czwartek, 20 marca 2014

*- Naprawdę musisz tu stać? - Louis jęknął z westchnieniem.


Został eskortowany na górny poziom statku, jednocześnie będąc zmuszonym znosić poniżające oraz szydzące okrzyki różnych członków załogi okrętu, kiedy szedł za Harrym, który z kolei śmiał się na słowa swoich kompanów, jakby podzielając ich żarty. Kapitan pociągnął za łańcuch, prowadząc go do drzwi na tyle, aż wreszcie obaj skończyli w jego kajucie.

Ten pokój był o wiele mniejszy od pałacowej sypialni Louisa i, oczywiście, o wiele brudniejszy. Zapach wody morskiej i alg naprawdę przytłaczał. Harry przeszedł do tylnej części kajuty, gdzie umieszczony był piec.

Już wiedząc, jak niższa klasa bierze kąpiel, gdy mieli na to czas, Louis jęknął pocierając swoją skroń, gdy Harry wyciągnął dużą wannę i postawił ją przy kominku, w którym tlił się ogień.

Spodziewał się, że opuści go mówiąc, gdzie jest mydło i inne czyszczące rzeczy, ale kapitan po prostu stał przy drzwiach oglądając go.

Harry zorientował się, dlaczego Louis nie chciał zdjąć ubrania i wejść do wanny.

- To jest mój pokój – powiedział z obojętnym wyrazem twarzy, wzruszając ramionami.

Choć rzeczywiście był to punkt godny rozważenia, Louis i tak uznał go za kupę bzdur.

- Jesteś kapitanem. Nie musisz upewnić się, czy wszystko ze statkiem jest w porządku? Zamiast stać tutaj i gapić się na mnie? - naciskał Louis, czując ciepło na twarzy.

Perspektywa Harry’ego obserwującego go, jak zdejmuje ubranie i bierze kąpiel, wysyłała dreszcze wzdłuż jego królewskich pleców. To było straszne, nie wspominając już, że odpychające. Ktoś taki jak on nie miał prawa patrzeć na niego, najzwyczajniej, bez ubrania.

- Przypuszczam, że masz rację, ale muszę się upewnić, że nie uciekniesz. Jesteś więźniem na moim statku, pamiętasz? - oczy Harry’ego zamigotały rozbawieniem. Ta, trudno było zapomnieć. - Nie rozumiem, w czym jest problem. Zdejmij ubranie i wejdź do wanny, nim woda wystygnie – nalegał machnięciem dłoni, a jego głos robił się coraz bardziej zniecierpliwiony.

- Problem polega na…

- To był rozkaz. Nie waż się myśleć przez chociaż sekundę, że możesz kwestionować rozkaz kapitana.

Louis zamilkł natychmiast, a grymas pojawił się na jego ustach, gdy spojrzał na pirata o kręconych włosach, który przyglądał mu się wyczekująco. Rozbawienie zamotało się w zielonych oczach i Louis znalazł się w ślepym zaułku.

Jeśli nadal będzie protestować, wiedział, że śmierć będzie blisko.

- Z pewnością powiem Eleanor, że przyczyną, dlaczego wasza dwójka już nigdy się nie zobaczy, jest fakt, iż jesteś zbyt wielką damą, by zdjąć ubranie i wziąć kąpiel. Hah! Ciekawe, co na to powie!

Nawet jeśli te słowa zabrzmiało beztrosko, coś w mózgu Louisa mówiło mu, że Harry nie kłamał.

- Dobra, dobra! Cholera, wezmę tę kąpiel z tobą gapiącym się na mnie! - chrząknął, przeczesując palcami włosy. Odwrócił się tyłem, by zachować twarz, a następnie rozerwał koszulę tak szybko, jak tylko mógł.

Gdy tylko rozrzucił swoje ubrania na podłodze, wiedział, że czeka go najgorsze, dlatego wziął głęboki wdech i złapał za gumkę bielizny. Potrafił praktycznie wyczuć, jak Harry zmrużył oczy, gdy zdjął ostatnią część odzieży. Nie chcąc być dłużej pod okiem kapitana, Louis był gotów natychmiast wskoczyć do wanny, jednak nim zdążył to zrobić, Harry odchrząknął.

- Zanim wejdziesz do… Odwróć się.

- Słucham? - Louis zagryzł dolną wargę, już wiedząc, dokąd to zmierzało. Nie pozwolił swej twarzy spotkać się z jego, wolał wystawić w kierunku pirata tyłek.

W rzeczywistości powinien wiedzieć, jak głupie jest stanie nago przed Harry’m. Mógł jedynie skrytykować siebie, że dopiero teraz to sobie to uświadomił. Nawet w porównaniu z dumą jego i Eleanor, nie był pewien, czy walka z tym chłopakiem na jego dziewictwo, była warta tego wszystkiego.

Harry był raczej szczupły, więc Louis miał jakąś szansę… Gdyby nie fakt, że Harry prawdopodobnie podnosił 113 kg jedną ręką i posiadał mistrzowskie umiejętności walki.

- Słyszałeś. To był rozkaz, księżniczko.

Ciężkie westchnienie wydobyło się z ust Louisa. Natychmiast przesunął dłonie, by przykryć pewne regiony, po czym sztywno obrócił się twarzą do Harry’ego. Bezczelny uśmieszek pojawił się na ustach bruneta i Louis miał ochotę udusić tę małą ciotę.

Jak śmiał robić to właśnie jemu? Był księciem, poniżonym przez tego gówniarza. Miał tylko nadzieję, że Harry nie będzie douchebag* do tego stopnia, by powiedzieć coś w stylu “Zdejmij ręce, ponieważ taki jest mój rozkaz jako kapitana”.

Louis nie zniósłby tego. Gdy spojrzał na Harry’ego, który przyglądał mu się uważnie, chytry uśmiech pojawił się na twarzy kapitana.

Pieprzyć go.

- Dlaczego jesteś taki nieśmiały? Nie potrzebnie zakrywasz się dłońmi.

- Jestem raczej powściągliwy – zaznaczył Louis, nie odrywając wzroku. - W gruncie rzeczy, powinienem wejść do wody, zanim wystygnie, teraz.

- Och, nie, nie. Ja… - zanim Harry zdążył dokończyć, rozległo się pukanie do drzwi.

Wykorzystując roztargnienie kapitana, Louis szybko podziękował Bogu za opiekę nad nim, po czym wskoczył do wanny. Jego ciało zanurzyło się w letniej wodzie tak bardzo, jak tylko mogło, byle uniknąć jakiejkolwiek ciekawości ze strony Harry’ego, nadal obecnego w tym pokoju.

Danielle próbowała nie westchnąć, gdy drzwi do sypialni otworzyły się z hukiem, na co Liam natychmiast przestał pukać. Prosiła ich, by poczekali, aż on wyjdzie i zaprosi ich, ale nieeeeeee.

Chłopcy na tym statku byli cholernie niecierpliwi.

- Co wy tu, do cholery, robicie? - Harry spojrzał na wszystkich, gdy znaleźli się w jego kajucie.

Danielle była w stanie wyczuć lęk i zdenerwowanie Eleanor, stojącej za nią. W uspakajającym geście, kobieta potarła jej ramiona, chcąc złagodzić jej nerwy, lecz nie na wiele się to zdało.

Nie to, żeby Danielle mogła ją winić.

Sam Harry miał najgorszy temperament z możliwych na okręcie, więc jego wyraźne rozdrażnienie przypominało wściekłość przeciętnego pirata. Szczęściem dla niej było to, że nigdy nie była jedną z tych osób, do których kiedykolwiek Harry skierował swój gniew.

- Ktoś tu ma kwaśną minę – Zayn prychnął, krzyżując ręce na piersi. Harry posłał mu mordercze spojrzenie, na co Niall zachichotał, próbując zobaczyć resztę sypialni za nim.

- Ciekawe, dlaczego! Co się tam dzieje, stary? - zapytał z ciekawością, co sprawiło, że kapitan natychmiast zaczął ciągnąć ich do drzwi. Zmrużył oczy w kierunku blondyna, lecz to nie zadziałało.

- Pieprzy księcia na materacu – Zayn zakaszlał w pięść z niewinnym spojrzeniem, natychmiast otrzymując w odpowiedzi chichot Danielle, Liama i Nialla. Oczy Eleanor gwałtownie się rozszerzyły, a Harry jedynie przewrócił wzrokiem.

Mnóstwo plotek, które zaczęły krążyć na statku wraz z chwilą przekroczenia pokładu przez Harry’ego, z Louisem na łańcuchu, odnosiło się do zabawnych dowcipów, że ci dwaj mają związek w formacie BDSM**. Danielle traktowała to jako żarty, bo nie wyobrażała sobie kapitana jako…

Cóż. Zayn, Niall i Liam najwyraźniej myśleli inaczej.

- Dlaczego jeszcze nie wyrzuciłem was za burtę? - spytał surowo Harry.

- Bo nas potrzebujesz – odpowiedział Liam. - Naprawdę potrzebujesz.

- Yeah, ale nie tak jak potrzebuje księcia – Niall poruszył brwiami, powodując kolejną salwę śmiechu i Zayna i Liama. Danielle potrząsnęła głową, kiedy chichot mężczyzn ucichł.

- Wiem, że nie wyrzuciłeś mnie za burtę, bo, bądźmy szczerzy, wśród tej całej bandy samców, potrzebna jest przynajmniej jedna kobieta, by zachować zdrowy rozsądek. Kiedy uwaga wszystkich skupiła się na niej, odrzuciła w tył kosmyk włosów. - W takim razie, wnoszę do ciebie jako kapitana One Direction, byś wysłuchał mnie jako wiernego członka załogi od prawie dwóch lat – przesunęła się w bok, wskazując na nieśmiało obserwującą Harry’ego, Eleanor. - Proszę o zaakceptowanie Eleanor jako członka załogi.

- Osobiście zaproponowałem ten pomysł! - rzucił Liam pomocnie. Niall i Zayn wzruszyli ramionami, wyglądając na pół zainteresowanych głosowaniem.

- Kolejna dziewczyna na pokładzie brzmi miło – odpowiedział Niall.

- Nie wygląda na kogoś, kto je tyle co Niall, więc czemu nie? - Zayn zgodził się, po czym otrzymał obojętne spojrzenie od Irlandczyka.

Harry zastanowił się, a jego twarz skrzywiła się do własnych myśli, nim spojrzał za siebie, w głąb sypialni. Gdy to robił, Danielle odwróciła się do Eleanor, która zdawała się być gotową zemdleć ze strachu. Uśmiechnęła się pocieszająco, kiwając głową, by pozostała pewna siebie i myślała pozytywnie, po czym ponownie spojrzała na Harry’ego, który zwrócił się do nich poważnym tonem.

- To poważna dyskusja, która wymaga ode mnie odłożenia wszystkiego na bok i rozmową z wami przez dłuższą chwilę…

- Co możesz zrobić już teraz, prawda? - Niall powoli uniósł brwi.

- Cóż… - Harry otworzył usta.

- Może, ale nie chce, bo jego książęca maskotka jest właśnie przykuta do łóżka, czekając na niego – dokuczył mu Zayn, wzruszając ramionami, łatwo ignorując chytre spojrzenie Harry’ego.

Jedyna rzecz, którą Danielle mogła w nich podziwiać…

Harry był zdolny prowadzić ten rodzaju rozmowy tylko z Niallem, Zaynem i Liamem. Ktokolwiek inny i była pewna, że Kapitan Styles wyzwoliłby swoje wewnętrzne zwierzę i w bardzo elegancki sposób wywalić go za burtę, praktycznie gołymi rękami.

- Wiecie co? Pieprzyć to. Miejmy to już za sobą – Harry jęknął, wychodząc z sypialni i zgrabnie zamykając za sobą drzwi, zanim odwrócił się i spojrzał na Eleanor ze stoickim spokojem. - Możemy o tym porozmawiać tu i teraz. Wyjaśnij.

* - douchebag - to facet, który ma wysokie mniemanie o sobie, charakterystyczną fryzurę i indywidualny odcień skóry, wyróżnia się i przez to jest zarozumiały. Jest to slang miejski, więc nie mogłam znaleźć dla niego polskiego odpowiednika, postanowiłam w takim razie zostawić w oryginale.

* - BDSM - forma brutalności w stosunku seksualnym, ale NIE molestowanie seksualne - działania odbywają się za zgodą obu partnerów. Jest to skrót od słów "związanie" i "dyscyplina" (ang. bondage & discipline, B&D), “dominacja” i “uległość” (ang. domination &submission, D&s, D/s) sadyzm i macochizm (ang. sadism & masochism, S&M).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz