.Prawdę mówiąc, Louis zawsze uważał, iż był jedynym, który decydował o swoim życiu. Zawsze był głośny, spontaniczny i ogólnie zachowywał się jak tykająca bomba, oczekująca na wybuch w najmniej spodziewanym momencie. W pałacu, jego nauczyciel nie lubił tego robię-to-co-chcę-bo-mogę, ale Louisa to nie obchodziło. Louis zawsze żył w swoim małym świecie, gdzie był jednym z kontrolerów.
Teraz to wszystko było bzdurą. Nawet będąc w Londynie, wszystko co robił było pod ścisłym nadzorem, z góry zaplanowane. Był marionetką. Nie miał możliwości wyboru jedzenia, które jadł i co mógłby zrobić, gdy się nie uczy. Jego wakacje nie były planowane z jego własnej woli, a nawet do miasta nie mógł iść bez decyzji starszych.
Ale nawet jeśli to nie miało znaczenia, to najwidoczniej w tej chwili mu to przeszkadzało, jednak nie chciał dłużej się tym martwić. Chociaż musiał przyznać, że czasami lubił trochę dramatyzować. Jednak idąc z prądem i jednocześnie pozwalając wszystkim na odkrycie jego prawdziwego ja, cóż - to mogłoby być korzystne, ale z drugiej strony… To Louis Tomlinson. Życie miało być zabawne.
Pozwolił zdaniu odtworzyć się w myślach, gdy poczuł, jak ramiona Harry’ego obejmują go, a pirat zdawał się przysunąć jeszcze bliżej. W trakcie nocy okazało się, że w pewnym momencie w czasie snu, Louis leżał twarzą do Harry’ego, ich czoła praktycznie się stykały, a ramiona kapitana ściśle obejmowały ciało księcia, jakby chciał go powstrzymać przed odsunięciem się. Przestrzeń między nimi zniknęła.
Ziewając, Louis poruszył głową, aby oprzeć podbródek o głowę Harry’ego, który wtulił się w niego bardziej, mamrocząc coś zmęczonym głosem.
- Nie powinieneś być na nogach? Myślałem, że chcesz wstać pierwszy - Louis mruknął, gdy zdał sobie sprawę, że kapitan już nie śpi.
Prawdą jest to, że tak długo, jak Louis był rozbudzony, Harry ledwo oddychał, a jego delikatne ruchy sprawiały wrażenie, iż jeszcze śpi, ale po ostatnim zdarzeniu w łóżku, Louis wiedział lepiej.
- Dzień dobry, księżniczko - Harry się przywitał. Odsunął włosy od twarzy księcia, po czym dał mu buziaka w czoło.
- Więc po prostu będziesz leżał w łóżku, trzymając mnie cały dzień? - szczerze mówiąc, wydawało się to być całkiem przyjemną perspektywą. Louis spojrzał na kapitana, który wydawał się nudzić, jednak jego oczy natychmiast zabłysły, gdy uśmiechnął się.
- Chcę tego.
Przewracając oczami, Louis próbował się wyrwać, ale ramiona Harry’ego nie pozwoliły mu na to. Książę westchnął ciężko.
- To nie będzie zbyt kapitańskie, jak na ciebie.
- Nie bardzo mnie to obchodzi - Harry odparł z krzywym uśmiechem. Louis parsknął, zanim zamarł, gdy wargi Harry’ego musnęły jego szczękę. Dotyk był łagodny, ale stanowczy i Louis nie był w stanie nic powiedzieć, gdy pirat kontynuował swe ulotne pocałunki w dół szyi, wysyłając dreszcze przyjemności wzdłuż ciała księcia. - Chcę tu zostać z tobą - Kapitan powiedział nisko. Dłonie Louisa błądziły po włosach mężczyzny, gdy ten muskał wargami wrażliwą skórę, jeszcze wczoraj ściśniętą żelazną obrożą. Miejsce to było bardziej delikatne niż reszta szyi, przez co Louis jęknął, czując się słabo. Harry zaprzestał pocałunków, po czym schował twarz w ramieniu Louisa. - Chcę tu zostać z tobą tak długo, jak się da. Chcę zapomnieć o wszystkich złych rzeczach, które wydarzyły się między nami. Chciałbym, aby każdy błąd, jaki zrobiłem w przeszłości zniknął, gdybym tylko mógł to zrobić, księżniczko. Ale wiem, że nie potrafię.
- Rozmawialiśmy już o tym - Louis mocno jęknął, a żołądek mimowolnie ścisnął się na wspomnienie pierwszych dni na pokładzie. - Po prostu… Zapomnij o tym, dobrze? Przyjąłem przeprosiny.
Nie chciał, aby jego umysł wracał do tych mrocznych czasów. Wszystko zmieniło się tak nagle i dosłownie przez noc od tego czasu, ale była to zmiana na lepsze.
- Szczerze mówiąc, nie wiem, czy powinienem powiedzieć, że jesteś głupi, czy to po prostu twój urok - Harry wymamrotał, rozluźniając swój uścisk. Książę prychnął.
- To mój urok. I wcale nie jestem głupi - spojrzał na kapitana, który pokręcił głową.
- To sprawia, że jesteś bardziej sympatyczny - powoli podniósł głowę, aby spojrzeć w oczy starszemu mężczyźnie. - Nie, że jest to jeszcze możliwe, by lubić cię bardziej.
- Dziękuję.
- Twój rumieniec jest uroczy.
- Pierdol się.
- Jak ładnie poprosisz.
- Proszę, pierdol się, księżniczko Haz.
- Stop - natychmiast Harry zmrużył oczy. Warknął nisko, ale mimo to, Louis nie mógł powstrzymać uśmiechu.
- Och? Przepraszam. Wolisz księżniczkę Hazzę? - zapytał słodko, nie przestając się uśmiechać.
- Mówię poważnie - Harry stwierdził surowo, a jego oczy pociemniały.
- Bo co?
- Będziesz tego żałować.
- Cokolwiek sobie życzysz, księżniczko Haz… - nagle urwał, gdy dłonie Harry’ego znalazły się pod jego pachami. Louis nie mógł się powstrzymać i zaczął głośno się śmiać, gdy kapitan łaskotał jego ciało. Harry zawisł nad nim, naciskając palcami mocniej.
- Przestań! - Louis zażądał pomiędzy salwami śmiechu, gdy poczuł, jak ręce Harry’ego schodzą niżej. Harry uśmiechnął się.
- Ostrzegałem cię, księżniczko - powiedział uroczyście.
- Stop! Skopię ci twarz! - zawołał, na co kapitan piratów prychnął.
- Powiedz, że przestaniesz mnie przezywać, a odpuszczę.
- Nie!
- Dobrze. W takim razie nie odpuszczę - postanowił Harry i ponownie zaatakował Louisa. Ten zesztywniał, próbując odepchnąć od siebie kapitana. - Księżniczko, jeśli tak dalej pójdzie, znów sprawię, że zrobisz się mokry i pobrudzisz pościel, hm? - uśmiech zabłysnął na jego twarzy.
Louis zamarł. Dlaczego zawsze musiał o tym wspominać? Był całkowicie wdzięczny za to, że jego twarz była już wystarczająco czerwona przez łaskotki.
- Jesteś takim pieprzonym dupkiem! Zostaw mnie! - Louis zaszydził, gdy nabrał wreszcie siły, aby odepchnąć Harry’ego. Kapitan nie starał się zrobić tego ponownie, więc tylko patrzył tępo na Louisa, który ciężko dyszał.
- Nie wiedziałem, że jesteś taki delikatny.
- Och, daj spokój, ty kędzierzawy kutasie.
Louis przesunął ręką po włosach, po czym zeskoczył z łóżka i wyprostował się. Jedną ręką przetarł oczy, które przez śmiech wypełnione były łzami, a gdy już skończył, Harry poruszył się na materacu. Książę nie mógł się powstrzymać i obrócił się, a jego wzrok opadł na nagich plecach kapitana.
- Lubisz spać nago, nie? - Louis zapytał, kręcąc głową. Harry nie odwrócił się.
- Po prostu lubię chodzić nago, serio – urwał, wpatrując się we wnętrze kufra z ubraniami, nim zerknął na siedzącego za nim księcia. - Myślę, że też byś to polubił, gdybyś spróbował, księżniczko.
- Raczej spasuję – Louis prychnął, sięgając po buty.
- Twoja strata, nie moja.
*
- Fuj, więc wszyscy na statku wręcz błyszczą światłem porannego seksu, tak? - Danielle narzekała, a jej ręce skrzyżowały się na piersi, gdy razem z Eleanor oparły się o burtę. Dwójka patrzyła jak Zayn, Liam i Niall wychodzą na pokład.
Fakt, że cała trójka trzymała się za ręce, włosy Zayna były bałaganem, Niall miał coś czerwonego na szyi, a Liam przybrał ten głupi uśmiech pt.: “nic się nie stało”, idealnie sygnalizował, iż zrobili rano coś więcej, niż tylko zmienili ubranie.
Mogła tylko dziękować Bogu, że ona i Eleanor wstały przed nimi. To byłoby piekło usłyszeć ich rano. Zayn był w środku, ramiona obejmował Liama i Nialla. Danielle pokręciła głową, gdy zobaczyła, iż Niall wyraźnie utyka.
- Biedny, mały leprechaun* - westchnęła. - Czasami szkoda mi jego tyłka.
- Nie powinnyśmy się im przyglądać. Co, jak nas zobaczą, albo usłyszą…
Eleanor zachichotała, układając dłoń na ramieniu Dani.
- Cii, nie bój się, jeśli usłyszą. To oni powinni się wstydzić, nie my. Wczoraj byli nieznośni!
- Masz rację, ale mogą się wściekać, prawda? Szczególnie Zayn - brunetka nieśmiało zapytała, marszcząc brwi. Danielle złapała ją za rękę, a ich palce splotły się delikatnie, gdy uśmiechnęła się pocieszająco.
- Nie martw się nimi. Nie ma potrzeby przejmować się swymi słowami, zwłaszcza gdy chodzi o ich życie seksualne. Tak, Zayn się wkurza, ale to dlatego, że to Zayn, a ja jestem tą, która dokucza. Znaczy się… - urwała, a jej wzrok przeniósł się na trójkę młodych mężczyzn. Kobiety przyglądały się, jak Zayn i Niall jednocześnie całują oficera w policzki, a ten szczerzy się. - Liam! - Danielle krzyknęła, a uśmiech rozpromienił jej twarz, gdy tamci spojrzeli na nią.
- Co robisz, Dani? - Eleanor spytała, z niepokojem w głosie.
- To, co robię najlepiej – Danielle roześmiała się.
Odwracając się na zawołanie, Liam próbował wydostać się z objęć swych chłopaków, aż wreszcie podszedł do swojej pseudo-siostry.
- Dzień dobry, Danielle…
- Tak, rzeczywiście dobry – zachichotała. - Wyobrażam sobie, że Niall i Zayn uczynili go dla ciebie naprawd dobrym.
- Przykro mi, jeśli cię obudziłem – Liam zmarszczył brwi.
- Nie, nie. Chociaż w nocy nie mogłam zasnąć - szczerze odpowiedziała, zanim jego głowa opadła w ręce z jękiem.
- Mówiłem Zaynowi. Mówiłem. Ale on nie słuchał. O Boże, tak mi przykro, Danielle – wymamrotał pośpiesznie. Danielle prychnęła, szczypiąc jeden z jego policzków.
- Zawsze przepraszasz, ale nie jestem pewna, czy potrafisz mimo wszystko kontrolować swoje jęki..
- Liam, wszystko w porządku?- Zayn przerwał grymas na jego twarzy. Pojawił się obok Liama, a jego ramię owinęło się łatwo wokół jego kochanka, w pasie. Spojrzał z irytacją na Danielle. - Czy marnujesz jego czas bardziej, niż zwykle, Danielle?
- Ach, więc teraz, jeśli nie robię mu loda, to tracę jego czas? - Uniosła wyzywająco brew w jego kierunku. Liam burknął.
- Oboje się uspokójcie. Danielle, język. Zayn, jest w porządku.
- Liam, nie wiem, dlaczego ciągle zapominasz, że jestem praktycznie od ciebie starsza. Nie muszę kontrolować swoich słów. Mówię tylko, bo Zayn zawsze się czepia, gdy chcę prywatnie z tobą porozmawiać.
- To jest, kurwa, bzdura i dobrze o tym wiesz. Prywatnie z nim porozmawiać? Proszę. Robisz to tylko po to, by mnie wkurzyć i to nie jest ani słodkie, ani śmieszne, więc przestań.
- Przepraszam bardzo, ale myślę, że mam prawo do rozmowy z kimkolwiek chcę, niezależnie, czy jest to jeden z twoich chłopaków, czy nie! Nie wiem czy kiedykolwiek się tak broniłeś, gdy rozmawiałam z Niallem!
- Tylko dlatego, że nie można wyciągnąć Nialla na bok, aby z nim porozmawiać! Widziałaś nas wszystkich razem, a następnie zdecydowałaś, by zawołać Liama się i odciągnąć go od nas! Przestań udawać, że nie wiesz, co robisz!
- Udawać? Jestem zaszczycona, że myślisz o mnie w ten sposób, ale niestety nie jest to typ, którym jestem. Zawołałam Liama, bo miałem coś do powiedzenia, a nie, by rozwalić wasz dziwny trójkąt.
- Możecie się po prostu uspokoić? To nie jest tak poważne!
- Trzymaj się z dala od tego, Liam.
- Tak, znów trzeba przypomnieć Danielle o jej granicach.
- Przestań mówić o mnie tak, jakby mnie tu nie było, cioto!
- A masz zamiar coś z tym zrobić?
- Może tak, jeśli się w końcu zamkniesz!
- Ludzie! Naprawdę, spokojnie! Nie kłóćcie się.
- Aha. To wspaniałe widzieć, że tak ładnie się dogadują - Eleanor uprzejmie dodała, wpatrując się w widowisko. Liam stanął między Danielle, a Zaynem, by ich rozdzielić. Niall kołysał się na piętach, uśmiechając się szeroko.
- Prawda? - zapytał retorycznie, gdy razem z brunetką pilnowali wyjścia, gdyby nagl Harry i ouis pojawili się na horyzoncie. On retorycznie wątpliwość, podczas gdy on i brunetka obserwowali zajście, gdy nagle na pokładzie pojawił się Louis i Harry, rozmawiając o czymś.
- W zasadzie, ja naprawdę chciałem spróbować dramatu. Widząc grę aktorów, to co robią wydawało się tak zabawne i żywe. Mój nauczyciel był całkowitym dupkiem i zawsze mnie ochrzaniał, gdy wspominałem mu o tym, bo uważał, iż studia aktorskie to strata czasu - Louis kontynuował, gdy razem z Harry’m wyszedł z gabinetu pirata. Harry uważnie słuchał, wpatrując się w swego rozmówcę.
Od tamtej nocy, gdy walczyli, Harry miał specyficzne spojrzenie, ilekroć słuchał, jak Louis mówi coś o sobie. Było to inne spojrzenie, wcale nie obojętne czy znudzone. Gdy Harry patrzył na niego, było oczywiste, że Harry nie tylko słucha, ale przywiązuje się do każdego słowa, które wyszło z ust Louisa, jakby były darem od Boga.
- Rozumiem, że lekcje dramatu mi później nie pomogą, ale chyba nie ma nic złego w posiadaniu hobby, prawda? - westchnął, a Harry skinął głową.
- Nie spotkałem twojego nauczyciela, a już go nie lubię. Nie dlatego, że jest nauczycielem królewskim, ale dlatego, że brzmi strasznie.
- On jest straszny. Mógłby być anty-rojalistą lub rojalistą, ale i tak nikt by go nie polubił - Louis szczerze powiedział. - Boże, od momentu, gdy poczułem dyscyplinę za najgłupszą rzecz na świecie, miałem ochotę go po prostu unicestwić.
- To interesujące – mężczyzna zmrużył oczy. - Muszę iść zająć się statkiem.
- Rozumiem – Louis skinął głową. - Prawdopodobnie już byś kończył, gdybyś zaczął, kiedy tylko się obudziłeś.
- Nie dokuczaj mi! - powiedział Harry, na co Louis skrzyżował ramiona na piersi.
- Jesteś taki dziecinny.
Wzruszając ramionami, Harry spojrzał oczy w stronę drzwi, które prowadziły do niższych pokładów, nim ponownie zerknął na Louisa. Szybko pochylił się, szepcząc księciu do ucha:
- Kiedy skończę możemy porozmawiać znów na górze.
Louis zamrugał oczami, jakby próbował walczyć z uśmiechem, który wdzierał się na jego twarz. Harry odsunął się, dając mu szybki pocałunek w policzek, nim odszedł bez słowa. Książę przeczesał palcami włosy, po czym ruszył w głąb pokładu. Lubił rozmawiać z Harrym o sobie z całą szczerością. To było tak jakby mówił do Eleanor, oprócz tego, że opinie Harry’ego wydawały się być sprzeczne w bardziej nieprzewidywalny sposób niż u wspomnianej brunetki. Nie zawsze zgadzał się z Louisem, w przeciwieństwie do Eleanor. Mimo to, czuł się dobrze.
- Louis! Louis William Tomlinson!
Oglądając się przez ramię, Louis uśmiechnął się, gdy nawiązał kontakt wzrokowy z Niallem, który zaczął iść w jego kierunku z drugiej strony pokładu. Za nim, Louis zobaczył Eleanor i Liama, którzy starali się rozdzielić Danielle i Zayna od słownej argumentacji.
- Niall! Niall James Horan! - Louis przedrzeźnił blondynka, śmiejąc się.
- Więc… Jak się masz tego pięknego ranka? - Irlandczyk zapytał, obejmując księcia ramieniem. Louis odetchnął.
- Dobrze, dobrze. Obudziłem się po prawej stronie łóżka, tak mi się wydaje. A co u ciebie?
Z jakiegoś powodu, policzki Nialla zapłonęły czerwienią, a on odwrócił swe niebieskie oczy.
- Było w porządku, tak myślę.
- Ah. Widzę - Louis powoli skinął głową, pozwalając prowadzićsię w miejsce, gdzie stali Liam, Eleanor, Zayn i Danielle.
- Oh! Zapomniałem się zapytać! Zayn powiedział Liamowi i mi o kotku, którego dałeś Harry’emu!Gdzie ona teraz jest?! Czy ona jest urocza?! Jak ma na imię? - Niall zapytał z podnieceniem. Starszy mężczyzna zachichotał.
- Śpi w pokoju Harry’ego i jest najsłodszą rzeczą na świecie, a nazywa się Dusty – odpowiedział śpiewnie, na co Niall westchnął.
- Skoro Zayn jest jej ojcem chrzestnym, to mógłbym być chrzestnym ojczulkiem?
- Co?
- To sprawiedliwe. Liam może być chrzestnym tatusiem, Danielle chrzestną matką, a Eleanor chrzestną mamusią. Jesteśmy jak rodzina.
- Zayn sam siebie nazwał ojcem chrzestnym po tym, jak nakrzyczałem na niego za to, że nazwał mnie mamą Dusty, gdy Harry jest jej tatą. Oni obaj są skończonymi idiotami, więc nie bierz tych chrzestnych rzeczy na poważnie.
- Awww… Okej, skoro tak mówisz.
- Ale poza tym, o co oni się kłócą o tej porze? — Louis zapytał w lekkim rozbawieniu, jak on i Niall podeszli do wciąż warczącego na siebie kwartetu.
Teraz wyglądało to mniej intensywniej, niż Louis widział z oddali. W tej chwili, Danielle machała rękami, a Zayn wyglął tylko bardziej apatycznie, niż zwykle. Eleanor i Liam stali między nimi, próbując ich uspokoić. Słysząc głos Louisa, wszyscy obrócili się w jego stronę.
- Czy to nie jest trochę za wcześnie na perypetie z serii Danielle i Zayn kochają się kłócić? - zapytał sarkastycznie.
- Zobaczcie, Louis rozumie - Liam odezwał się, po czym puknął Zayna w czoło. - To za wcześnie, by nie lubić nawzajem swoich istnień.
- Nie widzę nikogo, kto powiedziałby to naszemu kapitanowi – Danielle zaśmiała się, krzyżując ręce na piersi. Natychmiast wszyscy zaczęli śmiać. Nawet Niall zrobił się głośniejszy, jednocześnie puszczając Louisa i opierając głowę na ramieniu Zayna.
- To zabawne, bo to prawda!
- Cóż, nie sądzę, byś mógł mówić o każdym z nas - Zayn pokręcił głową. Louis zmrużył oczy.
- A jednak. Harry nie lubi mnie zwłaszcza wtedy, gdy mówię rzeczy, które on nie do końca aprobuje.
- Masz na myśli coś w stylu: “Nie, jestem zbyt zmęczony, by używać ręki tej nocy”? - Danielle uniosła brwi, na co Niall i Zayn natychmiast wybuchnęli śmiechem, Eleanor w zaskoczeniu zakryła usta dłonią, a Liam jedynie uśmiechnął się łagodnie.
- Haha, zabawne – Louis pokręcił głową, po czym przysunął się do brzegu statku, by obserwować wodę.
- Chodź, kochanie. - Zayn parsknął śmiechem. - To żart, a nie kutas Harry’ego. Nie bierz tego tak mocno.
Niall i Danielle prychnęli, nim zaczęli szaleńczo chichotać. Irlandczyk złapał ramię Zayna, gdy zaczął śmiać się w zgięcie jego szyi.
- Może dlatego obudził się w tak dobrym nastroju dziś rano.
Nie biorąc pod uwagę ich zaczepek, Louis wzruszył ramionami, po czym ruszył na górę statku. Milczał przez chwilę, a gdy śmiechy ucichły, usiadł na drewnianej półce i spojrzał na członków załogi, którzy wpatrywali się w niego z szeroko otwartymi oczami.
- Wszystko w porządku? - zapytał powoli, gdy Danielle przyłożyła dłoń do serca, a Liam odetchnął z ulgą.
- O Boże, przez sekundę bałem się o ciebie - Liam westchnął.
- Prawie zacząłem wariować! Ja pierdolę, kurwa, jesteś szalony, Louis! Myślałem, że chcesz skoczyć za burtę! - Niall krzyknął głośno. Zayn skrzywił się, gdy jeden z rąk blondyna uderzyła go w twarz. Fakt, że wszyscy szczerze myśleli, że zamierza skoczyć z powodu ich głupich żartów, był zabawny. Nawet Eleanor spojrzała wstrząśnięta, a jej twarz wyrażała obawę. Nie mogąc się powstrzymać, Louis położył dłoń na ustach, próbując się nie roześmiać.
- Wszyscy myśleliśmy, że chcesz skoczyć. Miałem wrażenie, że dokuczanie wpędziło cię w depresję, czy coś. Naprawdę, kamień spadł mi z serca.
- Kocham wasze twarze! - Louis roześmiał się. - W jednej chwili, gdy na was patrzyłem śmialiście się, a następnie byliście tacy przerażeni. To zabawne!
Danielle prychnęła z oburzeniem, a na jej twarzy pojawiło się rozdrażnienie. Niall i Zayn prawdopodobnie podzielali jej zdanie, gdyż tylko kręcili głowami.
- Czy możesz nas winić, kiedy myślałem, że chcesz się zabić? Nawet mnie wystraszyłeś, Lou – Eleanor przyznała. Louis pomachał spokojnie nogami.
- Ale co byście zrobili, gdybym skoczył? Żadne z was nie skoczyłoby za mną, co? - bezczelnie zapytał. Pierwszy oficer złapał nogę księcia w żartobliwym geście.
- Ja bym skoczył.
- Mój rycerz w lśniącej zbroi – Louis zaśmiał się szyderczo, posyłając mu całusa w powietrzu. Był to sarkazm, dlatego zdziwił się, gdy zauważył zaborcze spojrzenia Nialla i Zayna, którzy obserwowali Louisa uważnie. Oni nie mogą myśleć, że flirtuje z Liamem. Nie mogą, prawda?
- Nie pozwól, by kapitan to usłyszał – Danielle zachichotała. - Mógłby być nieszczęśliwy.
- Będzie dobrze - Louis odpalił szybko, nie chcąc wchodzić na temat Harry’ego.
- Oh! Skoro mowa o Harrym, jestem pewien, że już rozpoczął obchód na statku! Jeśli zobaczy, że nic nie robię, będzie zdenerwowany! - Liam natychmiast zawołał, minąwszy Zayna i Nialla. Kędzierzawa kobieta zacisnęła wargi.
- On ma rację. Nie chcę, by kapitan mnie przyłapał… Czy był w dobrym nastroju, zanim poszedł spać, księżniczko? - zapytała, robiąc kilka kroków w kierunku niższych pokładów. Louis wzruszył ramionami.
- Nie wiem. Chyba tak, a co?
Machnąwszy lekceważąco dłonią, Danielle odwróciła się i wróciła do Eleanor, całując ją szybko w policzek, po czym zniknęła gdzieś na pokładzie.
- Awww - Zayn, Niall i Louis natychmiast dokuczyli rumieniącej się brunetce, która odwróciła się i ukryła twarz w dłoniach.
- Nie idziecie do pracy, zanim Harry was zobaczy? - Louis spytał chłopaków, odwracając uwagę od przyjaciółki.
- Naprawdę powinienem. Harry będzie zły, gdy mnie złapie - Niall stwierdził. - Ale ja jestem leniwy i trochę głodny… Więc po prostu podkradnę się do kuchni i coś zjem, a następnie spróbuję udawać pracę - podstępnie się zaśmiał, na co Zayn przewrócił oczami.
- Doskonały plan, Nialler.
- Prawda? - uniósł dumnie głowę. - Zobaczymy się potem, Zayn - odwrócił się, by pocałować pirata w usta, a Louis patrzył z pewnym zaciekawieniem, gdy Zayn przycisnął swe wargi do Irlandczyka na dłużej, niż to pewnie było w planie. Niall pderwał się i odsunął, uśmiechając się szeroko, po czym pomachał do księcia i jego przyjaciółki. - Do zobaczenia później, El, Lou!
Zayn zachichotał, krzyżując ręce na piersi, po czym ponownie spojrzał na Louisa i Eleanor. Louis uniósł brew, zastanawiając się, czemu pirat wciąż tu jest.
- Nie idę do pracy, mimo iż normalnie nasz kochany kapitan wywaliłby mnie za burtę za lenistwo, ale fakt, że jestem z tobą sprawi, iż przepędzisz jego zły humor i nic mi nie zrobi.
- Odkąd tu jestem, on wszystko co robi, to tylko krzyczenie na ciebie?
- Dokładnie tak.
- Nie jestem pewien, czy podoba mi się fakt, że jestem wykorzystywany.
- No cóż, nie możesz wiele zrobić, chyba że możesz jakoś wyssać pamięć o swoim istnieniu z Harry’ego – brunet wzruszył ramionami. - Patrząc na plusy, nie da się nie zauważyć, że wydajesz się czuć dziś naprawdę świetnie. Haha, czy to Harry sprawił, iż jesteś w takim dobrym nastroju od samego rana?
- Patrząc na twoje włosy mniemam, iż Niall i Liam sprawili, że ty też czułeś się naprawdę dobrze dziś rano – Louis zmrużył oczy.
- My nie wstydzimy się do tego przyznać.
- Wiesz, nie mówiłem nic o tym wcześniej, ale twoje relacje z tą dwójką są w rzeczywistości naprawdę fascynujące.
Zayn spojrzał z zaciekawieniem na Louisa, mrugając dwukrotnie. Chichocząc, książę przechylił głowę na bok.
- Nie osądzam tego ani nic, nigdy tego nie robiłem. Ale fakt, że wy, chłopaki, wyglądacie na naprawdę szczęśliwych, gdy nie jest to do końca normalne, jest niesamowite. Miło być w związku z jedną osobą, która cię kocha tak mocno, jak ty ją, ale z dwójką… wow.
- Tak – Zayn uśmiechnął się, skinąwszy głową. - To nie jest “normalne”, ale kocham to, co mamy takie, jakie jest.
- To musi być świetne uczucie wiedzieć, że są dwie osoby, które kochają cię tak mocno.
- Nie tak świetne, jak odwzajemniać miłość do tej dwójki. Są praktycznie całym moim światem. Nigdy nie będę w stanie żyć bez jednego z nich – Zayn powiedział spokojnie, gdy podniósł spojrzenie z ziemi na Louisa. Książę uśmiechnął się.
- Patrzę na was i widzę, że ty też jesteś ich całym światem.
- Wiem, że jestem… Sposób, w jaki na mnie spoglądają, gdy ja patrzę na nich jest bardzo podobny do tego, w jaki Danielle patrzy na Eleanor - Zayn beztrosko zauważył, szybko zerkając na stojącą obok kobietę, która uśmiechnęła się nieśmiało. - Albo do tego, w jaki Harry patrzy na ciebie – pirat przyznał, wracając wzrokiem do Louisa.
Nieprzygotowany na powrót do tematu Harry’ego, Louis odetchnął głęboko. Ręką przeczesał w roztargnieniu włosy, kiedy spojrzał na Zayna, jednocześnie czując, że znów się rumieni. Zayn westchnął.
- Jeśli nie widzisz tego teraz, mam nadzieję, że przynajmniej spróbujesz zobaczyć to na własne oczy wkrótce, stary. Nie ma w tym nic złego jasne?
Członek One Direction powstrzymał kolejne westchnienie widząc, jak Louis niezdarnie poprawia się na swym miejscu, wpatrując się w jakiś punkt niewidzącymi oczami.
- Louis, uważaj na siebie, gdy będziesz schodził, bo…
Słowa Eleanor zagrzmiały w uszach Zayna, gdy pirat mógł jedynie patrzeć, jak ciało Louisa zsuwa się z krawędzi statku i spada do tyłu, za burtę One Direction.
Ręce bruneta wysunęły się do przodu jakby chciał złapać coś co mogłoby zapobiec spadaniu. Ledwo słyszalne westchnięcie, z trudem dotarło do uszu Zayna, gdy pędził do przodu aby go złapać.
Nie udało się, natomiast Eleanor podbiegła do miejsca, w którym mniej niż sekundę temu siedział Louis, krzycząc z przerażeniem. Zayn poczuł narastającą panikę, gdy złapał krawędź statku i spojrzał w dół, w miejsce gdzie woda, w odróżnieniu od tej wynoszonej przez statek, pieniła się.
- Louis! - zawołał w dół tak głośno jak tylko mógł w poszukiwaniu monarchy, który jeszcze nie wyłonił się spod powierzchni oceanu. Stłumił w sobie strach zanim zwrócił się do Eleanor, która ciągle krzyczała imię księcia, a jej głos był na skraju łez.
- Umie pływać? - Zayn syknął na brunetkę, która niepewnie zwróciła się do niego, zanim gwałtownie potrząsnęła głową, a jej brązowe oczy zaczynały zachodzić łzami.
- Ta-tak, a-ale…
- Ale co?! Eleanor!
Kobieta drżała gdy ze strachem patrzyła na Zayna
- Umie, ale to słaby pływak! Nie wytrzyma długo! Zayn, proszę! Ja nie umiem pływać! Proszę, ratuj go nim…” - nie dokończyła, bo ta wizja była dla niej zbyt przerażająca.
Wszystko działo się bardzo szybko, ale Zayn składający wszystko do kupy i nie czekając ani sekundy dłużej ruszył w kierunku dolnego pokładu tak szybko jak tylko mógł. Nie odważył się odwrócić.
- Eleanor, biegnij do Nialla! Powiedz mu, żeby przekonał Dana do rzucenia kotwicy! Musimy zatrzymać statek, teraz! - rozkazał nie odwracając się, wiedział, że dziewczyna jest przerażona ale wiedział też, że jest na tyle inteligentna aby wiedzieć, że stanie i płakanie w niczym nie pomoże.
Kiedy Zayn dotarł do drzwi prowadzących na dolny pokład, otworzył je tak mocno jak tylko mógł zanim zaczął skakać w dół po trzy schody naraz. Biorąc pod uwagę rutynę Harry’ego, kapitan musiał być gdzieś w skarbcu. Zayn zmusił się do szybszego biegu korytarzem, wiedząc że każda sekunda może być ostatnią sekundą, w której oddech pompuje powietrze do płuc Louisa. Na samą myśl o tym jego żołądek zacisnął się.
- Harry! - wrzasnął Zayn zwracając się w głąb korytarza gdzie znajdował się skarbiec.
Harry rozmawiał z innymi członkami załogi zerknął przez ramię z pustym wyrazem twarzy, jednak gdy ujrzał wyraz twarzy Zayna uniósł brew.
- Co jest, Zayn? - zapytał jak gdyby nigdy nic.
Zdyszany Zayn złapał kontakt wzrokowy z kapitanem.
- Louis wypadł za burtę - chwilę po tym jak jego słowa dotarły do kapitana, pusta twarz Harry’ego wydawała się wypełniać emocjami, a jego zielone oczy wyraźnie się rozszerzyły. – A do tego jest kiepskim pływakiem.
Nim ostatnie zdanie zdążyło na dobre zakończyć jego przemówienie, Harry rzucił się w jego kierunku. Kędzierzawego kapitana już nie było, nim Zaynowi udało się złapać oddech i podążyć za nim. Natychmiast zaczął myśleć o tym co zrobił bardziej racjonalnie.
Poszedł najpierw po Harry’ego ponieważ nie miałoby żadnego sensu, gdyby Louis umarł, zanim ktokolwiek zdążyłby do niego dotrzeć, jednak Harry’emu mogło się to udać, jeśli w tym czasie Eleanor znalazła Nialla, następnie powinni zatrzymać statek na tyle długo, by móc wciągnąć Harry’ego i Louisa z powrotem na statek.
- Zayn?
Słysząc swoje imię zatrzymał się i odwracając się ujrzał zdezorientowaną twarz Liama, który stał przy drzwiach od schodów prowadzących na górny pokład.
- Harry wydaje się czymś zdenerwowany, prawie mnie staranował! Widziałeś go? Nic mu nie jest? - zapytał z niepokojem. Zayn potrząsnął głową, wyciągnął rękę by chwycić dłoń bruneta i pociągnąć za sobą szybko po schodach.
- Krótko mówiąc, to Louis wypadł za burtę.
- O nie, umie pływać?
- Według Eleanor tak, ale nie wytrzyma za długo, więc pobiegłem powiedzieć kapitanowi i teraz zakładam, że właśnie płynie po niego – Zayn po prostu go poinformował zanim oboje pojawili się na pokładzie.
Z miejsca gdzie stali mogli zobaczyć Danielle, Eleanor i Nialla pędzącego w dół z części statku gdzie znajdował się ster. Teraz wszyscy stali w miejscu przy burcie statku, gdzie wcześniej siedział Louis. Widząc to, Zayn starał sę nadążyć gdy poczuł jak Liam mija go, a on sam jest ciągnięty do przodu. Obaj zatrzymali się koło pozostałej trójki, a Zayn przyłapał się na nerwownym zagrywaniu wargi gdy spojrzał do wody, ale nie widział tam żadnych oznak Harry’ego i Louisa.
- Gdzie oni są?! - zapytał Liam, gdy ciemnowłosy pirat zawiadomił z ulgą, że One Direction zwalnia. Chwilę później, kilka metrów dalej gdzie znajdował się statek w momencie gdy Louis wypadł za burtę, Zayn zobaczył Harry’ego z Louisem u boku zbliżającego się do statku w stałym tempie.
- Niall, masz linę, tak?
Irlandczyk skinął głową na znak potwierdzenia, trzymając jeden koniec grubego sznura wyrzucił go za burtę aby dwójka w wodzie mogła się złapać gdy tylko zbliża się do statku.
*
- Czujesz się w porządku, księżniczko? - Harry na jednym tchu spytał mężczyznę, który jedną ręką obejmował jego szyję. Ich ciepłe ciała kontrastowały z lodowatą wodą dookoła. Louis skinął głową w odpowiedzi. To wystarczyło, aby Harry mógł się wyciszyć. Chciał tylko znać odpowiedź.
Zaraz po tym, jak Louis odwrócił twarz od Harry’ego, zaczął kaszleć, co sprawiło, że serce kapitana zacisnęło się żałośnie. Jego włosy wpadały mu do oczu, ale Harry skoncentrował się na upewnieniu się, że Louisa nic nie boli.
Dostrzegł linę, którą załoga rzuciła, aby mogli się dostać z powrotem na pokład. Złapał ją, owijając siebie i Louisa.
- Księżniczko, jeśli chcesz się stąd wydostać, musisz objąć mocno moją szyję - Harry poinformował wyraźnie. Louis spojrzał na kapitana z niedowierzaniem. To było prawie śmieszne.
- Co? Dlaczego?
- Masz wodę w uszach, czy naprawdę to takie trudne? Zrób to, a wtedy wydostaniemy się stąd, gdy tamci pociągną za sznur.
Louis odsunął niektóre kosmyki włosów z twarzy, by spojrzeć na Harry’ego zmrużonymi oczami i Harry nie mógł się powstrzymać od chichotu. Nawet wtedy, gdy utknęli w lodowatym oceanie, Louis musiał być niepokorny i apodyktyczny.
- Wątpię, że chcesz tu zostać cały dzień. Słona woda zniszczy ci skórę. Tyle powinno spowodować, że będzie chciał stąd uciec – powiedział, na co Louis jęknął, wywracając oczami, po czym zarzucił ramiona wokół szyi Harry’ego.
Książę przysunął się bliżej, a uśmiech nie zszedł z twarzy kapitana. Złapał mocniej linę, a wolną ręką objął Louisa w pasie. Płynąc w stronę statku, Harry nie puszczał Louisa nawet na milimetr. Gdy podnieśli się w górę, Louis przywarł mocniej do ciała pirata, jakby bał się, że może spaść.
- Mogłeś tu umrzeć, wiesz? - Harry zapytał wyraźnie, gdy byli w połowie drogi na szczyt. Louis zakaszlał.
- Naprawdę, Harry? Nie miałem pojęcia, że mógłbym umrzeć w pieprzonym, lodowatym oceanie. To dla mnie nowość. Nie miałem pojęcia, że to może się zdarzyć. Wow, całe moje spojrzenie na życie zmieniło się. Moje oczy są otwarte. Teraz naprawdę boję się morza. Prawie odebrało mi życie, a ja nie wiedziałem. To szalone.
- Zwykłe “dziękuję” by wystarczyło – spodziewając się takiej reakcji, Harry prychnął. - Wiesz, jedną z moich ulubionych rzeczy, jest twój szeroki zasób manier, księżniczko.
Szczerze mówiąc, nie wiedział, dlaczego oczekiwał jakiejś formy wdzięczności od Louisa. Był zbyt dumny, podobnie jak Harry. Pirat wiedział, że gdyby sytuacja została odwrócona, nie miałby skromności, aby podziękować wybawicielowi. Milczałby. Tak więc, nie mógł całkowicie winić mężczyzny w swoich ramionach.
- Dobrze, dziękuję. Mój rycerzu w lśniącej zbroi - Louis stwierdził w sposób niejasny, że nawet Harry nie miał pojęcia, czy to był sarkazm, czy nie, ale zanim mógł o to spytać, jego oczy rozszerzyły się, bo Louis wyciągnął głowę i szybko pocałował go w usta, nim odsunął się i oparł głowę na jego ramieniu.
Harry mógł tylko patrzeć przed siebie trochę oszołomiony, gdy wreszcie dotarli do krawędzi statku. Louis oderwał się od ciała Harry’ego i wspiął się na półkę, z powrotem wchodząc na One Direction, całkowicie pomijając Harry’ego, po czym przyjaciele z załogi natychmiast go oblegli.
- Hej, jestem w porządku, przysięgam! - Louis roześmiał się, gdy próbował wydostać się z uścisku Zayna, Nialla, Liama, Danielle i Eleanor.
Harry sapnął poirytowany, gdy strzepnął z włosów wodę, kiedy tylko udało mu się dostać ponownie na pokład. Mruknął coś pod nosem, gdy podniósł z ziemi płaszcz i kapelusz, którze rzucił tam, nim skoczył za Louisem.
- Nie macie nic do roboty? Przestańcie bezczynnie stać – rozkazał, kiedy sięgnął do kieszeni płaszcza.
Jednak, gdy tylko to zrobił, zaskoczenie zawładnęło jego ciało, kiedy Louis rzucił się na niego, ciągnąc go do uścisku.
- Drugi grupowy hug dla Księżniczki Hazzy Siedmiu Mórz! - krzyknął głośno i wtedy Harry znalazł się w środku wielkiego, grupowego uścisku.
W normalnej sytuacji, byłby oklaskiwany przez załogę, która faktycznie nie miałaby odwagi przytulić go tak otwarcie, ponieważ wiedzieli, że bardziej niż prawdopodobne, skrzywdziłby ich fizycznie. Teraz, umysł Harry’ego widział tylko Louisa.
Louis, z mokrymi włosami i w brudnym ubraniu, przytulał go tak mocno i z tak pięknym uśmiechem, że Harry pierwszy raz od dłuższego czasu widział w księciu to, przez co się w nim zakochał już lata temu. Louis uśmiechał się tym wspaniałym uśmiechem, który Harry tak kochał.
To sprawiło, że Harry zapomniał o wszystkim innym na świecie, bo w tej chwili tylko Louis miał znaczenie. Harry chciał być powodem, dla którego książę uśmiechałby się tak już zawsze. Czuł się teraz niewiarygodnie dobrze, widzieć go tak szczęśliwego.
- Okej, powinniśmy z nich zejść. Muszę zmienić swoje ubrania, zanim się przeziębią – Liam wyrwał go z zamyślenia i uścik zaczął się rozluźniać, a wraz z nim, zniknął też uśmiech Louisa.
Harry chciał podejść do szatyna i ponownie uczynić go tak szczęśliwym, ale zamiast tego, przybrał swój obojętny wyraz twarzy, jednak nie mógł oderwać oczu od księcia.
- Hej, księżniczko! Nie zabrałeś swoich ubrań z naszego pokoju! Możesz je teraz zmienić!
- Nie nazywaj mnie tak! Ach, no tak… Myślę, że będę je nosić. Mam nadzieję, że twoje wyczucie smaku w modzie nie jest złe, Danielle.
- Haha, nie martw się, Lou. Jej zmysł modowy jest genialny!Ponadto, jeśli twoje gardło jest suche, to sprawdzę, czy mam jakieś lekarstwo dla ciebie, dobrze?
- Brzmi świetnie, El!
- Twoje oczy mówią wszystko za ciebie, Haz - Zayn roześmiał się, wyrywając Harry’ego z zamyślenia i kierując jego uwagę na trójkę mężczyzn, którzy stali przy nim. Wywracając oczami, Harry potrząsnął głową.
- Wracaj do pracy.
- Gdyby jego oczy mogły mówić, krzyczałyby tylko “serca”, “miłość” i “Louis” cały czas – Niall rzekł z uśmiechem, na co Harry posłał mu złowrogie spojrzenie. Liam skrzyżował ręce na klatce piersiowej, jak Harry zabierał z podłogi kapelusz. Uśmiechnięty, pierwszy oficer uspokajająco obserwował młodszego mężczyznę.
- Sposób, w jaki patrzysz na niego nie jest niczym, czego mógłbyś się wstydzić, Harry. On sprawia, że jesteś szczęśliwy i to jest wspaniałe.
Ignorując go, Harry nie powiedział nic więcej, gdy zaczął iść z powrotem do swojej kwatery, a jego umysł ponownie wrócił do uśmiechu Louisa. Wyglądało to o milion razy lepiej w rzeczywistości.
*
– Okay Josh, czas zacząć!
Danielle wezwała pirata, który skinął głową, zanim jego ręce zaczęły uderzać rytmicznie w bębny stojące przed nim. Louis musiał przyznać, że Josh miał wiele muzycznych talentów. Po południu, po jego skoku do morza, spędził większość swego czasu na dole u Danielle i Eleanor, gdzie po prostu opowiadali o miejscach im przeznaczonych, a także o niektórych faktach z przeszłości Danielle.
Słuchając dalej dowiedział się, że Danielle była bardzo utalentowaną tancerką. Pochodząc z rodu królewskiego, Louis i Eleanor, musieli uczestniczyć w wielu lekcjach w tym kierunku, więc posiadali pewien stopień umiejętności tanecznych. Danielle była niezwykle podekscytowana, gdy się o tym dowiedziała.
Po kolacji, Danielle nalegała na taniec z Eleanor. Ta jednak, nieco zdenerwowana, wielokrotnie powtarzała Danielle, że kroki które znała mogą tylko spowolnić ich taniec i że czasami miała dwie lewe nogi, ale Danielle puszczała to mimo uszu, gdyż była bardziej zdecydowana na taniec ze swoją dziewczyną niż kiedykolwiek.
Eleanor już praktycznie błagała Louisa, aby jej pomógł, gdy kobieta-pirat wyciągnęła ją z jadalni na pokład, a Louis poszedł za nimi. Ona najwyraźniej chciała zdobyć kilku członków załogi, aby zorganizować z paru skrzynek instrumenty, o których Louis nie miał nigdy wcześniej pojęcia, że można takowe stworzyć. Było to zachęcające dla Danielle, aby zacząć tańczyć. Eleanor z obawą zrobiła młynka palcami.
– Nie jestem tego taka pewna, Danielle.
– Poradzisz sobie!
Niall dopingował ją ze swojego miejsca obok Josha. Louis potrząsnął głową, kiedy Eleanor speszona schowała głowę w swoich dłoniach.
– Zepsuję to!
– Prawdopodobnie tak będzie!
Louis przedrzeźniał się z nią, przez co Danielle uderzyła go w ramię i rzucając mu tym samym ostrzegawcze spojrzenie. Książę trzymał się za miejsce, gdzie został uderzony przez patrzącą na niego gniewnie kobietę, która zwróciła się do dziewczyny uspokajająco:
– Nie martw się! Nie będzie! A nawet, jeśli to, co jest nie tak w tym? Nikt nie jest doskonały.
Louis wzrusza ramionami, rozglądając się.
– Oprócz mnie!
– Louis!
– Mówię prawdę!
– Tak czy inaczej. – Danielle jęknęła. – No chodź! – Pochyliła się ku niej, aby złapać jej dłonie. – Zagrajcie coś szybkiego! – Poleciła z uśmiechem, a chwilę później dało się słyszeć ożywioną muzykę.
Eleanor uśmiechnęła się nieśmiało, kiedy Danielle zaczęła prowadzić ją w tańcu po całej otwartej przestrzeni pokładu. Louis mógł tylko kręcić głową ze śmiechem, obserwując jak Eleanor próbuje nadążyć za ekscentryczną kobietą, której loki podskakiwały z każdym poruszeniem się jej ciała.
Uczucie uderzania muzyki, spowodowało, że obrócił się w stronę Nialla, który nadal siedział na swoim miejscu, oglądając taniec dwóch kobiet z uśmiechem na twarzy. Zbliżając się do niego z ufnością, Louis odchrząknął, aby w pełni zwrócić na siebie uwagę Irlandczyka.
– Mogę prosić o jeden taniec, Panie Horan?– Zapytał z otwartej dłoni blondynka w drodze.
– Nope!
– Wybacz Louis, ale jego ręka nie da rady tańczyć!
Louis zamrugał oczami, patrząc przez ramię, gdzie stali Liam i Zayn.
– Dlaczego mi nie powiedzieliście, że Danielle ma facetów do kolejnego tańca? - spytał Liam. Niall złapał swoją bolącą rękę.
– Nie mam pojęcia! Byłem na dole z Joshem, kiedy ona ich wszystkich sprowadziła.
Zayn prychnął i chwycił ręce obu mężczyzn, a następnie przeciągnął obydwu na pokład.
– Wy dwaj możecie tańczyć, a ja sobie pooglądam.
– Nie! Jeśli my mamy tańczyć, to ty też!
– Ale wy wiecie, że ja nie tańczę…
– Gówno prawda! Nie możesz powiedzieć tego po tym jak wiemy, że twoje ciało się porusza się lepiej niż kogokolwiek!
Książę niepewnie skinął na nich. Ich dynamiczny związek był wciąż unikalny dla Louisa.. I również zabawny.
Jego wzrok przeniósł się w miejsce, gdzie Danielle i Eleanor dalej tańczyły, jego przyjaciółka śmiała się razem z Dani z każdym krokiem, wirując ze sobą.
On miał jedynie ochotę po prostu usiąść i obejrzeć różne pary, ale kiedy poczuł czyjąś dłoń na jego ramieniu, zesztywniał z zaskoczenia, nim się odwrócił.
Harry, który był nieobecny na kolacji, spojrzał na niego z jednym z jego niesławnych wymuszonych uśmiechów, który wywołał podobny na ustach Louisa, kiedy wyciągnął rękę w stronę pirata.
– Zanim zapytasz, tak to jest w porządku, by zatańczyć ze mną, Księżniczko Haz.
Kapitan piratów chwycił jego dłoń i w tym momencie Louis uświadomił sobie, jakie Harry ma duże dłonie w porównaniu do niego. Harry nisko zachichotał:
– Pozwoliłeś mi tańczyć ze sobą i jestem tym zaszczycony… Wydawało się, że miałeś dobry dzień, pomimo upadku do oceanu i prawdopodobnej śmierci.
Louis dał się wyciągnąć w głąb pokładu przez młodego mężczyznę.
– Książę nie może odmówić tańca z Księżniczką po tym wszystkim.
– Dlatego jestem zaskoczony, że nie odmówiłeś mi, księżniczko.
Harry odparł lekko trzymając ręce Louisa blisko siebie. Na krótko obaj zamknęli oczy przez światło kilku lamp oświetlających pokład i Louis próbował spleść ich palce, będąc trochę usatysfakcjonowanym z faktu, że on był w stanie dokonać zmiany w Harry’m. To było tak, jakby był zaskoczony, że Louis pozwalał na jakąkolwiek zażyłość między nimi. Szczerze mówiąc, to było bardziej śmieszne niż cokolwiek.
– W porządku. Jesteś pewien, że jesteś członkiem rodziny królewskiej? Zobaczmy, czy potrafisz tańczyć, skoro do niej należysz. Chodźmy, Książę Haz.
* leprechaun - oznacza krasnoludek, ale doskonale o tym wiecie, więc doszłam do wniosku, że tak lepiej brzmi :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz