- Louis, jesteś w domu! Dzięki bogu! Spójrz co się stało! – Harry stał przy drzwiach, kiedy Louis wszedł do ich mieszkania, wskazując na swoje włosy, które nie były jak zwykle lokowane. – Cholerny Niall je wyprostował, kiedy spałem! – narzekał brunet, który wyglądał całkowicie absurdalnie. Louis jednak nie mógł zmusić się na uśmiech. Usłyszał, jak śmiech blondyna wydaje się coraz głośniejszy, po czym chłopak pojawił się w rogu. Jego twarz była czerwona od śmiechu, a łzy prawie wypełniły jego oczy. Louis musiał przyznać, że było to zabawne i naprawdę chciałby leżeć na podłodze, śmiejąc się z Harry’ego, ale był to zdecydowanie zły moment.
- Czekaj, Lou… Jak randka? – Niall nagle przestał się śmiać i spojrzał na twarz Louisa, oczekując najgorszego.
- Właściwie było naprawdę dobrze. – Szatyn nie kłamał, bawił się świetnie przed tym małym incydentem na końcu.
- To dlaczego wyglądasz, jakbyś chciał upaść na podłogę i zacząć szlochać?– zapytał Harry.
- Bo chcę… – Louis nie potrafił udawać. Chciał zwinąć się w kłębek i płakać. Oparł się plecami o ścianę, po czym ześlizgnął się na dół, siadając na podłodze i ukrywając twarz w dłoniach. Łzy zaczęły spadać z jego oczu na ręce. Niall i Harry szybko dołączyli do niego, siadając obok na podłodze. Blondyn objął ręką chłopaka, a ten ułożył głowę na jego ramieniu.
- Co się stało? – zapytał Niall, pocierając pocieszająco jego ramię.
- Było idealnie…dopóki…
- Dopóki co? – zachęcił go Harry. Naprawdę nie mógł już znieść widoku Louisa w takim stanie… to zdarzało się ostatnio za często.
- Nie wiem, chyba przesadziłem z reakcją, a teraz wszystko jest takie popieprzone. - Louis powinien wiedzieć, że to było trudne dla Zayna… powinien to cholera wiedzieć.
- Jestem pewny, że nie przesadziłeś… co zrobił? – Niall także miał dość tego, że szatyn ostatnimi czasy chodzi ciągle smutny.
- Czuł się skrępowany będąc ze mną… po prostu przejął się opinią ludzi, wiecie? Całkowicie przesadziłem…
- Chciał cię gdzieś wziąć, więc powinien wiedzieć, że jakieś chuje mogą na was patrzeć… – Harry ułożył rękę na ramieniu szatyna, tak że cała trójka była teraz w małym uścisku. Przeważnie spędzali czas na przekomarzaniu się, wszystko dla zabawy oczywiście, ale momenty takie jak te również były miłe. To przypominało im o tym, jak bardzo dbają o siebie nawzajem.
- Czuję się jakby to była moja wina… chciałem tylko trzymać jego rękę i robić to co inne pary.
- Byłeś w końcu na randce – wymamrotał Niall, opierając podrbródek na głowie Louisa.
- Powiedział mi, że nie lubił facetów… o co do cholery mu chodziło? Był na randce z facetem, kiedy to powiedział, ja jestem facetem… dlaczego miałby to mówić? – Brwi Louisa złożyły się w zdezorientowaniu, kiedy mówił.
- Może nie przyjmował tego do wiadomości? – zasugerował Harry.
- Nie zaprzeczał, że mnie lubi… powiedział, że jestem jedynym facetem, który mu się podobał.
- Spójrz, Lou… To co zrobił było złe, prawda? Ale myślę, że mogłeś trochę przesadzić…to możliwe, że podoba ci się ktoś bez względu na płeć. Zayn cię uwielbia, może po prostu potrzebuje czasu, aby przyzwyczaić się, jak to jest być z facetem. Ale to będzie tego warte, prawda? – Niall przyciągnął Louis mocniej do siebie, kiedy mówił. Szatyn zrozumiał te słowa, zwłaszcza po tym, jak Zayn powiedział mu o blondynie i Liamie… Niall nie był gejem, miał wcześniej dziewczyny i zdecydowanie go pociągały, ale musiało być coś w Liamie, coś co blondyn w nim widział, albo nadal widzi.
- Niall… – zaczął Louis. Prawdopodobnie powinien zacząć tę rozmowę, kiedy nie będzie obok nich Harry’ego, ale nie mógł czekać. Niall mruknął w odpowiedzi i Louis wziął to za znak, że może kontynuować. – Wiem, co wydarzyło się pomiędzy tobą i Liamem. - Pomiędzy chłopakami zapadła cisza i dla każdego z nich wydawało się, jakby trwała ona wieczność.
- Lou… – ostrzegł Niall, ale była pewna delikatność w jego głosie. Jakby nie chciał już dłużej udawać lub zaprzeczać.
- Podobał ci się – oznajmił Louis, to nawet nie było pytanie.
- Ta.
- Nadal ci się podoba? – zapytał szatyn.
- Ta – odparł Niall tym samym tonem. Jego głos był delikatny i wrażliwy. Obaj, Niall i Louis spodziewali się, że Harry wypali z krótkim ‘a nie mówiłem’, ale byli mile zaskoczeni, kiedy ten pozostał w ciszy i przytulił dwójkę chłopaków.
- Powiem ci coś, czego nie powinienem robić – ostrzegł Louis, ale żaden z jego przyjaciół nie protestował. – Liam jest jakby…zakochany w tobie.
- Nie pogrywaj sobie ze mną, Lou… – wymamrotał Niall ostrym głosem. Nie chciał zostać ponownie zraniony. Szatyn nie odezwał się, a oczy blondyna otwarły się szeroko. – Nie kłamiesz?
- Mówię poważnie. Tylko proszę, zrób coś z tym… oboje się lubicie, nie spieprzcie tego, tak jak ja.
- Niczego nie spieprzyłeś, Lou. Zayn zda sobie sprawę, że mógł cię zranić i tu przyjdzie, zaufaj mi – wymamrotał Harry. Między nimi zapadła cisza, a po chwili, szatyn poczuł, jak głowa Nialla coraz bardziej opada na jego ramię, co oznaczało, że chłopak zasnął. Było już dosyć późno, a Louis był zmęczony. Jego powieki stały się ociężałe, więc poddał się i pozwolił się im zamknąć.
-
Louis obudził się z głową nadal na drzwiach i z bólem w szyi. Wyprostował ręce i jęknął, kiedy się rozciągał. Zauważył Nialla, który był po jego lewej, lecz podczas nocy zmienił pozycję i teraz leżał zwinięty na podłodze. Louis podniósł się powoli i poszedł w stronę kuchni, z której czuł przepyszne zapachy. Wszedł do niej, zastając Harry’ego, gotującego śniadanie.
- Co to jest? – zapytał zachrypniętym głosem od spania Louis.
- Co? Nie mogę zrobić moim dwóm cudownym współlokatorom śniadania? – Harry uśmiechnął się, kiedy mówił. Brunet ubrał tego dnia na głowę czapkę, co oznaczało, że jego włosy nadal były proste.
- Oczywiście, że możesz, chociaż to nie będzie już śniadanie – odparł Louis, po czym usiadł na jednym ze stołków, przyglądając się wszystkiemu, co robi Harry. Chłopak gotował bekon, jajka i naleśniki, nawet jeżeli było blisko pierwszej popołudniu.
- Jak się dzisiaj czujesz? – Harry wyglądał na przejętego, kiedy spojrzał na Louisa, czekając na odpowiedź.
- Lepiej.
- Zamierzasz do niego zadzwonić? – zapytał loczek, unosząc brew.
- Nie wiem, chciałem mu dać trochę czasu.
- Dać mu czas po co? – Niall wszedł do kuchni, dołączając do rozmowy.
- Żeby przemyślał wszystko i takie tam – odpowiedział Louis. – Możemy po prostu zapomnieć o tym na chwilę i zjeść śniadanie? Umieram z głodu!
- Powinniśmy dzisiaj wyjść – zasugerował Niall. – Na drinki.
- Drinki brzmią dobrze – odparł Louis. Ten pomysł wydawał się w porządku. Mógłby zapomnieć o tym jak popierdolone było jego życie i porządnie się upić.
-
Louis usłyszał łomot muzyki, kiedy zbliżali się do klubu i nagle zaczął być bardzo podekscytowany i roztrzęsiony. Chciał się napić, naprawdę.
- Chodźmy chłopacy! – krzyknął Niall, kiedy skręcili i wejście klubu pojawiło się przed ich oczami. Blondyn brzmiał także na podekscytowanego, ale również podenerwowanego. Louis właśnie miał się spytać dlaczego, ale Harry go uprzedził.
- Co cię tak podjarało? – zapytał Harry.
- O co ci chodzi? – odpowiedział Niall, ale brzmiało to trochę zbyt defensywnie.
- Jesteś podekscytowany i zdenerwowany. To przecież tylko normalna noc poza domem. – Harry był, co do tego sceptyczny.
- Po prostu się cieszę, będzie fajnie. – Niall wzruszył ramionami, kiedy chłopacy pokazywali dowody ochroniarzom. Loczek i Louis odpuścili blondynowi i weszli do klubu. Szatyn poczuł, jak muzyka wybruje przez jego całe ciało.
- Niall, chcesz coś? – zapytał Harry. On i Louis dostali już swoje drinki, ale blondyn był przyklejony do telefonu, gapiąc się na ekran i pisząc wiadomość.
- Niall! – Louis podniósł głos, aby przekrzyczeć muzykę i zwrócić jego uwagę. Blondyn zachowywał się bardzo dziwnie.
- Co? – Niall spojrzał na nich, całkowicie nieświadomy pytania.
- Drinki, chcesz jednego? – powtórzył zmieszany Harry. Blondyn był rozkojarzony, a on nie wiedział dlaczego, dopóki nie zobaczył, kto do nich dołącza.
- Hej. – Liam przywitał się z trójką chłopaków, docierając do ich małego kółka przy barze.
- Liam. – Niall schował telefon do kieszeni, po czym wyciągnął rękę w stronę chłopaka, który do nich właśnie dołączył. Liam spojrzał na niego przez chwilę zastanawiając się, co blondyn chce zrobić… Czy on chcę chwycić jego rękę, przywitać się czy co? Przyłożył dłoń do ręki blondyna, a odpowiedzią na jego pytanie, był moment, kiedy Niall chwycił ją mocniej i pociągnął chłopaka z dala od Harry’ego i Louisa, aby mogli usiąść.
- Oczywiście.. mogliśmy spodziewać się tego, że długo nie wytrzyma po tym, co powiedziałem mu wczoraj. - Louis przewrócił oczami.
- Ale i tak cieszę się jego szczęściem. – Harry uśmiechnął się, wskazując na miejsce, gdzie Liam i Niall siedzieli skierowani twarzami do siebie. Uśmiechali się i wyglądali, jakby byli zagłębieni w jakiejś ważniej rozmowie, najprawdopodobniej dyskutując na temat, dlaczego do cholery jeszcze nie są razem. Byli zamknięci we własnych spojrzeniach, które były pełne uwielbienia. Tak, Louis też cieszył się ich szczęściem, ale to sprawiło, że poczuł w klatce piersiowej ból… Dlaczego po prostu nie mógł dostać tego, czego chce? Czego chce? Zayna. Wiedział dokładnie, czego potrzebował, oczywiście że to był Zayn. Ale także chciał tego, aby mulat tak bardzo nie bał się pokazywać się z nim wśród ludzi. Tak, może to było małostkowe i głupie, ale Louis się tym nie przejmował. Chciał Zayna w pełni, a nie tylko, kiedy będą sami zamknięci w domu. Tak bardzo nie lubił się do tego przyznawać, ale jeżeli chodziło o romantyczne związki, Louis był wielką dziewczyną. Uwielbiał robić to, co robią pary, trzymanie za ręce, szybkie pocałunki wśród ludzi i oczywiście nie przejmowanie się tym, że ludzie na nich patrzą. Myśli Louisa wyparowały, kiedy zobaczył głowę ze znajomo wyglądającymi ciemnymi włosami wśród tłumu. Zayn. Tej jednej nocy chciał zapomnieć o swoich problemach, a te wracają jak bumerang.
- Cholera – wymamrotał Louis, odwracając się do Harry’ego.
- Co jest? – zapytał Harry, rozglądając się, aby zobaczyć co tak rozchwiało szatyna.
- Och – mruknął Harry, kiedy jego wzrok spoczął na mulacie.
- Tak, och. Tej jedynej nocy, kiedy nie chciałem mieć z nim doczynienia.
- Idzie w naszą stronę, wiesz? – ostrzegł Harry, a Zayn coraz bardziej się zbliżał.
- Kurwa, Harry! Co mam zrobić?
- Może chce tylko porozmawiać? Wszystko wyjaśnić? – zasugerował loczek.
- Tak, wiem co dokładnie chce zrobić.
- To dlaczego się martwisz?
- Ponieważ nie wiem co powiedzieć – syknął Louis, ponieważ Zayn był teraz praktycznie za nim.
- Hej Lou. – Zayn popukał Louisa w ramię, kiedy mówił.
- Muszę iść – wymamrotał niezręcznie Harry, po czym odszedł.
- Cześć. – Louis odwrócił się do Zayna. Twarz mulata wyglądała, jakby był małym, smutnym szczeniakiem. Nie mógł nic zrobić na fakt, że chciał po prostu przytulić go i uciec gdziekolwiek.
- Co do ostatniej nocy… naprawdę bardzo, bardzo przepraszam.. – Zayn rozpoczął rozmowę, którą Louis także chciał odbyć, ale jeszcze nie teraz.
- Wiem, rozumiem.
- Naprawdę? – Zayn wydawał się być zaskoczony.
- Tak, to znaczy… to trudne. Ludzie są popierdoleni. Wolałbym trzymać twoją rękę, całować cię wśród ludzi, mówić im, że jesteś moim chłopakiem, ale jeżeli nie czujesz się z tym komfortowo, to w porządku. Fajnie w końcu byłoby wiedzieć, co to jest – powiedział Louis, wskazując na siebie a potem na Zayna.
- Chciałbym, żeby to było coś, Lou… chcę cię uszczęśliwić, ale chyba wczoraj zorientowałem się, że to wszystko jest trudniejsze niż myślałem. No wiesz…bycie z innym chłopakiem wśród ludzi.
- Tak. – Louis nie miał pojęcia, co powinien powiedzieć. Wiedział, że rozczarowanie ukazanego jest na jego twarzy. Co Zayn chciał do cholery powiedzieć?
- Co chcesz, żebym zrobił? – zapytał mulat, kiedy zobaczył minę szatyna. Nie był przygotowany na ujawnienie się i powiedzenie wszystkim, ze umawia się z facetem.
- Nie wiem, Zayn. Wiedza, że czujesz się zażenowany tym, że ktoś widzi nas razem, trochę boli. Myślę, że moglibyśmy być razem, a kiedy będziesz gotowy, wyjdziemy na zewnątrz, ale musisz stanąć twarzą w twarz z tym, kim jesteś. Nie będziesz mógł żyć cały czas się ukrywając. Możesz pomyśleć, że sprawiam, że czujesz się nieszczęśliwy teraz, ale to wszystko po prostu sprawia, że nie jesteś sobą – wyparował Louis i zanim Zayn mógł odpowiedzieć, odwrócił się i odszedł. Mulat nie poszedł za nim, chociaż szatyn tego oczekiwał. Był totalnym chujem dla mulata i zdawał sobie z tego sprawę. I to tylko dlatego, że bał się opinii ludzi. Ale Louis nie widział sensu w związku, który byłby bardziej ukrywanym romansem. I wiedza, że związek z Zaynem nie miałby pełnego potencjału, naprawdę go wkurzyła. Odwrócił się i spojrzał, zastając Zayna, który siedział przy barze, pogrążonego w myślach z napojem w dłoni. Tak bardzo chciał do niego wrócić i zgodzić się, aby zrobić wszystko po jego myśli, ale nie zamierzał się teraz tym przejmować. Zamierzał znaleźć Harry’ego i spróbować cieszyć się tą nocą.
-
Louis wypił jedynie kilka drinków, więc nie był zbytnio spity, ale nadal dobrze się bawił. Siedział właśnie z Niallem, Liamem i Harrym. Śmiali się, rozmawiając, a widzenie szczęśliwego blondyna z Liamam było zdecydowanie dobrą rzeczą. Nagle muzyka znikła. Cała czwórka spojrzała w zdezorientowaniu na parkiet, a wszyscy ludzie, jakby się zatrzymali.
- Cześć. – głos rozbrzmiał przez pomieszczenie, znajomy głos. Czwórka chłopaków wstała i byli pewni, że za konsolą DJa, stoi teraz bardzo pijany Zayn. Kilku ludzi krzyknęło i gwizdało, a prawdziwy DJ właśnie protestował, ale Zayn odpychał go i trzymał palec, jakby chciał przekazać ‘daj mi minutę’. – Jestem Zayn… Chciałem tylko coś powiedzieć. – Słowa Zayna były niewyraźne, zdecydowanie wypił za dużo.
- Co on do cholery robi?! – zapytał Niall, szukając u Liama odpowiedzi.
- Nie mam pojęcia – odparł chłopak.
- Puśćcie tę cholerną muzykę! –krzyknął mężczyzna, a tłum ludzi dopingowali go ze zrozumieniem.
- Cii! Dajcie mi powiedzieć! Jest tutaj ktoś, kogo zraniłem i nie wiem dlaczego to zrobiłem, ponieważ bardzo mi się podoba – kontynuował Zayn. – Ma na imię Louis i jest facetem, ale nie obchodzi mnie to! Mam nawet w dupie to, czy ktoś teraz o tym wie! Społeczeństwo to dziwka, wielka dziwka! Dlaczego ludzie nie mogą zaakceptować innych za to, jacy są? To znaczy, nie mogę nic poradzić na to, jaką lubię płeć, dlaczego to w ogóle ma znaczenie?
- Zawsze zachowuje się tak filozoficznie, kiedy się upije? – zapytał Harry.
- Ta, ma wiele takich głębokich i emocjonalnych momentów. – Liam zaśmiał się, kiedy odpowiedział.
- Myślisz, że powinniśmy go zabrać stamtąd? – zapytał Niall, ponieważ ludzie naprawdę zaczęli się wkurzać.
- Nie, czekaj… – mruknął Louis.
- Louis, przepraszam. Tak bardzo chcę być z tobą i nie obchodzi mnie już, co powiedzą inni ludzie. Jesteś piękny i zabawny, jesteś wszystkim czego kiedykolwiek chciałem. Jeżeli to sprawia, że jestem gejem, w takim razie jestem wielkim, wielkim gejem!
- Spierdalaj pedale! – krzyknął ten sam mężczyzna, co poprzednio.
- Mówcie sobie co chcecie, nie zamierzam się tym już przejmować. – Zayn uniósł głos. – Powiem wam sekret… uprawiałem z nim seks i podobało mi się! To lepsze niż myślicie!
- Dobra, odciągnijmy go od mikrofonu, to zaczyna być głupie. – Liam zaczął iść w stronę konsoli DJa, aby wziąć stamtąd kompletnie pijanego Zayna, a Louis, Harry i Niall poszli za nim.
- Louis! – krzyknął Zayn i zeskoczył z platformy, kiedy zobaczył szatyna. Założył ręce na szyje Louisa i ustawił głowę, aby móc spojrzeć mu w oczy.
- Co to było? – zastanawiał się chłopak.
- Po prostu pomyślałem, pierdolić to! Chcę być z tobą, mam nadzieję, że to było wystarczające.
- Myślę, że to było zdecydowanie wystarczające – zaśmiał się Louis. Zayn zaczął przybliżać swoją głowę, chciał pocałować go, ale zanim mógł to zrobić, szatyn powstrzymał go.
- Zayn, przestań… za chwile zostaniemy wywaleni. – krótko po tym ochroniarz zaczął iść w ich stronę.
- Idziemy stąd – powiedział Liam i zanim ktoś mógłby coś powiedzieć, piątka chłopaków wyszła z klubu. Zayn otoczył ręką Louisa i ciągle składał pocałunki na jego szyi, żuchwie, policzkach i skroni, właściwie wszędzie, gdzie mógł dosięgnąć.
- Cieszę się, że to zrobiłem – wymamrotał Zayn to ucha chłopaka.
- Też cieszę się, że to zrobiłeś – zaśmiał się Louis.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz