- Hej – Zayn przywitał się z trzema chłopakami, którzy właśnie weszli na imprezę, chociaż jego oczy skupiły się na Louisie. Czuł się niekomfortowo, kiedy patrzył na niebieskookiego chłopaka, który wpatrywał się w niego z uwielbieniem. Niall i Harry również przywitali się z Zaynem, ale Louis nic nie odpowiedział.
- Um..dobrze. Lepiej wrócę tam – mulat wskazał palcem na grupę ludzi, od których odciągnął go Liam. Odwrócił się i dołączył to ich kółka. Liam odszedł, a Niall po chwili zrobił to samo, zostawiając Harry’ego i Louisa, którzy patrzyli się na siebie niezręcznie.
- Co to do cholery było? – zapytał Harry, wyglądając w połowie na zdezorientowanego, a w połowie na zszokowanego.
- Co do cholery było co? – na twarzy Louisa pojawił się uśmiech, widząc ponownie Zayna.
- Sposób, w jaki patrzyłeś na Zayna – Harry zaczął powoli iść, a Louis poszedł w jego ślady, nie chcąc zostać sam.
- Nie patrzyłem na Zayna – wydusił z siebie Louis, kłamiąc.
- Ta jasne, patrzyłeś. Nie możesz obserwować kogoś, kogo dopiero poznałeś, jakbyś się w nim zakochał.
- Spotkałem go wcześniej – Louis nie potrafił okłamać Harry’ego.
- Co? Gdzie? – zapytał Harry, chwytając dwa piwa i wręczając jedno Louisowi.
- Ostatniej nocy. Pamiętasz chłopaka, z którym rozmawiałem, zanim podeszliście?
- Oh, tamten wyglądał na zainteresowanego! To był on?
- Taa.
-Więc… lubisz go? – Harry upadł na kanapę, która znajdowała się na samym środku nowego mieszkania. Dwójka chłopaków była teraz w centrum imprezy, więc usłyszenie siebie nawzajem sprawiało im trudności.
- Właściwie to prawie z nim nie rozmawiałem, ale niesamowicie mnie przyciąga – Louis był całkowicie szczery. Jego wzrok spoczywał teraz na Zaynie, który nadal stał przy grupce ludzi. Obserwował go, kiedy rozmawiał, pił, uśmiechał się i śmiał się z nimi. Nic nie mógł poradzić na to, że się gapi.
- Przerywamy zakład. Nie wyjdziesz stąd, jeżeli on tu jest – westchnął Harry, wstając, żeby zabrać kolejne dwa piwa, aczkolwiek wrócił z czterema shotami i taką samą ilością piw.
- Co do cholery, Harry? – zapytał, kiedy loczek wrócił, trzymając cały ten alkohol.
- Wiesz, będziemy tu trochę, lepiej będzie jak się upijemy– Louis wziął jednego shota od Harry’ego i wypił go do dna, a to był dopiero początek.
-
Impreza trwała jedynie godzinę, a Harry i Louis nie poruszyli się z sofy, powoli upijając się darmowym alkoholem. Louis był bardziej pijany niż Harry, wypił trzy piwa i trzy shoty. Napoje te były mocniejsze, niż się tego spodziewał. Harry miał za sobą tylko dwa piwa i jednego shota. Louis teraz mówił chaotycznie o tym, jak idealny jest Zayn. Loczek uważał, że jego pijany przyjaciel jest całkiem śmieszny.
- Kto jest tym szczęśliwym chłopakiem? – zapytał Niall, siadając obok Harry’ego, kiedy posłyszał ich rozmowę.
- Oh, to nikt…- odpowiedział Louis.
- To zayn - Harry uśmiechnął się, kiedy wyjawił kłamstwo Louisa. Niall spojrzał na drugą stronę kanapy, gdzie siedział brunet.
- Louis, stary, on jest całkowicie hetero. Nie poszczęści ci się.
Serce Louisa zamarło, kiedy Niall wypowiedział te słowa. Wiedział, że Zayn jest poza jego zasięgiem i prawdopodobnie jest hetero, ale usłyszenie tych słów, to było jak nóż prosto w klatkę piersiową.
- Wiem – wymamrotał Louis zniechęconym tonem. Louis nie pozwolił sobie, żeby to powstrzymało go od porozmawianie z Zaynem, lub spróbowania czegoś. Wstał, a Niall i Harry spojrzeli na niego zdezorientowani.
- To mnie nie powstrzyma – Louis uśmiechnął się do nich, kiedy mówił. Jego nastrój diametralnie się zmienił. Niall i Harry spojrzeli na siebie, trochę się martwiąc. Louis powoli zaczął kierować się w kierunku Zayna, który stał teraz z Liamem i rozmawiał z nim. Mrugnął porozumiewawczo do Harry’ego i Nialla, po czym obrócił się i zaczął iść do przodu.
- Powinniśmy go powstrzymać czy…? – zapytał Niall.
- Pozwólmy mu iść – uśmiechnął się Harry.
- Jesteś pewny? Jest trochę pijany…
- Tak, to będzie zabawne.
- Może tak nie myśleć jutro rano.
- To będzie dla niego lekcja.
- Lekcja czego?
- Nie uderzaj do hetero chłopaka, kiedy jesteś pijany – Harry wskazał palcem na Louisa, który teraz stał obok Zayna i Liama.
- Hej! – Louis entuzjastycznie przywitał się z dwójka chłopaków.
- Cześć Lou – powitał go Liam, szybko uświadamiając sobie, że brunet jest całkiem pijany.
- Zayn! Miło cię znowu spotkać – Louis położył dłoń na ramieniu Zayna, witając się z nim, jakby byli starymi przyjaciółmi.
- Znasz Zayna? – zapytał Liam.
- Spotkałem go poprzedniej nocy w pubie. Już myślałem, że nigdy nie spotkam tej pięknej twarzyczki – Louis przeniósł rękę z ramienia Zayna do jego twarzy, szczypiąc jego policzek, kiedy mówił. Zayn nieśmiało odsunął głowę od dłoni Louisa ze zmartwieniem na twarzy.
- Uh..tak. Hej Louis- wymamrotał lękliwie Zayn. Louis poruszył się, aby stanąć dokładnie przed Zaynem, kładąc ręce na jego biodrach i przysuwając jego ciała bliżej siebie. Zayn próbował wyplątać się z jego uścisku, ale nie potrafił, Louis był całkiem silny.
- Jesteś taki przystojny, mówił ci to ktoś? – wyszeptał do Zayna uwodzicielskim tonem. Jedną ręką chwycił jego pośladki, przez co chłopak podskoczył i odepchnął Louisa od siebie. Brunet potknął się, po czym upadł na podłogę. Harry i Niall szybko znaleźli się przy nim. Rozumieli, że była to wina Louisa, a nie Zayna. Wszyscy przenieśli swój wzrok na piątkę chłopaków. Liam powiedział im, że nic się nie stało i mają dalej się bawić. Harry podniósł upojonego Louisa z podłogi, który teraz z powrotem stał na dwóch nogach, ale Harry nie zamierzał go puścić.
- Myślę, że już pójdziemy – ogłosił Niall – Dzięki za zaproszenie – Niall odwrócił się do Zayna – Przepraszam za niego, jest… pijany i szalenie homoseksualny – zażartował Niall, ale Zaynowi nie było do śmiechu, wyglądał na raczej zaniepokojonego.
- Do zobaczenia, mam nadzieję, że dobrze się bawiliście – Liam pokiwał do trójki chłopaków, którzy wychodzili właśnie przez drzwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz