poniedziałek, 17 marca 2014



- O mój Boże, Harry! Jesteś gejem! – wydukał Zayn, niemalże spadając z krzesła, kiedy na jego usta wszedł wielki uśmiech przypominający duszony śmiech, gdy Harry wstał.



- Pierdol się, Zayn! Nie jestem kurwa gejem, Ty idioto! – uderzył w stół. Jego zielone oczy zabijały przyjaciela. Nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. Czuł się gównianie po wysłuchaniu stwierdzenia przyjaciela. Wiedział, że to był tylko żart, a on nigdy wcześniej nie obrażał się na tego typu słowa. Co sprawiło, że teraz poczuł się dotknięty? To tylko zdenerwowało go bardziej.



Widział, jak znajomi byli wstrząśnięci jego reakcją. Niall był oczywiście przerażony, kiedy powoli siadał na swoje miejsce, a Zayn był niezaprzeczalnie zdziwiony słysząc takie słowa z ust przyjaciela. Pierwszy raz widział go tak złego. Błyskawice strzelały z jego oczu.



- Ja-ja przepraszam, Harry. To był zdecydowanie zły żart. Jestem taki głupi. – Zayn przejechał palcami po swojej twarzy. Żałował i błagał, żeby Styles się uspokoił. – M-mógłbyś usiąść? Niall jest przestraszony.



Harry momentalnie odwrócił wzrok w stronę Nialla. Ten facet nigdy nie lubił walk. Nienawidził nawet kłótni. Harry poczuł się winny, za to co zrobił i delikatnie dotknął jego ramion.



- Jest już dobrze. – szepnął mu na ucho i uśmiechnął się . Irlandczyk trochę się uspokoił, odpowiadając niezdarnym wykrzywieniem ust.



- W porządku, nie powinienem reagować w ten sposób. – Harry usiadł i przeczesał ręką swoje włosy, które opadały mu na twarz. Spojrzał w kierunku Zayna i zdołał się uśmiechnąć. Chciał załagodzić atmosferę, która stworzyła się wokół nich. Zapadła niezręczna cisza na chwilę, póki Niall nie przywrócił ich z powrotem do rozmowy.



- Um, Harry… Możemy wiedzieć jak długo masz te… Jak to powiedzieć… Jak długo czujesz te „kopnięcia”?



Harry opadł, przypominając sobie wydarzenia, które miały miejsce w ostatnich miesiącach. Louis Tomlinson wszedł do klasy, wszystkie oczy zwróciły się w jego stronę. Było to zdecydowanie dziwne dla Harry’ego, ponieważ dotychczas był jedynym, który zbierał na sobie całą uwagę. Każdy patrzył na niego w milczeniu kiedy szukał wolnego miejsca. Niektóre dziewczyny zaczęły chichotać i powolnym krokiem zmierzać w jego kierunku, chwytając swoje torby. Harry wpatrywał się w niego, kiedy szedł do pustej ławki, trzy rzędy od niego. Od razu zauważył, jak był ubrany. Chłopak wyglądał jakby właśnie wyszedł z sesji zdjęciowej. Jego grzywka była perfekcyjnie zaczesana na jedną stronę, jego idealna linia szczęki, usta, oczy, które ciągle odbijały światło. Codziennie, za każdym razem, kiedy Louis wchodził do sali, mógł robić to co zawsze – wpatrywać się w niego godzinami, obserwować jego każdy ruch i słuchać jego melodyjnego głosu. I wtedy. Wtedy zaczął się problem z kopnięciami.



- Kolego, myślami jesteś zupełnie gdzieś indziej. – Zayn wyciągnął go z krainy marzeń, a obraz Louisa nagle zniknął.



- Pięć miesięcy. Czuję to od pięciu miesięcy. – Harry odpowiedział, zdziwiony tym, jak długo już to rwało oraz poważnie wkurzony za każde kopnięcie.



- Pięć miesięcy? Boże, Harry. Nawet nie zauważyliśmy! Dlaczego nie próbowałeś nam o tym powiedzieć? – Niall zapytał, jego ton wyrażał zdenerwowanie i zmartwienie jednocześnie.



Harry mógł zauważyć przejęcie w oczach przyjaciela; Niall był czuły i emocjonalny w stosunku do nich. Lecz nigdy nie kłamał.



- Jak miałem powiedzieć? Próbowałem to ignorować każdego dnia. Kładłem się na łóżku myśląc, że to się skończy następnego dnia. To była moja mantra przez pięć pieprzonych miesięcy. Faktycznie, nigdy nie zdawałem sobie sprawy, że to czuję, ale teraz… Teraz zrozumiałem. – wypuścił powoli powietrze. –Byłem przerażony, jak Wy moglibyście na to zareagować. To znaczy, co byście pomyśleli, że czuję takie dziwne rzeczy w kierunku faceta. Choć nadal uważam, że jest to nieporozumienie wewnątrz mnie, ale… Nie wiem. Dziś było to tak cholernie irytujące i byłem wkurzony przez wszystko, co czułem dzisiejszego ranka. Po prostu za dużo myślę. – w końcu odetchnął. Głęboko w sobie był już zmęczony tłumaczeniem tego codziennie samemu sobie. Chciał, żeby to był ostatni raz, kiedy musiał o tym rozmawiać.



Harry zastanawiał się, co teraz dzieje się w umysłach jego przyjaciół. Śmieją się z niego? Wyśmiewają jego uczucia? Zacisnął pięści na myśl, że nie chce aby zachowywali się inaczej, kiedy jest z nimi.



- Rozmawiałeś już z nim o czymkolwiek? Chociaż zwykła rozmowa? – Zayn ścisnął podłokietnik fotela mając nadzieję, że to jest odpowiedni czas, aby wyrazić swoje myśli.



- Nigdy. Nie chodzi regularnie na zajęcia, dlatego mogę go spotykać tylko we wtorki i czwartki. Mimo, że jest szansa, on nie ma czasu. Jest zawsze otoczony przez dziewczyny. Dziwnie byłoby podejść i zacząć rozmowę, prawda?



Niall potwierdził przemyślenia Harry’ego dopiero, kiedy sam wyraził swoje uczucia.



- Mam nadzieję, że to Cię nie obraża, ale czy na pewno jedynym powodem dla którego nie chcesz z nim rozmawiać jest to, że pełno wokół niego dziewczyn?



To pytanie kompletnie dobiło Stylesa. To nie tak; nie jest dziwnym, irytującym kosmitą, żeby Louis mógł się go przestraszyć, gdyby do niego podszedł, czyż nie? Zagłębiając się w swoją sytuację, stawał się coraz bardziej zdezorientowany.



- Myślę, że powinieneś z nim porozmawiać. – skręcił głowę w kierunku Zayna i zobaczył powagę wymalowaną na jego twarzy. Harry wiedział, że gdy chłopak jest poważny, ma coś ważnego do powiedzenia. Był w stanie wybaczyć mu, że nazwał go gejem.



- Słuchaj, Harry. Niall i ja znamy Cię od dziesięciu lat. Znamy się na wylot i to jest dla nas coś nowego. – Harry skinął głową w zgodzie do początku monologu Zayna. – Jeśli spojrzeć na to z drugiej strony, jesteś najprawdopodobniej z nas trzech najbardziej rozpoznawalny. Dziewczyny chcą wylądować Ci w łóżku i… AŁA! – Niall skrzywił się, uderzając go łokciem, gdyż Zayn zboczył z toru rozmowy.



- Przepraszam. Jak już mówiłem, prawie wszystkie dziewczyny Cię pragną. Jesteś przyjazny i potrafisz z nimi rozmawiać przez kilka godzin, nie nudząc nikogo. Możesz zyskać uwagę ludzi jedynie przechodząc obok nich… Nadążasz, Harry? – Zayn spojrzał na chłopaka, który wyraźnie starał się przemyśleć wszystko, co do tej pory powiedział Zayn.



Siedział nieruchomo, zdezorientowany i oszołomiony przez niejasne wyjaśnienia mulata. Nagle zrozumiał, że jego słowa starają się znowu namieszać mu w głowie i poczuł przełącznik w środku siebie.



- Więc, próbuję Ci powiedzieć, że…



Zayn zastopował, gdyż został zdekoncentrowany przez osobę siedzącą przed nim. Harry Styles się uśmiechał, nie, on się szczerzył. Jego dołeczki w policzkach były wyraźnie ukazane. Niall rzucił okiem na Zayna, który wyglądał na jeszcze bardziej zdezorientowanego niż Irlandczyk.



- Wiem. Już wiem, co chciałeś mi powiedzieć.



- Yy, zrozumiałeś? – zapytał wciąż oszołomiony Zayn.



- Tak! Wszystko co czułem, to po prostu brak poczucia bezpieczeństwa! To dlatego, że ktoś podkradał moją dotychczasową pozycję; reflektor, który zawsze oświetlał tylko mnie. Ty to powiedziałeś, Zayn. Zawsze byłem otoczony dziewczynami, a kiedy pojawił się on, zabrał mi to wszystko. Konkurencja. Cholera! To przez cały czas była niepewność! – Harry pomachał rękoma w powietrzu na wszystkie strony świata.



Niall uśmiechnął się w stronę przyjaciela, jednak przestał, kiedy zauważył zakłopotany wzrok Zayna.



- Właśnie to miałeś na myśli? – Zayn pokręcił głową z dezaprobatą. Nie zdążyli nawet zareagować; oboje odwrócili głowy w stronę Harry’ego, który zakładał na ramię torbę i był ewidentnie gotowy do wyjścia.



- Dokąd idziesz? – zapytał ponownie Niall niepewnym głosem.



- Do klasy, Nialler! Jezu. Nie mogę uwierzyć, że wyciągnąłem was dwóch z lekcji tylko dlatego, że czułem jebaną niepewność. – uśmiechnął się i poklepał obu chłopaków po ramionach. – Spotkajmy się w sobotę, okej? Stawiam drinki! – rzucił i poczłapał w stronę budynku, podśpiewując pod nosem: „stary Harry powraca, stary Harry powraca”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz