wtorek, 26 listopada 2013

91

~O~
- Ugh – jęknął Niall, kiedy światło uderzyło w jego powieki, przenikając przez skórę do jego gałek ocznych. Było za jasno, naprawdę za jasno i cholernie cierpiał. W zasadzie, wszystko go bolało – jego ciało, głowa, mózg – a jedyną rzeczą, która go nie bolała były jego jądra, co było zaskakujące, ponieważ kiedy budził się każdego dnia, w świątek piątek i niedzielę, jego jądra były w złym stanie.

- Dzień dobry śpiąca piękności!- zawołał Zayn, a Niall otworzył zmęczone oczy, żeby zauważyć współlokatora, stojącego nad nim z kubkiem kawy w ręce.

Usiadł, krzywiąc się, kiedy jego głowa zawirowała, i zerknął tylko w dół, żeby zobaczyć, że jego koszulka leży gdzieś na ziemi a spodnie są odpięte (spał w dżinsach?) oprócz tego, zauważył również malinki na krawędzi jego biodra.

Co do kurwy?

Nagle z mdłościami i powrotem pamięci, Niall szybko wstał z kanapy i z zaskakującą zręcznością popędził do łazienki, wymiotując, kiedy przypomniał sobie, co stało się wcześniej w nocy.

Wypłukał usta, czując się trochę lepiej i obmył twarz zimną wodą, odkładając to, że musiał w końcu stanąć przed współlokatorem twarzą w twarz.

Typowy Zayn, choć zdecydował czekać wystarczająco długo, żeby obudzić Nialla, teraz pojawił się w drzwiach, wyciągając przed siebie kawę.

Niall gapił się, ponieważ co musiało się stać, że Zayn ‘badboy’ Malik dawał mu kawę i cholera, on prawie rozważał spanie z Zaynem, więc jak zachowywałby się wtedy ranem? Oczywiście, on właściwie nie zrobiłby tego, ale naprawdę, kim był ten koleś i gdzie jest mój współlokator?

- Wiesz, nie mogło być tak źle - skomentował Zayn, podnosząc brwi w pytaniu, na które Niall nie miał zamiaru odpowiadać, i wtedy, tak, to był jego charakterystyczny uśmiech - w sumie szybko doszedłeś.

Niall mruknął, zabierając kawę z ręki Zayna. Wylał trochę zza kublka, lecz nie przejął się tym, kiedy rozlało się na podłogę. Podniósł ją do ust i wziął parzący łyk. Zdziwił się, bo kawa była zdecydowanie taka jaką lubi.

Niall wpatrywał się w Zayna podejrzliwie, trochę niepewny, co ten drugi usiłował osiągnąć, zachowując się w miły sposób, ale Zayn w tym momencie odwrócił się, przechodząc przez mieszkanie i zabierając jego ulubioną skórzaną kurtkę z wieszaka na ścianie.

- Do zobaczenia później, Nialler!- zawołał radośnie Zayn przez ramię i mrugnął do chłopaka.

O Chryste, co on zrobił?
~O~

Uprzejmość Zayna zakończyła się niepowodzeniem ….i teraz, trzy dni później, Niall był na granicy wyrwania jego włosów lub chociaż dziwki Zayna, tak, najchętniej dziwki Zayna.
Kłócili się ciągle przez ostatnie 72 godziny, i tego było już za wiele.

- Ej, co stało się z kanapkami w lodówce? - zapytał Niall, krocząc do salonu, gdzie Zayn siedział na kanapie, wkładając ostatnią kanapkę do ust.

- Ups - wymamrotał Zayn z buzią pełną jedzenia. W ogóle nie wydawało się, że jest mu przykro, co zdradzał jego blask w oczach.

Niall poczuł to, stłumiony gniew i oburzenie zagotowało się w nim. Mógł pozwolić na pożyczanie ubrań, używanie jego dezodorantu, nawet szamponu i detergentów do prania, ale podkradanie jedzenia? Nie.

Absolutnie cholernie nie.

Zayn chyba odczuł gotującą się złość blondyna i patrzył na niego trochę zaciekawiony, ponieważ myślał, że Niall nic z tym nie zrobi. Nic nie zrobił, na początku, pozwalając temu odejść, ponieważ ciemnowłosy chłopak pomagał płacić czynsz każdego miesiąca i miało to się skończyć razem z semestrem.

Kładł to ponad wszystko, widząc światełko, które prowadziło go do końca ciemności, ale teraz, kiedy został tylko miesiąc, nie mógł poczuć że jego sposób rozwiązywania tego zawodzi go. Jak w ogóle chciał przeżyć ostatni cały cholerny miesiąc z tym dupkiem?

[Od: Liam Payne 19:27]

Mamy tylko pizze… będzie za 5 min… Lou i Haz jadą już do mnie

Liam jak to Liam był zdolny, aby złagodzić trochę jego gniew tylko perspektywą jedzenia, ale Niall nadal nie był w stanie przestać trząść się z gniewu na Zayna, który aktualnie przestał przeżuwać i wrócił do oglądania telewizji.

[Do: Liam Payne 19.28]

Dzięki bogu.

Niall wsunął swój telefon z powrotem do kieszeni i odwrócił się od Zayna, jego twarz trochę pobladła od poprzedniego czerwonego stanu. Podjął szybką decyzję.

- Wynoś się - Niall kaszlnął, wyłączając telewizor naciśnięciem guzika. Stał i czekał nad Zaynem, który tylko patrzył na niego z niedowierzaniem.

To było to, nie miał momentu spokoju, od kiedy Zayn się wprowadził, a wszystko czego właściwie chciał to spędzić noc z Liamem, oglądając filmy Disney’a i jedząc tłustą pizze, nie musząc radzić sobie z cholernym współlokatorem lub jego penisem, który boleśnie by twardniał.

- Poważnie? Wyrzucasz mnie z NASZEGO mieszkania?- zapytał zszokowany Zayn, ponieważ Niall nigdy tego nie robił. Oczywiście, krzyczał na niego, wrzeszczał i może raz rzucił podręcznikiem w głowę Zayna, ale nigdy nie był aż tak zły, nigdy nie był wystarczająco wściekły, żeby nie chcieć nawet widzieć Zayna.

Niall tylko wskazał na drzwi, unosząc brwi, co miało podtrzymać jego wcześniejszą decyzję.

- Wyjdź.

Blondyn mógł przysiąc, że widział przebłysk zranienia w ciemnych oczach Zayna, kiedy chłopak wstawał i wychodził z mieszkania bez jakiegokolwiek słowa. Nie powinno go to niepokoić, ale oczywiście, był kim był, więc natychmiastowo upadł na podłogę, rękami zasłaniając twarz, martwiąc się o to czy był naprawdę taki ostry czy nie.

Miał dla siebie tylko chwilę, ponieważ drzwi otwarły się ponownie. Gorączkowo odwrócił się do drzwi, gotowy przeprosić Zayna, ale zamiast tego, spotkał się ze zmartwionym spojrzeniem Liama.

- Wszystko w porządku, Nialler? Właśnie widziałem – uhm- Zayna i wyglądał na naprawdę wkurzonego. Uświadom mnie może – Nialler? - Liam zamilkł, patrząc się na Nialla, wdychając powietrze i siadając obok młodszego chłopaka na podłodze w tej samej pozycji.

- Możemy po prostu coś zjeść, proszę?- wyszeptał Niall, kiwając na pudełko od pizzy w ręce Liama zdesperowanym wzrokiem, i wiedział, że był wtedy niedorzeczny i niedojrzały i marudny, ale boże, on po prostu potrzebował jedzenia i czasu, żeby się uspokoić.

Liam zaśmiał się ponieważ, jedną rzeczą jaką wiedział teraz na pewno, było to, jak Niall reaguje na brak jedzenia. Podniósł Nialla na nogi i poprowadził go do stołu, gdzie położył przed nim talerze i serwetki, a zaraz potem pizzę.

- Więc co się stało Zaynowi?- spytał Liam, kiedy Niall zjadł już dwa kawałki i był na dobrej drodze żeby skończyć trzeci. Brunet myślał, że jest już wystarczająco bezpieczny, żeby o to spytać, ponieważ Niall wydawał się być o wiele spokojniejszy nić wcześniej.

Niall kontynuował pochłanianie jedzenia, składając czwarty kawałek pizzy w połowę, kiedy kończył trzeci, i kolejny gryz, odpowiedział.

- Wywaliłem go.

~O~

- Wykopałeś go?
- Tak! Zjadł moje jedzenie!
- Nialler, nie możesz tak po prostu wywalać swojego współlokatora z mieszkania!
- Dlaczego nie? Był dupkiem.
- Stary, zamierzasz mnie wywalić, kiedy będę cię wkurzał?
- Ale Sean, nie wkurzasz mnie tak jak on!
- W sumie tak, przeżyliśmy trzy lata, dzieląc razem mieszkanie, co nie?
- No właśnie.
- Więc, gdzie teraz on jest?
- Emm- nie jestem pewny…
- Nie wiesz?
- Nie bardzo? Nie wiem, to nie jest jakieś nadzwyczajne.
- Więc, widziałeś go?
- Nie od wczoraj…
- Kiedy wczoraj…?
- …
- Niall…!
- Od kiedy go wyrzuciłem?
- Nie widziałaś go, od kiedy go wywaliłeś?
- Nie…Spodziewałem się, że przyjdzie do domu i będzie kogoś pieprzyć, po prostu żeby mi zrobić na złość, ale nie słyszałem go wracającego do domu i nie widziałem się z nim dzisiaj…
- Cholera koleś, to nie dobrze…
-Taa…
- …
- Po prostu…wróć niedługo, dobrze Seanie?
- Tak, dobrze, tęsknie za tobą.
- Też tęsknie.

~O~

Niall skończył rozmowę przez telefon z Seanem i usiadł na kanapie, bawiąc się komórką i czy chciał czy nie, powinien zadzwonić do Zayna, żeby dowiedzieć się, gdzie jest. Był naprawdę zaskoczony, że Zayn nie wrócił do domu, głośno i obrzydliwie, jak to miał w zwyczaju, np. w poprzednią noc, ale mieszkanie było całkowicie ciche całą noc, odkąd Liam je opuścił, był to mile widziany, ale także odrobinę niepokojący fakt.

Nie musiał dłużej się martwić, ponieważ Zayn wszedł do mieszkania, wyglądając idealnie jak zawsze, ubrany nawet w świeże ubrania.

Może jednak wrócił poprzedniej nocy?

- Gdzie byłeś? - Niall wymagał odpowiedzi, stojąc twarzą w twarz z trochę wyższym chłopakiem, a jego niebieskie oczy zwęziły się w ciekawości. To nie było tak, że się martwił o niego, nie, nie chciał po prostu czuć się winny, jeżeli coś naprawdę mu się stało.

- Aww, czy właśnie mały Nialler martwił się o mnie? - Zayn zaśmiał się, i tak, był tak samo radosny i sarkastyczny jak zawsze, więc Niall założył, że Zayn nie jest na niego zły za wczorajszy wybuch. Wydawało się, że ciemnowłosego trochę to podbudowało.

Niall nie wiedział, jak się czuć, ale zdecydowanie czuł rumieniec, który rósł na jego policzku przez to, że Zayn tak to bagatelizował i zaczął popadać w pułapkę niedojrzałości.
- Odpieprz się - wymamrotał Niall, wstając niezgrabnie na nogi, niepewny jak zareagować na nagłe pojawienie się drugiego chłopaka i pragnął tego, żeby nie martwił się tak wcześniej o niego, ponieważ naprawdę, w końcu o co on w ogóle się martwił? Zayn nie był zły i był w bardzo dobrym stanie, ale Niall nie mógł nie czuć zażenowania, że martwił się o tego dupka, a on czuł się naprawdę dobrze.

- Martwiłeś się?- zapytał się Zayn, z ciekawskim wzrokiem i hola, kiedy już bardzo się zbliżył, czy to była szczerość w jego oczach?

Niall odsunął się delikatnie, otwierając szerzej niebieskie oczy i czując jak jego serce rozrywa klatkę piersiową.

- Ja…eee…nie – to tylko – dobrze – może- Niall jąkał się, a jego dłonie zaczęły się trochę pocić i czuł się jak mały nastolatek, kiedy jąkał się i nerwowo grzebał w kieszeniach, ale to było o wiele gorsze, ponieważ on miał przecież dwadzieścia jeden lat, a nadal był niezdolny spleść poprawne zdanie.

Zayn kontynuował przyglądanie się mu z tym samym ciepłem w jego brązowych oczach i wtedy poległ.

*

Dwa obciągania i miliony malinek później oboje zdyszani opadli z powrotem na kanapę.
- To nie stanie się regularną czynnością - wymamrotał Niall, zapinając spodnie i zasłaniając plamę od spermy rękoma i ruszając do łazienki, żeby to zmyć.

Zayn uśmiechnął się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz