wtorek, 26 listopada 2013

93

Eh przepraszam, że tak długo. Wiecie…matura te sprawy. Enjoy x

Niall prawie wolałby, gdyby Zayn po prostu wyszedł, jak zdarzyło się to, kiedy wywalił ciemnowłosego chłopaka na noc, ale nie, zamiast tego zachowywali się, jakby to wszystko, co się między nimi działo, wcale się nie wydarzyło. Zayn wrócił do swoich starych nawyków, kiedy to imprezował i pieprzył kogo popadnie.

Nie wiedział, co zrobić. To było popieprzone, ponieważ czuł jak wszystkie uczucia gotują się w nim i chciał po prostu powiedzieć Zaynowi, co czuje. Ale drugi chłopak wyraźnie się tym nie przejmował tak bardzo.

Lub w ogóle, co było właściwie oczywiste, patrząc na fakt, że Zayn wcale się z tym nie ukrywał i bardzo głośno pieprzył kogoś w swoim pokoju.

Niall nawet nie wstydził się powiedzieć, że był boleśnie twardy.

Nie mógł nawet zacząć się masturbować, ponieważ gdyby zaczął się dotykać, mogłoby to oznaczać, że odpuszcza sobie Zayna, a Niall nie był gotowy, żeby zrezygnować jeszcze z niego.

- Cholera, Zayn, tak, właśnie tam.

Jęk był głośny, rozbrzmiewał przez ścianę, która dzieliła ich pokoje. To wystarczyło, żeby Niall zaczął szaleć.

Nie mógł tego znosić dłużej, ponieważ Zayn był wszędzie. Był w prześcieradle Nialla, zapach jego wody kolońskiej i jego naturalny zapach utrzymywał się, więc Niall zwinął się w kłębek, chcąc uciec od drugiego chłopaka. Chciał wrócić do momentu, kiedy tulili się do siebie pod pierzyną.

Wszystko przez to, że Niall mógł czuć zapach Zayna na swojej kołdrze.

Zayn był w podręczniku Nialla, wspomnienia kiedy Niall próbował się uczyć, podczas gdy Zayn rozpraszał go utknęły pomiędzy słowami i stronami, przemykał przez papier i gapiąc się na niego nawet przez tytuł książki.

Wszystko przez to, że Niall pamiętał ręce Zayna, podczas gdy on się uczył.

Zayn był w szafie Nialla, jego koszulki powieszone na wieszakach blondyna i jego bokserki wymieszone z bokserkami Nialla na podłodze i w szufladach. Jego majtki, koszulki, buty, skarpetki były w całym pokoju Nialla, po prostu były tam, przedrzeźniały i śmiały się z Nialla, kiedy tylko na nie spojrzał.

Niall nie widział nic, nawet nie czuł nic oprócz zimnego bólu.

Chciał po prostu coś zniszczyć, ponieważ Zayn najwyraźniej nie czuł nic, a jeśli Zayn nie czuł nic do Nialla, więc może poczułby coś, gdyby Niall zniszczył jego rzeczy.

Więc, nie zdając sobie nawet z tego sprawy, Niall zniszczył wszystko.

Zaczął od pościeli.

Zrzucił wszystko z łóżka, używając mięśni, o których nawet nie wiedział i rozdarł całą tkaninę w pół.

Rozdarł je i rzucił za siebie, uderzając nimi w drzwi, po czym rozłożyły się na podłodze.

Prawie jak składanie ofiary.

Książki były następne.

Ciągle słyszał jęki pochodzące z pokoju Zayna i chciał po prostu, żeby przestali.

Więc rzucił książkami o ścianę.

Jedną za drugą.

Nie skrzywił się, kiedy jego książka z seminarium upadła na środku.
Ledwo nawet zauważył, że jego książka od biologii zrobiła wgniecenie w ścianie z głośnym hukiem.

Nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, że strony spadały jak deszcz wokół niego.

Nie widział nic zza łez w jego oczach.

Wszystko czego chciał to, żeby ból zniknął.

Przebiegł przez pokój jak tornado, biorąc ubrania z szafy i rozrzucając jego dookoła.

Był tak otępiały i zraniony i nie było absolutnie niczego, co mógł zrobić, ponieważ Zayn nadal był w pokoju obok, pieprząc i dotykając kogoś w sposób, który był tak wyjątkowy dla Nialla, ale dla Zayna był niczym.

Tym wszystkim był Niall?

Niczym?

Podniósł swoje ulubione buty – zielone vansy – I spojrzał na nie pusto.
Zayn też uwielbiał te buty, mówiąc że reprezentują one irlandzkie korzenie Nialla.

W tym momencie, Niall nienawidził tych butów bardziej niż cokolwiek innego.

Rzucił jednym z nich w ścianę, a on upadł po prostu na podłogę z cichym grzmotem.

To nie wystarczyło.

Chciał zniszczyć te buty.

Więc podniósł je i rzucił nimi jeszcze raz.

Ale nadal wylądowały na podłodze bez uszczerbku.

Rzucał nimi znowu i znowu, ale buty nie chciały się nawet lekko zedrzeć.

- Co do cholery robisz?

Niall nawet nie zatrzymał się na głos Zayna.

Po prostu rzucił butami o ścianę.

Poczuł się w jakiś sposób dobrze, uczucie rzucania czymś. Niall nawet nie poczuł, że jego ręka zaczęła boleć, ani wilgoci na jego twarzy.

Chciał po prostu rozpruć, rozedrzeć i zniszczyć je tak, jak on był.

- Nialler, to są twoje ulubione buty. Co ty robisz?

Niall nie zareagował na to, że Zayn użył jego pseudonimu, ani nie odpowiedział na pytanie. Po prostu rzucał dalej butami o ścianę, znowu i znowu.

W końcu, but się zepsuł, podeszwa odpadła od reszty.

To nie sprawiło, że Niall poczuł się lepiej.

Podniósł but, patrząc się na rozerwany materiał i nagle, cała wściekłość która się w nim gotowała, powróciła ze zdwojoną siłą, lecz tym razem zwróciła się w stronę Zayna.

Był tak zły, ponieważ troszczył się o Zayna tak bardzo, a on w ogóle się nim nie przejmował.

Kiedy zdał sobie sprawę, że Zayn nadal tam stoi, zupełnie nagi, zmrużył oczy i ścisnął mocniej buta w dłoni.

Przed tym jak zorientował się, co robi, zielony vans leciał w powietrzu w kierunku nagiego chłopaka, zmierzając dokładnie w wyznaczony cel.

Oczywiście, Zayn zareagował i but nie uderzył właściwie, tam gdzie Niall chciał (penis), i zamiast tego, walnął ciemnowłosego w udo.

- Ej, cholera, za co to było? – wrzasnął Zayn, dotykając ręką nogi i patrząc na Nialla otwartymi oczami.

Niall nie przejmował się tym, po prostu odwrócił wzrok.

Wyglądał szalenie w tym momencie, jego niebieskie oczy świeciły złością, a blond włosy były w nieładzie.

Zamknął na chwilę oczy, po czym schylił się, podnosząc jedną ze skarpetek Zayna.

- Masz swoje cholerne skarpetki z powrotem.

Niall rzucił skarpetką.

- I swoje bokserki.

Niall rzucił bokserkami.

- I swoje koszulki.

Niall podniósł stos ubrań, rzucając je w kierunku Zayna, nie przejmując się nawet tym, żeby znalazły się blisko chłopaka.

- I twoja poduszka.

Niall rzucił poduszką, która była właściwie jego, ale Zayn twierdził, że była jego, więc mogła być tak samo Zayna.

- Zabierz moje cholerne podręczniki też, nie chcę na nie nawet patrzeć.

Rzucił książkami z jeszcze mniejszym wysiłkiem. Spadły ledwo krok od miejsca, gdzie stał.

Oczy Nialla były przekrwione, a nos ociekał smarkami, ale nie mógł nawet się zmusić, żeby się tym przejmować, nie kiedy Zayn patrzył ślepo na niego.

Mógł nieco usłyszeć kogoś poruszającego się w pokoju, oprócz nich, ale ledwo to zarejestrował.

- Bierz wszystko – powiedział Niall, rzucając kolejną skarpetką w Zayna.

Chciał po prostu uciec od tego wszystkiego, od Zayna, wspomnień i wszystkiego w mieszkaniu, co przypominało jego.

Niall zobaczył, jak Zayn zbliża się do niego z wyciągniętymi ramionami, lecz blondyn podniósł drugiego zielonego vansa i bawił się nim rękoma.

- Ale nigdy nie zabierzesz znowu mojego serca.

Niall rzucił drugim butem, tym razem celnie. Zayn wrzasnął na niego, siadając i jęcząc, trzymając swoje krocze.

~O~
Kiedy Niall wrócił do mieszkania parę godzin później, Zayna nie było, nie to, że blondyn oczekiwał, że tam będzie.

Był tam jednak talerz jedzenia na stole, najwyraźniej zostawiony dla Nialla.

Gdyby zjadł jedzenie, lub chociaż zrobił coś innego, niż rzucenie wzrokiem na talerz, mógłby zauważyć kawałek papieru przy szklance i przeczytać jedno nagryzmolone słowo.

PRZEPRASZAM.

Ale Niall nie widział kartki, ani nawet nie zjadł jedzenia. Zamiast tego, wszedł do pokoju z zamiarem posprzątania bałaganu, który go dręczył.

Aczkolwiek, jego pokój był nieskazitelny.

Było tak, jakby nigdy wcześniej w nim nie był.

Łóżko było pościelone, ubrania powieszone i nie było nawet brudnej bielizny na podłodze.

Jedyną oznaką jego wcześniejszego szaleństwa, było to jak jego zniszczone podręczniki leżały na biurku. Strony były poukładane w raczej uporządkowany sposób, ale nadal były widocznie podarte.

W końcu zobaczył pudełko położone na środku łóżka.

Nie wiedział nawet, co powiedzieć, lub zrobić, ponieważ Zayn najwyraźniej posprzątał jego pokój i naprawdę, Niall nie wiedział dlaczego.

Ten cały bałagan, był jego winą, jakby nie patrzeć- fakt, który Liam przypominał mu cała noc, od kiedy Niall pojawił się na jego schodach, ciągle delikatnie płacząc.

I naprawdę była to jego wina.

Nie powiedział Seanowi o Zaynie i ich związku (właściwie, nadal nie powiedział, a Sean wracał do domu za pięć dni) i nie powiedział Zaynowi, że Sean wraca do domu, dopóki nie było za późno.

Więc tak, to była jego wina i był w stanie przyznać się do tego.

Oczywiście, to nie powstrzymało Nialla przed byciem zranionym przez zachowanie Zayna, ale wiedział, że jego wcześniejsze zachowanie było nieuzasadnione.

A teraz, kiedy otworzył pudełko, które leżało na jego łóżku i wyciągnął z niego nową parę zielonych vansów, w jego rozmiarze – nie mógł zrobić nic, oprócz żałowania tego, co powiedział wcześniej Zaynowi.

Zayn wziął właściwie serce Niall i blondyn wiedział, że nie zwróci mu go w najbliższym czasie.

~O~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz