środa, 27 listopada 2013

113

Harry powstrzymał „nie”, które zagroziło wydostaniem się z jego ust, gdy tylko Louis uparł się na zrobienie mu loda. Przed odkryciem Nibylandii i poznaniem swojego najlepszego przyjaciela był bardzo popularny w szkolnym światku seksu oralnego. Niemal wzdrygnął się na żywe wspomnienie pierwszego obciągania uczniowi z najstarszego rocznika - nienawidził tego, że zmuszony był do oddychania jedynie przez nos i nienawidził uczucia ciepłej skóry dociśniętej do każdego milimetra jego buzi. Tamten chłopak był brutalny i daleki od tego, jak delikatny byłby Harry w stosunku do Louisa, ale Styles zwyczajnie nie chciał, aby jego przyjaciel czuł się niewygodnie.

- Lou, obaj jesteśmy naprawdę zmęczeni, tak? W dodatku zrobiło się późno. Powinienem wracać do do…

- Harry - mniejszy chłopak uciął słowa, których nie chciał słuchać.

Bo wszystkim, czego chciał, była możliwość odwdzięczenia się Harry’emu. Martwiła go świadomość, że równie dobrze każdy w domu chłopaka mógł obdarzać go w ten specjalny sposób, a Harry utrzymywał przed nim ten fakt w sekrecie. Ta myśl zwolniła w jego wnętrzu liczne włączniki zazdrości, co tylko bardziej zdeterminowało go do padnięcia na kolana, jak to zrobił wcześniej Harry, i wprawienia wyższego chłopaka w ekstazę.

Harry otworzył buzię, by ponownie przemówić, ale Louis wykorzystał okazję i wspiął się na palce, żeby miękko pocałować rozchylone usta. Zamknął wokół nich własne wargi, czując ciepłe wirowanie w żołądku, gdy pocałunek został oddany z tą samą czułością. Odsunął się, słuchając cichego mlaśnięcia wywołanego przerwaniem kontaktu ich ust, zanim otworzył oczy i wymruczał niskie „ciii”.

I Harry posłuchał, trzymając mrowiące wargi zamknięte, mimo że pragnęły one cieńszej pary raz jeszcze. Patrzył, jak mniejszy chłopak osuwa się ostrożnie w dół, przyglądając się jego zmarszczonej twarzy, gdy uderzył nagimi kolanami o szorstką podłogę jaskini. Odchylił głowę do tyłu, dzięki czemu Harry patrzył mu z góry prosto w oczy.

Louis sięgnął wzwyż i pociągnął za cienki materiał jego pobrudzonej koszulki, więc Harry ponownie posłuchał żądania, zdejmując ją jednym szybkim ruchem i upuszczając ją z boku ich potrzebujących ciał. Starszy chłopak uśmiechnął się do niego, jakby w podziękowaniu, a następnie z powrotem obniżył głowę, znajdując się na równi ze sznurkiem jego szarych spodni od dresu. Pewny siebie, zatopił palce za krawędzią miękkiej tkaniny, ciągnąc materiał w dół, dopóki nie wylądował on ze stłumionym dźwiękiem wokół kostek Harry’ego. Pierwszą rzeczą, jaką zobaczył Louis, było wybrzuszenie, które natychmiast wprawiło jego żołądek w wirowanie w różnych kierunkach i pierwszą myślą, jaka wpadła mu do głowy było to, aby otoczyć je dłonią i zacząć poruszać ręką oraz skręcać nadgarstek, by uzyskać te uzależniające jęki, których wciąż mu było mało. Ale wiedział, że to miało być nowe doświadczenie i musiał imitować każdy ruch, jaki nie tak dawno temu przedstawił Harry.

Harry z ciekawością tonącą w oczach wpatrywał się we wspaniałego chłopaka, zastanawiając się, co takiego działo się w jego rozmarzonej głowie, że tak łatwo uległ rozproszeniu. Obserwował, jak jego spojrzenie błysnęło z lewa na prawo, z zainteresowaniem śledząc kontur penisa. Zaczął instrukcje:

- Lou, wszystko, co musisz zrobić…

Jego wymagający głos zbudował motywację, jakiej potrzebował Louis by się za to zabrać, ponieważ chciał sprawić, że Harry poczuje się dobrze bez bycia uprzednio poinstruowanym. Chciał to zrobić bez Harry’ego zamartwiającego się o to, co starszy chłopak zamierza zrobić następnie. Przycisnął usta do trzonu, który naciągał materiał bokserek, natychmiastowo ucinając tym jego słowa. Myśli gorączkowo rozwiały się w jego głowie, gdy starał się przypomnieć sobie, co robił Harry, że powoli potęgował jego doznania i doprowadził go do orgazmu, którego pożądał niemal każdej sekundy każdego dnia. Nie miał pojęcia, jak stymulować go poprzez cienką warstwę ubrania blokującego dojście, dlatego jego zimne opuszki musnęły rozgrzaną skórę bioder Harry’ego, by ściągnąć z nich bokserki i pozwolić swoim palcom spocząć na jego gorących udach.

Nieznane uczucie palców Louisa naciskających na jego uda wysłało dreszcze w górę i dół kręgosłupa Harry’ego, poprzedzając uczucie ciepłych ust otaczających jego bolącego członka. Louis zerknął w górę na swojego najlepszego przyjaciela i posłał mu szybki uśmiech, który praktycznie krzyczał „niewiniątko”, zanim pochylił się wprzód i przycisnął wargi do główki. Nie wiedział, co robić. Chciał pomocy Harry’ego, a jednocześnie naprawdę jej nie chciał. To było po prostu jak robienie penisowi malinki, prawda? Louis złapał się tej myśli i wcielił ją w życie, rozdzielając usta i przyjmując do ciepłego środka główkę, rozpoczynając ssanie wrażliwej końcówki, tak jak robił to wiele razy szyi Harry’ego.

Z ust Harry’ego zaczęły wylewać się jęki i ciche odgłosy satysfakcji, które trafiając do uszu Louisa tylko upewniły go względem tego, że i bez pomocy młodszego chłopaka wykonywał właściwą pracę. Poczuł ciecz dotykającą środka jego języka. Odsunął się trochę zbyt szybko, sprawiając, że oferowany przez Harry’ego preejakulat wyciekł mu przez dolną wargę i spłynął po brodzie. Jego policzki pokryły się intensywną czerwienią, gdy uświadomił sobie, że nie musiał się odsuwać, ponieważ był to tylko kolejny znak, iż dobrze sobie radził. Harry wytrzeszczył na niego oczy, oszołomiony, bo gdyby się nie powstrzymywał, ślad jego własnej wydzieliny kapiącej z oczekujących ust mógłby doprowadzić go do orgazmu. Coś w tym, jak Louis robił to wszystko tak niewinnie, było po prostu kurewsko podniecające i Harry zapragnął więcej. Starszy chłopak uniósł rękę, żeby wytrzeć podbródek i przełknął resztkę preejakulatu, jaka wciąż pozostawała w jego buzi i na wargach. Odzyskując pewność siebie, Louis z powrotem się pochylił i tym razem otworzył usta na tyle, by wziąć w nie całą długość trzonu Harry’ego, przesuwając głowę do przodu i pochłaniając resztę penisa, która potrzebowała uwagi. Zamknął oczy, próbując przyzwyczaić się do dziwacznego uczucia ciepłego obiektu w buzi. Nabrał głęboko powietrza przez nos, a następnie wydmuchał je w wyeksponowaną część trzonka, która nie została objęta przez jego wilgotne usta.

- Rusz się - polecił Harry, natychmiastowo żałując sposobu, w jaki jego głos zabrzmiał tak ostro, ponieważ nie wiedział, jak zareaguje Louis.

Ale zamiast odsunąć się i zachowywać jak dziecko, Louis spełnił jego drugie zamówienie tej nocy, wycofując się i z powrotem zsuwając wargi wzdłuż trzonu, próbując ssać ilekroć otrzymał szansę zaciśnięcia wokół niego mięśni bez zagłębiania zębów w czułej skórze. Harry wypuścił z siebie jęk, który odbił się echem po jaskini, i gdyby któryś z zagubionych chłopców lub któraś z wróżek przechodziła akurat obok, nie było wątpliwości, że zawołałaby o pomoc, gdyż byłaby pewna, że jeden z dobrze jej znanych chłopców wpadł w tarapaty. Ale Harry się tym nie przejmował, bo w tamtej chwili jego przyjaciel klęczał przed nim, ssąc jego penisa i wbijając palce we wrażliwą skórę jego ud.

Louis kontynuował swoim rytmem, skupiając się wyłącznie na sposobie, w jakim poruszały się jego usta i jak próbowały podążać za milszymi i słodszymi poleceniami wydawanymi przez Harry’ego.

Szybciej. Mocniej. Mój boże, Lou.

Właśnie te słowa zachęcały go do kontynuowania bardziej niż robiły to dźwięki uznania. Louis kochał zmianę w naturalnie ochrypłym głosie Harry’ego, gdy w chwilach tak ogromnej przyjemności stawał się on bardziej napięty.

Gdyby Harry był świadom tego, co się działo, obawiałby się nadchodzącego orgazmu, ponieważ nie widziałby, jak Louis go przyjmie. Ale ekstremalne uczucie przyjemności skręcającej się w jego podbrzuszu wypchnęło wyzwolenie przez główkę jego penisa, lądując na grzbiecie języka Louisa. Oczy Harry’ego zmrużyły się, a kąciki jego ust podciągnęły się w napiętym wyrazie, gdy wydał z siebie jęki rozkoszy. Louis wbił tępe paznokcie w uda, na których znajdowały się jego palce, próbując nie zadławić się cieczą, która w powolnym, ale stałym tempie wlewała się w jego gardło; starał się nadążać z przełykaniem i mieć pewność, że Harry przeżywał każdą falę swojego orgazmu. Kiedy jego uniesienie i dyszenie wypełniło jaskinię, Louis wiedział, że chłopak jest tuż przy końcu, więc szybko odciągnął usta od jego penisa, trzymając w buzi kilka kropli spermy, gdy podniósł się na nogi. Wspiął się na palce i umiejscowił ręce po obu stronach kamiennej ściany, o którą opierał się Harry, złączając ze sobą ich wargi. Jęknął nieznacznie, a Harry otworzył usta, pozwalając jego językowi przepchnąć się do środka i zaoferować część cieczy, jakiej miał możliwość spróbowania. Harry posiadał swego rodzaju słonawy posmak, który różnił się od słodkiego smaku owoców i napojów, jakie Louis znajdował w Nibylandii w czasie polowań. W chwili, w której połowa oferty dostała się do ust Harry’ego, Louis odsunął się i połknął własną. Jego oczy były wielkie jak zawsze, gdy oczekiwał odpowiedzi od chłopaka przed sobą.

- To… było tak zajebiście idealne. - Harry podciągnął się z oczami wciąż zamkniętymi po orgazmie i pocałunku.

Na twarzy Louisa wyrósł szeroki uśmiech, gdy Harry określił włożony przez niego wysiłek, i natychmiastowo pochylił się do przodu, by złożyć czoło na nagim barku Harry’ego, pokrytego nałożonymi na siebie malinkami.

- Kocham cię, Hazza.

- Ja też cię kocham - odpowiedział tamten, owijając wielkie ramiona wokół rozgrzanego ciała, które było dużo mniejsze od jego własnego. Pozwolił swojej głowie spaść w dół i spocząć przy drugiej, z miękkimi jak puch włosami, a jego loki nieznacznie opadały przy uchu Louisa.

- Możemy się teraz poprzytulać? To pokazałoby ci, że cię kocham, prawda?

Harry nie potrafił opisać uczucia, jakie pojawiało się w jego żołądku za każdym razem, gdy Louis ze wszystkich sił próbował odnaleźć nowe sposoby udowodnienia mu swojej miłości.

- Wiem, że mnie kochasz - zapewnił mniejszego chłopaka, czując, że jego ręce chwytają się jego torsu nawet mocniej niż robiły to do tej pory. Harry nie mógł tego zobaczyć, ale wiedział, że Louis się uśmiechał.

- Poprzytulajmy się.

♥ 28
09 Ma

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz