- Czy to moja koszulka? - wykrzyczał Niall, patrząc na Zayna, który dumnie pokazywał szarą bluzkę, jakby była jego własnością.
Zayn wzruszył ramionami - Taa.
Niallowi zabrało dużo czasu, żeby nie uderzyć Zayna w twarz , chciał po prostu zmyć ten głupi uśmieszek i jeśli Niall czułby się trochę mniej zmanierowany, prawdopodobnie zrobiłby to. Jakkolwiek, był zmęczony i głodny – zła kombinacja – ponadto miał do napisania wypracowanie, więc zdecydowanie nie miał sił, by uderzyć Zayna. Dodatkowo, nie chciał mieć jego krwi na swojej koszulce.
- Zdejmuj ją. - Niall kaszlnął, podchodząc do lodówki, aby znaleźć coś do jedzenia. Westchnął, kiedy zobaczył, że jest pusta – przeklął Zayna za zjedzenia całego jedzenia – i podniósł telefon, aby zamówić pizzę.
Był w trakcie zamawiania dużej pepperoni, kiedy Zayn zdecydował przerwać zamówienie Nialla, zdejmując koszulkę z dodatkowym zamachem i wrzuceniem jej na głowę blondyna, po czym obrócił się do telewizora i kontynuował grę.
- Twoja kolej, żeby iść do sklepu - ogłosił Niall, kiedy się rozłączył. Ostatnim razem blondyn był na zakupach, a Zayn zjadł całe jedzenie i chłopak miał tego dość. - Albo to, albo nie zjadaj całego mojego jedzenia.
- Dobrze, księżniczko - odpowiedział krótko Zayn.
Tak było przez cały miesiąc, Niall dostawał furii przez Zayna, a ten się tym nie przejmował. Powiedzenie, że Zayn był okropnym współlokatorem byłoby niedomówieniem roku.
Niall naprawdę chciał, żeby ten semestr już się skończył, aby Sean wrócił z Irlandii.
Teraz było nawet gorzej niż w środku semestru, ponieważ Niall bardzo martwił się o jego testy, a Zayn, jak zawsze, wydawał się tym nie przejmować, tak samo jak nauką, lub czymkolwiek innym niż imprezowanie, jedzenie, spanie i granie w gry video. Gdyby głęboko się zastanowić, Niall nigdy nie widział Zayna z podręcznikiem, a co dopiero przy uczeniu się. Nie był nawet pewny, czy Zayn uczęszcza na jakieś zajęcia, poza seminarium.
Zayn nigdy nie podarował sobie opuszczenia seminaria, co było torturą samą w sobie, zwłaszcza, że ciemnoskóry chłopak zajmował miejsce obok Nialla i Liama każdego dnia.
Dupek.
Niall nie wiedział co począć, a Zayn kontynuował przekraczanie granic, kiedy tylko zdarzała się okazja.
Tak jak teraz, kiedy Niall siedział, jedząc pizzę, którą sam zamówił (została przywieziona, kiedy Niall już był na skraju załamania), pisząc na laptopie, usiłując skończyć to durne wypracowanie, a Zayn, oczywiście, nie mógł przepuścić okazji, żeby go wkurzyć.
- To moje - powiedział ostro Niall, uderzając dłoń Zayna, która chciała dosięgnąć kawałka pizzy. Zayn nie wydawał się być tym dotknięty, ponieważ zaraz po tym próbował drugą ręką, znowu ukraść kawałek jedzenia. Niall sapnął ze złością. - Jeżeli chcesz trochę, powinieneś mi zapłacić.
Tak, Niall był dupkiem, nawet za bardzo, ale szczerze, Zayn zjadał jego jedzenie, ubierał ego ciuchy, używał jego szamponu, odżywki oraz żelu pod prysznic i „pożyczał” jeszcze bóg wie co. Więc blondyn pomyślał sobie, że miał prawo być dupkiem wobec niego. Nie wspominając nawet o fakcie, że Zayn nie wracał za wcześnie w nocy do domu i nie był jakoś wyjątkowo cichy, przemykając się do pokoju, robiąc duży huk w kuchni czy w łazience, budząc przy tym Nialla.
- Oj, daj spokój Nialler! Tylko jeden kawałek? - Zayn wydął wargi, ukrywając przy tym głupi uśmieszek, ale jego oczy zdradzały wszystko - tą przyjemność, którą miał z bycia nieznośnym głupkiem.
- Nie.
Niall zamknął pudełko od pizzy, przysuwając ją trochę bliżej siebie i wrócił do pisania. Miał jeszcze jedną stronę do napisania, więc jeżeli mu się poszczęści, był wstanie skończyć pisanie w godzinę, co oznaczało że musiałby jeszcze tylko przeczytać je następnego dnia.
- Proszę? - Zayn zaczął znowu błagać, przysuwając się na krześle do chłopaka i zatrzymując je bardzo blisko niego, tak blisko, że poczucie intymności Nialla zostało naruszone, a to dało Zaynowi dodatkową dozę przyjemności.
- NIE.
Jego empatyczna odpowiedź, wydawała się odstraszyć na chwilę Zayna, aczkolwiek za moment, ciemnowłosy chłopak zdecydował się zmienić taktykę i zaczął masować szyję Nialla, jedną ręką we włosach, a drugą dokładnie pod nimi. Niall pozwolił mu na to chwilę, ponieważ jego mięśnie były trochę spięte, a Zayn był naprawdę w tym dobry, więc kto by go powstrzymał. To zdarzyło się kilka razy, właściwie kiedy Zayn chciał coś dostać od blondyna, i tak, kiedy Zayn to robił, Niall za każdym ulegał, ale tym razem postanowił po prostu cieszyć się masażem, a potem przywrócić ciemnowłosego na ziemię.
- Dobrze się czujesz? - spytał delikatnie Zayn, ciągle naciskając palcami, tak aby wszystkie spięte miejsca odeszły w zapomnienie.
Niall tylko jęknął w odpowiedzi.
Kurwa.
Nie chciał jęczeć przy tym.
To było trudne, lecz zdecydował zwalić całą winę na stres w szkole i na fakt, że jego profesor był bardzo ostry, nakładając na nich multum pracy. Chociaż może tak właśnie wyglądało bycie na ostatnim roku studiów. Bez względu na to, jego zdaniem nie chciał jęknąć.
To po prostu się stało.
- Mogę dostać kawałek pizzy, Nialler?- spytał Zayn, a Niall prawie się zgodził, ponieważ drugi chłopak nadal masował jego szyję, a jedna ręka poruszyła się w stronę jego ramienia i było to bardzo przyjemne.
Ale Niall pozostał nadal przy swoim postanowieniu.
- Nie.
Dłonie Zayna zareagowały natychmiastowo, opuszczając plecy Nialla, pozostawiając je z mrowieniem i śladami od jego palców. Zayn wstał, przesuwając krzesło z powrotem pod stół.
- Spoko, bądź dupkiem - odburknął, podchodząc do kanapy i podnosząc kurtkę z poduszki, gdzie ją wcześniej zostawił. Ubrał ją na siebie, wsunął buty na stopy, po czym ruszył w stronę drzwi, krzycząc, że wychodzi.
Tak, jeżeli chodzi o mieszkanie z Malikiem, tak wyglądał typowy dzień.
Niall poczuł się odrobinę winny, nie dzieląc się jedzeniem, ale kurde, był cholernie głodny, a Zayn był po prostu głupkiem, który chciał wywołać u niego poczucie winy.
~O~
- I wtedy, po obudzeniu mnie, poproszeniu o zrobienie jedzenia i nazwaniu mnie chujem, poszedł i pieprzył się z jakimś facetem, głośno - wyjaśnił Niall z głową opartą o stół. Liam spojrzał na niego współczująco, ale blondyn mógłby przysiąc, że próbował się nie zaśmiać.
- Wyglądasz gównianie, stary. - Liam w końcu odpowiedział, poklepując chłopaka w ramię, usiłując dodać mu otuchy.
Nie pomogło.
- Spałem może ze dwie godziny - jęknął Niall, pocierając skronie, które pulsowały, jak nigdy. Naprawdę potrzebował jakiejś tabletki, łóżka i nowego, cholernego współlokatora.
Na szczęście, Zayn poczekał do środka semestru, żeby skończyć z byciem kompletnym dupkiem, gdyby nie przestał, Niall prawdopodobnie zrobiłby coś ciemnoskóremu chłopakowi, coś czego mógłby żałować do końca życia… lub nie (jak zabicie chłopaka w czasie snu).
Noc wcześniej, Zayn całkowicie zrujnował jakąkolwiek szansę, żeby Niall mógł zasnąć (a musiał wstać o 6, żeby jechać do Liama). Zayn na początku głośno uprawiał seks z jakimś chłopakiem, a kiedy Niall myślał, że już może spokojnie zasnąć, usłyszał ich donośne chrapanie.
Kiedy Niall przyjechał do Liama, drugi wyraźnie już wstał i poszedł na siłownię (kto chodzi na siłownię o 6.30 rano?), więc Niall poszedł za nim, nosząc mu ciężarki z jednego miejsca do drugiego, w zasadzie, chrząkając tylko wymijająco, kiedy Liam się odezwał.
Dwie godziny później, znalazł się w kawiarni, jedząc, a właściwie, nie jedząc, tylko dłubiąc w posiłku widelcem i narzekając na swojego współlokatora. To była główna oznaka tego, że za dużo nie spał, bo przecież on nigdy nie przepuszcza jedzenia
- Wiesz, Nialler, patrząc na to jak bardzo go nienawidzisz, naprawdę dużo o nim mówisz - skomentował Liam, nakłuwając kawałek kantalupy i wkładając go do ust. Na ten komentarz, Niall podniósł głowę, żeby spojrzeć na przyjaciela, a ze zdziwienia, aż opadła mu szczęka.
- Bo jest kutasem! - krzyknął blondyn, wymachując patetycznie rękami w górze, i może trochę przesadził, ale boże, jak Liam mógł w ogóle wpaść na pomysł, że czuje do Zayna coś więcej oprócz czystej nienawiści?
- Kto jest kutasem?
Oboje z Liamem odwrócili się, słysząc radosny głos, aby zauważyć Louisa, stojącego przy końcu ich stolika. Kiedy spojrzeli na jego ręce, w jednej dłoni zobaczyli płytę, a w drugiej dłoń Harrego. Louis i Harry byli bardzo dobrymi przyjaciółmi, a Niall nie mógłby powiedzieć, że najlepszymi, ponieważ, no… gdybyś kiedykolwiek była z nimi, zrozumiałabyś.
Harry i Louis byli połączeni, zawsze razem i zawsze wstrętnie słodcy, a nawet przesłodzeni, to znaczy, było tak, kiedy tylko nie próbowali ściągnąć ubrań z siebie nawzajem.
- Jego współlokator - odpowiedział Liam, widząc jak Niall wrócił do dłubania i szturchania jajka, które było na talerzu przed nim. Louis i Harry wślizgnęli się na siedzenie, tak, na jedno krzesło, Harry po prostu usiadł na kolanach Louisa. Niall naprawdę nie rozumiał, jak oni mogą jeść w ogóle w taki sposób, ponieważ robili tak za każdym razem, więc nikt nie mógł przepuścić tego widoku.
- Wiesz, Ni, twoja nienawiść do Zayna może być tylko przykrywką dla innego rodzaju uczuć - skomentował Louis, chichotając, kiedy Harry użył widelca, jako samolotu, lądującego z kawałkiem kiełbasy w jego otwartej buzi.
- Tak, istnieje bardzo cienka linia pomiędzy nienawiścią a pożądaniem - dodał Harry, pochylając się, żeby scałować kroplę syropu z kącika ust Louisa, a Niall po prostu siedział i zastanawiał się, czy jego przyjaciele są zdrowi na umyśle, naprawdę, kto normalny polewa syropem kiełbasy?
- Nienawidzę was wszystkich - ogłosił głośno Niall, kiedy opuszczał głowę z powrotem na stół, co z pewnością nie pomogło uśmierzyć bólu w żadnym stopniu. - Właśnie Haz, nie powinieneś powiedzieć, że istnieje cienka linia pomiędzy miłością a nienawiścią?
Harry chyba tego nie usłyszał, chociaż przez to, że był bliski rozpoczęcia migdalenia się z Louisem, więc Niall odwrócił się do Liama, dając mu najlepsze spojrzenie, pt. ‘boże, pomóż mi’ jakie potrafił, lecz Liam po prostu się zaśmiał, odwracając się do podręcznika, który leżał przed nim.
- Potrzebuję nowych przyjaciół - jęknął Niall.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz