środa, 4 grudnia 2013

197

~*~

Zayn kończy wkładać naczynia z powrotem do szafki i przemierza kuchnię wycierając ręce w papierowy ręcznik, prawie potykając się o nadpobudliwą kotkę, którą on i Harry zaadoptowali w zeszłym tygodniu. Jej imię to Kot i jest ona tak mała, że mieści się w dłoni Harry’ego. Jest także bardzo wybredna i rozpieszczona. Zayn pochyla się i podnosi Kota, kołysząc ją w ramionach, kiedy podąża na podwórko wielkiego domu –jego i Harry’ego, w Los Angeles.

Jest tutaj pięknie. Zayn kocha wspaniałe otoczenie Los Feliz i podoba mu się fakt, że jest tu swego rodzaju spokój i nikt nie przeszkadza im zbyt często. On i Harry kupili ten dom dwa lata temu. Inwestowanie w nieruchomości okazało się dobrym posunięciem, ponieważ wiedzieli, że ich wicher sławy nie potrwa zbyt długo. Zaynowi nie przeszkadza fakt, że to wszystko tak się uspokoiło. Są nadal bardzo aktywni jako zespół, ale to nic w porównaniu do czasów ich świetlności. To jednak wcale mu nie przeszkadza. Ma wszystko, czego potrzebuje i będzie to miał do końca życia.

Kot zaczyna wić się w jego ramionach, co oznacza, że domaga się jedzenia.

-Właśnie jadłaś –mówi do niej, jakby mogła go zrozumieć. I może rozumie, bo kręci się ponownie. Zayn wzdycha i wchodzi z powrotem do domu, kładzie ją na podłogę i spogląda, na zegarek podczas gdy kotka biegnie już do swojej miski z wodą.

Harry powinien wkrótce być w domu. Zayn miał ochotę na Starbucksa, a Harry jako, że dba o zachcianki swojego chłopaka, zaproponował, że sam się tam przejdzie, by Zayn mógł dotrzymać towarzystwa Kotu. Kotka nie lubi być sama i przeważnie miauczy piskliwie, gdy jeden z nich rusza w kierunku drzwi.

Zayn przygląda się ramką ze zdjęciami w salonie. Są to jedne z jego ulubionych fotografii. Jest sporo z chłopakami, rodzinami, zwierzętami z ich rodzinnych domów i oczywiście jest kilka zdjęć przedstawiających jego i Harry’ego. Te lubi najbardziej.

To zdjęcie pokazuje wiele i patrząc na nie czuje jeszcze motyle w brzuchu. Zostało zrobione sześć lat temu, gdy miał zaledwie dziewiętnaście lat. Na zdjęciu, Harry patrzy na Zayna, jakby planeta wokół niego nie istniała. Najlepsze jest to, że Harry wciąż tak na niego patrzy.

Rzadkością jest znalezienie takiej osoby, tak wcześnie w życiu i Zayn uważa się za szczęściarza. Niewątpliwego szczęściarza. Nie każdy spotyka swoją bratnią duszę w wieku siedemnastu lat. I co lepsze, nie każdy czuje się tak jak on, nawet po ośmiu latach.

Słyszy klucz w zamku i uśmiecha się do siebie, ale nie odwraca. To gra w którą grają. Udają, że nie słyszą, gdy drugi przychodzi, więc mogą podkradać się do siebie dla zabawy. To głupie, naprawdę.

Zayn słyszy za sobą delikatne kroki i cichy chichot. Zagryza swoją dolną wargę, by się nie uśmiechnąć i wzdryga się teatralnie, gdy ramiona oplatają się wokół jego talii.

-Booo –mruczy Harry w jego ucho. –Wystraszyłem cię, nie?

Zayn odwraca się do niego. –Tak. Byłem przerażony –bierze twarz Harry’ego w swoje ręce i tylko chwilę zajmuje mu spojrzenie na niego i utrzymanie wzroku na jego zielonych oczach. To znajome uczucie, a jednak Zayn odkrywa coś nowego za każdym razem.

Harry przychyla głowę, patrząc na niego z zaciekawieniem. –Co jest, kochanie?

I Zayn tylko uśmiecha się lekko, dotykając kciukami policzków Harry’ego. –Nic. –Opuszcza ręce, ale Harry łapie jego nadgarstki i z powrotem podnosi je do swojej twarzy.

Coś w żołądku Zayna się porusza. Rośnie w jego piersi i rozprzestrzenia się błyskawicznie po reszcie ciała. I jest tak za każdym razem, kiedy Harry go dotyka i Zayn zawsze stara się na to przygotować, ale to nigdy nie działa. Kiedy dociera to do niego, robi się coraz bardziej zdumiewające i ekscytujące i po prostu uderza. Ta miłość, ta wieź –jest potężna. A oni zatracając się w niej i to wszystko co mogą zrobić. Miłość, miłość i jeszcze trochę więcej miłości.

Stoją tak, trzymając się wzajem, czując harmonijne bicie swoich serc –jakby to miało się już nie powtórzyć. Ale oni maja jutro, pojutrze i każdy następny dzień. Będą mieli kolejne osiem lat, kolejne dziesięć, dwanaście i wieki.

-Mam dla nas Starbucksa –mówi Harry i pochyla się do pocałunku, bo uważa, że jest to najlepsza nagroda za spełnienie prośby Zayna.

-Och, racja. Zapomniałem. Rusz się –Zayn żartobliwie odpycha Harry’ego na bok i oboje zaczynają walkę o swoje napoje. Zayn bierze kubek Harry’ego i stara się trzymać go z dala od niego, ale Harry łaskocze go i Zayn nie ma innego wyjścia, niż zwrócenie naczynia. Kot miałczy głośno, prosząc o uwagę i Harry bierze ją w ramiona, przytulając i łapie rękę Zayna, a następnie podążając w kierunku kanapy, by pooglądać powtórki ‘South Park’.

Jako że czołówka jest właśnie na ekranie, Zayn pochyla się i składa pocałunek na ustach Harry’ego. –Dziękuje –mówi. I ma nadzieję, że Harry wie, że nie dziękuje mu tylko za kawę.

Harry przysuwa się bliżej i opiera głowę na ramieniu Zayna. –Ja też dziękuje. –I Zayn się uśmiecha.

~*~

Let ‘em wonder how we got this far

‘Cause I don’t really need to wonder at all

Yeah, after all this time I’m still into you

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz