Zayn i Niall byli na tylnich siedzeniach, kiedy Danielle i Liam zajęli miejsca na przedzie. Chłopak był w fatalnym stanie, dlatego jego dziewczyna prowadziła. Blondyn opiekował się Zaynem, który powoli odzyskiwał przytomność, ręcznikiem przyciskając do jego głowy, aby powstrzymać wypływającą krew. Na szczęście mulat nie potrzebował szwów.
- Zayn, słyszysz mnie? wiesz, gdzie jesteśmy? – zapytał Niall, ledwo powstrzymując się od płaczu.
- W samochodzie – odpowiedział nieprzytomnie Zayn.
- A kim ja jestem? – spytał blondyn.
- Moim leprechaunem – odparł chłopak, nadal niecałkowicie spójnie.
Niall prawie wybuchł płaczem. Zayn był nieobecny, ale nadal wiedział dokładnie kim był blondyn i jak wiele dla niego znaczył, ale chłopak, na którym Niallowi tak bardzo zależało, był mocno zraniony.
Lekarze usadzili Zayna na wózku i zawieźli go na badania, pozostawiając Nialla, Liama i Danielle w poczekalni.
- Hej Li, to nie twoja wina – powiedział Niall, patrząc na strapionego przyjaciela. Chłopak nie powiedział ani słowa odkąd wsiedli do jeepa.
- Właśnie że jest, to wszystko przeze mnie – odpowiedział Liam, tracąc spokój.
Danielle chwyciła jego dłoń. – Liam, to naprawdę nie twoja wina. To był wypadek, one się zdarzają.
- To moja wina! Za szybko przypłynąłem! Powinienem wyłączyć silnik wcześniej! – powiedział chłopak nadal obwiniając siebie.
- Cholera Liam, wypadki się zdarzają! Wszyscy wiemy, że nigdy byś świadomie nikogo nie zranił, zwłaszcza swojego przyjaciela – odparł Niall, który był zaniepokojony faktem, że Liam nadal uważał, iż była to jego wina.
- Możecie przestać to powtarzać? Mój najlepszy przyjaciel jest w szpitalu, przeze mnie! – powiedział chłopak, wstając, po czym odszedł.
Zayn wiedział jedno, jego głowa bolała, bardzo. Jego wzrok był trochę zamglony, ale wiedział, że patrzy na fluorescencyjne światło na suficie, ale sufit nie wyglądał znajomo.
- Panie Malik, słyszy mnie pan? – zapytał nieznajomy głos.
- Um, tak, chyba – odparł mulat.
- Wiesz, gdzie jesteś? – Głos ponownie zapytał. Zayn rozejrzał się i zobaczył mężczyznę w fartuchu laboratoryjnym i stetoskopem zawieszonym na szyi.
Lekarz? Zastanawiał się Zayn.
- Umm, nie jestem pewny – odpowiedział mulat.
- Co pamiętasz jako ostatnie? – zapytał lekarz.
- Byłem w jeepie, z Niallem… – zaczął wyjaśniać Zayn, a za chwilę wszystkie wydarzenia znad jeziora wróciły. Uderzył głową w molo. Potem wpadł do jeziora. Serce mulata zaczęło bić mocniej. Usłyszał jak monitor pracy serca zwiększa swoją szybkość. Jego oddech stał się cięższy.
- Panie Malik, według pańskich przyjaciół, uderzył się pan w głowę. Masz delikatny wstrząs i musieliśmy założyć szwy na twoje czoło. Zatrzymamy cię kilka godzin na obserwacji, a jeżeli wszystko pójdzie dobrze, będziesz mógł wrócić dzisiaj do domu – wyjaśnił lekarz.
Danielle znalazła Liama, który siedział na betonowej ławce przed szpitalem. Niall został w środku na wypadek, gdyby były jakieś wiadomości o Zaynie.
- Musisz przestać się obwiniać – powiedziała dziewczyna, kiedy usiadła obok swojego chłopaka i ułożyła głowę na jego ramieniu.
- Dlaczego? Ktoś to musi zrobić – odparł Liam z kamienną miną.
- Nikt nie zamierza cię obwiniać. Ja nie, Zayn nie, Niall też nie, jesteś jedynym. Proszę, nie bądź dla siebie taki okrutny. Wiem, że lubisz mieć wszystko pod kontrolą, ale w tej sprawie nie mogłeś nic zrobić – wyjaśniła Danielle.
Liam westchnął, wiedząc że jego dziewczyna ma rację, znowu.
- Wiem.. I kocham cię. Sprawiasz, że zdaję sobie sprawę, kiedy zachowuję się głupio. Nie wiem, co bym zrobił bez ciebie – powiedział Liam, chwytając rękę Danielle.
- Zayn, tak bardzo przepraszam – powiedział Liam, kiedy usiadł na krześle obok szpitalnego łóżka, w którym leżał mulat. Szatyn był ostatnim, który wszedł do pokoju, zaraz za Niallem i Danielle.
- Przepraszasz za co? – zapytał Zayn.
- Um, spowodowałem to całe zdarzenie – odparł chłopak.
- Liam, to był wypadek! – odpowiedział mulat, nie obwiniając go nawet przez sekundę.
- Nie, nie był, mogł.. – powiedział Liam, ale Zayn mu przerwał.
- Nie, to był wypadek, koniec historii, okej? – powiedział mulat.
- Jesteś pewny? – zapytał chłopak nadal czując się winnym tego wszystkiego.
- Choler, Liam. Jeżeli się ze mną nie zgodzisz, zabiję twoje żółwie – powiedział Zayn z uśmiechem.
Zayn poczuł, jak woda wypełnia jego pokój. Widział jak przepływa przez szczelinę pod drzwiami i przez okna. Zalała już cała podłogę na wysokości łóżka. Próbował się ruszać, ale jego kończyny ważyły za dużo. Chciał usiąść, ale zastygł w bezruchu. W momencie kiedy woda zaczęła pojawiać się na łóżku, Zayn podniósł się, pokryty potem i krzycząc. Obudził się w swoim pokoju bez ani kropli wody w jego otoczeniu.
Cholera! Pomyślał Zayn, zdając sobie sprawę, że był to tylko sen. Tego dnia, jego strach przed wodą, powrócił. Normalnie, Zayn radził sobie z tym. Mógł być w basenach i na łódkach, ale problem był w tym, że nigdy nie nauczył się pływać. Kiedy był niepewny, co do głębokości wody, zaczynał się denerwować, ale jego fobia nigdy nie była taka intensywna.
Niall usłyszał krzyki z drugiej strony korytarza. Nie chciał niczego, jak tylko przebiec przez drzwi, które odseparowywały go od jego chłopaka i upewnić się, że wszystko z nim dobrze. Odkąd lekarz powiedział, że Zayn ma wstrząs i że powinien trochę odpocząć, mulat zdecydował, że będzie dla nich lepiej, kiedy będą spali w osobnych pokojach przez pare dni, aby uniknąć pokusy, lub żeby coś się nie stało przez przypadek w nocy.
Mam nadzieję, że wszystko w porządku… Ale co go tak niepokoi? Nie obwinia Liama. Wiem że jest zraniony, ale fizycznie czy psychicznie?
Po raz trzeci tej nocy, Niall usłyszał krzyki z pokoju Zayna. Wiedza, że mulat cierpiał, sprawiła, że Irlandczyk prawie zaczął płakać, ale wiedział, że musi być silny, dla niego.
Zayn zrzucił z siebie kołdrę i poszedł do łazienki. Wytarł ręcznikiem pot, który pokrywał jego całe ciało, po czym wrócił do pokoju i usiadł na krańcu łóżka. Bał się zamknąć oczy. Jego lęk przed głęboką wodą przemieniał się w niekontrolowaną fobię, a brak snu wcale tego nie polepszał. Wiedział, że jest tylko jeden sposób, aby poczuł się bezpiecznie tej nocy, więc zdecydował, że zlekceważy decyzję podjętą wcześniej.
Kiedy Niall obudził się po raz czwarty tej nocy, nie było to przez krzyki. Poczuł jak ktoś wczołguje się do jego łóżka, podnosi jego rękę i otacza nią siebie. To Zayn na pewno teraz ukrył się w ramionach blondyna i jego pościeli.
- Wszystko w porządku? – wyszeptał Niall do ucha swojego chłopaka.
- O cholera, Niall, przepraszam. Nie chciałem cię obudzić, ale… nie mogłem spać – powiedział Zayn trochę zaniepokojony tym, że obudził blondyna.
- Wiem…słyszałem. Zayn, co jest? Coś z twoją głową? – zapytał zmartwiony Irlandczyk.
- Tak jakby… to wszystko jest w mojej głowie… ale to nie głowa mnie tak boli – wyjaśnił Zayna.
- O czym ty mówisz kochanie? – zapytał Niall, nie rozumiejąc o co chodzi mulatowi.
- Niall… wiesz, że właściwie nie lubię pływać, prawa? Więc… to przez to, że nie umiem. Nigdy się nie nauczyłem – powiedział Zayn.
- Tak, powiedziałeś nam to już dawno – odpowiedział blondyn.
- Więc.. tak jakby.. nikomu o tym nie mówiłem.. ale boję się wody, to niezależne ode mnie – wyjaśnił ciemnowłosy chłopak. – Czuję się jakbym miał się utopić. A sny, które dzisiaj miałem… – Zayn praktycznie zaczął drżeć, kiedy mówił.
- Cii, jest w porządku, Zayn. Mam cię – powiedział Niall, mocniej ściskając mulata. – Nie musimy o tym rozmawiać, jeżeli nie chcesz.
- Możemy zrobić to rano? Jestem zmęczony… ale boję się zasnąć – odparł Zayn.
- Cokolwiek zechcesz – odpowiedział Niall, przytulając chłopaka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz