wtorek, 18 marca 2014

*Tym razem Liam obudził się przed budzikiem. Leżał na prawym boku, a jego wzrok przesuwał się po nagich plecach Zayna. Nawet nie wiedział, czemu to robił. Nie mógł spać, więc po prostu się przyglądał. Na początku nie zastanawiał się nad niczym, ale potem jego myśli zaczęły krążyć wokół pocałunku. To wszystko było zbyt skomplikowane i sprawiało, że Liam czuł się dziwnie, przebywając w jednym pokoju z brunetem. Nawet jeżeli tamten spał.

Im dłużej szatyn zastanawiał się nad tymi wszystkimi sytuacjami, tym było coraz gorzej. Przypomniał sobie te agresywne usta, które miażdżyły jego i ten ciepły oddech na szyi. Jego biodra wykonujące płynne ruchy i ręce, które pewnie przesuwały się po jego ciele. To było złe. To było bardzo złe, ponieważ oni się nienawidzili. To było złe, ponieważ do cholery, Zayn był facetem i Liam też nim był, a jego ciało nie powinno reagować w ten sposób na dotyk drugiego chłopaka. Jednak niewinne na początku myśli sprawiły, że jego bokserki zrobiły się zbyt ciasne. W tym momencie znienawidził Zayna jeszcze bardziej.

Był naprawdę zagubiony. Pierwszy raz podniecił się na myśl o jakimkolwiek chłopaku. Nie miał pojęcia, czemu tak się stało. Przecież nie był gejem, a dokładniej był w stu procentach hetero i tego nie dało się zakwestionować.

Wiec co się stało?

Przeklął pod nosem, gdy jego penis wywoływał dyskomfort, domagając się jakiejkolwiek uwagi. Spojrzał w kierunku Zayna, który spał spokojnie, zupełnie nieświadomy tego, co się dzieje. Liam przygryzł niepewnie wargę, zastanawiając się przez moment. Jednak jego wahanie ulotniło się, gdy do jego uszu doszedł mały pomruk wydobywający się z gardła Zayna, który sprawił, że po kręgosłupie szatyna przeszły dreszcze. Bez zastanowienia sięgnął ręką pod pościel, pocierając swojego penisa przez materiał bokserek. Z ledwością zatrzymał jęk, który chciał opuścić jego gardło. Patrząc niepewnie na Zayna, wsunął dłoń pod bieliznę, obejmując nią twardą już erekcję. W momencie, gdy miał po niej przesunąć, po pokoju rozbrzmiał budzik bruneta.

Liam podskoczył, patrząc przerażonym wzrokiem jak Zayn wierci się na łóżku, szukając swojego telefonu. Wiedział, że jeśli brunet zobaczy go w takiej sytuacji, będzie przegrany. Jedyne, co przyszło mu do głowy to ucieczka. Zeskoczył z łóżka jak poparzony, a gdy Zayn otworzył oczy, pokój był już pusty.

Szatyn wszedł do łazienki, czym prędzej zamykając za sobą drzwi, po czym oparł się o nie, próbując unormować oddech. To było chore. Ta cała sytuacja sprawiła, że czuł się jak idiota. Wszystko stawało się coraz trudniejsze, gdy Zayn był obok. Jednak coś mu podpowiadało, że to był dopiero początek jego problemów.

Brunet ponownie sprawił, że w Liamie zawrzała krew. Uderzył pięścią w drzwi, kierując się w stronę kabiny. Zważając na sytuację i ciążący mu problem, stwierdził, że zimny prysznic będzie najodpowiedniejszą opcją.

Po kilkunastu minutach kąpieli poczuł ulgę. Owinięty ręcznikiem wszedł do pokoju, by wziąć czyste ubrania. Na szczęście nikogo nie było w pomieszczeniu, co sprawiło, że poczuł się swobodniej. Jednak na wszelki wypadek w jak najszybszym tempie wyciągnął z szafy koszulkę i spodnie, po czym wrócił z powrotem do łazienki.

Ubrał biały t-shirt, przyglądając się swemu odbiciu w lustrze. Ostatnio działo się z nim coś dziwnego.

Z pewnością potrzebuję Sophie - pomyślał. Tak, z pewnością przyda mi się dużo dobrego seksu i obciągania.

Do soboty jeszcze parę dni, ale chyba będzie musiał zaaranżować wcześniejsze spotkanie, ponieważ w takim tempie umrze z frustracji seksualnej.

Po opuszczeniu łazienki udał się do kuchni, gdzie Megan z Zaynem jedli śniadanie. Bez słowa otworzył lodówkę, wyjmując z niej produkty potrzebne, by zrobić tosty. Nie odezwał się ani słowem.

- Cześć Liam – powiedziała wesoło dziewczyna, spoglądając na szatyna. Tego było stać jedynie na krótkie skinięcie głową. – Chcesz tosty? Poczekaj, zrobię ci.

Liam spojrzał na dziewczynę, która wstała od stołu i pobiegła w jego stronę, odbierając od niego wszystkie składniki. Uśmiechała się promiennie, sprawiając, że Liam poczuł się okropnie za słowa, które powiedział Zaynowi.

- Nie trzeba – odparł, nawet na nią nie patrząc.

- Ale my z Zaynem też jemy, to nie problem – wskazała Liamowi, by usiadł przy stole, a sama zajęła się śniadaniem.

Nie bardzo odpowiadała mu ta opcja, ponieważ przy stole siedział Zayn. Bawił się telefonem, ale wyglądał tak, jakby uważnie przysłuchiwał się całej rozmowie. Liam ponaglony przez dziewczynę usiadł naprzeciwko Malika, wbijając spojrzenie w palce.

Tylko się uspokój. Tylko się uspokój. Tylko się uspokój.

Starał się ze wszystkich sił nie wyglądać na zdenerwowanego.

- Coś nie tak? – zapytała Megan, przypatrując się mu uważnie.

Zauważył kątem oka jak Malik podnosi wzrok znad telefonu, marszcząc brwi. Liam ratując sytuację, kiwnął pewnie głową, uśmiechając się w stronę dziewczyny.

- W jak najlepszym, po prostu pokłóciłem się z dziewczyną – powiedział, sądząc, że to najlepsze wytłumaczenie. Jednak spotkał się z głośnym parsknięciem ze strony bruneta, który nawet nie próbował ukryć swojego rozbawienia.

- Co ty nie powiesz – zaśmiał się, patrząc z powrotem na telefon.

- Masz jakiś problem, Malik? – syknął Liam, obdarzając drugiego chłodnym spojrzeniem. – Poza tym wydawało mi się, że nie masz telefonu.

- Bo nie ma – wtrąciła się Meg. – To mój telefon.

Liam nie powiedział już ani słowa, przyglądając się jak dziewczyna przygotowuje śniadanie, co jakiś czas próbując ich zagadać. Jednak ani on, ani Zayn nie byli skorzy do rozmowy, więc po pewnym czasie zaprzestała wszelkich prób. Po chwili przyniosła talerz tostów, siadając obok brata i podając mu jedną z kanapek.

Szatyn spojrzał na Zayna, który bez podnoszenia wzroku zajął się swoim śniadaniem. Patrzył jak jego szczęka zaciskała się i rozluźniała, przeżuwając jedzenie. Jak język co jakiś czas delikatnie zwilżał spierzchnięte usta. Wpatrywał się w niego, nie mogąc oderwać od niego oczu. Nie zauważył nawet, że przyciągnął swoim zachowaniem uwagę Megan, która jednak udała, że ta sytuacja nie była niczym nadzwyczajnym. Liam wstrzymał oddech w momencie, gdy odrobina sosu została na wargach bruneta. Tamten całkowicie nieświadomy, zajmował się dalszym czytaniem wiadomości. Jedyne na co było stać w tym momencie szatyna, to odsunięcie się od stołu z głośnym piskiem.

Zwrócił na siebie uwagę Zayna, który zmarszczył brwi, unosząc w pośpiechu głowę. Został jednak zlekceważony, ponieważ Liam nawet nie patrzył w jego stronę. Po prostu wstał i wyszedł, zostawiając na talerzu niedojedzonego tosta. Wzrok bruneta powędrował do Meg, prosząc o jakiekolwiek wyjaśnienie dziwnego zachowania Payne’a, jednak żadna odpowiedź nie nadeszła. Dziewczyna jedynie wzruszyła ramionami, wyciągając rękę po słoik z dżemem truskawkowym.

***

Zayn wracał od Harry’ego, gdy na dworze robiło się już szarawo. Mimo iż była wiosna, a do końca roku szkolnego zostało niewiele czasu, pogoda nie należała do najlepszych, sprawiając, że ludzie woleli zostać w zaciszu swych czterech ścian. Jednak nie wszystkim było to dane. Zayn wolał spędzić popołudnie u młodszego przyjaciela, aniżeli przebywać w pobliżu Liama.

Zauważył, że od jakiegoś czasu atmosfera zrobiła się napięta, powodując jeszcze większy dyskomfort. Nie chciał robić większych awantur, a ojciec jasno wyraził swoje zdanie na ten temat. Był wściekły, ale nie miał zamiaru się przeciwstawiać, ponieważ utrata telefonu była dla niego wystarczająca. Nie miał zamiaru stracić reszty, ważnych dla niego rzeczy.

Był niedaleko domu Jane, gdy nagle usłyszał dochodzące stamtąd krzyki. Zatrzymał się na moment, zastanawiając się czy się przypadkiem nie przesłyszał. Nie. Hałas z pewnością dochodził z domu. Głos należał do mężczyzny, ale nie był on ani głosem Liama, ani Marka. Zayn zrobił kilka niepewnych kroków, nasłuchując tego, co działo się za ścianami.

Po chwili, gdy krzyki mężczyzny stały się głośniejsze, postanowił wejść do środka. Otworzył ostrożnie drzwi, a jego oczom ukazały się plecy nieznajomego. Spojrzał na trójkę domowników, którzy stali kilka metrów przed nim, starając się nie zmniejszać odległości. Brakowało Marka, który najprawdopodobniej nie skończył jeszcze pracy.

Widząc roztrzęsioną i zdenerwowaną Megan, chciał do niej jak najszybciej podbiec. Jednak postanowił się wstrzymać. Zayn spojrzał na mężczyznę, który wymachiwał butelką po alkoholu. Był niezwykle piany, a jego słowa nie miały większego sensu. Rzucał się, podchodząc coraz bliżej.

- Ty szmato! – krzyknął, zataczając się do tyłu. – Już zdążyłaś znaleźć sobie faceta? Myślisz, że ludzie nie gadają?

- George, ale o co ci chodzi? Nie jesteśmy małżeństwem od ponad dziesięciu lat – powiedziała drżącym głosem kobieta.

- O to, kurwa, mi chodzi, że nie masz prawa puszczać się na prawo i lewo! Wiesz co mówią moi znajomi?

- Każdy ma prawo ułożyć sobie życie – ciągnęła. – Wracasz po tylu latach, by zrobić mi awanturę, że jestem szczęśliwa?

- Proszę cię – zakpił. – Sprowadziłaś sobie jakiegoś kochasia i udajecie teraz szczęśliwą rodzinkę. Daj sobie spokój, bo on prędzej, czy później cię zostawi. Wcale nie jesteś taka wspaniała jak myślisz…

- Przestań – przerwał mu Liam, zasłaniając plecami swoją matkę.

- No proszę, proszę, kogo my tu mamy. Nie nauczyli cię, że starszym się nie przerywa, synku? – zaśmiał się George. – Zobacz, nawet dziecka nie potrafisz wychować. Wszystko, co robisz jest beznadziejne.

- Powiedziałem przestań, bo zadzwonię na policję – odezwał się ponownie, robiąc krok do przodu.

- Myślisz, że ktoś cię pokocha?! Nie da się kochać takiej idiotki jak ty! – wrzasnął, nie zwracając uwagi na wtrącenie Liama.

Chłopak przez cały czas obserwował ojca, ale gdy tamten wpadł w furię, jego spojrzenie powędrowało do Zayna, który nadal stał za plecami George’a. Wyglądał tak, jakby prosił o pomoc, niemo wskazując, by coś zrobił. Chłopak od razu zrozumiał, szukając telefonu. Rozejrzał się po pokoju, dostrzegając na jednej z szafek urządzenie należące najprawdopodobniej do Jane. Podszedł do niej, po czym powoli wycofał się z domu. Rozwścieczony mężczyzna nawet nie zauważył tej sytuacji, wciąż zajęty wykrzykiwaniem wyzwisk w kierunku swojej byłej żony.

Zayn w szybkim tempie zawiadomił policję, nie zapominając też o poinformowaniu swojego ojca. Mimo, że nie rozmawiali ze sobą, uznał, że jego obecność przyda się Jane. Kobieta nie wyglądała najlepiej, po ponownym spotkaniu Georga.

Brunet po chwili wrócił do domu, gdzie sytuacja się zaostrzyła. Meg chowała się razem z Jane za plecami Liama, który nie do końca wiedział jak ma im pomóc. Próbował negocjować z George’m, ale na nic się to zdało.

- Zejdź mi z drogi smarkaczu – wybełkotał mężczyzna.

- Wyjdź z tego domu – powiedział spokojnie, jednak jego głos nieco drżał.

- Zamknij się! – krzyknął, wytrącony z równowagi. – Chcesz, żebym sprał cię tak jak kiedyś?

Zayn nie miał pojęcia o co chodziło, ale zauważył jak Liam się spiął na te słowa. Musiał przywołać niechciane wspomnienia, ponieważ chłopak ruszył do przodu, popychając George’a z całej siły. Tamten zatoczył się, nie spodziewając się takiej reakcji. Gdy przetworzył już, co się stało, zrobił krok do przodu, patrząc na syna.

Brunet nie do końca widział reakcji mężczyzny, jednak zamarł w momencie, gdy George bez zastanowienia podniósł do góry pustą butelkę po alkoholu. Próbował podbiec do mężczyzny i wyrwać mu ją z ręki, ale zanim znalazł się obok niego, tamten zdążył wziąć zamach, celując w twarz Liama.

Zayn stanął jak wryty, patrząc jak szatyn osunął się na ziemię. Jane podbiegła do niego, nie zważając już na protesty George’a, a Megan cofnęła się kilka kroków w tył, zasłaniając oczy. W momencie, gdy mężczyzna próbował podejść ponownie do zwijającego się z bólu chłopaka, Zayn chwycił go za rękę, mocno ją wykręcając. W tej samej chwili do pomieszczenia weszło dwóch policjantów, od razu interweniując.

Brunet nie tracąc więcej czasu, podbiegł do Liama, bez zawahania przy nim klękając. Nie wiedział w jakim stanie jest jego twarz, ponieważ ten stale zakrywał ją dłońmi. Spojrzał na stojącą obok nich Jane, która zalewała się łzami, nie mając pojęcia, co stało się z jej synem.

- Żyjesz? – szepnął do szatyna, który po chwili kiwnął głową.

- Jane – zaczął chłopak, patrząc na kobietę z dołu. – Idź złóż zeznania, z Liamem jest w porządku.

Kobieta kiwnęła jedynie głową, zabierając ze sobą Meg. Zayn chwycił leżącego na podłodze chłopaka za nadgarstek, delikatnie odciągając go od jego twarzy. Liam nie protestował, poddając się zupełnie. Oczy miał zamknięte, a zębami przygryzał dolną wargę, tworząc kolejną ranę. Jego twarz wyglądała okropnie, a krew sączyła się z rozcięcia na kości policzkowej.

- Usiądź – odezwał się Zayn, pomagając chłopakowi podnieść się. – Na pewno wszystko w porządku?

Liam się nie odezwał, jedynie ponownie kiwnął głową. Brunet patrzył na niego wyraźnie zmartwiony, nie wiedząc co zrobić. Przecież nigdy tak naprawdę z nim nie rozmawiał. Nie miał pojęcia jak powinien się zachowywać, aby Liam przypadkiem nie rzucił się na niego z pięściami.

- Zawieźć cię do szpitala? Może powinni obejrzeć tę ranę?

- Nie, wszystko jest dobrze – odezwał się, a jego głos był niewyraźny. – To po prostu kolejna rana, nic mi nie będzie.

- Panie Malik, możemy z panem porozmawiać? – odezwał się jeden z policjantów. Zayn zgodził się niepewnie, nie odrywając wzroku od szatyna.

- Idź na górę – odezwał się. – Porozmawiam z nimi i przyjdę sprawdzić czy ta rana na pewno nie potrzebuje szycia.

To co najbardziej zdziwiło Zayna to to, że Liam zgodził się bez mniejszego problemu. Po prostu wstał i wyszedł. Chłopak patrzył jeszcze przez moment, skalując jego sylwetkę, jednak po chwili został przywrócony do rzeczywistości przez policjanta.

Rozmowa nie trwała długo. Zaraz po niej Zayn wszedł po schodach idąc do pokoju, w którym znajdował się Liam. Po drodze zabrał ze sobą ręcznik zwilżony wodą, by zmyć krew. Poczuł się odpowiedzialny, by zająć się chłopakiem, ponieważ w domu nie było nikogo innego. Jane wraz z Meg pojechały na komisariat, by tam złożyć dokładniejsze zeznania, a Mark miał do nich dołączyć.

Drzwi do pokoju były uchylone. Jego wzrok powędrował do chłopaka siedzącego na krześle, tuż przy ścianie. Podszedł do niego powoli, kucając obok.

- Na pewno wszystko w porządku? – zapytał niepewnie.

- Mówiłem już, że tak – warknął Liam.

- Pokaż – powiedział Zayn, całkowicie ignorując odpowiedź chłopaka.

Chwycił jego podbródek, robiąc sobie dostęp do rany. Na początku spotkał się z protestami, jednak nie dał za wygraną. Po chwili przyglądał się rozcięciu, które wbrew pozorom nie było głębokie. Chwycił ręcznik, delikatnie przykładając go do policzka Liama.

- Kurwa, spierdalaj – syknął chłopak, próbując się odsunąć.

- Nie narzekaj, w szpitalu nie zrobiliby tego delikatniej – powiedział ze spokojem Zayn.

Przemywał przez chwilę ranę, pozbywając się zaschniętej krwi. Kiedy skończył przyjrzał się ponownie twarzy Liama. Tuż obok rozcięcia znajdował się wielki siniak, którego nabił mu dzień wcześniej. Nagle poczuł dziwne uczucie zmieszane z wyrzutami sumienia.

- Przepraszam – szepnął, odkładając ręcznik, ale nie odsuwając się.

- Za co? Przecież to nie twoja wina, że George’owi odbiło.

- Nie za niego przepraszam – powiedział, przenosząc wzrok na siniaka. – Wybacz, że cię wczoraj uderzyłem.

- Nie masz za co, zachowałem się jak chuj.

- To prawda – potwierdził Zayn, powstrzymując mały uśmieszek.

- Spieprzaj – zaśmiał się Liam, odpychając od siebie bruneta.

Ten śmiech i dotyk sprawiły, że wzdłuż kręgosłupa Zayna przeszły dreszcze. Nagle uśmiech zniknął z jego twarzy, a oddech stał się znacznie płytszy. Przyglądał się niepewnie Liamowi, nie rozumiejąc kompletnie, co się działo z jego ciałem. Przełknął ciężko ślinę, starając się jednak zapanować nad sobą. Nie chciał by drugi zorientował się, że coś było nie tak, więc zadrwił z niego, ponieważ była to jedyna rzecz, która wychodziła mu najlepiej bez zbędnego zastanawiania. Dokładnie tak, zaśmiał się z własnej docinki, odwracając się ku drzwiom, by jak najszybciej uciec z pokoju. Jednak nie wszystko poszło po jego myśli, ponieważ chwilę później został przygwożdżony do ściany.

- Co, kurwa? – syknął, spoglądając na Liama.

- Nigdy. Więcej. Ze. Mnie. Nie. Drwij – wycedził przez zaciśnięte zęby, patrząc brunetowi w oczy.

Liam zacisnął pięści na materiale koszulki Zayna, nie pragnąc niczego innego jak spranie go na kwaśne jabłko. Jednak po chwili zauważył jak blisko siebie się znajdowali, a w jego głowie zaczęły odtwarzać się te wszystkie wspomnienia, o których tak bardzo chciał zapomnieć, ale jednak nie potrafił. To było silniejsze od niego. To pożądanie, które wypełniało każdą komórkę jego ciała. To pragnienie, by znów poczuć choć przez chwilę tę magię. Jego myśli krążyły tylko i wyłącznie wokół jednej osoby. Wokół Zayna.

W jednej chwili Liam miał ochotę go uderzyć, a w następnej… całować. Chciał znów poczuć smak jego warg na swoich i nie obchodziło go, czy drugi się odsunie czy też nie. Po prostu miał ochotę go całować, więc tak też zrobił i wpił się w jego usta. Ku jemu szczęściu Zayn bez większego zawahania odwzajemnił pocałunek. Nie był on subtelny, ani delikatny. Był dokładnie taki jak poprzedni, czyli zachłanny i agresywny.

Liam przygryzł wargę bruneta, uzyskując od niego cichy jęk. Zayn rozchylił usta, pozwalając szatynowi na wtargnięcie do środka językiem, jednak ten zmienił plany. Przesunął swoim językiem po szczęce chłopaka, przygryzając ją dość nieostrożnie. Zjechał ustami niżej, tworząc mokrą ścieżkę na jego szyi. Zassał skórę w jej zagłębieniu, tworząc w tym miejscu bordową malinkę.

Wywołał tym ponowny jęk ze strony Zayna. Ten jeden dźwięk sprawił, że Liam wiedział już czego chce. Nie odrywając ust od szyi chłopaka, zjechał prawą ręką do rozporka spodni bruneta. Tym gestem wylał chłopakowi na głowę kubeł zimnej wody, sprawiając, że ten szybko oprzytomniał. Próbował odepchnąć od siebie Liama, ale z marnym skutkiem. Każde jego zachowanie zostało przewidziane, więc próby uwolnienia się poszły na marne. Liam przywarł do niego całym ciałem, niwelując między nimi jakąkolwiek przestrzeń.

- Zayn – szepnął, a jego ręka zaczęła pieścić podbrzusze chłopaka. – Pozwól mi.

Brunet zadrżał na te słowa. To wszystko było chore. Z jednej strony miał ochotę obić do reszty twarz Liama za jego prośbę, ale była w nim pewna część, która krzyczała, by się zgodził. Już miał go odepchnąć, gdy nagle usta szatyna przemieściły się z jego szyi na obojczyk, przygryzając go delikatnie. Tą małą pieszczotą sprawił, że Zayn nie miał ochoty dłużej się opierać. Po prostu nie potrafił. Sięgnął dłońmi do twarzy Liama, przyciągając go do siebie. Złączył ich usta w pocałunku, zgadzając się na wszystko, czego zechciałby tylko szatyn.

Po otrzymaniu zezwolenia chłopak nie zwlekał ani chwili dłużej. Od razu chwycił bruneta w pasie, ciągnąc go za sobą w stronę łóżka. W między czasie zdjął z nich koszulki oraz spodnie, tak, że zostali teraz w samych bokserkach. Pchnął Zayna siadając na nim okrakiem. Widział w jego oczach chwilowe zawahanie, więc chcąc go rozproszyć wpił się ponownie w jego usta, drażniąc paznokciem sutek chłopaka.

Ani przez moment nie przyszło mu na myśl, by się wycofać. Im dalej się posuwali, tym bardziej zmniejszały się szanse na to, że któryś z nich zrezygnuje. Pożądanie pochłonęło ich w całości, sprawiając, że ich bokserki stawały się wadzącym materiałem.

Wszystko, co robili do tej pory było niezwykle agresywne i niecierpliwe. Liam przygryzał skórę na brzuchu Zayna, gładząc podbrzusze. Jęki bruneta rozchodziły się po pokoju jeszcze bardziej nakręcając chłopaka. W momencie, gdy jego dłonie dojechały do linii bokserek Malika, podniósł się sięgając ustami do jego ust. Dłonie sprawnie pozbyły się bielizny, rzucając ją w kąt. Zayn nie pozostał mu dłużny. Usiadł na łóżku, nie przerywając pocałunku. Rozebrał go do naga, mocno przygryzając dolną wargę Liama, która z powodu wcześniejszej sytuacji była już rozcięta. Chłopak syknął z bólu, ponownie pchając bruneta na poduszki. Nachylił się zasysając jego sutek, a wolna ręka powędrowała do penisa Zayna. Chwycił go mocno, a gardłowy jęk rozbrzmiał ponownie w pomieszczeniu.

- Gdzie są wszyscy? – zapytał.

- N-na… N-na ko-komisariacie – wyjęczał chłopak, gdy mokry język Liama tworzył owalne ślady na jego klatce piersiowej, a ręka wykonywała szybkie ruchy na penisie.

Liam skręcał nadgarstek tuż przy nasadzie, wysyłając przy tym Zayna na skraj. W pewnym momencie, gdy zauważył, że brunet nie wytrzyma zbyt długo, zaprzestał wszelkich ruchów. Jego postępowanie spotkało się z protestem, sprawiając, że miał ochotę się roześmiać.

Spojrzał pewnie na Zayna, rozsuwając mu nogi i usadawiając się między nimi.

- Nie – odezwał się Zayn, próbując się podnieść.

- Daj spokój – prychnął Liam, kładąc dłoń na klatce piersiowej bruneta, w celu zatrzymania go.

- Daj spokój? To sam się połóż na łóżku, a ja cię będę pieprzyć.

Liam wiedział, że mógł w tym momencie użyć jakiejś ciętej riposty, wyśmiewając chłopaka. Jednak nie zrobił tego, ponieważ wiedział, że to może pokrzyżować mu plany. Nie mówiąc ani słowa, pochylił się, całując delikatnie usta Zayna. W momencie, gdy chłopak rozchylił je, Liam wtargnął do środka, badając jego podniebienie. Po krótkim czasie Zayn dołączył swój język, ale tym razem żaden z nim nie walczył o dominację, po prostu się całowali.

- Będę delikatny – wyszeptał Liam pomiędzy pocałunkami.

Szatyn nie lubił przegrywać. Jeśli postawił sobie jakiś cel, to musiał go osiągnąć, nie zważając jak trudny on będzie. Miał swoje sposoby, by przekonywać ludzi, więc nie było z tym większego problemu. Tak było i tym razem. Trochę się zdziwił, że poszło mu tak łatwo, ale nie ukrywał, że był z siebie dumny.

Zayn niepewnie pokiwał głową, nie odrywając się od Liama. Ten natomiast naparł na niego, powodując, że tym razem leżał na nim całkowicie.

- Jesteś prawiczkiem? – upewnił się, wywołując przy tym parsknięcie ze strony Zayna.

- Zakładam, że pytasz o seks z chłopakami. Jeśli zgadłem, to tak – odpowiedział, a jego oddechy były krótkie i nierówne.

Liam dostrzegł ten niepokój w tęczówkach Zayna. Sam się denerwował, ale nie chciał tego po sobie pokazać, by brunet się nie wycofał. Wszystko nagle się zmieniło. Nie było agresywności. Wszystko musiało dziać się powoli, by nie sprawić bólu Zaynowi. Nieważnie jak bardzo Liam go nienawidził, nie był sadystą i nie chciał sprawić, by coś mu się stało.

Liam poderwał się z miejsca, wyciągając ze swojej szafki lubrykant, który kiedyś przyniosła Sophie. Wylał sobie trochę na rękę, nawilżając palce. Wrócił na łóżko, ponownie ustawiając się pomiędzy nogami Zayna. Lewą ręką chwycił zewnętrzną stronę uda chłopaka, natomiast prawą przejechał po pierścieniu mięśni, sprawiając, że Zayn zassał powietrze z powodu zimnego i nieznajomego uczucia.

Powoli wsunął jeden palec, czując opór ze strony leżącego pod nim chłopaka. Wiedział, że jeśli się nie rozluźni to niczego nie osiągną. Liam przygryzł płatek ucha Zayna, starając się mu pomóc. W międzyczasie delikatnie wsunął palec do końca, sprawiając, że brunet wbił paznokcie w jego ramię.

- Spokojnie – szepnął Liam, całując go ponownie. – Rozluźnij się.

- Łatwo ci mówić – syknął Zayn.

Liam po chwili wysunął palec, po czym ponownie go zanurzył. Wykonywał tę czynność kilka razy zanim dodał kolejny. Całował zachłannie Zayna starając się sprawić, by przestał czuć dyskomfort. Widocznie pomagało, ponieważ chłopak przestał stawiać opór, a ciche jęki opuszczały jego usta, gdy Liam postanowił skrzyżować palce.

W momencie, kiedy dołączył trzeci palec Zayn wplótł palce we włosy chłopaka, całując go namiętnie. To co było dziwne i sprawiało uczucie zażenowania, okazało się być czymś co daje niesamowitą przyjemność. Nie mógł powstrzymać swoich jęków, zwłaszcza wtedy, gdy Liam dodatkowo zaczął stymulować jego penisa. To sprawiło, że Zayn przez chwilę mógłby zapomnieć o tym, że tak naprawdę nienawidził Liama Payne’a. Jednak największym paradoksem w tym wszystkim było to, że właśnie Liam Payn za chwilę miał go pieprzyć.

Po wykonaniu jeszcze kilku ruchów Liam ostrożnie wyjął swoje palce, a lewa ręka zniknęła z erekcji Zayna. Nie spodobało się to chłopakowi, którego ogarnęła nieprzyjemna pustka. Spojrzał na Liama, który nakładał prezerwatywę. Jego oczy pociemniały, gdy obserwował tę sytuację. Z każdą sekundą stawał się coraz bardziej niecierpliwy.

- Gotowy? – zapytał Liam. Nie miał ochoty wdawać się w pogawędki z Zaynem, ale wolał upewnić się, że wszystko gra.

- Nie – odpowiedział. – Obawiam się, że możesz mi coś zrobić.

Liam zaśmiał się, przykładając wargi do podbrzusza chłopaka. Powoli kierował się ku górze robiąc po drodze kilka niewielkich malinek. Gdy dotarł do jego ust, zatrzymał się tam na moment. Oddechy łączyły się, otulając ich twarze.

- Wszystko będzie w porządku, zaufaj mi – powiedział Liam, składając swoimi słowami małą obietnicę.

W momencie, gdy Zayn kiwnął głową, Liam uniósł się, napierając na jego wejście. Chłopak zacisnął oczy, a jego ręce zaczepiły się o prześcieradło mocno za nie szarpiąc.

- Ćśśś – szepnął Liam, uspokajając gładzą biodro chłopaka.

Wbił się w niego powoli i najdelikatniej jak umiał. Mięśnie zacisnęły się na jego penisie sprawiając, że miał ochotę pieprzyć Zayna do nieprzytomności. To uczucie było niesamowite i praktycznie nie do opisania. Jednak nie mógł tego zrobić, ponieważ nie był bezuczuciowym idiotą.

Po policzku Zayna zaczęły spływać łzy, a Liam miał ochotę scałować je wszystkie, ponieważ to on był przyczyną jego bólu. Jednak po chwili się ocknął, lekceważąc mokre ślady na twarzy bruneta. Nie chciał go skrzywdzić, ale ckliwe pieszczoty również były nie na miejscu. Bądź co bądź nadal się nienawidzili i nic tego nie zmieni. To tylko seks.

Czekał cierpliwie, by Zayn przyzwyczaił się do nieznanego uczucia. Po kilku minutach zaczął się rozluźniać, a wtedy Liam wszedł w niego do końca, od razu się wycofując. Na początku jego pchnięcia były powolne, a oczy bruneta ściśnięte. Ręce zawinął wokół ramion Liama, mocno je obejmując.

Wszystko stało się agresywniejsze w momencie, gdy Liam przypadkowo uderzył w prostatę Zayna. Chłopak odrzucił głowę w tył, a plecy wygiął w łuk. Szatyn zapamiętując kąt, w którym znajdował się jego czuły punkt, celował w niego z całych sił.

Zayn czuł jak krew wrze mu w żyłach, a serce bije ze zdwojoną siłą. Jego wzrok przesłoniło pożądanie, które zwiększało się z każdym kolejnym pchnięciem Liama. Przejechał paznokciami po plecach szatyna, tworząc na nich zadrapania. Był na skraju i wiedział, że długo nie wytrzyma. Otworzył usta, by powiedzieć o tym Liamowi, jednak jego wargi szybko naparły na te opuchnięte, należące do Malika. To było zbyt wiele. Jego ciało zaczęło drżeć z nadmiaru przyjemności, a kolejne pchnięcie szatyna wywołało u niego orgazm. Doszedł z głośnym jękiem, nie przestając całować Liama, który chwilę później również otrzymał spełnienie.

Liam poznał Zayna, gdy miał siedem lat i od razu go znienawidził. Jednak drugi chłopak wcale nie pozostał mu dłużny. Nienawidzili się przez tyle lat, nie mogąc się ze sobą dogadać, a jeden tydzień wystarczył, by zacięci wrogowie wylądowali razem w łóżku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz