wtorek, 26 listopada 2013

81

Niall i Zayn w końcu dopłynęli łódką z powrotem na molo, co nie obyło się bez dokuczania innych. Wracali do domu, kiedy usłyszeli hałas w lesie. Brzmiało to, jakby coś dużego biegło przez busz. Niall obrócił się, aby spojrzeć i był zaskoczony, kiedy szara wiewiórka spadła z jednego z drzew.

Irlandczyk był trochę zszokowany, kiedy zobaczył to zwierzę, leżące w trawie, nie ruszając się, aż zobaczył duże nacięcie na jego plecach i z tyłu lewej nogi.

- Biedna – powiedział Zayn, po czym poszedł dalej.

- Zayn, nie możemy… po prostu pozwolić jej umrzeć – odparł Niall, wyglądając na zmartwionego.

- Naller, to dzikie zwierzę. Nie możemy zrobić zbyt wiele – odpowiedział mulat, starając się być rozsądnym.

Blondyn nie odpowiedział, ale zamiast tego prychnął. Pobiegł do domu i wrócił z kartonowym pudełkiem. Delikatnie podniósł zranioną wiewiórkę i włożył do pudełka, po czym położył je na patio i ponownie zniknął w domu.

- Co on robi? – zapytał Harry.

- Nie mam pojęcia – odpowiedział Zayn.

Niall wyszedł z domu z paroma patyczkami do uszu, wacikami i butelką wody. Reszta chłopaków obserwowała go z dezorientacją, kiedy Irlandczyk otarł rany wiewiórki wacikami, które uprzednio namoczył wodą, a potem oczyścił je patyczkami.

- Nadal tam jest? – zapytał Liam, kiedy wszyscy usiedli w kuchni i zaczęli grać w karty. Był późny wieczór, a Niall nie zostawił jeszcze wiewiórki samej ani na sekundę.

- Tak. Nawet nie rozmawiał ze mną – odpowiedział Zayn.

- Wiesz, może gdybyś nie powiedział, że i tak umrze, odezwałby się – odparł Louis, rzucając karty na stół. – Strit! Jestem królem!

- Aww, cholera – powiedziała Danielle, rzucając jej karty na stos. Rywalizacja pomiędzy dziewczyną, a szatynem rozpoczęła się i była dość zawzięta.

- Mamy nowe przezwisko dla ciebie, strit - droczył się Harry ze swoim chłopakiem. [dop. Tłum. - Strit – ang. Straight – oznacza strita w pokerze, ale także hetero.]

Może nie powinienem tego mówić. Pomyślał Zayn, przypominając sobie wcześniejszą sytuację, kiedy błagał Nialla, żeby przyszedł i spędził wieczór z innymi.

Zayn nie był w stanie dalej drążyć swoich myśl, kiedy blondyn pojawił się na schodach, płacząc. Mulat wstał od stołu i ruszył do swojego chłopaka.

To trochę głupie, ale hej, to Niall. Przypomniał sobie Zayn.

- Umarła – powiedział Niall, wycierając swoje łzy w koszulkę mulata, który prowadził ich do sypialni. Oboje usiedli na brzegu łóżka.

- Hej, to…się zdarza – powiedział Zayn.

- Wiem… wiem też, że nadzwyczajnie przesadzam – odpowiedział blondyn. – Ale przypomniałem sobie, kiedy byłem dzieckiem. Greg i ja uzdrowiliśmy ptaka na naszym podwórku. Myślałem, że może tym razem też się uda.

- Ni, widziałeś te rany? Prawdopodobnie nawet nie uchroniłby się przed innym zwierzęciem, które by ją zjadło. Nie mogłeś nic zrobić – odparł Zayn, czując się trochę głupio, że musiał pocieszać swojego chłopaka przez to, iż nie mógł ocalić wiewiórki.

- Pochowałem go w lesie – przyznał Niall.

- To słodkie z twojej strony – odparł Zayn, przyciągając blondyna do uścisku. – Chcesz zejść i pograć z nami w pokera? Danielle kopie nam tyłki.

- Jasne – odpowiedział Niall, starając się pozbyć smutku, który w nim był.

- Och, no chyba żartujecie ze mnie – krzyknął Niall, kiedy jego para, król i dama, zostały pobite przez fulla Danielle.

- Mówiłem – zaskomlał Zayn. Zagrał parę rund wcześniej, a teraz tylko obserwował grę, popijając piwo z butelki. Udawał rzucanie gniewnych spojrzeń na dziewczynę, która wygrywała z każdym, ale nie potrafił utrzymać pokerowej miny.

Kilka rund później, Danielle umiejętnie wygrała.

- Tak się dzieje, kiedy chłopacy próbują grać z dużymi dziewczynami – droczyła się z resztą.

- W sumie, jest za wcześnie, żeby iść do łóżka. Nie jestem zmęczony, ale znudzony. Jakieś pomysły? – zapytał Liam.

- Mam pewien pomysł – odparł Harry, wyglądając na złośliwego.

- Och, Harry…cokolwiek pojawiło się w twoim chorym umyśle…nie – zaprotestował Zayn.

- Dlaczego myślisz, że będzie to coś niegrzecznego albo perwersyjnego? Pomyślałem o twitcamie. Czytałem dzisiaj, co pisali o nas… fani myślą, że umarliśmy – odpowiedział loczek.

- To może być dobry pomysł…dajmy im znać, że jeszcze żyjemy – zażartował Louis.

- Wchodzę w to – zgodził się Zayn.

Dziesięć minut później, chłopcy byli na kanapie z laptopem Nialla na stoliku przed nimi. Danielle od razu odmówiła pojawienia się przed kamerą.

- Moje włosy wyglądając tragicznie! – powiedziała.

- Kochanie, zawsze jesteś piękna – odpowiedział Liam.

- To słodkie, niezła próba, ale nie – odparła, siadając na krześle z książką.

- Gotowi? – zapytał Niall, po czym nacisnął przycisk na komputerze.

- Vas happenin? – powiedział Zayn, używając jego zwyczajowego przywitania. Natychmiast odpowiedzi oszalały.

- Chcieliśmy przekazać wam, że plotki o naszej śmierci są bardzo przesadzone – powiedział Liam z uśmiechem.

Chłopcy kontynuowali odpowiadanie na różnorodne pytania, zazwyczaj o to, gdzie są i co tam robią. Podawali im tylko ogólne wiadomości o ich lokalizacji, nie chcąc, aby ich nowe schronienie zostało odnalezione. Byli gotowi, aby zakończyć twitcama, kiedy Niall przesunął się, aby oprzeć się o Zayna, szyje i głowę układając na ramionach chłopaka, po czym przeciągnął się i ziewnął. Mulat ułożył jedną rękę na ramionach blondyna, pozwalając mu się wtulić w siebie.

Prawie natychmiast, każdy pojedynczy komentarz był o tym ‘jak uroczy jest Ziall’. Zayn nie zauważył tego, ale Niall tak. Zabrało mu każdą uncję koncentracji i wysiłku, aby natychmiastowo nie odsunąć się od Zayna, a zamiast tego zwyczajnie wyprostować się i przesunąć się, tak aby oprzeć się o kolana.

- Więc, to chyba wszystko od nas – powiedział Harry, ziewając.

- Zobaczymy się niedługo! – dodał Louis, kiedy Niall pochylił się, aby nacisnąć przycisk, który zakończył twitcama.

Jakkolwiek, Irlandczyk nie był w stanie ukryć swojego niepokoju przez komentarze fanów. Nawet jeżeli wszystkie były o tym, jak słodko wygląda ta ‘para’.

- Ni, co się dzieje? Wyglądasz jakbyś zobaczył ducha – powiedział Liam do blondyna.

- Och, nic. Zamyśliłem się – odparł Niall, zabierając laptopa i kierując się na górę. – Dobranoc.

- Niall, coś naprawdę cię martwi. O co chodzi? – zapytał Zayn, kiedy rozebrał się do bokserek i wskoczył na łóżko obok blondyna.

- Umm…więc… twitcam, widzieli nas – wyjaśnił Niall.

- Co masz a myśli, mówiąc nas? Jak wtedy, kiedy oparłeś się o mnie? – zapytał Zayn.

- Tak… zaczęli pisać, jak uroczo wyglądamy jako para – odparł blondyn.

- W sumie, musisz przyznać, że to prawda – droczył się mulat, lecz od razu tego pożałował.

- Znaczy, co jeśli się dowiedzą? – zapytał Niall.

- Ni, nie obchodzi mi to, kto wie o tym, że jesteśmy razem. Kiedy tylko będziesz gotowy, aby się ujawnić i zarząd się na to zgodzi, zrobimy to – wyjaśnił Zayn, chwytając dłoń chłopaka.

- Nie chodziło mi o to. Chodziło mi, sam nie wiem o co mi chodziło. Po prostu nie uważałem, że zauważą to tak łatwo – powiedział Niall

- Hm.. dobrze. Myślałem, że może byłeś zażenowany mną – powiedział Zayn z mrugnięciem.

- Żartujesz sobie? Jesteś ślicznym chłopakiem i tylko z tobą mógłbym się ujawnić. Jak mógłbym się ciebie wstydzić? – odpowiedział Niall, targając włosy mulata.

- Moje włosy! Cios poniżej pasa, kochanie – powiedział Zayn, uśmiechając się.

- Lubisz to! – powiedział Niall, wspinając się na Zayna, po czym pochylił się i pocałował ciemnowłosego chłopaka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz