Następnego ranka, Zayn obudził się, kiedy Niall wskoczył na łóżko. Najwidoczniej spał dosyć długo, ale żaden z chłopaków nie kłopotał się, aby go obudzić.
- Zayn! Harry i Louis pojechali na zakupy! Przywiozą nam coś! – powiedział blondyn, po czym wybiegł z pokoju.
Mulat uśmiechnął się, a potem wciągnął na siebie czystą parę spodenek oraz podkoszulek, kierując się w dół. Najwidoczniej, Harry i Louis zdecydowali się pójść do sklepu spożywczego, ale przywieźli także rzeczy dla chłopaków. Niall w tym momencie był właśnie zajęty otwieraniem największego czekoladowego batonika, jakiego Zayn widział w życiu.
- Hej Z, to dla ciebie! – powiedział Louis, wręczając mu pakunek. Spojrzał na niego i zobaczył parę rękawków do pływania dla dzieci, które trzeba było nadmuchać i włożyć na ramiona. Pokój wypełnił się ciszą, kiedy czwórka chłopaków i dziewczyna patrzyli na Zayna, aby ocenić jego reakcję.
- Jesteście najlepsi! – krzyknął mulat, po chwili udawania niezadowolenia i pozwalając, aby wielki uśmiech pojawił się na jego twarzy, po czym wybuchł śmiechem.
- Jeżeli Niallowi nadal będzie tak dobrze szło, nie będziesz nawet ich potrzebował! – powiedział Harry, uśmiechając się, po czym przytulił Zayna. – Też jesteśmy tu dla ciebie – wyszeptał mu do ucha.
Chłopacy odnieśli resztę jedzenia, które przywieźli Harry i Louis, a Danielle zaczęła robić inwentaryzację tego, co mieli. Przez cały ten czas, Zayn czuł, że coś go nęka, jakby o czymś zapomniał. Wyciągnął telefon, aby zobaczyć, czy nie ma jakiś przypomnień. Znalazł jedno. Miał wizytę u lekarza, za godzinę.
- Cholera! Mam wizytę u lekarza – krzyknął mulat, biegnąc do góry, aby wziąć prysznic i się ubrać.
Niall musiał zostać w poczekalni. Po pierwszej wizycie Zayna na OIOM-ie, kazali mu wrócić do tego samego szpitala. A skoro Niall nie był z rodziny, nie mógł mu towarzyszyć. Zamiast tego usiadł zdenerwowany, niepewny co ze sobą zrobić. Cukier z ogromnego batonika czekoladowego nadal krążył w jego żyłach i był naprawdę niespokojny. Blondyn zobaczył, że starsza kobieta siada obok niego i obserwuje go z uśmiechem.
- Nie denerwuj się, skarbie. Jestem pewna, że na kogokolwiek czekasz, będzie z nim w porządku – powiedziała kobieta.
- Dzięki, też mam taką nadzieję – odpowiedział Niall.
- Nie tylko jesteś przystojnym, młodym mężczyzną, ale też twój akcent jest uroczy! Gdybym tylko była czterdzieści lat młodsza – powiedziała kobieta, śmiejąc się, co spowodowało u blondyna to samo. To jest to czego potrzebował. – Jesteś z Wielkiej Brytanii?
-Z Irlandii – odpowiedział Niall.
- Z kim tu przyszedłeś?
Niall zaczął wiercić się trochę bardziej. Nie uśmiechała mu się opcja, żeby powiedzieć jej, że jest tu z Zaynem, jego chłopakiem. Ale pomyślał, że kobieta pewnie przyglądała się im wcześniej, kiedy mulat wypełniał jakieś papiery.
- Z Moim..um, moim chłopakiem – powiedział Niall, patrząc w dół.
- Och, ten ciemnowłosy chłopak, z którym przyszedłeś? Aww, szczęściarz z niego. On naprawdę też cię kocha, wiesz? – powiedziała, uśmiechając się.
Żołądek Nialla przewrócił się o sto osiemdziesiąt stopni, kiedy uśmiechnął się ponownie. – Skąd to wiesz?
- Synku, jestem zamężna od ponad czterdziestu lat. Myślę, że wiem, jak wygląda osoba, która jest zakochana. Widziałam, w jaki sposób na ciebie patrzy – wyjaśniła kobieta.
- Więc dlaczego nie jesteś ze swoim mężem tam? – zapytał blondyn. – Przepraszam, jeżeli to niegrzeczne pytanie.
Kobieta uśmiechnęła się. – Nie, wcale nie jest. Po prostu nie chce, żebym widziała go, jak jest kłuty igłami.
Lekarz zaczął wkurzać Zayna. Męczył się ciągłym odpowiadaniem na kolejny pytania. Wywnioskował, że był testowany, aby zobaczyć, czy jego odpowiedzi nadal są takie same. Był także zirytowany studentem medycyny, który wielokrotnie świecił mu latarką w oczy, aby sprawdzić jego źrenice.
Chciałbym, żeby Niall tu był. Pomyślał Zayn, kiedy ponownie odpowiadał na pytanie, który dzień tygodnia jest aktualnie.
- Dobrze, panie Malik. Myślę, że to już koniec. Minęły tylko dwa dni, ale wydaje się, że wszystko jest w porządku. Twój wstrząs mózgu wydaje się być łagodny i myślę, że będzie dobrze. Nie chcę, żebyś uderzał się w głowę, ale myślę, że możesz wrócić do codziennej rutyny – wyjaśnił lekarz.
Zayn odnalazł w poczekalni Nialla, który nerwowo się wiercił. Wielki uśmiech pojawił się na twarzy blondyna, kiedy zobaczył kroczącego ku niemu mulata.
- Więc? Wszystko dobrze? – zapytał Niall, wstając aby powitać swojego chłopaka.
- Tak, doktorek powiedział, że jest w porządku. Mogę wrócić do mojej codziennej rutyny. Nie to, że wiem, jak ona wygląda – powiedział Zayn.
- Przepraszam, że nie mogłeś wejść ze mną. W sumie i tak to nie było ekscytujące, zadawali mi w kółko te same pytania – odparł mulat, kiedy usiadł w samochodzie po stronie pasażera, ponieważ Niall nadal nie pozwalał mu prowadzić.
- Nie ma sprawy, było w porządku. Spotkałem najlepszą kobietę w życiu – odpowiedział blondyn.
- Kobietę? – zapytał mulat z udawaną zazdrością.
- Z, ona miała coś koło siedemdziesięciu pięciu lat. I wiedziała, że jesteśmy razem, zanim cokolwiek powiedziałem. Była niesamowita. Chciałbym ją zaadaptować, czy coś – powiedział Niall, śmiejąc się.
- Czy w ogóle chcę wiedzieć? – odparł Zayn.
- Nazwała mnie przystojnym i powiedziała, że mój akcent jest uroczy – powiedział blondyn, delikatnie się rumieniąc.
- W sumie, taka prawda! – powiedział mulat.
W momencie, kiedy Niall i Zayn zamknęli drzwi frontowe za sobą, zorientowali się, że byli sami, a reszta ich przyjaciół siedziała nad jeziorem. Niall spojrzał przelotnie na Zayna i mocno przyparł go do siebie, zaczynając go całować, natychmiastowo wsuwając język do ust starszego chłopaka.
- Ktoś chce świętować moje zdrowie? – zapytał kusząco Zayn.
Niall nie odpowiedział, tylko mocniej popchnął mulata na krzesło i usiadł okrakiem na jego kolanach. Zaczął całować jego szyje, okazjonalnie zostawiając na niej lekkie ugryzienia, co powodowało jęki u Zayna.
Niall podniósł koszulkę Zayna, po czym jednym ruchem ją ściągnął i rzucił na podłogę. Zaczął gryźć i ssać obojczyk chłopaka, robiąc na nim dużego i widocznego siniaka.
Chociaż mulat bardzo się cieszył, że blondyn przejął inicjatywę, zdecydował, że to jego kolej, aby przechwycić kontrolę. Chwycił plecy Nialla i wstał, niosąc go w stronę kanapy, po czym ściągnął jego koszulkę. Mulat szybko zatopił się w pocałunku, przygryzając dolną wargę chłopaka, upewniając się, że będzie agresywny, ale też delikatny dla niego.
Zayn chwycił nadgarstki chłopaka i przygwoździł je nad jego głową, kiedy zaczął schodzić pocałunkami w dół po jego żuchwie, po czym gwałtownie zatrzymał się i złożył brutalny pocałunek na klatce piersiowej Nialla, zahaczając przy tym językiem o jego sutki, co powodowało, że ten się wzdrygał.
- Och, cholera, Zayn – powiedział blondyn, zamykając oczy.
Mulat poczuł powiększającą się wypukłość w spodniach Nialla, która pasowała do jego rosnącej erekcji. Zayn nie był pewny, czy powinien kontynuować. Biorąc pod uwagę ostatni raz, kiedy robili coś takiego, skończyło się to wielką kłótnią.
- Mam kontynuować? – zapytał mulat pomiędzy głębokimi wdechami, kiedy ponowił swój atak pocałunków.
- Tak, chcę cię tak bardzo – powiedział Niall, patrząc głęboko w brązowe tęczówki swojego chłopaka.
Zayn uśmiechnął się i zaczął przejeżdżać wskazującym palcem w dół klatki piersiowej blondyna, przez jego brzuch, pępek, aż zatrzymał się przy zamku spodni. Zayn spojrzał na chłopaka i uśmiechnął się, wiedząc dokładnie to chce mu zrobić.
Dłonie mulata bawiły się zamkiem spodni Nialla, udając że kompletnie nie umiał ich rozpiąć, celowo denerwując swojego chłopaka.
- Cholera jasna, zrób to wreszcie – powiedział blondyn, dając Zaynowi pewność, której potrzebował.
Odpiął jego zamek i zaczął delikatnie ściągać spodnie, kiedy usłyszał krzyk z tyłu, która spowodowała, że dwójka chłopaków podskoczyła w powietrzu.
- Na miłość boską, wy dwoje! W cholernym salonie? - zapytał Harry, brzmiąc na trochę zdegustowanego. Ani Zayn ani Niall nie usłyszeli, jak wchodził po schodach.
Cholera! Pomyślał Niall. Był całkowicie zażenowany, a jego twarz czerwieniała, kiedy Harry Styles zaczął gapić się na niego i Zayna, którzy byli bez koszulki, a mulat pochylał się w stronę swojego chłopaka.
- Kurwa Harry! – powiedział Zayn, wstając z blondyna i podnosząc koszulkę z podłogi.
- Haz, idz… – Louis zaczął mówić, zanim nie zobaczył mulata, który wkłada swoją koszulkę i nadal całkowicie zażenowanego, rumieniącego się Nialla bez bluzki. – O nie! Nie robiliście tego tutaj!
- Tak, robili – powiedział loczek.
- Właściwie nie zrobiliśmy za dużo – odparł mulat, obrzydzony i zły, że ten moment został totalnie zrujnowany.
Niall niezręcznie włożył na siebie koszulkę, nie wiedząc co dalej zrobić.
- Wiec skoro ta dwójka dupków wszystko zepsuła, chcesz iść na patio? – zapytał Zayn blondyna.
- Chyba tak – odparł chłopak.
- Poczekajcie, aż powiem Liamowi! – powiedział Harry, zbiegając schodami.
- O, nie powiesz mu ty cholero! – odparł mulat, śmiejąc się i próbując dogonić loczka. Niall zeskoczył z kanapy, aby pójść za Zaynem, Harrym i Louisem.
Liam zacznie się śmiać lub nas skarci, albo to i to. Pomyślał blondyn, idąc za trójką chłopaków.
- LIIIIIAAAAAAAAMMMMM!!! – krzyczał Harry, kiedy przebiegł przez otwarte drzwi z mulatem tuż za nim, zapominając o krawężniku i upadając na trawę. Louis nie potrafił się zatrzymać i za chwilę także on upadł na Zayna i Harry’ego, którzy śmiali się maniakalnie. Niall zrobił to samo i czwórka chłopaków leżała teraz, śmiejąc się, jakby byli szaleni, kiedy Liam niezręcznie wstał, niezgrabnie wydostając się z hamaku, na którym leżał razem z Danielle.
- Czekaj… czy wy dwoje… robiliście to! – krzyknął Louis, wskazując na dużą malinkę na szyi Liama.
- Czy nikt tu nie używa własnych sypialni do takich rzeczy? – zapytał Harry nadal niekontrolowanie się śmiejąc.
Liam zaczął robić się jeszcze bardziej czerwony, niż Niall wcześniej.
- Umm, możemy, um… dacie mi chwilę? – zapytał Liam, kiedy odwrócił się i poprawił swoje spodnie, powodując, że szatyn zaśmiał się jeszcze bardziej.
- Aww, daj spokój skarbie, nie chcesz im dać pokazu? – odparła Danielle, dołączając się do śmiechu reszty.
- NIE! – Liam, Zayn i Harry krzyknęli prawie jednocześnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz