wtorek, 26 listopada 2013

94

~O~.
- Hej – Niall przywitał się nieśmiało. Zarumienił się, kiedy pomyślał o tym, co chce robić – o tym, o czym chce porozmawiać. Cholernie się rumienił, jak dziewczyna z liceum, która się zakochała, ale jakby on też się zakochał…więc może był taką dziewczyną.

To był pierwszy raz, kiedy czuł się tak dziwnie. Nie wiedział właściwie, co z tym zrobić, ale poprosił o rozmowę i właśnie to dostał, więc czemu jeszcze nie zaczął? To mogłoby sprawić, że poczuje się lepiej.

- Cześć, Nailler – Liam szybko odpowiedział, przyciągając chłopaka, aby go przytulić.

Niall zatopił się w uścisku Liama i pozostał tak, roztapiając się na ten komfort, który czuł w uścisku przyjaciela. Nie chciał właściwie rozmawiać o tym, nawet jeżeli potrzebował tego.

Sean zadzwonił trochę wcześniej tamtego dnia (zostało dziewięć dni) i podał Niallowi szczegóły jego przyjazdu: sobota, godzina piętnasta.
Niall chciał kogoś uderzyć, ponieważ naprawdę? Dlaczego wszystko zwala się na niego naraz?

Czuł coś do Zayna, a potem informacja o przyjeździe Seana, o której nie powiedział Zaynowi. Tak, zdecydowanie potrzebował porozmawiać z Liamem o tym lub mógłby wybuchnąć.

A Liam oczywiście zauważył, że coś się dzieje.

- Więc, co słychać? Dobrego? Złego? Raczej złego.

Liam zmarszczył brwi, a Niall zaśmiał się głośno, trochę za głośno. Brzmiało to trochę jak kaszel, co sprawiło, że Liam jeszcze bardziej się skrzywił.

Ale Niall nie mógł przestać się śmiać.

Śmiał się, śmiał i śmiał, dopóki Liam nie zaprowadził go na kanapę (byli w mieszkaniu Liama), ale Niall nadal się śmiał. Lecz wtedy, w niektórych momentach, jego śmiech zamieniał się trochę w płacz i niedługo potem zaczął płakać.

Więc teraz płakał i płakał. Liam usiadł obok niego, a jego płacz powoli zamieniał się w lekką czkawkę.

Wziął ochoczo oferowaną chusteczkę, uśmiechnął się słabo do Liama, podciągając nosem.

- Sean wraca do domu. Myślę, że zakochałem się w Zaynie. Zayn nie wie, że Sean wraca, a Sean nie wie, że pieprzę Zayna – wypalił Niall, wplatając wszystko w jedno wielkie, długie zdanie.

Kiedy jego życie zamieniło się w taką operę mydlaną?

Miał tak przejebane.

- Czujesz coś do Zayna?

Oczywiście, to mogła być jedyna rzecz, na której skupił się Liam.
Była to ważna rzecz, ponieważ Liam wiedział, że Niall myślał, iż jest hetero i że od dłuższego czasu w nikim się nie zakochał, ale nadal, dlaczego skupił się tylko na tej części wyznania Nialla?
Niall westchnął i zrozumiał, że w sumie nie mógłby zaprzeczyć, więc tylko skinął głową i zarumienił się. Cholera jasna, w co on się wpakował?

- Liam, Sean wraca za dziewięć dni, a Zayn o tym nie wie. Co mam zrobić? – Niall nie mógł nic poradzić na to, że jego głos stał się trochę marudny, ponieważ czuł się naprawdę szalenie, a jego uczucia buzowały w nim, dopóki nie poczuł, że jego głowa już jest pełna, a jego klatka piersiowa zdecydowanie czymś obciążona.

To była naprawdę stresująca sytuacja.

- Więc, powiedziałeś Zaynowi?

Niall był cicho.

Chciał powiedzieć Zaynowi, na przykład wczoraj, po tym jak dostał telefon od Seana, ale wtedy Zayn zrobił tą małą rzecz palcem w nim i cholera, kto by go winił za to, że wolał po prostu pozwolić Zaynowi na to, niż poważnie z nim porozmawiać?

- Nie powiedziałeś jeszcze Zaynowi? – Liam przerwał, kiedy Niall był nadal obojętny – i nie powiedziałeś Seanowi o Zaynie?

Niall nadal milczał.

Czuł, że mógłby się wytłumaczyć Liamowi, ponieważ Liam był Liamem. Niall zauważył praktycznie osądzające go spojrzenie, ale blondyn właściwie nie miał co wyjaśniać, oprócz tego, że nie powiedział Seanowi i Zaynowi wiadomości.

Właściwie nie był dobry w tym całym rozmawianiu…

- Do jasne cholery Niall! – wykrzyknął Liam, kiedy Niall nadal pozostał obojętny. Liam wydawał się być naprawdę zmartwiony nim, ale przecież to był on, wiec miało to jakiś sens.

I właśnie dlatego, Niall poszedł do niego, ponieważ jeżeli ktokolwiek byłby zdolny do naprawienia tego bałaganu, byłby to Liam.
Tak jak Liam naprawiał jego rany i siniaki, kiedy byli młodsi. Teraz Liam także, był zdolny naprawić wszystko…prawda?

- Dobrze, po pierwsze, musisz powiedzieć Zaynowi, ponieważ musi znaleźć nowe mieszkanie i to niedługo. Jezu, powinieneś mu o tym powiedzieć wieku temu, on w ogóle wie, że miał zostać tu tylko na ten semestr? Potem musisz zadzwonić do Seana i przyznać się do Zayna, ponieważ Sean musi wiedzieć. I może, wiesz, powiesz Zaynowi co czujesz? Nie możesz tego kryć przed nim na zawsze. Nialler, nawet jeżeli bardzo chcesz, nie możesz się przed tym uchronić – narzekał Liam, sprawiając że Niall czuł się, jakby był w liceum, a jego rodzice dawaliby mu wykład na temat szkoły.

Oczywiście, to było właśnie to, czego oczekiwał od Liama, więc słuchał. Wzdrygał się i był już zmęczony nie myśleniem o tym, że jego przyjaciel miał całkowitą rację.

Do chuja, czemu on zawsze miał rację?

- Niall? Czy te mnie w ogóle słuchać? – zapytał Liam. Nie poddał się i nawet nie dał szansy, żeby Niall odpowiedział, kiedy ponownie użył swojego władczego głosu – dobrze. To, co za chwilę powiem, zrobisz i tym razem mnie słuchaj, dobrze? Pójdziesz do domu i porozmawiasz z Zaynem o 1) Że coś do niego czujesz i 2) że Sean wraca do domu. Potem zadzwoń do Seana i powiesz mu o 1) że właściwie nie nienawidzisz Zayna i 2) czujesz coś do niego. Możesz to zrobić? Czy chcesz, żebym ci to napisał, żebyś zapamiętał?

Niall gapił się na Liama, ponieważ nigdy nie był aż tak bardzo przekonujący.

To było w pewnym sensie miłe, że Liam chciałby to napisać, wiec Niall zgodził się.

Liam zaśmiał się, szeroko się uśmiechając.

- Tylko ty mogłeś tego chcieć, Nialler. Teraz spadaj z mojego mieszkania, rodzice Dani mają dzisiaj z nami obiad, więc zamierzałem coś ugotować. Ja! Ugotować!

~O~
Niall wrócił do domu. Szedł naprawdę wolno, ciągnąć stopami po ziemi i gapiąc się w wiadomość Liama, która mówiła dokładnie to co powiedział wcześniej Niallowi. Tak długo, jak myślał o tym, powoli się poruszając, coraz bardziej zdawał sobie, że przybycie w końcu do mieszkania jest nieuchronne.

Chciał porozmawiać z Zaynem, na przykład usiąść i wypowiedzieć się, co do swoich uczuć (Niall skrzywił się na tą myśl) i powiedzieć o Seanie, ale tak szybko jak znalazł się w domu i zamknął drzwi, Zayn rzucił się na niego i utrudnił rozmawianie.

Naprawdę chciał porozmawiać z Zaynem, ale to było bardzo trudne, kiedy Zayn ściągał spodnie Nialla, lizał i ssał i -

- O boże, Zee, proszę – wyjęczał Niall.

Więc, może właściwie nie kontynuował mówienia o tych rzeczach, jak zamierzał, ale powiedzenie Zaynowi, że jego usta są bardzo sprawne było bardzo blisko powiedzenia, że Zayn coś czuje do niego… prawda?

Ale cholera, Zayn naprawdę to utrudniał i zawsze odnalazł sposób na rozkojarzenie Nialla od rozmowy (znane również jako to, że był naprawdę dobry w seksie, więc dlaczego Niall miałby go powstrzymać i rozmawiać, kiedy mogli robić o wiele ciekawsze rzeczy?).

Tym razem, oczywiście, nie było inaczej. Niall po prostu oddał pocałunek, a Zayn zaprowadził go do sypialni, którą zarejestrował jako swoją.

Całowali się, całowali i jeszcze więcej całowali, więcej niż zazwyczaj. Niall nie mógł właściwie myśleć i był jak z gumy od ssania Zayna. Mógł poczuć, że coraz bardziej twardnieje.

Niall odkrył, że żałuje każdego małego kąśliwego komentarza o tym, jak wielkim chujem był Zayn, ponieważ chłopak w ogóle taki nie był. Był słodki i rozumiejący. Lubił się przytulać i wiedział dokładnie, czego potrzebuje Niall.

Niall nawet nie zdawał sobie sprawy, jak ich związek zmienił się w coś innego, coś tak różnego od nienawiści i pożądania. Ale nie mógł zaprzeczyć, że zakochał się w Zaynie. Miał coś w tych swoich ciemnych oczach i delikatnym uśmiechu.

Oczywiście, wszystko musiało się zakończyć, przynajmniej wszystkie dobre rzeczy. Kiedy skończyli się kochać i zaczynali ich rutynowe przytulanie, Niall przyłapał się na podążaniu za radą Liama (żeby spróbować porozmawiać) i wiedział właściwie, że spieprzy tym coś.

- Więc.. ee.. znasz Seana? – wymamrotał w ramię Zayna, pozwalając, żeby jego usta dotknęły delikatnie obojczyka chłopaka, jakby miało to ułatwić sprawę.

Zayn przesunął się do niego i delikatnie skinął.

- Dobrze, on… on wraca do domu niedługo. I..ja..ee.. więc -

- Wyduś to z siebie, Nialler. Wiesz, że możesz mi powiedzieć wszystko – przerwał mu Zayn.

Niall właściwie powinien powiedzieć coś o tym, że czuje coś do Zayna i chciałby związku czy czegoś, ale zamiast tego, odnalazł siebie, kiedy mamrotał.

- Więc, on potrzebuje twojego pokoju. Taka była umowa, prawda? Że zostajesz tutaj na ten semestr?

Niall wiedział, że to był zły moment na rozmowę i chciałby nie powiedzieć tego wszystkiego w ogóle. Chciał być po prostu przytulany i czuć się komfortowo, ale zrobił to i nie poczuł żadnej ulgi z tego.

- Więc co? Muszę po prostu znaleźć nowe mieszkanie i to wszystko? – zapytał Zayn, a Niall nie mógł go odczytać – nie to, że zazwyczaj mógł –ale było coś dziwnego w spojrzeniu drugiego chłopaka, jakby się załamywał, ale jakby w tym samym czasie zbudował mur, szukając przy tym schronienia w czymś, czego Niall nie mógł zrozumieć.

- Jak długo? – zapytał delikatnie Zayn, kiedy Niall nie odpowiadał – daj mi przynajmniej trochę czasu, żebym mógł znaleźć nowe mieszkanie.

Niall chciałby cofnąć wszystko i zacząć rozmowę jeszcze raz, ponieważ wszystko mu się mieszało w jelitach i nawet nie mógł swobodnie oddychać. To było, jakby nagle stał się rybą w wodzie, a Zayn uczyłby go jak oddychać. Bez starszego chłopaka, trzymającego go, nie był pewny jak to robić.

Wiedział, że powiedział coś, że zrobił coś złego i sprawił, że Zayn był zły lub zraniony. Niall naprawdę chciał wrócić do czasu, kiedy po prostu się pieprzyli i wszystko było dobrze.

Chciał po prostu zgasić światło i sprawić, że wszystko będzie lepsze.

- Um…w następną sobotę – wymamrotał Niall, nie patrząc w oczy Zayna. Gdyby spojrzał, mógłby zobaczyć jak drugi chłopak wyraźnie wzdryga się i jak jego oczy przepełnione są cierpieniem przez parę sekund, dopóki nie zamieniło się to w coś innego.

Nie myślał, ponieważ jego niebieskie oczy były całkowicie zamknięte. Trudno mu się oddychało i czuł, że gdyby spojrzał na Zayna, mógłby się rozpaść na kawałki.

- Dziewięć dni? Dajesz mi dziewięć cholernych dni?

Głos Zayna był chłodny, z akcentem. Uderzył w Nialla arogancją jak robił to wcześniej, a Niall nienawidził tego. Absolutnie nienawidził tego, jak niegrzecznie to brzmiało.

Brzmiał jak poprzedni Zayn, kiedy Niall nie mógł znieść bycia obok niego.

Oczy Nialla były nadal zamknięte, ale mógł poczuć, jak Zayn opuszcza łóżka i usłyszeć jak porusza się, ubierając swoje ubrana. Potem zdecydowanie usłyszał odgłos zamykających się drzwi. Zayn wyszedł.

Niespodziewanie, Niall zaczął tonąć i to było naprawdę, jakby był rybą, a Zayn uczył go jak oddychać na lądzie, a teraz, wrócił do oceanu i zapomniał, jak używać skrzeli.

Niall naprawdę tonął, w swoich łzach, z trudem łapiąc oddech, ponieważ nie myślał, że mógłby wrócić do życia bez Zayna. To cholernie bolało i było to jedną z najgorszych rzeczy w jego życiu.
Nie pamiętał nawet, że ta rzecz nie miała stać się regularna i że wydawał się być hetero.

Po prostu chciał Zayna, który będzie go trzymać w ramionach i wszystko byłoby dobrze.
~O~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz