czwartek, 20 marca 2014

*Tej nocy Louis spał w pokoju Danielle i Eleanor. Początkowo Dan i Louis kłócili się o to, kto powinien spać na podłodze, ale gdy Eleanor zgłosiła się na ochotnika, gdy ona i Danielle normalnie dzieliły łóżko, Dani z wahaniem poddała się spaniu na ziemi razem z nią. Louis wyszedł zwycięsko, śpiąc o wiele swobodniej, kiedy był na statku z dziewczynami.


Rano, całkowicie olał śniadanie. Został w pokoju, gdy obie kobiety wróciły po posiłku i poinformowały go, że Harry pytał, gdzie był. Eleanor była pewna, że Danielle nic nie powiedziała, ale kobieta-pirat o kręconych włosach powiadomiła Louisa, iż jest bardziej, niż prawdopodobne, że Harry domyśla się, iż Louis ukrywa się u nich, a jeśli odkryje prawdę, będzie niezwykle wkurzony.

Louis nie unikał Harry’ego, ani nic. Ale wolał, by kapitan nie wiedział, gdzie jest. Eleanor próbowała uspokoić porywczy charakter kobiety, ale nawet ona nie mogła całkowicie spacyfikować Dan. Louis nie dbał, by być uczciwym.

Większość czasu popołudniami, on i Eleanor spędzali na swoich przemyśleniach o domu. Danielle, wyraźnie niezadowolona dzieleniem się Eleanor z kimkolwiek – a może ona p prostu nie lubiła Louisa? Wątpił, ponieważ ona była jedynie zirytowana jego postawą, a on zawsze starał się stonować swoją postawę, a kiedy był z Eleanor – brunetka wychodziła.

Louis mógł powiedzieć, że naprawdę tęsknił za domem. Jego wygodnym łóżkiem, czystymi ubraniami, jego wysoko-pożywnym jedzeniem, siostrami, mamą i tatą… Wszystkim.

Eleanor wydawała się myśleć podobnie, chociaż przyznała, że zaczyna przyzwyczajać się do swojego nowego życia, jednakże, gdy pojawiła się szansa na wolność, chętnie się tego podjęła. Nawet, jeśli oznaczałoby to zostawienie Danielle, bo podobno te dwie dziewczyny były bliżej, niż Harry i on.

Kiedy zbliżała się kolacja, Louis ponownie został w pokoju. Eleanor zaoferowała się, że z nim zostanie, ale odmówił, ponieważ Harry byłby już pewien, gdzie się znajduje – nie, żeby Louis go unikał.

Po kolacji, Eleanor wrócił wraz z Zaynem, któremu w jakiś sposób udało się wyciągnąć z niej informacje. To sprawiło, że Louis trochę się zdenerwował, bo skoro mogła powiedzieć Zaynowi, Harry mógłby wydobyć z niej wszystko, gdyby tylko na nią spojrzał. Tak, czy siak, Zayn był bardzo uradowany tym, że Louis unika Harry’ego.

Louis nie unikał Harry’ego. Książę wyznał niechętnie, na co pirat powiedział mu, że Harry wciąż go szuka i będzie jeszcze bardziej zdenerwowany, niż był na śniadaniu. Po raz kolejny, Louis miał to gdzieś. To nie był jego problem. To nie tak, że był głodny, czy coś.

Danielle sprzeciwiła się spaniu Louis w jej pokoju, bo jeśli Harry dowiedziałby się, że ona go ukrywała, wyrzuciłby ją za burtę i nawet Zayna nie dało się udobruchać, ale w końcu Eleanor i Louis ubłagali go, dodając do tego groźby Danielle.

W pokoju Zauna, Liam i Niall grali w pijacką grę, a widząc Louis, byli nieco zaskoczeni. Po tym, jak Louis wyjaśnił, iż wcale nie unika Harry’ego, Niall wykorzystał to i nalegał, by Louis przyłączył się do gry, podczas gdy Liam był pogrążonym w poczuciu winy, bałaganem.

Aby dać księciu trochę prywatności, Zayn zaproponował spać zarówno z Liamem i Niallem w nocy. Upewniając się, że zamknął drzwi na wypadek, gdyby Harry robił późnonocne kontrole, Louis spał bezgłośnie przez całą noc.

Rano ponownie ominął śniadanie i wrócił do spędzenia całego dnia z Eleanor, a przed nastaniem nocy, znów znalazł się przy drzwiach Zayn. On dawał się być jeszcze bardziej niezdecydowany, ale Niall wtedy zaproponował Louisowi prywatny pokój Liama, wyjaśniając, że on i Liam mogą spać z Zaynem – co ciekawe, Niall nie miał własnego pokoju, ponieważ z reguły poruszał się między pokojami Zayna, a Liama, i był z tego bardzo zadowolony.

Louis nie narzekał. Następnego dnia cykl się powtórzył. Jednakże, tym razem Niall i Zayn zdecydowali się przemycić mu trochę jedzenia ze śniadania, kiedy przebywał w pokoju Danielle i Eleanor. Tej nocy spał w pokoju Liama po raz kolejny i zaczynał być zadowolony z tego, jak wszystko dobrze szło. Zero Harry’ego przez przeszło 48 godzin.

Nie, żeby Louis go unikał.

Spodziewał się, że jego dzień będzie wyglądał, jak zwykle. Po śniadaniu rozmawiał z Eleanor, ale tym razem Danielle przy nich nie było. Kiedy nastała noc i Dan zaczęła namawiać Eleanor do ubrania jej ubrań, Louis wiedział, że musi iść. Poszedł do pokoju Liama, jednak został powitany przez wszystkich trzech mężczyzn, którzy stali przed drzwiami.

Trójka upierała się przy tym, że Louis musi przestać unikać Harry’ego, bo kapitan był w straszliwie zirytowanym nastroju i mieli poczucie, że właśnie brak Louisa jest tego przyczyną.

To było absurdalne w więcej, niż jeden sposób. Przede wszystkim, Louis nie unikał Harry’ego. Po drugie, dlaczego Harry jest zdenerwowany, skoro Louis go nie unika?

Zayn twierdził, że ma to coś wspólnego z brakiem seksu przez brak Louisa. Niall zgodził się. Louis zawsze wiedział, że ci dwaj to para durniów.

Kiedy powiedział im, że go to nie obchodzi, bo to nie jego problem, iż Harry jest sobą bardziej, niż zwykle, Liam poprosił Zayna i Nialla, by go złapali, po czym Louis został podniesiony w górę za ramiona, kierując się na pokład.

- Nie możesz unikać Harry’ego już zawsze, stary – Liam westchnął, kręcąc głową, gdy zbliżył się do schodów.

Louis kopnął wściekle nogami, lecz niewiele zrobił, by powstrzymać zarówno Zayna, jak i Nialla, którzy trzymali go mocno.

- Po raz ostatni, nie unikam Harry’ego! - słowa wyszły z jego ust łatwo i po raz pierwszy w historii, z perspektywą zobaczenia Harry’ego ponownie, to co uważał za prawdę tak długo, nagle zabrzmiało trochę jak kłamstwo.

Ale tylko trochę.

- Jeśli go nie unikasz, to jak to się stało, że nie wyszedłeś w ciągu ostatnich kilku dni? Ty nawet nie przyszedłeś na śniadanie czy kolację! - Niall krzyknął, a każdy kolejny krok ku górze sprawiał, że panika Louisa rosła i był coraz mniej odporny fizycznie.

- Sądzę, że to nie twoja sprawa – Louis ugryzł się w język.

- No cóż, przypuszczam, że to uczciwe dla nas, być w stanie przyjąć to, co nam się podoba – Zayn próbował wzruszyć ramionami, kiedy on i Niall wypchali go za drzwi.

Brunet potknął się, a kiedy złapał równowagę, spojrzał przez ramię na trójkę przestępców morskich, którym wcale nie było przykro z powodu takiego, a nie innego transportu.

Odwracając się w stronę pokładu, tak jak się spodziewał – była noc, i Louis był nieco zaskoczony, widząc ogień płonący na środku dużej, otwartej przestrzeni statku. Wokół ognia, kilku członków załogi siedziało na skrzynkach i podłodze, z piwem, a wszyscy z nich śmiali się i rozmawiali.

Skrzywił się, nim usłyszał radośnie wypowiedziane swoje imię.

- Lou!

Jego wzrok spoczął na końcu koła piratów, gdzie zobaczył twarz Eleanor, uśmiechającą się wesoło, gdy machała do niego. Danielle skinęła głową z podobnym wyrazem twarzy, po czym skinęła w stronę Liama, Nialla oraz Zayna pomiędzy nimi.

- Nie pozwolicie mi zejść z powrotem na dół, prawda? - Louis zapytał sucho.

- Nie.

- Zdecydowanie nie.

Kiedy podeszli bliżej, Eleanor uśmiechnęła się słodko, poklepując miejsce po jej drugiej stronie, by Louis usiadł. Książę westchnął i spełnił prośbę, gdy Liam, Zayn i Niall usiedli po drugiej stronie Danielle. Brunetka radośnie wsunęła kosmyk włosów za ucho.

- Cieszę się, że w końcu wyszedłeś na świeże powietrze!

- Tak. Nie ma nic świeższego, niż sucha, słona woda. Najświeższe powietrze wokół, mam rację? - skinął głową z szyderczym uśmiechem na twarzy. Chichocząc, Eleanor pokręciła głową, jak Louis wziął oddech. - Więc, co dokładnie to jest? - spytał, wskazując ogień.

- To, Wasza Wysokość – Niall odezwał się. - Obozowe ognisko na One Direction.

- Obozowe ognisko? - Louis zerknął.

- Tak – Liam pochylił się, by spojrzeć na księcia. - To nic specjalnego. Po prostu ustawiamy na środku ogień i załoga może swobodnie się poruszać, rozmawiać. To trzyma nas z dala od szaleństwa przez ciągłe bycie na morzy, bez większego kontaktu z ludźmi, zanim zatrzymamy się na dniach w Irlandii.

Zayn wzruszył ramionami, a jego oczy wpatrywały się w trzaskający ogień.

- Jest to również świetny sposób dla większości członków załogi, aby pozbyć się pewnego napięcia seksualnego – głową wskazał na parę mężczyzn, która wściekle brała się za siebie po drugiej stronie ognia.

Nie będąc pod wrażeniem, Louis przewrócił oczami i spojrzał w niebo, które pozbawione było jakichkolwiek gwiazd, przez zbyt dużą ilość chmur. Nie mógł nic na to poradzić, ale jęknął, chowając twarz w dłoniach.

- I dlatego chciałeś, bym tu przyszedł?

- Nie, tak naprawdę chcieliśmy, żebyś ty i Harry mogli… Au! Liam – Danielle jęknęła, gdy pierwszy oficer statku ją trzepnął. Liam posłał jej ostrzegawcze spojrzenie i Dani żachnęła się, ale zamilkła.

- Interesujące, że jedyne osoby, których słuchasz na tym statku, to Eleanor, Harry i Liam – Louis przyznał ze smutkiem. Danielle pokazała mu język.

- To tylko dlatego, że Harry jest moim szefem, Eleanor jest zbyt doskonała, by jej nie słuchać, a Liam jest dla mnie jak starszy brat.

- Podobieństwo jest niesamowite – Zayn mruknął sarkastycznie, otrzymując piorunujące spojrzenia od Danielle i Liama.

Eleanor zaśmiała się, przysuwając nogi do piersi, siedząc na skrzyni. Spojrzała na czterech piratów z zaciekawieniem.

- Wiecie, jestem bardzo ciekawa… Jak długo się znacie?

Sprzeciwiając się swojej lepszej części, Louis rzeczywiście zwrócił na nich uwagę, oczekując odpowiedzi. Liam podrapał się po policzku.

- Znam wszystkich od dłuższego czasu. Danielle jako pierwszą, Nialla ostatniego.

- Och! Jak się z nimi spotkałeś? Byłeś już piratem? Jak w ogóle się nim stałeś? Jak spotkałeś Harry’ego?

Louis nie mógł powstrzymać chichotu, na dźwięk przesłuchania Eleanor, zwłaszcza, gdy Liam przerwał, nim zamrugał niezdarnie, a oczy poruszały się pomiędzy trójką psów morskich, aż wszyscy wzruszyli ramionami prosząc go, by powiedział, co chce.

Pierwszy oficer One Direction wypuścił oddech.

- Krótko mówiąc, zostałem wydziedziczony, kiedy powiedziałem, że jestem gejem… Mój ojciec nie chciał mi dać swojej ziemi i majątku, bo zrujnowałem reputację rodziny swoją orientacją seksualną, więc żyłem na ulicy odkąd skończyłem 14 lat? - niepewnie rzekł, potrząsając głową. - Zaczęło się od drobnych kradzieży, byle przetrwać. Typowy złodziejaszek. Wziąłem, co mogłem unieść. Pieniądze, jedzenie, ubrania. I jestem pewien, że miałem 15 lat, gdy spotkałem Danielle – wskazał na nią z uśmiechem, a ona przytaknęła. - To był moment, naprawdę, kiedy pomogłem jej… W paskudnej sytuacji – urwał, a Dani przewróciła oczami.

- Byłam niemalże gwałcona, a Liam uratował mnie, kopiąc temu facetowi tyłek. To nie było paskudne, a cholernie szalone.

- Tak – wskazując na jej surowy sposób, w jaki to powiedziała, Liam spojrzał w ogień. - To był pierwszy raz, gdy się spotkaliśmy. Ale nie zostałem, by wymienić się imionami. A jednego dnia, moje złodziejskie plany spotkały nieodpowiednich ludzi i Harry uratował mi tyłek przed śmiercią. Więc, oto jestem – rozłożył ramiona.

- Whoa! - Eleanor wypaliła. - Więc prawie umarłeś, ale Harry uratował ci życie?!

- Tak. Zawsze był świetnym facetem, nawet jeśli wcale mnie nie znał – Liam zauważył czule, na co Louis przygryzł język nie zgadzając się, ale zignorował to, gdy Eleanor splotła dłonie z podnieceniem.

- Jak to się stało? Możesz powiedzieć? Chcę wiedzieć!

- Jesteś taka dojrzała, El – Louis mruknął figlarnie w stronę przyjaciółki.

- Przepraszam! Po prostu chcę wiedzieć! Myślałam, że Harry był strasznym facetem, ale słysząc, jak uratował życie Liamowi, to brzmi interesująco!

- Harry jest strasznym facetem – Zayn parsknął.

- On po prostu nie jest przerażający 24/7 – Niall roześmiał się. - Jest niesamowity, jeśli musisz już pytać mnie. On uratował więcej, niż kilka żyć, odkąd krąży po oceanach.

Oczy Eleanor rozbłysły, a Louis przewrócił swoimi oczami. Jego czyn został oczywiście zignorowany, gdy Liam zwrócił się do niego nisko.

- Nie bądź taki, Louis. Harry nie jest taki zły.

- Więc, uratowanie paru żyć nadrabia teraz setką tych, które odebrał? - Louis uniósł brwi w stronę bruneta. W obronie Liama, Zayn wzruszył ramionami.

- Czy naprawdę chcesz o tym rozmawiać, skoro rodzina królewska ma o wiele więcej krwi na swoich dłoniach?

Zaskoczony tym, Louis wyprostował się i spojrzał w stronę, gdzie ciemnowłosy pirat siedział.

- Radzę ci nie mówić o mojej rodzinie tak, jakbyś nas znał, prostaku. Nie rozumiesz ani jednej rzeczy z polityki, więc proponuję zamknąć temat rzeczy, których nie znasz.

Niall oparł głowę na ramieniu Liama, a jego niebieskie oczy spoglądały na Louisa niewinnie.

- Czy to nie hipokryzja, skoro tak mówisz, Louis? - Louis siedział cicho, jak Niall ziewnął. - Znaczy się, technicznie od momentu, w którym twoja rodzina zabiła rodzinę Harry’ego, jego krew jest na twoich dłoniach, prawda? Nie rozumiesz ani jednej rzeczy o Harry’m, a oceniasz go tak surowo.

Nastała chwila ciszy, natomiast Louis próbował przetrawić słowa Nialla. Jego rodzina zabiła rodzinę Harry’ego? Dlaczego tego nie pamiętał? Kto był rodziną Harry’ego? Louis był pewien, że nie byli piratami… A może byli?

- Rodzina królewska… Nie… Nie zabiliśmy rodziny Harry’ego – starał się określić, mrużąc oczy.

Liam i Danielle nie wydawali się chcieć zboczyć z tematu, Zayn objął Nialla ramieniem w ostrzegawczym geście, lecz blondyn upierał się przy swoim.

- Nie udawaj, że wszystko wiesz. Duchowieństwo, szlachta i królestwo nie znają nic, prócz swego bogactwa i najnowszych plotek, typu kto miał na sobie tę samą perukę przez dwa razy – Niall pokręcił głową, a jego twarz była coraz bliże szyi Liama. - Harry nie urodził się piratem. Był tylko małym chłopcem z małej wioski w zachodniej Anglii, z normalną, niskiego pochodzenia, angielską rodziną. Dorastał z marzeniami jak wszyscy mali chłopcy, tak myślę. Miał starszą siostrę i mamę, które bardzo kochał. Chciał dorosnąć i znaleźć pracę, która w jakiś sposób ich wesprze, by mogli żyć lepiej niż pozostałe 98% kraju. Zostać szlachtą, która zawsze miała zbyt wiele do jedzenia i zbyt wiele do ubrania. Jednakże, była jedna mała rzecz o Harry’m, która zniszczyła jego szanse… - Niall zamarł.

Louis czekał, aż Niall będzie kontynuował swoją wypowiedź, ale niespodziewanie odezwał się Liam, spoglądając w ogień.

- Harry był katolikiem. A wszyscy wiemy, jak kościół rzymskokatolicki jest traktowany w Wielkiej Brytanii.

- To nielegalne – Eleanor szepnęła, spuszczając wzrok. Liam skinął na nią.

- Więc był katolikiem w protestanckiej Anglii, gdy nadszedł dzień, kiedy ostatni katolicki władca Tomlinson opuścił tron… Cóż, katolicy nie byli już traktowani dobrze, jestem pewien, że o tym wiesz, Louis.

Wiedział, ale było to niewyraźne. Gdy jego wuj zmarł, a na tron wstąpił ojciec, Louis miał zaledwie 11 lat. Jeśli miał rację, wszyscy katolicy zostali pozbawieni większości swoich praw i zaczęto traktować ich jak mieszkańców trzeciej klasy. To było złe, ale nie pamiętał, bo w tym czasie był tylko dzieckiem, bez jakiejkolwiek wiadomości, co dzieje się za murami pałacu. I jeśli rzeczywiście to wszystko było prawdą, Harry będąc katolikiem nie był traktowany sprawiedliwie.

Oblizał wargi ze skinieniem głowy, czując się trochę winny. Harry był tylko młodym dziewięciolatkiem, całkowicie bezkrwawym i niewinnym, a tak dyskryminowanym, jakby nie było wystarczające, że był słaby.

- Więc, co się stało potem? - zapytała Eleanor, kiedy okazało się, że historia się skończyła. Zayn pochylił się.

- Gdybyście nie byli zbyt pochłonięci fantazyjnym życiem w zamku, to wiedzielibyście, że gdy Jego Królewska Mość wstąpił na tron, obiecał równość wszystkich religii w Wielkiej Brytanii. Ale nie wszystko złoto, co się świeci. Katolicka masakra odebrała Harry’emu mamę i siostrę, gdy miał zaledwie dziesięć lat.

Książę nie powiedział ani słowa, gdy czuł, że oczy Eleanor migają w jego kierunku bezradnie, on natomiast zatrzymał wzrok na oblanej ciemnopomarańczowym światłem, drewnianej podłodze.

Naprawdę nie wiedział, co powiedzieć. Nawet nie wiedział, co czuje.

- Harry nazywa okres między tym, a jego wejściem do świata piratów, pustymi latami. Mówi, że nie pamięta zbyt wiele, prócz deszczu, gdyż nie miał domu i zawsze podróżował na zewnątrz. Ale wkrótce, znalazł się na starym statku Lioneart i dostał się w szeregi, gdzie dorastał, a wkrótce miał dość pieniędzy, by stworzyć własny okręt i nagle stał się Księciem Siedmiu Mórz. Odwiedził praktycznie każdy kontynent, sam wyrobił sobie imię, a imię to przeszło przynajmniej raz przez głowę wszystkich królów w Europie – Zayn zakończył szybko. - Według mnie, Harry jest dość silny, aby przejść ze szmat do bogactwa w ciągu sześciu lat.

Gdy Eleanor zaczęła w podekscytowaniu komentować opowieść, Louis trzymał słowa i myśli w swojej głowie. To było dziwne, by myśleć, że…
Jego rodzina była powodem, dla którego rodzina Harry’ego była martwa.
Jego ojciec był powodem, dla którego Harry stał się piratem.
Gdyby jego ojciec nie wywołał Katolickiej Masakry, Harry nadal mieszkałby z matką i siostrą.
Gdyby jego ojciec dotrzymał obietnicy o równości wszystkich religii, Harry nie byłby piratem.

Nagle Louis poczuł ból w żołądku. To była wina jego rodziny, że dłonie Harry’ego były przesiąknięte krwią. I nawet, jeśli Louis nienawidził Harry’ego za trzymanie go w niewoli, w końcu, prawdziwym powodem nie był Harry. To była jego rodzina.

Jego serce zacisnęło się na samą myśl o małym Harry’m, tak zagubionym i zdezorientowanym, gdy jego jedyni opiekunowie zostali zamordowani, a wszystko przez rodzinę królewską.

Nagle postawa Harry’ego była całkowicie zrozumiała. Został pozbawiony jedynych ludzi, których kochał tak wcześnie i został zmuszony dorosnąć tak szybko, by przetrwać. Harry był jaki był, tylko dlatego, by przeżyć i chociaż Louisowi ciężko było to przyznać, każdy inny sposób sprawiłby, że Harry umarłby jak jego matka i siostra, dawno temu.

- Lou, w porządku? - dłoń Eleanor na jego ramieniu wyrwała go z zamyślenia.

Louis przeczesał ręką włosy, powoli skinąwszy głową.

- Um, tak… Chyba… Po prostu myślę o Harry’m i…

- O mnie? Księżniczko, jestem zaszczycony.

Książę skrzywił się i uderzył się w duchu, kiedy powoli zerknął przez ramię, a jego oczy zatrzymały się na stojącym za nim Harry’m, który odrzucił z czoła swe kręcone włosy, po czym kapitan wyciągnął szyję, by uważniej przyjrzeć się Louisowi z małym uśmieszkiem.

- Naprawdę jestem. Mów dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz