niedziela, 24 listopada 2013

50

Louis bawił się rękoma swoim telefonem. Chciał przeprosić, ale jakaś część niego wcale tego nie potrzebowała. Poczuł usta Zayna na swoich i to było cholernie niesamowite. Chciał usłyszeć głos Mulata, ale czy on chciał słuchać jego przeprosin to kompletnie inna historia. Louis nie mógł ryzykować tym, że jeszcze bardziej wszystko spieprzy i wiedział, że ze swoim szczęściem, dzwonienie do chłopaka byłoby złym pomysłem. Minął tylko dzień od tego ‘incydentu’, a Louis miał problemy z wyrzuceniem tego z głowy. Dopóki nie będzie wiedział, że wszystko pomiędzy nim a Zaynem jest w porządku, nie będzie mógł się skupić na niczym innym. Szatyn wziął głęboki wdech i nacisnął przycisk ‘połącz’. Nie było jeszcze za późno, aby się rozłączyć. Zrób to, nie będzie wiedział nawet, że dzwoniłeś… panikował Louis. Westchnął, uświadamiając się, jaki był głupi i przyłożył telefon do ucha. Według chłopak sygnały rozbrzmiewały wieczność, zanim odpowiedział zaspany, głęboki głos.


- Louis? – zapytał nadal w połowie śpiący Zayn. Louis nie zdawał sobie sprawy, że była dopiero dziewiąta trzydzieści rano.

- Cholera! O mój Boże, nie wiedziałem, że jest tak wcześnie. Cholernie przepraszam! – Louis był bardzo speszony. – Przepraszam, przepraszam, przepraszam! – mówił Louis non stop , po czym rozłączył się przez zażenowanie. Chłopak odłożył telefon na łóżko, na którym siedział i opadł na poduszkowatą powierzchnię. Położył dłonie na twarz. Co on sobie do cholery myślał, dzwoniąc do Zayna? Jak mógł być takim idiotą? Obrażanie samego siebie zostało przerwane przez wibracje jego telefonu obok. Podskoczył natychmiastowo i spojrzał na ekran. Zayn. Wziął głęboki wdech, nie wiedząc co się stanie, kiedy naciśnie przycisk ‘odbierz’.

-

Zayn nienawidził, kiedy ktoś go budził. To była jedna z najgorszych dla niego rzeczy, ale kiedy zobaczył, kto dzwoni, jego złość ustąpiła. Louis mówił bardzo szybko i jedyne, co Mulat mógłby o tym powiedzieć, to że było to słodkie. Szatyn był cholernie uroczy. Oczywiście, tylko w przyjacielski sposób… Louis był przyjacielem… nieprawdopodobnie uroczym przyjacielem. Nie, co on sobie myśli? Kiedy Zayn przyłapał się na rozmawianiu z samym sobą, Louis rozłączył się, ale Mulat nadal był ciekawy, dlaczego dzwonił. Więc oddzwonił do niego. Tylko dlaczego był zdenerwowany, kiedy czekał na odebranie?

- Zayn, tak bardzo przepraszam! – powiedział ponownie Louis.

- Lou, w porządku, naprawdę. I tak miałem już wstawać – skłamał ciemnowłosy chłopak.

- Nie za obudzenie ciebie.. za poprzednią noc. Naprawdę przepraszam, byłem pijany. Wiesz, jestem taki głupi…

- Nie jesteś głupi. – Zayn przerwał Louisowi. Te słowa po prostu wypłynęły z jego ust.

- Ja…dziękuję. Naprawdę mam nadzieję, że się nie gniewasz.

- Dlaczego miałbym być zły? – zapytał Mulat.

- Wetknąłem swój język do twoich ust…

- Tak, jak powiedziałeś. Byłeś pijany, to nic takiego – zachichotał Zayn.

- Naprawdę?

- Tak. Jeżeli już, to ty powinieneś być zły na mnie. Cholera, uderzyłem cię!

- Och…tak. Prawie o tym zapomniałem – zaśmiał się Louis.

- Jak…Jak mogłeś zapomnieć o takim czymś?! – Zayn dołączył do Tomlinsona i również się zaśmiał.

- Nie wiem, myślę, że już wszystko wyrównane, prawda?

- Zdecydowanie. Oprócz naszej małej kłótni na końcu, było całkiem fajne – zgodził się Mulat.

- Powinniśmy to kiedyś potworzyć… Możemy, to znaczy ze wszystkimi. Liam, Harry i Niall.. Tak po prostu. – Louis ponownie się speszył. Nie chciał wystarczyć Mulata, zapraszając go gdzieś.

- Jasne, może dzisiaj? – odezwał się Zayn, śmiejąc się, kiedy zauważył, jak szatyna łatwo zbić z tropu. – Ty spytasz Nialla i Harry’ego, a ja Liama.

- Świetnie! To samo miejsce?

- Raczej nie chcieliby nas tam… Może tam, gdzie pierwszy raz się spotkaliśmy? Kiedy wyglądałeś na całkowicie nieszczęśliwego.

- Siódma trzydzieści? – zapytał Louis.

- Będę tam – odpowiedział Zayn

- Nie mogę się doczekać.

Zayn rozłączył się. Kurwa, nie, Louis, to co powiedziałeś, było zbyt oczywiste. Mówił sam do siebie w myślach. Nie ma mowy, że pozwoli sobie spieprzyć to jeszcze bardziej.

-

- Naprawdę nie zamierzasz pić.. w ogóle? – zapytał Niall, kiedy weszli do klubu.

- W ogóle – odpowiedział Louis.

- Pierwsze pięć drinków na mój kosz, chłopacy! – uśmiechnął się Harry.

- Nadal nie zamierzam pić – westchnął szatyn.

- O tak! – rozweselił się Irlandczyk.

- Odwołuję to. – Harry nie zamierzał płacić za drinki Nialla. Prawda była taka, że chciał po prostu zobaczyć, jak Louis ponownie się upokarza.

- Jesteś do bani, Styles. – Blondyn przekomarzał się z loczkiem, kiedy szli przez pomieszczenie. – Liam już tu jest, napisał do mnie – powiedział Niall, a jego oczy przeskalowały cały pokój, w poszukiwaniu chłopaka.

- Tam jest Zayn. – Louis wskazał palcem na Mulata, który siedział na kanapie.

- Oczywiście, że go zauważyłeś – zaśmiał się Harry.

- A tam Liam. – Niall wskazał to samo miejsce, co Louis, gdzie Zayn i Liam siedzieli, śmiali się i rozmawiali. Tomlinson zaczął iść w ich kierunku, a za chwilę dołączyli do niego jego przyjaciela. Kiedy już tam doszli, Mulat spojrzał na pierwszego chłopaka, a jego wyraz twarzy rozluźnił się. Harry i Niall przyglądali się temu z rozbawieniem.

- Nie jest hetero, nie ma mowy – wysyczał Harry.

- Zazwyczaj nazwałbym cię idiotą za to, ale prawda jest taka, że to nie była reakcja faceta, który jest hetero i patrzy na swojego przyjaciela – wyszeptał blondyn.

- Upijmy go! – zasugerował loczek.

- Dlaczego?

- Będziemy mogli zobaczyć, czy lubi Lou! Pijani ludzie zawsze wylewają na zewnątrz swoje uczucia – powiedział Harry.

- Dobra, ale jeżeli to zawiedzie i on się jakoś o tym dowie, to był to twój pomysł.

- W takim razie, załatwione. – Harry uśmiechnął się szeroko, ujawniając swoje dołeczki. Dwójka chłopaków podeszła tam, gdzie siedziała reszta grupy. Byli trochę odizolowani od innych w klubie, nikt z nich właściwie nie miał ochoty tańczyć, więc pozostali w rogu, rozmawiając i relaksując się. Oczywiście, Louis wybrał miejsce obok Zayna.

- Stawiam jedną kolejkę! – Harry wstał, ciągnąc blondyna za sobą do baru.

- Nie płacę za ciebie Niall. Zrób to sam. – Loczek uśmiechnął się, kiedy mówił. – Liam nie pije, Louis nie zamierza. Zapłacę tylko za siebie i Zayna.

- Jesteś taki uprzejmy – powiedział sarkastycznie blondyn.

-

Harry przestał kupować drinki dla siebie godzinę temu, ale nadal wręczał je Zaynowi, który chętnie je przyjmował. Loczek robił, co tylko się dało, aby uniknąć nieufnych spojrzeń od trzeźwego Louisa. Widocznie bardzo zainteresowało go, dlaczego Harry kupuje drinki Mulatowi, ale nie spytał o to. Nawet zielonooki chłopak stracił rachubę, ile Zayn właściwie już wypił. Był totalnie pijany, a kiedy rozmawiali, on stał i po prostu wpatrywał się w Louisa.

- Przepraszam, że uderzyłem twoją ładną twarz. Loooooouis! – Zayn chwycił się ramienia Lou, kiedy pochylił się, aby pogłaskać jego twarz. Harry wyciągnął telefon, aby napisać do Nialla, który zaginął gdzieś w klubie, a na pewno nie chciał ominąć tego.

- Nic się nie stało – odpowiedział Louis, który był rozbawiony tą sytuacją. Niall właśnie dołączył do nich z uśmiechem na twarzy. Usiadł obok Harry’ego, który był naprzeciwko Louisa i Zayna.

- Muszę siku! – krzyknął Mulat, kiedy wstał i zaczął iść w stronę łazienek.

- Wiesz, jak to powiedziałeś, to w sumie ja chyba też muszę – skłamał loczek i popędził za Zaynem.



- Cieszę się, że tutaj jesteś! – zażartował Harry, kiedy weszli do łazienki. Wiedział, że Zayn jest zbyt pijany, aby zapamiętać to co mówi.

- Ta.. – Zayn odpiął spodnie i spławił loczka.

- Więc…Louis jest wyjątkowy, prawda? – Harry uśmiechnął się, kiedy zobaczył, że Mulat nagle zainteresował się rozmową.

- Jest miły. – Harry mógł przysiąc, że Zayn próbuje się pohamować, nawet będąc pijany.

- Daj spokój… Możesz mi powiedzieć wszystko – zachęcał go loczek.

- Przeraża mnie – wyznał Mulat. Zielonooki chłopak roześmiał się, po czym próbował odzyskać spokój.

- Jak to?

- On mnie nie przeraża. To te rzeczy, które czuję napawają mnie lękiem – poprawił się Zayn.

- Co przez niego czujesz?

- Zdezorientowanie. Jest piękny. Nie wiedziałem, że mogę lubić chłopaka w taki sposób, ale on nie jest zwykłym facetem… jest wyjątkowy.

- To prawda. – Harry próbował ukryć uśmiech. Cieszył się, że to spotkało Louisa i że jego plan wypalił. Dwójka chłopaków wróciła do grupy i zajęła swoje miejsca.

- Wszystko wygadał – wyszeptał Harry do Nialla.

- Wygadał co? – zapytał blondyn.

- Podoba mu się Louis, ale przeraża go to.

- Cii. – Niall ostrzegł chłopaka, nie chcąc aby Louis, który właśnie gapił się na nich, to usłyszał.

- Co robicie? – zapytał szatyn.

-Uhh, właśnie mówiłem, że chcę wrócić już do domu – skłamał Harry. – Razem z Niallem weźmiemy taksówkę, wrócisz sam?

- Tak, będę później – odpowiedział Louis, nadal niezbyt przekonany. Dwójka chłopaków opuściła klub, pozostawiając w środku Liama, Zayna i Louisa.

- Chyba też już pójdę. Lou, upewnisz się, że Zayn wróci do domu? Lub chociaż w jakieś bezpieczne miejsce? – powiedział Liam, wstając.

- Jasne. – Louis uśmiechnął się, a Payne wyszedł.

- Tak ładnie pachniesz – wydyszał Mulat. Louis mógł poczuć jego nos na szyi i ciepłe powietrze przebiegające po obojczykach. Zayn był zdecydowanie pijany, ale szatyn się tym nie przejmował. Lubił jego bliskość, uwielbiał, jak dłonie Mulata go dotykały.

- Dziękuję, chyba. – Louis zarumienił się.

- Nie ma za co. – Zayn położył dłoń na kolanie chłopaka i ścisnął je. – Wiedziałeś, że masz też piękny uśmiech?

- Nie, dzięku..

- Wiec masz – wydyszał ponownie Zayn. Louis nadal czuł jego oddech na szyi, co wysyłało drgania, aż do kręgosłupa. Potem poczuł ciepłe wargi w tym samym miejscu. Natychmiastowo odsunął się, patrząc na Zayna z zszokowanym wzrokiem.

- Po prostu chodź tutaj – wyszeptał Zayn, przyciągając szatyna do siebie i ponownie dotykając ustami jego szyi. Pozostawił przy tym ścieżkę malinek na jego żuchwie. Louis wydusił z siebie jęk. Wiedział, że powinien to przerwać, ponieważ Zayn był pijany… ale uczucie, że wreszcie dostał to czego chce, było zbyt duże.

- Za.. – Louis zaczął mówić, ale przerwały mu wargi Mulata na jego ustach. Lou czuł smak alkoholu, kiedy Zayn wędrował językiem po wnętrzu jego ust. Bardzo mu się to podobało, ale nie mógł pozbyć się uczucia, że wykorzystuje Zayna. Chociaż, to nie tak, że miał jakiś wybór, prawda? Za każdym razem, kiedy chciał odepchnąć chłopaka, ten przyciągał go ponownie.

- Chodźmy – Mulat odsunął się od pocałunków.

- G-gdzie? – zapytał Louis zdezorientowany tym wszystkim, co się dzieje.

- Do twojego mieszkania – odpowiedział prosto chłopak. Chwycił rękę Louisa i pociągnął go do wyjścia. Szatyn wiedział, że nie miał nic do powiedzenia w sprawie, co teraz się stanie, więc po prostu poszedł za nim. Napisał przy okazji wiadomość do Liama, aby się nie martwił. Mulat złapał taksówkę i wciągnął Louisa do niej. Szatyn wskazał taksówkarzowi adres i po sekundzie poczuł ponownie usta mulata na swoich, a jego ręce zaplątały się we włosach Louisa.

-

Louis szybko otworzył drzwi do swojego mieszkania. Cisza i ciemność wskazywała na to, że dwójka chłopaków, która przyszła do domu wcześniej już spała.

- Musimy być bardzo cicho – ostrzegł Louis.

- Nie mogę nic obiecać. – Zayn puścił oczko do chłopaka. Szatyn przeszedł cicho do swojego pokoju, przepuszczając w drzwiach swojego towarzysza.

- Zayn, nie musisz tego robić. Wiesz, że cię lubię, ale ty nie lubisz mnie. Dlaczego to robisz? – zapytał Louis.

- Nie masz pojęcia, jak sprawiałeś, że szalałem przez ostatnie dni. Na początku nie wiedziałem dlaczego, ale teraz wiem. Ponieważ podobasz mi się. – Zayn chwycił koszulkę Louisa i ściągnął ją z niego, po chwili robiąc co samo ze swoją. Tomlinson nie mógł już więcej się powstrzymywać. Przycisnął swojego usta do warg Mulata i przeniósł dłonie do zamka jego spodni, aby je ściągnąć. Po mieszance pocałunków i rozbierania się, chłopacy byli już nadzy. Zayn popchnął Louisa na łóżko i złączył ich usta, po czym powoli przeniósł się na obojczyk, klatkę piersiową, aż do pępka. Szatyn jęknął nadal nie wierząc w to co się dzieje. Mulat wrócił do warg chłopaka, lecz ręką zjechał w miejsce, gdzie wcześniej były jego usta. Wziął w dłoń cała długość Louisa i zaczął delikatnie masować. Chłopak jęknął w usta Zayna i rozszerzył nogi. Mulat splunął na swoją dłoń i rozprzestrzenił ślinę po swoim penisie. Louis wiedział, że chłopak nigdy nie robił tego z osobą tej samej płci, a jego twarz była przepełniona niedbalstwem i pożądaniem, lecz nie przejmował się, że to zaboli. Chciał po prostu mieć już Zayna w sobie. Wziął głęboki wdech, kiedy Mulat ustawił swojego penisa przed jego wejściem, po czym delikatnie pchnął. Louis próbował zapomnieć o bólu i skupić się na przyjemności, której było aż za wiele.

-

Louis obudził się zaplątany w pościelach. Potarł oczy, przyzwyczajając je do światła. Był przyzwyczajony do budzenia się z bólem głowy i pragnieniem picia po takich nocach, ale nie tego ranka. Może trzeźwość nie jest, aż taka zła. Usiadł, czując delikatny ból w niższych partiach ciała, lecz nie przejął się tym. Pamiętał wszystko dokładnie, ponieważ był całkowicie trzeźwy. Uśmiechnął się, kiedy pomyślał o prawdopodobnie najlepszym seksie, jakiego doświadczył w życiu. Louis spojrzał w prawo, mając nadzieję że obok zobaczy Zayna. Ale nie było go. Nic nie mógł poradzić na to, że poczuł się trochę zraniony. Prawdopodobnie zniszczył wszystko po całości. Zayn zapewne obudził się, nie pamiętając nic i przestraszył się, kiedy zobaczył obok osobę, którą teraz znienawidził. Louis żałował tego, nie powinien pozwolić na to wszystko. Chłopak wstał i włożył na siebie czyste bokserki. Spojrzał na zegarek, dwunasta dwadzieścia – czas na lunch, nic dziwnego, że jest taki głodny. Wszedł do salonu, zastając tam Harry’ego i Nialla, który jedli przy stole.

- Dzień dobry, Lou! – Harry uśmiechnął się, trochę za bardzo radośnie.

- Dobry – wymamrotał Louis.

- Co ci się stało? – zapytał Niall, unosząc jedną brew.

- O co ci chodzi? – powiedział zdezorientowany Louis.

- Twoja szyja…i klatka piersiowa… – Harry wskazywał palcem, kiedy mówił.

- Malinki, Louis? – zapytał Niall.

- Och! Tak..to nic… – Louis zarumienił się, przebiegając palcami po trzech czerwonych znakach, które widział na swojej klatce piersiowej.

- Wychodziłeś gdzieś o ósmej rano? – powiedział Harry, unosząc jedną brew.

- Nie…dlaczego?

- Słyszałem zamykanie drzwi, to wszystko – westchnął Harry.

- Ktoś ci to zrobił? – Niall uśmiechnął się. Razem z Harrym od razu wiedzieli, kiedy kłamał.

- Co?! Nie.. – Louis zarumienił się jeszcze bardziej.

- Nie okłamuj nas, Tomlinson! I nie mów, że nie pamiętasz, bo nie wypiłeś ani kropli ostatniej nocy! – Harry nie zamierzał się poddać. Louis westchnął. Nie mógł ukryć nic przed swoimi przyjaciółmi, dowiedzieliby się wcześniej czy później.

- Obiecajcie, że nikomu nie powiecie.

- Obiecujemy! – Harry i Niall zgodzili się.

- Ja…Ja uprawiałem seks z Zaynem.

Usta Nialla i Harry’ego opadły na podłogę, kiedy usłyszeli te słowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz