przyjazdu tutaj Zayn zachowywał się co najmniej jak pojebany. Nic z tego nie jest winą Harry’ego. On nie zrobił nic złego i Zayn powinien wiedzieć to lepiej.
Nieśmiało wraca na dół i widzi Harry’ego na kanapie przed ‘Królem Lwem’, zawiniętego w koc i popijającego ciepłe mleko z kubka, który jak na ironię ma na przodzie narysowanego kota z napisem ‘Jesteś ideaaaalny!’. Kiedy Harry widzi zbliżającego się Zayna, pozwala sobie na piskliwe ‘miauuu’ i wzdryga się, prawie rozlewając mleko.
- Harry, przepraszam – mówi Zayn. Zatrzymuje się bliżej, nie chcąc go przestraszyć. – Nie miałem na myśli tego, co powiedziałem. Byłem zły i wszystko poszło źle.
Harry patrzy na niego podejrzliwie i trzyma swój kubek tak mocno, że jego palce stają się białe. Niski pomruk wydobywa się z jego gardła.
- Nie jesteś dziwadłem i nie jesteś tylko laboratoryjnym eksperymentem – kontynuuje Zayn w próbie ratowania sytuacji. Nie jest pewien, jak łatwe to będzie.
Harry tylko prycha z miną, która bardzo wyraźnie mówi – Jednak nie jestem?
- Cóż, nie, nie jesteś. Byłem po prostu kutasem i przykro mi.
Nie ma odpowiedzi. Harry odwraca głowę, aby zmierzyć się z ekranem telewizora, kiedy Simba kończy swoją przemowę ‘Po prostu nie mogę doczekać się, kiedy zostanę królem!’
Zayn nie jest pewien, co zrobić, więc po prostu zbliża się do kanapy i kładzie zdjęcie na poduszce. Potem wraca na górę, siada na łóżku, kiedy jego matka woła go na obiad.
Jest ciemno, gdy się budzi, ale nie jest pewien, która to godzina. Mruży oczy na cyfrowy zegar obok łóżka i widzi 22:34. Nie tak późno. Ma już zamiar ponownie zamknąć oczy, ale drzwi otwierają się, a on sam podpiera się na łokciach i widzi Harry’ego stojącego przy drzwiach. Hybryda wygląda na rozdartego, tak jakby nie wiedział, czy wejść do środka lub po prostu zostać na zewnątrz.
- Chodź – mówi Zayn, a Harry wygląda jakby ulżyło mu na te słowa, więc wchodzi do środka i zamyka za sobą drzwi. Zayn zauważa, że trzyma fotografię i lewy kącik jego ust drga odrobinę. – Wybaczasz mi?
Harry waha się, ale potem kiwa głową. Podchodzi do łóżka i siada na jego skraju. Zagryza dolną wargę i patrzy na Zayna, chcąc coś powiedzieć, ale nie wie jak.
- Co to jest? – pyta Zayn.
Harry uwalnia dolną wargę, podnosi fotografię i wskazuje na nią, a następnie na łóżko. Kilka sekund zajmuje Zaynowi zrozumienie, co Harry chce powiedzieć.
- Chcesz, um… spać obok mnie?
Harry kiwa głową.
Zayn nie jest pewien, ale ten pomysł całkowicie go nie zniechęca. Przypomina sobie, że koty York Chocolate lubią być przytulane, więc jedyne, co Zayn robi, to myślenie o Harrym jak o czystym kocie. 100% kota. Przewraca oczami na swoje myśli, bo nie da się ukryć faktu, że Harry wygląda zupełnie jak człowiek. W dodatku piękny człowiek. Zayn psychicznie beszta się za takie myśli. Nie powinien tak myśleć, nie o Harrym. Jednak wzdycha i przesuwa się, robiąc miejsce dla chłopaka.
Harry uśmiecha się, kładzie i tuli do poduszki. Mruczy gardłowo i staje się to tylko głośniejsze, gdy Zayn nieśmiało sięga ponad jego głowę, by podrapać go za uszami.
- Jezu, to takie głośne. Idź spać.
Coś na kształt chichotu umyka spomiędzy warg Harry’ego i mruczenie w końcu ustępuje, gdy zasypia.
To stanowczo za dużo, jak na nudne lato.
Zayn ma pięć lat, a jego oczy są szeroko otwarte z podniecenia, ponieważ jego tata w końcu zdecydował się zabrać go do pracy. Tata Zayna jest naukowcem, więc po jego młodym umyśle krążą takie rzeczy jak probówki i dziwne musujące mikstury, i może coś w rodzaju Frankensteina. Dziś czuje się ważny, ponieważ każdy zna jego ojca, doktora Yasera Malika. Więc Zayn staje trochę prościej i podąża wzdłuż korytarzy.
-Zapraszam. Spójrz tutaj synku – jego ojciec jest uśmiechnięty, gdy otwiera drzwi, za którymi kryje się coś w rodzaju pokoju zabaw. Zayn nie spodziewał się takiego miejsca w tak dużym, ważnym budynku, więc wpada do środka. Jednak zatrzymuje się w półkroku, ponieważ w pokoju znajduje się jeszcze piątka innych dzieci, wszystkie w tym samym wieku. Zayn jest nieśmiały i nie jest do końca pewien, jak sobie z tym poradzi.
- Tato? – Wraca do ojca i chowa się za niego. Zayn spogląda podejrzliwie na dzieci, ale jego opiekun śmieje się i klepie go po głowie.
- Oni są wyjątkowi, Zayn – mówi mu. – Pokażę ci.
Zayna nie odchodzi to, jak wspaniali oni są. On po prostu chce pobawić się zabawkami. Ale zaciska ręce i podąża za swoim ojcem.
Yaser kładzie rękę na ramieniu jednego dziecka, delikatnie popychając je w kierunku Zayna. – Zayn, to jest Harry.
Zayn podchodzi bliżej i jest zaskoczony dużymi, zielonymi oczami chłopca, jednak potem wzdycha. Harry nie ma ludzkich uszu. Ma małe, brązowe kocie uszy na czubku głowy, które się poruszają. Szczęka Zayna opada, gdy patrzy w dół i widzi ogon, kręcony i pozwijany.
Widzi, że wszystkie dzieci mają uszy i ogony. Zayn jest bardzo zdezorientowany, ponieważ ludzie tego nie mają, jego umysł wariuje. Bierze głęboki oddech i spogląda wymownie na swojego ojca, oczekując jakiś wyjaśnień.
*
Zayn ma teraz dziewiętnaście lat i pamięta wycieczkę do pracy swojego ojca, jakby to było wczoraj. Jako dziecko uwielbiał hybrydy i myślał, że jest to ‘cool’ , kiedy jego ojciec i reszta zespołu eksperymentowali z mieszaniem komórek ludzkich i zwierzęcych. Każdy rodził się w sztucznym łonie i stało się to sukcesem. Harry był jego towarzyszem i ulubieńcem spośród wszystkich mieszańców. Po szkole Zayn chodził do pracy swojego ojca, by po prostu pobyć z Harrym. Razem grali, razem się uczyli, razem drzemali. Chłopiec i jego kot. Ale Harry nie był tylko kotem, był także człowiekiem i młody umysł Zayna próbował to jakoś obejść.
Miał dwanaście lat, kiedy zapytał –Tato, jak jest sens hybryd ?
Yaser spojrzał na syna i odłożył okulary. – Nie ma prawdziwego ‘sensu’, jeśli chodzi o ten rodzaj nauki, synu. Robimy to po prostu, by zobaczyć. Robimy to, by przekraczać granice i zobaczyć co się stanie. Czasami kończy się to porażką, ale w tym przypadku tak nie jest.
- Co zrobicie z nimi ?
- Będziemy ich uczyć. Opiekować się nimi tak długo, jak będą żyć.
Zaynowi nie podoba się ostania część. ‘Tak długo, jak będą żyć.’ Koty nie żyją tak długo, jak ludzie, a on nie chce pytać, czy długość życia Harry’ego podchodzi bardziej pod ludzką, czy bardziej pod kocią. Zaczyna myśleć, że totalną głupotą było zaprzyjaźnienie się z eksperymentem naukowym. Harry nie jest nawet prawdziwym chłopcem. Zayn wymyśla coraz większą ilość wymówek, byle tylko nie odwiedzać Harry’ego i na szczęście jego ojciec nie pyta dlaczego. Nie ma ochoty wyjaśniać. Czasami jego umysł nawiedzają smutne myśli o jasnozielonych oczach Harry’ego.
Zayn wraca z uniwersytetu na lato i nie jest pewien, jak będzie spędzał te dni. Jego rodzice są zachwyceni i jego siostry nie przestają go męczyć, ale on nie ma nic przeciwko temu, bo tak dobrze jest być w domu.
Przez lata nie pyta swojego ojca o status Harry’ego i innych mieszańców, głównie dlatego, że nie chce tego słuchać. Nie chce wiedzieć czy coś poszło nie tak z eksperymentem lub, co gorsza, jeśli zostali już przekazani. Yaser nie mówi wiele o swojej pracy, wiedząc, że jest to temat tabu, jeśli chodzi o jego syna. Ale dzisiaj jest inaczej.
- Hybrydy radzą sobie bardzo dobrze – mówi podczas kolacji. – Ściśle monitorujemy je od lat i nie wykazują one żadnych oznak szybkiego starzenia się. Przechodzą przez to normalnie, tak jak ludzie.
Zayn nie mówi nic, ale przestaje żuć swoje jedzenie na chwilę. Zerka na ojca, który patrzy na niego ze zrozumieniem.
-Harry radzi sobie dobrze – kontynuuje. – Chociaż jesteśmy zaniepokojeni jego mową. Jego bracia i siostry robią to dobrze, ale on wydaje się nie mówić. Poza tym, ma się w porządku. Jest zdrowy. I tylko trochę wyższy od ciebie, Zayn.
Matka Zayna uśmiecha się. – Harry? Ten kędzierzawy ? Jako dziecko był na wagę złota. –Zatrzymuje się i pochyla głowę. – Czy nazywacie ich kociętami?
Rodzice Zayna śmieją się, ale on nie jest w nastroju, by do nich dołączyć. Czuł się trochę źle porzucając Harry’ego, ale musiał dorosnąć, zaprzyjaźnić się z prawdziwymi ludźmi, a nie z czymś… fałszywym. Nawet nie prawdziwą osoba. W ogóle, nawet nie osobą. Jednak to nie była wina Harry’ego. Mimo wszystko Zayn poczuł ulgę, słysząc, że hybryda posiada długość życia człowieka. To była jedyna rzecz o której myślał przez te lata, a teraz nie musi już tego robić.
*
Zayn nie wie jak ma się czuć, gdy jego ojciec dwa dni później idzie wraz z kędzierzawym chłopcem z kocimi uszami w kierunku ich drzwi.
- Rozmawiałem z tym z matką – mówi Zaynowi. – Zespół twierdzi, że byłoby lepiej gdyby hybrydy zostały w normalnych domach, by przyzwyczaiły się do świata. Nie wszystko da zrobić się w laboratorium.
Zayn ledwo słucha. Patrzy ma chłopaka stojącego obok jego ojca. Harry jest wysoki, ma długie kończyny, a jego loki opadają na czoło. Jego wzrok jest spuszczony na dół, a jego uszy przylegają do głowy. Prawdopodobnie jest zdenerwowany.
- Jest przyzwyczajony do firmy, więc zatrzyma się w twoim pokoju.
Zayn wreszcie odzyskuje świadomości i szybko odwraca się do ojca. – Co? Ale…
- Zayn, proszę.
Jego ojciec tak naprawdę nigdy nie prosił go o wiele i Zayn nie może powiedzieć „nie”. Nie byłoby to fair, gdyby go zawiódł, ale ten pomysł mu się nie podoba. Wstaje z kanapy i kiwa do Harry’ego, po czym udaje się w górę schodów, aż do swojej sypialni.
- Wiec zatrzymasz się tutaj – mówi Zayn, machając dłonią na wnętrze swego pokoju. Nie patrzy na Harry’ego i nie jest pewien, co jeszcze powinien powiedzieć. Czuje się niezręcznie. Jego tata mógł go chociaż ostrzec.
- Może doniosą tu jakiś dodatkowy materac. Nie wiem.
Zbiera się na odwagę i rzuca okiem na Harry’ego. Chłopak wyglądał inaczej. Cóż, oczywiście… to już siedem lat, odkąd go widział. Zayn zastanawia się, czy Harry coś z tego pamięta.
- Czy ty, erm… Pamiętasz mnie?
Uszy Harry’ego unoszą się, a on kiwa głową. Uśmiech pojawia się na jego twarzy i zanim Zayn może przetworzyć wszystkie swoje myśli, Harry podchodzi bliżej i trąca policzkiem jego ramie, mrucząc. Zayn marszczy brwi i nie jest pewien, co powinien zrobić. To trochę dziwne, mając innego dorosłego mężczyznę przed sobą ocierającego się o ciebie, ale Zayn musi pamiętać czym jest Harry.
- Tak, um… okej. Dobrze –niezgrabnie głaska głowę Harry’ego i oddala się od niego. Oczywiście jest to hybryda, nie ma poczucia przestrzeni osobistej i nie można mieć mu tego za złe.
Zayn odczuwa ulgę, kiedy jego matka woła ich na obiad.
Harry je jak normalny człowiek, choć grzebie trochę w swoim naczyniu. Sposób w jaki pije jest nieco zabawny, kiedy podnosi szklankę do ust i obtacza wodę językiem. Safaa chichocze, jednak matka szybko ją ucisza.
- Jesteś podekscytowany wyjściem z laboratorium, Harry? – pyta Trisha.
Harry kiwa głową i otwiera usta, aby spróbować coś powiedzieć i porozmawiać, ale zamiast tego wychodzi mu jedynie ‘miauuu’. Safaa wybucha śmiechem ponownie, ale natychmiast uspokoją się pod surowym spojrzeniem rodziców.
Zayn po prostu tam siedzi i pociera grzbiet nosa. Spodziewał się spokojnego lata. Nudy. Potrzebuje spokoju i nudy po roku poza domem, lecz niestety tego nie ma. Jest za to miałczący chłopak.
Usprawiedliwia samego siebie i pędzi do swojego pokoju, starając się zaznać trochę prywatności. Pokój nie jest już dłużej tylko jego, ma nowego współlokatora, wbrew swojej woli. Zayn bierze prysznic i zakłada dres oraz t-shirt, po czym kładzie się do łóżka. Teraz jest jego czas na udawanie, że żadni goście nie istnieją, a jedynie on siedzi w zaciszu swojego własnego pokoju. Ale słyszy uchylające się drzwi i momentalnie wstaje. To Harry, także umyty, w krótkich spodenkach i jednej ze starych koszulek Zayna.
- Zamierasz teraz iść spać –pyta, a Harry kiwa głową. – W porządku, uh… więc, zapytam mamę o dodatkowe łóżko lub coś… Hej, co robisz?
Harry kładzie się w nogach łóżka Zayna i patrzy na niego z nieruchomymi oczami.
- Nie możesz tam spać, Harry. To jest niewygodne. Zapytam mamę…
Harry przerywa mu swoim ‘miauuu’, a potem kręci głową. Zamyka oczy i zwija się w małą kulkę. Zayn ma zamiar zabrać go do łóżka, ale wydaje się, że Harry już zasnął. Spokojnie obserwuje, jak Harry bierze kilka szybkich wdechów, potem je wyrównuje i śpi spokojnie. Boże, to jest takie dziwne. Zayn zmusza się, by przestać myśleć, więc zasypia szybciej.
*
Zayn wychodzi następnego ranka bardzo wcześnie, tak aby uchronić się przed spotkaniem z Harrym. Jest pewien, że jego siostry będą szczęśliwe, jeśli przekaże im to zadanie. Cały ranek oraz większość popołudnia spotyka się ze znajomymi i stara się przedłużyć czas ich spotkań. Nie chce wracać do domu.
Było inaczej, gdy byli młodsi. Zayn patrzył na Harry’ego bardziej jak na zwierzę, a nie towarzysza zabaw o ludzkim profilu. Miał prawdziwego przyjaciela i zwierzątko. Porównanie tego, jak jego młody umysł pracował wtedy, a jak teraz, jest trochę dziwne. On po prostu nie chce być częścią tego dziwnego eksperymentu i wszystko czego pragnie to przesiedzieć godziny z przyjaciółmi, wypić i może przejść się z kilkoma dziewczynami na zaplecze. Nie wyobraża sobie w swoich planach Harry’ego.
Zayn wraca do domu, a pierwszą rzeczą jaką widzi, to jego rodzice, patrzący na niego z wyraźnym zmartwieniem i to jest podejrzliwe.
- Co? – pyta. Odwraca głowę, by zobaczyć Harry’ego siedzącego w kącie ze skrzyżowanymi nogami i pochylona głową. – Dobra. Co się stało?
- Kochanie, nie… - mówi jego matka, ale Zayn wspina się już pod schodach do swojego pokoju. Otwiera drzwi i widzi kilka rozdartych książek i pogniecionych stron. Niektóre z jego starych, ulubionych książek, z notatkami pisanymi między wierszami. Jego serce się rozpada i drętwieje na kilka sekund, ale wkrótce zastępuje to wściekłość.
Schodzi na dół i dźga palcem Harry’ego. – Chcę, żeby odszedł –mówi przez zaciśnięte zęby.
- To nie jego wina –mówi ojciec. – Był ciekawy. Wiesz, że nie jest w pełni człowiekiem, jest…
- Dziwadłem – kłapie Zayn. – Laboratoryjny eksperyment poszedł nie tak. Nie ma tu miejsca na takie śmieci jak on, więc po prostu go stąd zabierzcie!
Skomlenie dochodzi z rogu pomieszczenia, a następnie słychać zduszony lament. Zayn patrzy na Harry’ego, a widząc zbolałe oczy od razu żałuje swoich słów. Łzy spływają po policzkach Harry’ego, a jego ciało drży. Przypiera się mocniej do ściany i kuli uszy.
- Zayn, wystarczy! – Trisha podbiega do Harry’ego i ociera jego łzy, ale wkrótce nadchodzi nowa fala, wiec dziewczyna tylko delikatnie stawia go na nogi i prowadzi do kuchni, obiecując kubek ciepłego mleka oraz czekoladowe ciasteczka.
Yaser stoi ze skrzyżowanymi rękami i patrzy na swojego syna. – Nigdy więcej tego nie mów. Bitwa hybryd z własną tożsamością trwa każdego dnia i pracowaliśmy latami, pomagając mu poczuć się wyjątkowo, pomagając mu poczuć się potrzebnym i zasługującym na to życie. Ale to wszystko może się cofnąć, przez to co powiedziałeś.
Zayn nie mówi nic, ponieważ rozumie. Rozumie kwestionowanie własnej tożsamości i wie, co zrobił Harry’emu. Książki są odległym wspomnieniem, wiec po prostu kiwa głową.
Szybko ucieka z powrotem na górę, ale unika swojego pokoju i zakrada się go gabinetu ojca. Szuka czegoś i nie może uwierzyć w swoje szczęście, ponieważ plik Harry’ego leży na biurku. Zayn podnosi go i czyta.
Imię: Harry (style#5)
Urodzony: 01 lutego 1994
Rasa: Chocolate York
Zayn siada przy komputerze ojca i wpisuje nazwę rasy, by sprawdzić, czy może uzyskać jakieś informacje behawioralne.
Temperament
Chocolate York jest bardzo przyjazny. Kochają być przytulane. Koty są inteligentne, energiczne i nowoczesne. Szczęśliwie podążają za swoimi właścicielami. Są dobrymi towarzyszami i myśliwymi. Wydają się być zakochane w widzie. Czasami są nieśmiałe.
Marszczy brwi i myśli, że może trochę zbyt ostro potraktował Harry’ego. Dziura w brzuchu rośnie. Zayn przebiega przez plik ponownie i przerzuca kartki papieru, nie do końca rozumiejąc, dopóki nie zauważa pewnego zdjęcia. On i Harry mają około sześciu lat, i drzemią skuleni obok siebie, i to rzeczywiście jest tak słodkie, tak, że sprawia, iż jego klatka piersiowa boli. Dawno temu Harry był jego najlepszym przyjacielem, a od czasu jego przyjazdu tutaj Zayn zachowywał się co najmniej jak pojebany. Nic z tego nie jest winą Harry’ego. On nie zrobił nic złego i Zayn powinien wiedzieć to lepiej.
Nieśmiało wraca na dół i widzi Harry’ego na kanapie przed ‘Królem Lwem’, zawiniętego w koc i popijającego ciepłe mleko z kubka, który jak na ironię ma na przodzie narysowanego kota z napisem ‘Jesteś ideaaaalny!’. Kiedy Harry widzi zbliżającego się Zayna, pozwala sobie na piskliwe ‘miauuu’ i wzdryga się, prawie rozlewając mleko.
- Harry, przepraszam – mówi Zayn. Zatrzymuje się bliżej, nie chcąc go przestraszyć. – Nie miałem na myśli tego, co powiedziałem. Byłem zły i wszystko poszło źle.
Harry patrzy na niego podejrzliwie i trzyma swój kubek tak mocno, że jego palce stają się białe. Niski pomruk wydobywa się z jego gardła.
- Nie jesteś dziwadłem i nie jesteś tylko laboratoryjnym eksperymentem – kontynuuje Zayn w próbie ratowania sytuacji. Nie jest pewien, jak łatwe to będzie.
Harry tylko prycha z miną, która bardzo wyraźnie mówi – Jednak nie jestem?
- Cóż, nie, nie jesteś. Byłem po prostu kutasem i przykro mi.
Nie ma odpowiedzi. Harry odwraca głowę, aby zmierzyć się z ekranem telewizora, kiedy Simba kończy swoją przemowę ‘Po prostu nie mogę doczekać się, kiedy zostanę królem!’
Zayn nie jest pewien, co zrobić, więc po prostu zbliża się do kanapy i kładzie zdjęcie na poduszce. Potem wraca na górę, siada na łóżku, kiedy jego matka woła go na obiad.
Jest ciemno, gdy się budzi, ale nie jest pewien, która to godzina. Mruży oczy na cyfrowy zegar obok łóżka i widzi 22:34. Nie tak późno. Ma już zamiar ponownie zamknąć oczy, ale drzwi otwierają się, a on sam podpiera się na łokciach i widzi Harry’ego stojącego przy drzwiach. Hybryda wygląda na rozdartego, tak jakby nie wiedział, czy wejść do środka lub po prostu zostać na zewnątrz.
- Chodź – mówi Zayn, a Harry wygląda jakby ulżyło mu na te słowa, więc wchodzi do środka i zamyka za sobą drzwi. Zayn zauważa, że trzyma fotografię i lewy kącik jego ust drga odrobinę. – Wybaczasz mi?
Harry waha się, ale potem kiwa głową. Podchodzi do łóżka i siada na jego skraju. Zagryza dolną wargę i patrzy na Zayna, chcąc coś powiedzieć, ale nie wie jak.
- Co to jest? – pyta Zayn.
Harry uwalnia dolną wargę, podnosi fotografię i wskazuje na nią, a następnie na łóżko. Kilka sekund zajmuje Zaynowi zrozumienie, co Harry chce powiedzieć.
- Chcesz, um… spać obok mnie?
Harry kiwa głową.
Zayn nie jest pewien, ale ten pomysł całkowicie go nie zniechęca. Przypomina sobie, że koty York Chocolate lubią być przytulane, więc jedyne, co Zayn robi, to myślenie o Harrym jak o czystym kocie. 100% kota. Przewraca oczami na swoje myśli, bo nie da się ukryć faktu, że Harry wygląda zupełnie jak człowiek. W dodatku piękny człowiek. Zayn psychicznie beszta się za takie myśli. Nie powinien tak myśleć, nie o Harrym. Jednak wzdycha i przesuwa się, robiąc miejsce dla chłopaka.
Harry uśmiecha się, kładzie i tuli do poduszki. Mruczy gardłowo i staje się to tylko głośniejsze, gdy Zayn nieśmiało sięga ponad jego głowę, by podrapać go za uszami.
- Jezu, to takie głośne. Idź spać.
Coś na kształt chichotu umyka spomiędzy warg Harry’ego i mruczenie w końcu ustępuje, gdy zasypia.
To stanowczo za dużo, jak na nudne lato.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz