poniedziałek, 25 listopada 2013

76

Od tłumaczki: W rozdziale chyba niewiele się dzieje i trochę nudnawy.. przynajmniej dla mnie. No ale macie, enjoy xx

Louis i Harry potykając się doszli do ciemnego hotelu pokojowego, oboje mocno pijani. Zobaczyli Zayna na jednym z łóżek i mieli przez chwilę atak paniki, zastanawiając się, gdzie poszedł Niall i jaki jest teraz ich status związku. Wszystkie obawy znikły, kiedy Louis zapalił światło i oboje zobaczyli blond włosy wystające spod koca, ułożone na klatce piersiowej Zayna.

- Więc uniknęliśmy problemów – wyszeptał Harry, kiedy zobaczył jak Niall zaczyna się wiercić w śnie, wtulając się mocniej w mulata.

Kiedy Niall w końcu się obudził, ujrzał słońce przedostające się przez małą szparę pomiędzy zasłonami przy balkonie. Louisa i Harry’ego nie było w pokoju, ale on nadal leżał na klatce piersiowej Zayna. Czuł, jak palce jego chłopaka delikatnie przebiegając przez jego włosy. Obrócił się delikatnie, aby mógł na niego spojrzeć.

- Dzień dobry, piękny – powiedział Zayn, kiedy zorientował się, że blondyn się obudził.

- Jak to się stało, że wstałeś wcześniej? – zapytał Niall trochę rozbawiony faktem, że spał dłużej niż on.

- Dwa powody. Louis i Harry – odpowiedział mulat, uśmiechając się. Obudził się przez dwójkę chłopaków, którzy robili rzeczy, których nie powinni, zważając na fakt, że dzielili pokój.

Zanim Niall mógł odpowiedzieć, Louis wytknął swoją głowę zza balkonu.

- Chcecie śniadanie? Liam zadzwonił i znalazł jakąś restaurację, do której możemy iść za godzinę – zapytał.

Wspomnienie o jedzeniu, sprawiło, że Niall zeskoczył z Zayna i pobiegł do łazienki, aby wziąć prysznic.



- Więc jeżeli lot jest o szóstej, to znaczy że musimy być na lotnisku dopiero o 4…więc wolny dzień? – zapytał Niall. Uwielbiał czas, który spędził w LA podczas poprzedniej trasy.

- Chyba tak. Ale bądźcie tam o 4! Nie spóźnijcie się! – powiedział Liam, wskazując palcem na blondyna, ale nadal się uśmiechając.

Zayn musiał ciągnąć Nialla za rękę na lotnisku. Chłopacy spędzili dzień po prostu włócząc się po Los Angeles, zwiedzając, robiąc zakupy i jedząc, co prawdopodobnie było ulubioną częścią dnia Nialla. Irlandczyk dumnie obnosił się z nowiutką gitarą, którą kupił mu Zayn podczas zatrzymania się w wielkim sklepie Taylor.

Chłopcy spotkali Louisa i Harry’ego w holu. Ironicznie, jedynymi których brakowało byli Liam i Danielle.

- Gdzie jest Dani i Li? – zapytał Niall, łapiąc oddech po tym, jak biegł za Zaynem.

- Nie wiem! Myśleliśmy, że są z wami – odpowiedział Louis..

- Jest dopiero za pięć czwarta, więc dajmy im parę minut… może… coś ich rozproszyło w hotelu – odparł Harry, uśmiechając się i łobuzersko unosząc brwi.

Parę minut później, Danielle i Liam praktycznie wbiegli do holu, oboje zasapani. Spotkali się z cała czwórką, która zasypywała ich krytycznym spojrzeniem.

- Liam odnalazł sklep Disney’a – wyjaśniła Danielle.

Niedługo później, kiedy samolot ruszył, Zayn opuścił głowę na ramię blondyna i spojrzał na niego. Zanim mógł coś powiedzieć, usłyszał śmiech z siedzeń za nimi, które zajmowali Danielle i Liam. Dwójka chłopaków odwróciła się, aby zobaczyć o co chodzi.

- Danielle przeprowadza się do mnie! Zajmiemy to duże mieszkanie, które od roku stoi puste na tym samym piętrze, co Harry i Lou – powiedział Liam z wielkim uśmiechem na twarzy.

- Porzucasz mnie? – odparł Zayn, udając zranionego.

- Wiem, powinienem powiedzieć ci wcześniej… - zaczął Liam, ale przerwano mu.

- Przecież żartuję! To świetnie – powiedział mulat.

- W sumie, jest jeszcze jedno puste mieszkanie na naszym piętrze – odparł Harry, pochylając się w stronę Liama i Danielle. Oczywiście, że podsłuchiwał.

- Tylko my mieszkamy na pierwszym piętrze. Jedno z mieszkań jest zajęte i penthouse na drugim też. Może ty i Niall weźmiecie ten wolny? – zasugerował Harry.

Wielki uśmiech rozświetlił twarz Nialla, kiedy odwrócił się w stronę mulata.

- Chciałbyś? – zapytał blondyn, wyglądając na podekscytowanego.

- W sumie, mieszkam budynek od was i byłbym samotny. A ty mieszkasz sam w małym gniazdku. Byłoby fajnie, ale jesteś na to gotowy? To znaczy, jesteśmy razem tylko dwa tygodnie – powiedział Zayn. Zdecydowanie chciał zrobić kolejny krok, ale nie chciał też niczego psuć między nimi.

- Zayn, może jesteśmy oficjalnie razem od krótkiego czasu, ale daj spokój. Byliśmy razem o wiele wiele dłużej. Oboje czuliśmy to samo, więc to jakbyśmy byli razem. Wiesz, że nie chcę nikogo innego niż ty – wyjaśnił Niall.

- Więc jak wylądujemy, lepiej sprawdź czy będziesz mógł wynająć komuś swoje mieszkanie. A ja zobaczy, czy będę mógł przekazać komuś swoje – powiedział Zayn, przyciągając blondyna do uścisku.

- Tak bardzo cię kocham – odparł Niall, kryjąc głowę w ramieniu mulata.

Wszyscy wrócili do ich domku letniskowego tej samej nocy.

- Ktoś jeszcze czuje, że powinniśmy trochę pobawić się dzisiaj? – zapytał figlarnie Niall. Wszyscy inni spojrzeli na niego sceptycznie. – Co? Wszyscy imprezowaliście poprzedniej nocy, a ja i Zayn utknęliśmy w windzie na dwie godziny.

- Nialler, zasługujesz na to – odparł Liam.

Niedługo później, wszyscy zgromadzili się przy stole w salonie, który zapełnili przekąskami i napojami. Liam oczywiście, nie mógł pić, ale nadal dobrze się bawił, dołączając do gry w ’nigdy’ z puszką Pepsi.

- Nigdy nie… - zaczął mówić Harry, błądząc wzrokiem po twarzach i zatrzymując go na Niallu. – Zostałem przyłapany podczas…

Louis przerwał mu. – Ty oszuście! Ile razy Liam nas przyłapał? Albo Paul? Albo ktokolwiek!

Wszyscy wybuchli śmiechem z kiepskiej pamięci loczka.

- Myślałem o tej kanapie i pamiętam, jak przeszkodziliśmy w czymś tej dwójce! – próbował obronić się Harry.

- Zdyskwalifikowany! – krzyknął Niall, wstając raczej chwiejnie i próbując sięgnąć po kolejnego drinka, ale na jego nieszczęście butelka pusta.

- Więc, jeżeli chodzi o grę, Danielle i ja wygraliśmy. Jesteśmy najtrzeźwiejsi – powiedział Liam, uśmiechając się.

- Oszust! – krzyknął Louis, po czym upadł na plecy, śmiejąc się.

- Dobranoc chłopcy! – powiedziała Danielle przez ramię, kiedy szła razem z Liamem po schodach.

Niedługo później, Zayn wślizgnął się do łóżka Nialla. Oboje nadal byli pijani.

- Więc naprawdę zamierzamy to zrobić? Mieszkać razem? – zapytał Zayn.

- Taaak! – odpowiedział blondyn, zauważając, że pokój jakby wiruje.

- Dobrze. Wiesz, jak dużo myślałem o tym, że jesteś sam w swoim małym mieszkaniu? – wyznał Zayn.

- Naprawdę? Nie jest tak źle – odparł Niall.

- Tak, trochę. I było mi cię szkoda, musiałeś czuć się samotny. I nie chciałem niczego więcej, jak tylko zadzwonić do ciebie, żebyś przyszedł do mnie – wyjaśnił mulat.

- Więc za kilka tygodni, nie będziesz musiał dzwonić – powiedział Niall

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz