. Louis obudził się dość późno tego ranka. Z jakiegoś powodu łóżko, na którym spał, wydawało się być bardziej wygodne, niż pierwszej nocy. Na szczęście, kapitan piratów gdzieś zniknął i zostawił mu nową, czystą pościel bez drażnienia tematu, dlaczego tamte prześcieradła były brudne. Oczywistym było, że wiedział, czemu leżały w rogu pokoju, ale Louis czuł się bezpieczniej, gdy Harry nie przyniósł ich z powrotem. Tamto doświadczenie było zbyt żenujące, by chcieć o nim pamiętać.
On i Harry nadal rozmawiali, gdy pirat ścielił mu łóżko. Louis stał pod ścianą, rozmawiając z brunetem, który wydawał się być całkiem inną osobą. Zorientował się, iż dowiedział się o kapitanie naprawdę wiele i jednocześnie był pod wrażeniem, ponieważ załoga prawdopodobnie nie miała o tym pojęcia.
Nieprzyjemna i niezręczna atmosfera między nimi zniknęła, gdy Louis położył się do łóżka. Miał sen, który doskonale pamiętał i nie był on całkowicie słodko-gorzki. Może już wariował? Albo po prostu do jego organizmu dostała się słona woda?
Tak czy inaczej wiedział, że miał sen, w którym on i Harry siedzieli razem, uśmiechali się jakby byli najlepszymi przyjaciółmi, co sprawiło, iż musiał ponownie przeanalizować sposób, w jaki widzi młodego mężczyznę.
Było jeszcze wcześnie, a tak przynajmniej wynikało z intensywności światła, wpadającego do pokoju. Gorączka z poprzedniej nocy zniknęła, a ból w ramieniu całkowicie stępiał, czuł o wiele lepiej niż poprzedniego dnia. Może to wszystko przez to, że materac wydawał się być bardziej wygodny z każdym kolejnym dniem na pokładzie?
Jego rozmyślania przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Natychmiast odgarnął z twarzy kosmyki włosów i usiadł, spoglądając w stronę wejścia. Westchnął, gdy do środka wszedł Harry.
- Dzień dobry – Harry zmrużył oczy w kierunku księcia, po czym ruszył przed pokój do szafy, na której haku wisiał kapelusz. Nie miał na sobie butów ani płaszcza, więc Louis wywnioskował, iż Harry niedawno wstał.
- Tak, dzień dobry – książę potrząsnął głową. Mruknął pod nosem, nim zrzucił z siebie pościel i poruszył nogami na krawędzi łożka. Złapał swoje buty, by je ubrać i wtedy poczuł, jak materac się ugina od ciężaru Harry’ego. - Cóż, kolejny dzień na morzu – to brzmiało żałośnie i wiedział, że Harry go wyśmieje.
- Hm? - kapitan wymruczał w roztargnieniu.
To nie oznacza, że niezręczna atmosfera zniknęła na dobre. Louis nie czuł się komfortowo społecznie; wracając myślami do pałacu mógł szczycić się tym, iż był w stanie oczarować sobą i rozmawiać z każdym, kto wydawał się nieśmiały i zamknięty w sobie. Eleanor była przykładem.
Ale gdy chodziło o Harry’ego, wszystko wyglądało inaczej. Zwłaszcza to, jak ich związek obecnie wyglądał. Jak można zaprzyjaźnić się z kimś, kto technicznie rzecz biorąc, cię porwał? Louis definitywnie zaczynał wariować.
- Powiedziałem, że to kolejny dzień na morzu. To znaczy wiem, iż to typowe dla piratów, ale tak tylko mówię – wymusił z siebie. - Zapomnij o tym, gadam bez zastanowienia.
- Tak, masz taki zwyczaj – Harry pokręcił głową, wstając z łóżka. Założył płaszcz i Louis skrzywił się, ale nim mógł nad tym zapanować, pirat uśmiechnął się do niego. - To w pewien sposób urocze.
Bez względu na to, co te słowa znaczyły, czuł się zagubiony. Zajęło mu kilka sekund, by zdać sobie sprawę, że wpatruje się w Harry’ego i miał nadzieję, na Boga, że jego twarz nie wyglądała śmiesznie. Louis odwrócił się w stronę swoich butów, które były już odpowiednio zawiązane.
- Ciekawe - mruknął, powtarzając pojedynczą frazę. Czuł, że wzrok Harry’ego nadal koncentruje się na nim.
- Nie bardzo - Harry prychnął, nogi przesuwając się na drugą stronę łóżka, aby usiąść obok księcia. W rękach trzymał kapelusz, podczas gdy postawił nogi na deskach w roztargnieniu. - Jak ci się spało w nocy?
Pytanie było przypadkowe, a sprawiło, że dziwne uczucie rezygnacji pojawiło się w żołądku Louisa. Próbował pozostać spokojnym.
- W porządku - odparł mocno, a jego wzrok tańczył po kapeluszu w dłoni Harry’ego. Ten uśmiechnął się szeroko.
- Śniłeś o mnie?
- Zadajesz mi wiele pytań, Harry. Co z tobą? Jak tobie się spało? - Louis szybko odpowiedział, krzyżując ramiona na piersi i odwrócił się w kierunku młodszego mężczyzny.
Siła jego słów wyraźnie miała jakiś wpływ na Harry’ego, skoro jego brwi uniosły się w górę, co okazało się być mieszaniną ciekawości i zmieszania. W rzeczywistości, Louis musiał pamiętać, że nie miał pojęcia, gdzie Harry spał. Więc słysząc o tym, jak kapitan przechodził przez niektóre noce, wzbudziło w księciu niemałą ciekawość. Harry musiał gdzieś spać, skoro po wszystkim nie był w swojej sypialni.
Louis wzruszył obojętnie ramionami w odpowiedzi na wątpliwości Harry’ego, nim kapitan wziął głęboki oddech, a kapelusz ułożył na kolanach, podczas gdy on oparł się na rękach w pośpiechu.
- Spałem bardzo dobrze.
- A gdzie w ogóle spałeś?- Louis zapytał niemal natychmiast po krótkiej odpowiedzi.
Oczy Harry’ego rozszerzyły się lekko w zaskoczeniu, nim zamaskował każdą formę emocji na swej twarzy, gdy Louis wciąż się w niego wpatrywał.
- Więc? - niecierpliwie dopowiedział, gdy okazało się, że Harry nie wydusi z siebie słowa.
- Obchodzi cię to? - mrugając, kapitan spojrzał na niego. Jego głos wydawał się być obojętny, lecz Louis i tak wiedział lepiej.
- Cóż, oczywiście, skoro pytam - szczerze odpowiedział. - Spałem w twoim łóżku od samego początku. Jestem tylko trochę ciekawy, gdzie ty spałeś. Na podłodze, czy co?
Gdy zaczął o tym myśleć, uświadomił sobie, że Harry był zbyt dumny, by spać na podłodze, oferując tym samym Louisowi swoje łóżko. Musiał więc spać w jakimś swoim ukrytym łóżku, albo coś w ten deseń.
O ile dobrze pamiętał, nie było żadnych dodatkowych pokoi, dlatego Eleanor została zmuszona dzielić sypialnię z Danielle.
Harry wydawał się całkowicie niezdecydowany, aby odpowiedzieć na pytanie, przez co Louis zrobił się podejrzliwy. Książę oparł podbródek na dłoni.
- To nie może być aż tak poważne. Chyba, że jesteś po części demonem i spędzasz nocy w piekle, choć nie sądzę, by mówienie o tym było problemem.
- Nie jestem po części demonem. Jestem pełnokrwistym demonem. Ale jestem pewien, że już o tym wiesz - kapitan piratów natychmiast prychnął.
- Przestań zmieniać temat. Gdzie spałeś?
- Księżniczko, gdybym nie znał cię lepiej, powiedziałbym, że nie tyle co się martwisz, a wręcz jesteś tym zainteresowany. Skąd się to wzięło? - Harry zaszydził z uśmiechem. Usta Louisa zacisnęły się w oburzeniu.
- Zachowujesz się śmiesznie przez jedno, głupie pytanie.
- Czyżby?
- Nie wiem, co trudnego jest w odpowiedzi.
Kędzierzawy kapitan wyglądał na gotowego powiedzieć coś w ofensywie, ale Louis posłał brunetowi ostrzegawcze spojrzenie, by pokazać, że nie żartuje. Harry zatrzymał na chwilę, wzdychając ciężko i wzruszając ramionami, po czym spojrzał gdzieś w kąt.
- Z Zaynem - słowa wyszły z jego ust bardzo łatwo i przez chwilę Louis miał problemy z rozszyfrowaniem, czy dobrze usłyszał. Zamrugał oczami pochylił się do przodu.
- Że co, proszę?
To nie ma sensu. Niall powiedział mu, że on, Zayn i Liam śpią razem co noc, by utrzymać swój związek. A jeśli Harry spał z Zaynem, to oznaczało, że Niall kłamał? A Niall nie zrobiłby tego.
- Najlepiej będzie, jak pójdę pomóc innym na zewnątrz. Powinniśmy dotrzeć niedługo do portu – Harry zauważył, nie dając Louisowi żadnej uwagi, po czym wstał z łóżka.
- Nie, Harry – brwi Louisa zmarszczyły się, gdy wstał razem z młodszym mężczyzną, który natomiast zaczął kierować się do drzwi. - Jak mogłeś spać z Zaynem? To nie ma sensu.
Gdy Harry znalazł się obok drzwi do jego gabinetu, wsunął swój kapelusz na głowę, nie zwracając na księcia. Z miejsca, w którym stał, Louis widział, że nikły uśmieszek pojawił się nad twarzy kapitana, co było dziwne zważywszy na to, iż uważany był za najbardziej poważnego człowieka w historii. Louis nie miał pojęcia, czy to żart, czy nie. Ale musiał być, biorąc pod uwagę to, co opowiadał mu Niall. Skoro Zayn był z Liamem i Niallem, dlaczego miałby dzielić łóżko z Harrym?
- W porządku, gówniarzu. Ignoruj mnie dalej - Louis syknął. To było oczywiste, że Harry nie planuje się zatrzymać i wyjaśniać czegokolwiek z Louisem, skoro zamierzał zając się swoją kapitańską rutyną.
Louis po prostu minął go, a gdy wyszedł na pokład, zwrócił uwagę na wody, które go otaczały. Podszedł do krawędzi statku, by spojrzeć tęsknie na morze.
Harry powiedział coś na temat portu, już wkrótce. Jeśli on wyszedłby na przód okrętu, może wśród mgły, byłby w stanie coś zobaczyć.
- Hej, Księżniczko!
Ten straszny pseudonim stał się tradycją wśród większości załogi. Oczywiście, oprócz Liama, Nialla czy Eleanor, który prawdopodobnie nigdy go nie wypowiedzą.
Spojrzał przez ramię na Danielle, która skinęła w jego stronę głową, gdyż w dłoniach trzymała dwa pudła. Na jej twarzy widniał uśmiech, gdy patrzyła z rozbawieniem na księcia. Kobieta zatrzymała się na moment.
- Widzę, że masz dobry humor - przyznała złośliwie. Louis wzruszył ramionami.
- Wbrew pozorom, byłem w lepszym, ale kapitan całkowicie go zjebał.
Danielle zachichotała, na co Louis potrząsnął głową, po czym opuściła pudła na nogi, aby podziwiać widoki. - Zasnęłam przed końcem twojego pojedynku z Kapitanem Stylesem. To było głupie. Cóż, wygrał, prawda?
Opierając się pokusie, aby zmrużyć mu oczy, Louis pochylił się na półce.
- Skoro tak mówisz. Nie obchodzi mnie to. Widziałaś, że mogę się mu sprzeciwić i to będzie na tyle, póki nie wyzwę go do rewanżu.
- Rewanżu? Ohh. Więc może powinnam przeprosić za niedocenianie cię wcześniej - brunetka powiedziała z zakłopotaniem, jednak ciepły uśmiech nie opuścił jej twarzy, na co książę skinął głową.
- W porządku. Chyba wiem, dlaczego mogłaś pomyśleć, że nie wiem, jak używać miecza - przyznał, wzdychając ciężko.
- Tak, ale jak na pirata powinnam wiedzieć, że nie należy nikogo lekceważyć. Chodzi mi o to, że jestem dziewczyną i cóż, czasami mam tego dość. Nie ma dużej liczby kobiet-piratów na świecie. Nie mówię, że jesteśmy rzadkim zjawiskiem, ale jest nas wystarczająco mało, by mężczyźni mogli bezpodstawnie z nas szydzić.
- Jesteś dyskryminowana nawet będąc piratem? - Louis uniósł brew.
- Nie dyskryminowana - uniosła palec, by okręcić wokół niego włos. - Bardziej poniżona do skrajności. Uważają, że dlatego, iż jestem dziewczynę, boję się mieć krew na spodniach, chociaż prawdopodobnie zabiłam więcej ludzi w jednym nalocie niż mogliby kiedykolwiek mieć nadzieję, że zrobią w całym życiu. - Danielle skrzyżowała ręce na piersi z irytacją.
To było zrozumiałe, że tak było, ale Danielle była częścią załogi Harry’ego, co samo w sobie powinno dać przestępcom do myślenia, że nie mogą jej lekceważyć.
- Niektórzy piraci to tacy idioci - Louis parsknął, kłaniając się w stronę Danielle, po czym ona uderzyła go lekko pięścią w ramię. Gdy ręka księcia została zaatakowana, kobieta uśmiechnęła się do niego triumfalnie. - Tak, właśnie cię przepraszam za bycie obłudną, wcześniej. To, że jesteś monarchą wcale nie znaczy, że powinnam oceniać cię z góry.
- To twój sposób na przepraszanie? - pocierając ramię Louis zmrużył oczy, ale skinął głową. Danielle roześmiała się.
- Hartuj się, księżniczko! Mój sposób przepraszania ludzi jest taki, jak sposób pokazywania mej twardej miłości!
Louis już miał odpowiedzieć, gdy zatrzymał się. Danielle zachowywała się ciepło względem niego, a do tego była wystarczająco blisko Zayna, więc może mógł zapytać…
- Danielle, z ciekawości, czy wiesz, czy Zayn dzieli pokój z kimś jeszcze prócz Liama i Nialla – starał się zadać pytanie niejasno.
- Ech, nie wiem… - Danielle zamrugała, a następnie powoli pokręciła głową. - Znaczy się, z tego, co mówił mi Liam, Zayn strasznie się wierci w nocy, więc to trudne mieć z w łożku więcej, niż jedną osobę. To dlatego ta trójka ustala, kto z kim w daną noc śpi. Czemu pytasz?
- O co chodzi z relacją Zayna i Harry’ego, jeśli nie masz nic przeciwko temu pytaniu? - Louis zignorował jej poprzednie pytanie, lecz Danielle zdawała się w ogóle nie zwrócić na to uwagi, gdyż wzruszyła ramionami.
- Prawdopodobnie nigdy nie będzie w stanie powiedzieć. Są bardzo blisko, ale Zayn i Harry są dwoma najbardziej zamkniętymi osobami na pokładzie, więc nie potrafię opisać ci ich relacji, czy coś.
Jej słowa sprawiły, że Louis poczuł się naprawdę strapiony, ale nim zdążył zareagować, Danielle znów się odezwała.
- To znaczy, nie jest tajemnicą, że ta dwójka kiedyś się pieprzyła, więc nazywając ich dobrymi przyjaciółmi może rozjaśnić ci sytuację.
…
Louis prawie się udusił, gdy usłyszał to, co powiedziała Danielle, więc spojrzał na nią z szeroko otwartymi oczami. Brunetka zdawała się być całkowicie nieświadoma tego, do czego doprowadziła księcia, gdy w zamyśleniu opierała podbródek na dłoni.
- Że co zrobili…
- Danielle! Przyprowadź tu swoją leniwą dupę! Nie skończyliśmy przenosić pudeł! - kobieta spojtzała w oburzeniu przez ramię.
- Kogo, kurwa, nazywasz leniwą dupą?! Robię więcej, niż ty, jebana cioto! - chrząknęła, po czym podniosła z ziemi pudełka i spojrzała na Louisa. - Wybacz, obowiązki wzywają.
- Nie, czekaj! Nim pójdziesz, czy Zayn i Harry naprawdę, ehm, ja – nim zdążył dokończyć, Danielle zniknęła.
Teraz najwyraźniej nauczył się czegoś nowego na temat Zayna i Harry’ego. Danielle nie kłamałaby tak po prostu, prawda? Nie miała absolutnie żadnego powodu, żeby tak czy owak…
Cóż, Zayn i Harry dzielili łóżko i uprawiali seks.To było dziwne, ale jednocześnie i nie. Zayn był z Liamem i Niallem. Zayn był bardzo zdenerwowany, gdy Louis “bawił się” uczuciami Harry’ego. Ta dwójka zawsze była blisko, choć Louis nie myślał o tym wcześniej. Więc dlaczego ten temat jeszcze krąży w jego głowie? Nie powinien w ogóle się tym przejmować. Ale wiedział, że jego część bez znaczenia, jak nieistotne to było, martwi się o to z jakiegoś powodu.
Wiedząc, że musi oczyścić swój umysł, ruszył na dolny pokład. Mógł porozmawiać z Eleanor, aby odsunąć myśli od tamtego tematu. Był jednak zaskoczony, kiedy w jej pokoju było jeszcze kilku członków załogi, a wszyscy siedzieli na podłodze, w kręgu, z kartami w dłoniach.
- Uhm… - zdezorientowany, zatrzymał się przy drzwiach. Eleanor zerknęła przez ramię, a widząc Louisa, uśmiechnęła się szeroko.
- Hey, Lou! - przywitała się radośnie.
- Dzień dobry, El – kiedy odwróciła się z powrotem do gry, Louis odchrząknął. - Co robisz?
- Uczymy ją grać w karty, księżniczko.
- To było cholernie śmieszne, że nawet nie wiedziała, jak tasuje się talię!
- Cóż, przynajmniej teraz wie. Jestem dobrym nauczycielem, prawda, El?
- Prawda! - Eleanor zachichotała. - Nie myśl nawet, że zamierzam przegrać tę rundę, Josh. Myślę, iż w końcu się do tego przyzwyczaisz - zaśpiewała z ufnością, po czym rzuciła jedną ze swoich art w krąg. Nie bała się?
Jedno spojrzenie na jego rozbawioną przyjaciółkę przyjaciela rozbawieniem, kiedy rzuciła kolejną kartę zasygnalizowało Louisowi, że było dokładnie odwrotnie. Wyglądała na szczęśliwą. Wzrok księcia złagodniał nieco. Jeśli czuła się na statku komfortowo i znalazła nowych przyjaciół, nie mógł jej tego zabronić.
- Okej, więc nie wygrałam tej rundy. Możemy zagrać jeszcze raz, proszę? - zapytała, gdy ich gra wreszcie dobiegła końca. Ludzie śmiali się i Josh wzruszył ramionami z uśmiechem.
- Dlaczego nie? - następnie zwrócił się do Louisa. - Chcesz się przyłączyć?
Oczy księcia rozszerzyły się w zdziwieniu, gdy wszyscy patrzyli na niego wyczekująco. Zamrugał, kiedy Eleanor uśmiechnęła się do niego serdecznie, jakby mentalnie go wspierając.
- Nie, dziękuję.
- Pft. On jest zbyt dobry, aby grać z nami w karty.
Słysząc to, Louis nie mógł powstrzymać się od przewrócenia oczami. To nie tak, że nie chciał grać… Po prostu nie chciał zrobić z siebie idioty, bo jedyną grą karcianą, jaką znał była ta, której nauczył go Niall jakiś czas temu, gdy Louis ukrywał się przed Harry’m.
- Nie mów tak – Eleanor broniła go. - Jeśli nie chce grać, to nie. Nie bądź niegrzeczny!
- On ma rację, kolego. Nie bądź pizdą – Josh spokojnie dodał, po czym spojrzał na Louisa, oferując mu męską solidarność, nim wrócił do gry. - Więc, w co powinniśmy teraz…
Stukanie rozległo się w pokoju i wszyscy spojrzeli w górę, by zobaczyć, kto to. Liam odezwał się pewnym siebie tonem.
- Dobijemy do portu w ciągu najbliższych pięciu minut, chłopaki. Zacznijcie się pakować i przygotowywać, jeśli chcecie iść. Kapitan mówi, że nie będziemy tu dłużej, niż tylko kilka godzin.
Wszyscy natychmiast zaczęli się zbierać, a Liam spojrzał na Eleanor i Louisa.
- Spędzałeś czas z innymi członkami załogi! To naprawdę świetne!
- Myślę, że Eleanor miała więcej szczęścia, niż ja – Louis uśmiechnął się do przyjaciółki. - Jest teraz społecznym motylem.
- Nie bardzo – dziewczyna zarumieniła się, wbijając wzrok w nogi. - Nie bardzo. Wcześniej pomagałam Danielle i Niallowi, potem spotkaliśmy Josha i zaproponował mi, że pokaże mi, jak grać w karty. Pozostali faceci też nie są tacy straszni! W zasadzie są mili! Głośni, ale mili – uśmiechnęła się.
- To nasza załoga dla ciebie. Jesteśmy jedną, wielką rodziną! Miło widzieć, że próbujesz się dostosować, Eleanor. Planujesz iść do miasta z Danielle, Zaynem, Niallem i mną? Danielle kazała mi, bym się spytał, bo możemy od razu iść do Harry’ego.
- Cóż, myślę, że to możliwe, by wyjść, prawda? Jasne. Razem z Niallem mamy tylko nadzieję, że Zayn i Dani nie będą znów próbowali iść do tych miejsc, co wcześniej…
- Miejmy nadzieję – pierwszy oficer One Direction przytaknął. Następnie spojrzał na Louisa. - Ja… Uhm… Jeśli chcesz, myślę, że Harry może pozwolić…
- Nie oszukujmy się, Liam. - Louis westchnął, krzyżując ręce na piersi. - Oboje wiemy, że Harry nie pozwoli mi opuścić statku, więc nawet nie będę przeszkadzać.
- Nigdy nie wiadomo. Myśleliśmy, że nie pozwoli ci za pierwszym razem, a jednak. Nawet, jeśli tego nie pokazuje, naprawdę lubi, gdy jesteś szczęśliwy – Liam stwierdził, a książę skrzywił się. Eleanor posłała mu uśmiech.
- Jeśli chcesz, mogę przynieść ci coś z miasta.
- Cóż, jakieś nowe ubrania byłyby w porządku – odpowiedział po krótkim namyśle.
Okręt zwolnił, a wszyscy członkowie pojawili się na pokładzie, pracując nad prawidłowym zatrzymaniem statku.
- Niall! - Liam zawołał do blondynka, który wychodził właśnie z kwatery Harry’ego. Ten spojrzał w górę i uśmiechnął się, widząc całą trójkę. Podszedł do nich podekscytowany.
- Haz powiedział, że mamy około trzech godzin w mieście! To będzie świetna zabawa! Tak dawno nie byłem na suchym lądzie!
- Haz? - Louis powtórzył z rozbawieniem. - Czy wcześniej nie nazwałeś go Hazzą?
- Tak – Liam parsknął śmiechem. - Niall, Zayn i ja go tak nazywamy. Naprawdę się wtedy wkurza. Ale uważamy, że to słodkie i pasuje do niego w jakiś sposób.
Skinąwszy głową, Louis przetworzył słowa w swoim umyśle, by zapamiętać je na przyszłość.
- Och, przy okazji, gdzie jest Zayn? - Liam zapytał, a Niall zamrugał.
- Jest z kapitanem w gabinecie! Rozmawiali o czymś prywatnym i kazali mi wyjść – wzruszył ramionami, a Louis nagle przypomniał sobie wcześniejsze scenariusze co do ich relacji.
- Skoro o nich mowa – zaczął niepewnie, zdobywając uwagę dwóch piratów i Eleanor. Wziął głęboki oddech, nim kontynuował. - Oni są tylko bliskimi przyjaciółmi, prawda?
- Yup – Niall odpowiedział natychmiast, lecz Liam spojrzał uważnie na Louisa.
- Co sugerujesz? Myślisz, że to coś więcej?
- Nie, nie – Louis szybko zaprzeczył. - Znaczy się, Zayn naprawdę chroni Harry’ego, z jakiegoś dziwnego powodu i po prostu się nad tym zastanawiam.
Wydawało się, że jego odpowiedź nie zaspokoiła w pełni Liama, który obserwował go uważnie, podczas gdy Niall zabrał głos.
- Ich przyjaźń jest naprawdę mocna. Są dosłownie najlepszymi kumplami, nie wspominając o szacunku, jakim Zayn darzy Harry’ego. Chyba większym, niż do mnie czy Liama.
Ale najlepsi kumple nie uprawiają seksu. Louis nie był pewien, czy to dobry pomysł, poruszać ten temat przy Liamie i Niallu. To mogłoby się źle skończyć.
- Och, ciekawe – Louis wymamrotał, a jego wzrok skierował się na drzwi do pokoju Harry’ego. Może był jakiś powód, dla którego Harry nie wyjaśnił sprawy ze spaniem z Zaynem? Może nie chciał, by Louis powiedział o tym Niallowi czy Liamowi, a Louis nie zrobiłby tego teraz, skoro nie zna całej historii.
- Muszę już iść – książę stwierdził, po czym ruszył do drzwi do kwatery Harry’ego. Jeśli Zayn i Harry tam byli, mógł ich zwyczajnie spytać…
Jego dłoń ułożyła się na klamce i nie zawahał się za nią pociągnąć. Wchodząc do środka, patrzył przed siebie, aż zobaczył Zayna siedzącego na biurku Harry’ego, z rękami wokół jego klatki piersiowej, podczas gdy patrzył w dół na kapitana.
Wejście Louisa spowodowało, że oboje spojrzeli na drzwi. Twarz Zayna rozszerzyła się w uśmiechu, gdy skinął na księcia w powitaniu, a Harry pokręcił lekko głową, zwracając uwagę z powrotem na Zayna. Kapitan niemo go przywołał, a brunet schylił się i jego ucho znalazło się w pobliżu ust Harry’ego. Dwie sekundy później Styles odsunął się od wyglądającego na nieco otumanionego Zayna.
- Przypuszczam, że powinienem już iść – Harry prychnął, po czym stanął na nogi. Trzymał w dłoni kilka kartek papieru, które pchnął do teczki na biurku, nim zabrał z wieszaka swój płaszcz. Ruszył do wyjścia, a gdy stanął na równi z Louisem, posłał mu uśmieszek. - Masz zamiar mnie przepuścić, Księżniczko?
- Teraz chcesz ze mną rozmawiać? - Louis zadrzwił z błyskiem w oczach.
- Och, a chciałeś, by porozmawiał z tobą wcześniej? - Harry uniósł brwi w rozbawieniu. Louis próbował walczyć z uśmiechem na twarzy, gdy pozwolił kapitanowi przejść obok, lecz zanim ten wyszedł, spojrzał na księcia. - Moje ubrania są duże na ciebie, prawda?
- Nie tak bardzo. Może troszkę – Louis szczerze odpowiedział, spoglądając na swoje rękawy. Harry nie odezwał się już, a słychać było tylko zamknięcie drzwi.
- Mam nadzieję, że moja obecność tu nie sprawi kłopotów – Zayn stwierdził, podnosząc dłoń. Louis złożył ręce i ruszył w stronę pirata.
- Okej, może to głupie, ale naprawdę muszę znać odpowiedź – ciemnowłosy mężczyzna obserwował go z zaciekawieniem, a Louis westchnął ciężko.
Im więcej o tym myślał, tym bardziej zdawał sobie sprawę, że to nie jego sprawa. Jeśli Zayn i Harry uprawiali seks, to nie miało z nim nic wspólnego. Jeśli Zayn i Harry dzielili łóżko, to nie miało z nim nic wspólnego.
- Ty i Harry dzielicie łóżko, prawda? - zaczął z lekkim oskarżeniem, aby przejść do tematu seksu. Zayn pokręcił głową.
- Nie. Dzielę jest tylko z Li i Niallerem – jego szczery ton sprawił, że Louis zaczął wątpić, ale mimo to odetchnął z ulgą. Skoro nie dzielili łóżka, nie było seksu, prawda? (tak jakby seks miał być tylko w łóżko… brawo, Tommo – od tłum.)
- Haha, tak myślałem. To zabawne, bo właśnie słyszałem, że uprawialiście seks, więc wiesz – Louis zachichotał, dłońmi przeczesując papiery Harry’ego.
- Uhm, nie jestem pewien jak to zabawne jest, ale tak, uprawialiśmy seks – Zayn powiedział i Louis zamarł, nim powoli obrócił głowę w stronę siedzącego pirata. - Teraz, teraz, nim wpadniesz w swój gigantyczny atak królewskiego gniewu i mnie zabijesz, musisz wiedzieć, że coś takiego się zdarzyło, ale zanim jeszcze znaleźliśmy Nialla. Ten seks nic nie znaczył, a ja nie jestem zakochany w Harry’m. Kocham tamtych dwóch wspaniałych piratów, którzy prawdopodobnie są teraz w drodze do miasta, beze mnie – słowa wyszły z jego ust szybko i Louis potrzebował chwili, by przetrawić to wszystko, po czym skrzywił się z pogardą.
- Czy Niall i Liam wiedzą, że to się stało? - nie mógł powstrzymać rozdrażnienia, wywołanego tą sytuacją. Zayn skinął głową.
- Liam był na pokładzie, kiedy to się stało, i to zanim byliśmy razem z Niallem, więc nie mają z tym problemu..
- Więc … wy dwaj tylko uprawialiście seks i to wszystko? Jesteście przyjaciółmi i po prostu zdecydowaliście się na jedno-nocny seks? - Louis zapytał z niedowierzaniem. Pirat prychnął.
- Cóż, uprawialiśmy seks kilka razy w przeszłości, prawdę mówiąc - Louis skrzywił się, ale słuchał dalej. - Ja po prostu rozumiem go najbardziej, a oprócz Liama, on z kolei rozumie najbardziej mnie. Wiedzieliśmy, że nie wpłynie to na nasze stosunki, bo byliśmy dobrymi przyjaciółmi i tyle, więc po prostu to zrobiliśmy. To pomaga, że kiedyś był skłonny do eksperymentowania ze mną - Zayn wzruszył ramionami niemal bezmyślnie. - Nasza relacja jest miła z tego względu.
Ich związek był zamknięty i tajemniczy zgodnie z tym, co twierdziła większość ludzi na pokładzie, a Louis mógł się z tym zgodzić. Ale to był Zayn. Harry nie był najbardziej skrytym człowiekiem, ale gdy nie chciał mówić, to było oczywiste, że tego nie zrobi. Louis nie był nawet pewien, czy wie coś o Zaynie, oprócz jego imienia.
- Skąd się to w ogóle wzięło? - skinąwszy głową z zrozumieniu, Louis odezwał się. Zayn uśmiechnął się krzywo.
- Po prostu, odkąd się znamy. Jesteśmy najlepszymi kumplami, to naturalne.
Wyraźnie unikał zagłębienia się w odpowiedź i Louis zrozumiał, że coś musi być na rzeczy i naprawdę chciał usłyszeć prawdę. Przeczesując palcami włosy, spojrzał z zainteresowaniem na Zayna.
- Słyszałem historię Liama, Danielle, Nialla, nawet Harry’ego. Chciałbym usłyszeć też twoją. Jaka była twoja przeszłość?
- Moja? - Zayn zamrugał. Książę skinął głową. - Cóż, moja przeszłość jest o mnie, to chyba oczywiste, prawda?
- Nie powiesz mi, hm? - Louis zapytał, a ciemnowłosy pirat zeskoczył z biurka.
- Może kiedyś. Po prostu tu zostań i wtedy zobaczymy.
- W porządku – książę odpowiedział łatwo, nim spojrzał sceptycznie na Zayna. - Gdzie, w takim razie, Harry spał? Kłamał, że z tobą, a na pewno nie spał w swoim pokoju, więc?
- Spał na tym fotelu – pirat przechylił głowę, a jego ręka sięgnęła do oparcia mebla, stojącego przed biurkiem. - Nie jestem pewien, czy to najwygodniejsze, ale nie narzeka, więc chyba jest w porządku.
Louis w milczeniu obserwował fotel. To było takie… Proste, a poduszka na nim nie wyglądała nawet w połowie tak, jak materac. Harry spał tu, odkąd Louis był na pokładzie. Książę skrzywił się i próbował o jego tęczówki na szlak nad biurkiem w fotelu … To było tak proste i poduszki na to nie wygląda nawet w połowie tak przyzwoity jak materac może być.
- Tak w ogóle, czemu tu jesteś? Nie powinieneś iść z innymi do miasta?
- Czy to nie oczywiste? - Zayn zaśmiał się lekko. - Harry nie chciał, żebyś został tu zamknięty sam. Niall nie był na lądzie już jakiś czas i nikt nie chciał mu znów tego odmówić, więc ja jestem tutaj, by z tobą zostać.
To było niemiłe zaskoczenie. Harry nie chciał zostawić go samego, tak ironicznie, jak to brzmiało.
- Dzięki za zgłoszenie się na ochotnika i tak dalej, ale myślę, że mogę zostać sam przez trzy godziny – Louis uniósł w górę kciuki, który pokręcił głową.
- Stoi za tym raczej pewien rodzaj uprzedzenia. Nie wiem, czy to widzisz, czy nie, ale Harry dba o ciebie bardziej, niż myślisz – Louis nagle zesztywniał, gdy Zayn kontynuował.- Jego kapelusz jest dla niego naprawdę wyjątkowy. Nie pozwala nikomu go dotknąć, ale słyszałem, że dał ci go nosić, a nawet wtedy wiesz-co-się-stało i myślę, że to dlatego był taki odizolowany od nas przez tamte cztery dni. Kiedy do mnie mówił to było tak, jakby w ogóle go tu nie było, ze mną, wiesz? Nie chcę, byś czuł się źle, czy coś ale to co zrobiłeś zraniło go tak bardzo, jak i ciebie. Nie psychicznie, ale emocjonalnie. A emocjonalne rany są zawsze trudniejsze do leczenia niż fizyczne.
Już znał znaczenie kapelusza i słuchanie tego ponownie wcale nie sprawiło, że poczuł się lepiej. Louis westchnął głęboko.
- Wydajesz się znać go lepiej niż ja. Możesz mi powiedzieć, czy nadal cierpi?
- Nie pokazuje tego, ale mam wrażenie, że tak – Zayn wzruszył ramionami. - Czemu pytasz?
- Nie wiem… Ja tylko… Ja nie mam nic wartościowego, co mógłbym dać mu w zamian, aby jakoś mu pomóc – powiedział Louis zmęczonym głosem. Gdyby miał swoją starą bransoletkę, którą dała mu matka i którą miał, będąc jeszcze na statku królewskim, zanim został pozbawiony swoich wszelkich dóbr, mógłby podarować ją Harry’emu, aby pokazać, iż jego uczucia są ważne, ale niestety… Nie miał jej.
- Jesteśmy teraz w mieście. Jestem pewien, że jest tam wiele wartościowych rzeczy. Ale Harry mnie zabije, jeśli pozwolę ci wyjść…
Twarz Louisa pojaśniała, gdy tylko słowa Zayna do niego dotarły. Zmiana nastroju nie uszła uwadze pirata, który skulił się. Louis powoli ruszył do drzwi, a Zayn obserwował go sztywno.
- Louis…
- Tak?
Zayn spiął się, po czym ruszył za księciem.
- Okej, po prostu przestań robić wszystko pochopnie, chociaż przez chwilę.
- Nie jestem taki, dziękuję bardzo. Ja po prostu idę w kierunku drzwi, Zayn.
- Dobrze, więc zatrzymaj się, bo oboje wiemy, że jeśli zrobisz to, co myślę, iż chcesz zrobić, to nie skończy się dobrze i…
Louis nie czekał, aż skończy, a je jedynie odwrócił się i ruszył prosto do wyjścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz