- Tak bardzo przepraszam! – Louis szybko upadł na kolana, tak aby być na wysokości Zayna. Ułożył dłonie na ramionach ciemnowłosego chłopaka, lecz szybko zostały one strzepnięte.
- Co ty sobie myślałeś?! – wrzasnął Zayn, patrząc w oczy szatyna.
- Ja nie.. – wymamrotał Louis. Zazwyczaj pozwalał ludziom bawić się jego emocjami, ale nie tym razem.
- Nie powinieneś tu nawet być – odburknął mulat, kiedy powoli wstawał. Louis podniósł się razem z nim. Dlaczego Zayn stał się nagle taką ciotą? Opalony chłopak zaczął wchodzić do mieszkania, a szatyn podążył za nim.
- Dlaczego? – Louis patrzył uważnie na Zayna, ale jego emocje były trudne do odczytania. Zamknął za sobą drzwi, nie planował wychodzić dopóki nie dostanie odpowiedzi.
- Bo tak. – Mulat obrócił się i ułożył dłonie na klatce piersiowej chłopaka, po czym popchnął go do tyłu, tak że uderzył z hukiem w drzwi.
- Zay… - Wypowiedź Louisa została przerwana przez wargi mulata na jego ustach. Zayn przybliżył się do chłopaka, a jego usta poruszały się coraz szybciej i rozpaczliwiej. Louis ledwo mógł zarejestrować, co się dzieje.
- Bo tak. – Zayn odsunął się od chłopaka, aby wymamrotać to stwierdzenie, po czym ponownie przybliżył się do chłopaka, schodząc ustami w dół policzka, aż do żuchwy. – Jestem… – wydyszał w szyję Louisa pomiędzy przygryzaniem i ssaniem jego wrażliwej skóry. – Nie…powinienem… cię lubić… – powiedział, a gorące powietrze przebiegło w dół obojczyków szatyna, sprawiając, że zadrżał.
- Co to ma znaczyć? – Louis zmusił się, aby to wypowiedzieć pomimo bezdechu. Jego palce zacieśniły się na włosach Zayna, kiedy ten ssał jego obojczyk.
- To oznacza, że jestem hetero. – Mulat chwycił uda chłopaka, kiedy mówił, całkowicie zaprzeczając temu. Zayn odsunął się, kiedy Louis zaczął się śmiać, otaczając nogami biodra opalonego chłopaka.
- Co w tym śmiesznego? – chrząknął Zayn i odsunął się od drzwi, trzymając dłonie ciasno pod nogami Louisa, podnosząc go.
- Ty – zaśmiał się, po czym zaczął całować linie szczęki mulata, która drapała jego wargi przez zarost.
- Co ze mną? – zapytał Zayn, kiedy zaczął powoli zbliżać się do salonu.
- Myślisz, że jesteś hetero – zachichotał Louis, po czym ponownie złączył ich usta. Przeciągnął językiem po górnej wardze chłopaka, kiedy poczuł, że spada na kanapę z Zaynem na sobie. Mulat uziemił swoje biodra na jego kroczu, sprawiając że starszy chłopak głośno jęknął.
- Jestem – mówił w usta Louisa, kiedy pozwolił swoim ręką wślizgnąć się pod koszulkę chłopaka, delikatnie dotykając jego gorącej skóry.
- Dalej sobie to wmawiaj. – Louis podniósł się trochę i uniósł ręce, pozwalając mulatowi ściągnąć łatwiej jego koszulkę. Po chwili Zayn zrobił to samo ze swoją bluzką, po czym nachylił się i zaczął całować teraz nagą klatkę piersiową chłopaka.
- To nic. – Zayn osunął się trochę, aby spojrzeć w oczy Louisa. Jego piękne, błyszczące, niebieskie oczy.
- Powiedz to swojemu penisowi – zachichotał Louis. Mógł dokładnie poczuć na swoich udach, jaki jest twardy.
- Zamknij się – uciszył szatyna swoimi ustami, po czym ręką zaczął iść w dół jego brzucha, aż do guzika spodni. Łatwo go rozpiął, po czym szybko ściągnął spodnie chłopaka, eksponując jego twardego penisa, po chwili zrobił to samo ze swoją odzieżą.
- Chwila – wymamrotał Zayn, kiedy zaczął schodzić z Louisa i zniknął w korytarzu, pozostawiając chłopaka ciężko oddychając na kanapie. Czy to naprawdę się dzieje? Przed tym, jak mógłby zatonąć w myślach wrócił Zayn z kondomami i lubrykantem. Tak, to się dzieje naprawdę. Zanim Louis się zorientował, mulat wsadził palce do jego wejścia, a on kołysał się na nich, chcąc więcej.
- Po prostu… pieprz mnie już Zayn – zażądał Louis, a młodszy chłopak w tym samym momencie zastąpił palce swoim penisem, tym razem robiąc to w powolnym tempie. Zayn przyglądał się Louisowi pod nim. Lubił sposób, w jaki jego oddech był płytki i nierówny i to, jak szarpie się z każdym jęknięciem. Uwielbiał, jak jego twarz marszczy się z przyjemności dzięki jego działaniu. Lubił sposób w jaki dyszy jego imię. Zayn przyspieszył, a jego biodra wchodziły głębiej i mocniej w chłopaka, zanim Louis doszedł z imieniem mulata na ustach, właściwie śpiewając jego imię, kiedy oboje doszli do punktu kulminacyjnego. Lubił to jak nogi Louisa otaczając go, przybliżając mulata do siebie. Uwielbiał także, jak paznokcie chłopaka przebiegając po jego plecach w ekstazie. Ale on nie był gejem… zdecydowanie nie. Zayn odsunął się do Louisa i opadł, dysząc obok niego na kanapie.
- Mówiłeś, że.. ? – zaśmiał się Louis, po czym przycisnął delikatnie wargi do ust Zayna. Mulat czuł się, jakby mógł leżeć tak z nim do końca życia. Mógłby się do tego przyzwyczaić. Nie, zdecydowanie nie.
- Musisz wyjść. – Zayn nagle wstał, zakładając bokserki i spodnie, po czym podniósł ubrania Lou i rzucił w jego stronę.
- Co? Zayn… – Louis podniósł się. Co on do cholery robi?
- Ubierz się – nakazał mulat z goryczą w głowie. Szatyn zrobił, to co mu kazał i powoli włożył na siebie ubrania.
- Co ty robisz? – zapytał Louis nadal niepewny, co się dzieje.
- Wyjdź – wymamrotał Zayn, patrząc w podłogę.
- Spójrz, powinniśmy porozmawiać… – Louis ułożył rękę na biodrze Zayna, ale została ona szybko zepchnięta.
- Nie potrzebujemy rozmowy, a ty musisz wyjść – warknął ostrym tonem mulat, sprawiając, że Louis cofnął się o krok.
- Więc właśnie pieprzyłeś mnie, a teraz każesz mi wyjść? – zapytał Louis, ale nie otrzymał odpowiedzi. – Myślałem, że jesteś ponad to. Właśnie dlatego cię polubiłem. – Szatyn poczuł, że łzy napływają do jego oczu, ale najpierw chciał wyrzucić z siebie, to co miał do powiedzenia. – Polubiłem się, ponieważ myślałem, że jesteś naprawdę miłym kolesiem. Nie wierzę, że tak w ogóle pomyślałem. Pieprz się Zayn. – Ale mulat nadal nie podniósł wzroku z podłogi, nie pokazał nawet żadnej oznaki wyrzutów sumienia. Po tym, Louis wyszedł. Łzy popłnęły po jego policzkach, a on szybko je starł. Nie zamierzał płakać przez tego dupka. Po raz kolejny poczuł się jak kompletne gówno, chociaż to nie on wykonał pierwszy ruch. Zayn go pocałował, to on wszystko rozpoczął. Nawet po tym, jak Louis kopnął go w krocze, on nadal to zrobił. To sprawiło, że Louis zadawał sobie tylko jedno pytanie. Dlaczego. Dlaczego Zayn mu to zrobił?
***
- Hej, jak tam…woah, Lou, w porządku? – Niall szybko stanął obok Louisa.
- Jest cholernie zajebiście – wymamrotał sarkastycznie chłopak.
- Nie, poważne. Co się stało? Co zrobił? – zapytał blondyn. Razem z Harrym chcieli go po prostu wspierać.
- Nic – skłamał szybko szatyn. Niall nie musiał wiedzieć, że znowu pieprzył się z Zaynem. Był już wystarczająco zażenowany. Czuł się wykorzystany.
- Co powiedział…? – Harry wszedł do pokoju, usadawiając się na kanapie i wskazując pozostałym chłopakom, aby do niego dołączyli.
- Niewiele – sapnął Louis, kiedy upadł na sofę.
- Myślałem, że idziesz tam, aby z nim porozmawiać! Co się stało, Louis? – Harry zdecydowanie stawał się coraz bardziej niecierpliwy.
- Byłeś tam przez wieki. Myślałem, że wyznaliście sobie miłość i zaczęliście się pieprzyć – zachichotał Niall, ale od razu zaprzestał, kiedy zauważył, że ciało Louisa zesztywniało.
- Ty… Ty uprawiałeś z nim seks! Prawda?! – Oczy i usta Harry’ego otworzyły się szeroko w szoku.
- Zamknij się… –wymamrotał Louis.
- O mój boże! Zrobiłeś to! Dlaczego jesteś zdenerwowany? – zapytał Niall, zdezorientowany przez to, dlaczego szatyn jest w takim złym humorze po uprawianiu seksu z Zaynem.
- Ponieważ zaraz potem, powiedział mi, że mam wyjść. Pieprzył mnie a potem kazał mi się wynosić. Szczęśliwy, że ci powiedziałem? Nie chcę o tym rozmawiać. – Louis wstał i opuścił pokój. Chciał być po prostu sam. Nie zamierzał rozmawiać z Niallem, ani z Harrym. Miał tylko ochotę zresetować umysł. Chciał wrócić do czasów, kiedy był beztroskim Louisem w szampańskim nastroju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz