wtorek, 26 listopada 2013

96

~O~

- Naprawdę miałeś to na myśli?

Niall nie wahał się z odpowiedzią.

- Tak.


- W takim razie wpuść mnie głupku. Nie mam już kluczy.

Niall zeskoczył z łóżka. W jego głowie zaczęło wirować, kiedy poruszył się za szybko. Ubrał coś na siebie tak szybko, jak tylko potrafił i wypił szklankę wody, która leżała na stoliku obok łóżka (grzeczność Seana).

Nie mógł właściwie uwierzyć, że to się właśnie dzieje. Uszczypnął się, aby potwierdzić, że obudził się i właśnie nie śni.

Po bezcelowej minucie, kiedy stał w pokoju i szczypał się, Niall zorientował się, że Zayn powiedział mu, że ma go wpuścić do środka, co oznacza… cholera jasna, Zayn tam był?

Niall pogramolił się do drzwi, po czym szybko je otworzył, bojąc się, że Zayn mógłby sobie pójść. Wypuścił z siebie głośne westchnięcie, kiedy zobaczył, że Zayn tam był.

I wtedy, zaczłą się po prostu gapić.

Po prostu gapił się na Zayna, jakby zobaczył go pierwszy raz w życiu.

- Nialler?– zapytał wstępnie Zayn, patrząc na blondyna pytającym spojrzeniem. Niall myślał przez moment, że Zayn studiuje go uważnie, ale wtedy – co ci się stało w czoło?

Niall stał tam oniemiały, ponieważ nie miał pojęcia, że coś mu się stało w czoło, lub przynajmniej nie zauważył żadnej zmiany?

- Nic? – zapytał Niall widocznie zmieszany, kiedy delikatnie uśmiechał się i przechylał głowę, wyglądając przy tym jak mały szczeniak, próbujący znaleźć piłkę, która była praktycznie przed nim.

Zayn uniósł brwi i chwycił Nialla za nadgarstek, ciągnąc go do mieszkania. Cholera jasna, Zayn dotykał go dobrowolnie i co Niall zrobił dla świata, że otrzymał taki rodzaj reakcji?

Niall doczłapał się do łazienki za ciemnowłosym chłopakiem i śledząc wzrok Zayna, spojrzał w lustro. O boże, nie, za co? Co on zrobił w życiu?

- Ktoś cię uderzył? – zapytał poważnie Zayn. Jego głos był niski i prawie niebezpieczny, sprawiając, że Niall pomyślał, że może właściwie mógłby powstrzymać jego wizerunek badboya.

Niall po prostu się zaśmiał, ponieważ poważnie? Nie opuszczał nawet mieszkania na odległość większą niż dziesięć minut drogi w ciągu ostatnich pięciu dni. Kiedy o tym pomyślał, zorientował się, że to właściwie jest całkiem smutne. I nie było opcji, że mógłby się wdać w jakąś bójkę, ponieważ spójrzmy prawdzie w oczy, uciekałby gdzie pieprz rośnie, gdyby znalazł się w takiej sytuacji.

Zayn teraz patrzył na niego, jakby miał co najmniej trzy głowy, kiedy próbował się uspokoić, tylko po to, żeby wybuchnąć kolejną dawką śmiechu.

- Wszystko w porządku? – głos Zayna był odrobinę głośniejszy, kiedy odezwał się tym razem. Położył rękę na ramieniu blondyna, starając powstrzymać jego napady śmiechu, co było właściwie jakby przerażające, ponieważ śmiał się, ale w tym samym czasie wyglądał na tak bardzo zranionego.

Kiedy Niall wystarczająco się uspokoił, wziął głęboki wdech i napotkał brązowe tęczówki Zayna, które przyglądały się mu zaniepokojone.

- Nie biłem się z nikim – Niall w końcu odpowiedział. Nie chciał właściwie tłumaczyć się, ponieważ szczerze, wiadomość głosowa była żenująca wystarczająco i nie chciał wkopywać się głębiej w dolinę wstydu.

- Więc, co się stało? – wypytywał zniecierpliwiony Zayn, wycofując swoją rękę z ramienia Nialla, zostawiają przy tym zimne miejsce.

Niall zarumienił się i potrząsnął głową.

- To nie jest ważne – odpowiedział poważnie, mając nadzieję, że Zayn po prostu odpuści.

Co on właściwie tu robił?

Niall prawie chciał zapytać, ale Zayn przerwał mu, zadając kolejne pytanie.

- Nialler, masz czerwony ślad w kształcie ręki na czole i oczekujesz ode mnie, że po prostu to oleję?

Zayn ciężko westchnął. Jego ręce się trzęsły, a gdyby włosy nie miały tyle żelu na sobie, jego fryzura prawdopodobnie rozwaliłaby się całkowicie, lecz przez użyciu butelki żelu, nawet się nie poruszyły.

To było jakby fascynujące, naprawdę.

- To nic ekscytującego – wymamrotał Niall, podnosząc rękę do czoła i przecierając delikatnie czerwone miejsce, na co się skrzywił.

- Więc dlaczego nie możesz mi po prostu powiedzieć? – zażądał Zayn, zdejmując z czoła rękę Nialla, tak aby mogli spojrzeć sobie w oczy. Niall mógł zobaczyć coś przypominające gniew, gotujący się w źrenicach Zayna.

- To po prostu żenujące, okej? – sapnął Niall. Cholera, to nie miało tak być. Mieli się pogodzić i żyć razem długo i szczęśliwie, a teraz? To nie miało się tak zacząć.

Zayn gapił się na niego przez chwilę, na pierwszy rzut oka szukając w jego ciele jakichś oznak chęci do walki, a potem, jakby jasna żarówka wybuchła w jego głowie, zaczął się uśmiechać.

Zayn zrobił krok do przodu, a Niall w tym momencie do tyłu. Robili tak, dopóki jego plecy nie zderzyły się z umywalką.

Ciemnowłosy chłopak patrzył drapieżczo.

- Nialler – wymamrotał Zayn, pochylając się, jakby chciał pocałować blondyna. Niall mógł poczuć zapach mięty w oddechu chłopaka. – Czy ty… – przerwał Zayn, przybliżając się jeszcze bliżej, ale zatrzymał się w ostatniej sekundzie i przesunął głowę trochę w bok. Przygryzł delikatnie płatek ucha Nialla, po czym dokończył zdanie - …uderzyłeś sam siebie?

Niall zamarł naprzeciwko Zayna, a ten zaczął się głośno śmiać, zginając się i chwytając się za brzuch.

- Ja – ja nawet nie mogę – parsknął Zayn pomiędzy wybuchami śmiechu, usiłując zachować poważną twarz, co zdecydowanie mu się nie udało.

Westchnął, kiedy Zayn runął na podłogę.

Wszystko, co chciał zrobić to po prostu powiedzieć Zaynowi co czuje. Mógłby zostać odrzucony, ale mogłoby być też odwrotnie. Zayn przyznałby się także do swoich uczuć, żyliby razem i byliby dla siebie idealnymi małymi…okej, nie miał pojęcia, w którą stronę ruszają jego myśli, ponieważ mógłby przysiąc, że chciał pomyśleć ‘księżniczki’, ale nie było opcji, aby on lub Zayn byli księżniczkami, a tym bardziej idealnymi małymi księżniczkami.

Chociaż….Zayn w kostiumie księżniczki byłby całkiem komiczny…

- Niall – Zayn nagle przyglądał się bacznie chłopakowi. Kiedy do cholery, Zayn stanął tak blisko niego?

Niall uniósł brwi, czując jakby ta sytuacja miała jakąś wymazać tę sprzed paru minut.

- Tak?

Zayn gapił się na niego, zastanawiając się nad kolejnymi słowami przez wieki (właściwie było to tylko piętnaście sekund), po czym przymknął oczy, jakby nie potrafił fizycznie mówić z otwartymi.

- Naprawdę miałeś to na myśli? – zapytał Zayn. Jego głos był tak delikatny, tak cichy i niepewny, że wszystko o czym Niall mógł myśleć, było to, jak bardzo chciał przyciągnąć ciemnowłosego chłopaka bliżej i powiedzieć mu, że wszystko będzie dobrze.

Odpowiadał na to pytanie wcześniej, kiedy rozmawiali przez telefon, lecz teraz wydawało się to o wiele większą rzeczą.

- Tak – Niall wypuścił powietrze, a oczy Zayna szybko się otworzyły. Na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech.

Niall oczekiwał przytulenia lub może pocałunku, lecz Zayn nie zrobił niczego z tego, tylko chwycił go za ręce i zaprowadził na kanapę.

To było kompletnie nieromantyczne, ale Zayn usiadł i przyciągnął blondyna, aby usiadł na jego kolana, nie przejmując się jak mogło to wyglądać.

Niall schował głowę z zagłębieniu w szyi Zayna i delikatnie pocałował jego skórę, ciesząc się tym znajomym i podnoszącym na duchu zapachem.

Nagle odchylił się, uderzony myślami o tym, co chce zrobić teraz, bo powinien zrobić już to tydzień temu.

- Zayn? – Niall nie mógł uwierzyć, że chce to zrobić, ponieważ był Niallem Horanem, był hetero, lubił dziewczyny, ale to Zayn był tym, do którego teraz mówi.

Zayn skinął i ucichł.

- Ja po prostu- ja – Niall chwycił rękę Zayna i zatrzymał ją przed wtargnięciem pod jego koszulkę. Na pewno nie byłby zdolny, aby zapytać go o to, a tym bardziej myśleć sensownie, gdyby jego ręka była pod jego koszulką.

- Wprowadzisz się ze mną?

Nie zadawał sobie sprawy, jak głupio to zabrzmiało, dopóki nie powiedział tego na głos, ale teraz było już za późno. Zayn uśmiechał się do niego i delikatnie śmiał się i czekaj – Zayn uśmiechał się i śmiał?

- Myślałem, że już tego próbowaliśmy, kochanie? Dodatkowo, nie ma tu dla mnie miejsca.

Niall nie wiedział, co odpowiedzieć, ponieważ przypomniał sobie, że to był właściwie pierwszy raz, kiedy Zayn odezwał się do niego w ten sposób od paru dni i to samo w sobie sprawiło, że jego myśli eksplodowały, ale bardzo chciał, żeby Zayn się zgodził.

Więc nieśmiało wytłumaczył – moglibyśmy dzielić pokój.

- To twój sposób, żeby znowu zaciągnąć mnie do łóżka?

Niall zarumienił się na to stwierdzenie. I oczywiście, Zayn zaczął podnosić jego biodra, tak aby ich krocza się stykały, uśmiechając się przy tym. Lecz był to spokojny uśmiech, który nie sprawił, że krew się w nim zagotowała, nie, to był uśmiech, który upewnił go, że wszystko będzie dobrze.

Więc szybko odpowiedział –cholera tak, to mój sposób, żeby zaciągnąć cię do łóżka, Malik. Nie chcę ciebie w nikim innym.

Zayn pochylił się, dzięki czemu stykali się no sami i pocałował niestarannie Nialla.

- To jest to, co chciałem usłyszeć – wymamrotał Zayn w usta blondyna.

Zagubili się w uczuciach, odreagowując parę poprzednich dni. Czuli swoje ciała, które były przyciśnięte do siebie.

To było magiczne i słodkie, pasjonujące i zdecydowanie mogli poczuć, że będą żyć razem długo i szczęśliwie.

Zayn odsunął się i spojrzał czekoladowymi oczami w błękitne tęczówki Nialla.

- Tak przy okazji, z chęcią się z tobą wprowadzę – przerwał – Dom bez ciebie, też nie jest domem.

~O~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz