- That’s what makes you beautifullll. - Niall śpiewał na całe gardło do śmiejącego się Louisa i Harrego, trzymając głowę jak wyjący wilk, kiedy wyciągał słowa.
- Co sprawia że jestem piękny, Nialler? - zapytał Harry pomiędzy atakami śmiechu. Blondyn błaznował, stając się bardziej szalony z każdą mijającą minuta (lub może po każdym szocie, który wypił)
- The way that you flip your curls gets me overwhelmed. - Niall znowu się wydarł, jego śpiewanie stawało się krzykiem, a jego słowa stawały się coraz głupsze.
Byli na imprezie, na jakieś przypadkowej domówce, która była organizowana przez znajomego znajomego Harry’ego, dzięki czemu Niall w ogóle dostał zaproszenie, i tak, czuł się teraz cholernie dobrze.
Był zdecydowanie pijany, ale nadal mógł chodzić (w pewnym sensie) i nic nie mogło sprawić, że ta noc będzie lepsza. Była prawie na tyle dobra, aby odwrócić jego uwagę od tego, że trzy razy dzisiejszego wieczoru zostało mu utrudnione uprawianie seksu (raz przez Harry’ego, raz przez Louisa, a raz przez samego siebie – jak w ogóle mógł to zrobić sobie?).
Ale teraz, kiedy grał z Harrym w grę tekstową – grę, którą sam stworzył podczas jego pierwszego roku – czuł się mega cholernie cudownie. Chłopak kontynuował śpiewanie do Harry’ego, przerabiając teksty, kiedy przechodził z tematu od loczków Harry’ego, do Spidermana, po pizzę. Właściwie śmiał się tak mocno, że nie mógł nawet oddychać, a co dopiero mówić czy śpiewać.
Niall upadł na podłogę – właściwie na dywan, poprawiając sam siebie w umyśle – i..wow, dlaczego nie robił tego wcześniej? Dywan był tak bardzo miękki i wygodny i naprawdę idealny, aby się na nim rozłożyć, tak, zdecydowanie mógł się tam zdrzemnąć.
- Nialler! Dobrze się czujesz, stary?
Oczywiście Liam zrujnował jego drzemkę, ponieważ on nigdy nie śpi, nie pije i nie robi nic z tych rzeczy i kiedy Niall podniósł głowę, patrząc na niego zamglonymi oczami, wkradł się na jego twarz uśmiech. Nie mógł poruszyć ustami, żeby odpowiedzieć, ale Liam zrozumiał, uśmiechając się w odpowiedzi i podnosząc blondyna.
- Chodźmy do domu, co?
- Nie chcę, Li, nie chcę - wyszeptał Niall, krzyżując jego ręce i wystawiając jego dolną wargę w najbardziej uroczą zezłoszczoną szczenięcą minkę (przynajmniej dla Liama). Blondyn siedział na podłodze (naprawdę lubił dywan tego wieczoru, czy cos takiego), odmawiając odwiezienia go do mieszkania.
- Nialler, będziesz musiał w końcu wyjść stąd - zauważył Liam, próbując się nie zaśmiać na absurdalność blondyna, chociaż Niall miał KILKA wyjaśnień stojących za jego uporem.
- Nie chcę tego widzieć! - wykrzyczał Niall, podnosząc ręce do góry i opuszczając je zaraz w pijanym napadzie. Jego policzki były całe czerwone, przez alkohol który wypił, ale również przez ciepło w budynku, a jego normalnie jasno niebieskie oczy były przekrwione i zaszklone. - Nie wiesz, jakie rzeczy widziałem…
Liam był na straconej pozycji, ponieważ z jednej strony, rozumiał niepewność Nialla, jeżeli chodzi o powrót do mieszkania (pamiętał to, jak wpadli na Zayna i nie mógł sobie nawet wyobrazić, jak chłopak musi się czuć, kiedy zdarza się to prawie codziennie), ale był już coraz bardziej zmęczony i miał wypracowanie do napisana na następny dzień.
Zdecydował, że Niall jest zbyt pijany, żeby opuścić budynek, więc najbezpieczniej jest go zostawić samego, dopóki nie zdecyduje sam iść do mieszkania.
- Cześć Nialler, do zobaczenia jutro, okej?
Niallowi opadła szczęka, po prostu stał i gapił się w niedowierzający sposób, a Liam zaczął oddalać się od niego, powstrzymując śmiech, jak najlepiej umiał.
- Leeuhhhhhmmm! - krzyknął Niall, wyciągając ręce, jak szkrab proszący o podniesienie, ale Liam był właśnie na drugim końcu sali i jedyne co Niall mógł zrobić, to gapić się na oddalającą się postać.
Cholera.
Blondyn gapił się na drzwi, jakby chciały go ugryźć lub coś w tym stylu, i kiedy nie poruszyły się postanowił pieprzyć to, przecież mógł równie dobrze wejść do środka, ponieważ dywan nie będzie tak samo wygodny, jak jego własne łóżko, więc…żyje się tylko raz, prawda?
Natychmiastowo cofnął tą myśl, zastępując ją inną. CHOLERNIE NIENAWIDZĘ TEGO CAŁEGO RAZ SIĘ ŻYJE i stanął, otwierając drzwi najdelikatniej jak potrafił. Zamknął je w podobny sposób, krzywiąc się, kiedy zakluczył drzwi i stanął cicho naprzeciwko drzwi, czekając na znajome jęki Zayna lub któregoś z jego zdobyczy.
Jakkolwiek, nie usłyszał ich, zamiast tego usłyszał cichy głos mówiący, “Zamierzasz patrzeć na te drzwi całą noc?”
Niall praktycznie umarł ze strachu, w sumie nie do końca, ale skoczył, obracając się szybko dookoła – jęknął kiedy zaczęło mu się kręcić w głowie – to wszystko tylko po to, żeby zauważyć ukochanego współlokatora, siedzącego na kanapie, i co do kurwy? To była książka?
Gapił się z szeroko otwartymi oczami i ustami, i tak, jego język też prawdopodobnie wisiał zza jego ust. Ale przecież chłopak, który cały czas kogoś pieprzył i grał w gry video całymi dniami, siedział teraz tam i czytał tę cholerną książkę. Niall starał się zobaczyć co jest na okładce, ale była za daleko, więc zgarbił się, a jego szyja wydłużyła się dopóki nie zdecydował, że wytężanie jego oczu było bezcelowe..
Wtedy zdał sobie sprawę, że Zayn jest tam bez koszulki i spodni, siedział na kanapie w bieliźnie, która wydawała się być bardzo wąskimi bokserkami (czy on kupił je o rozmiar za małe?) i kurwa, nie, nie, nie, nie mógłby, nie. To był naprawdę zły czas, aby nagle się napalić.
Oczywiście, kiedy jego umysł uważał, że to zły czas, jego penis zdawał się myśleć wręcz odwrotnie, brak seksu i ładnych dziewczyn na imprezie sprawiło, że zaczął twardnieć w spodniach.
Zayn jako czujny obserwator (naprawdę, wydawał się mieć radar i zawsze wiedział, kiedy Niall się podnieca), natychmiast zwrócił wzrok na krocze blondyna i uśmiechnął się, kiwając głową do siebie przed tym jak odłożył swoją książkę i cholera, on czytał 50 twarzy Greya.
- Potrzebujesz pomocy tam, Nialler? - zapytał Zayn i Niall jakby się zawiesił, stojąc w miejscu cały napalony i zamroczony. Mógł zauważyć, że ciemnowłosy chłopak przysuwa się do niego, jakby był zdobyczą, a Zayn stanowczo był drapieżnikiem. Niall nie mógł zrobić absolutnie nic, ale pozwolił mu pchnąć siebie na drzwi, w momencie kiedy Zayn nacisnął kojącymi rękami na puszysty guzik na jego brzuchu, zaraz nad linią bokserek.
- Nie- nie możesz. - Niall wreszcie wypuścił powietrze, nie wysilając się zbytnio, żeby odepchnąć chłopaka, ponieważ składał właśnie delikatny pocałunek na jego czułym punkcie pod uchem i czuł się bardzo dobrze i nie mógł znaleźć żadnego powodu, aby to zatrzymać.
Zayn wydawał się wziąć jego nie jako tak, popychając go jeszcze bardziej na drzwi, zahaczając palcem o jego pasek i precyzyjnie go rozpinając. Niall praktycznie nie był w stanie nawet się poruszyć w tym momencie. Zamknął oczy i udawał, że to dziewczyna (nie bardzo, ale chciał w to uwierzyć) i nawet ledwo czuł zimne powietrze, kiedy bokserki i spodnie opadły na jego kostki w jednym szybkim ruchu.
Jakkolwiek poczuł kiedy ciepłe wargi Zayna objęły go i zaczęły poruszać się delikatnie, w podniecający sposób i poczuł nawet bardziej to, że jego podbrzusze zaczyna się napinać. Poczuł także, że język Zayna porusza się, kiedy go połykał, i cholera, to było jedno z najlepszych obciągań w jego życiu, więc dlaczego nie miałoby trwać dłużej? Oczywiście, mógł obwiniać o to tylko siebie.
Wreszcie otworzył oczy, żeby zastać Zayna patrzącego się na niego z wszechobecnym uśmieszkiem. Ciemnowłosy podciągnął mu spodnie, nie przejmując się zapinaniem paska.
- Dobrze? - zapytał Zayn, a Niall skinął, czuł się trochę jak z gumy i zdecydowanie zagubiony tym co właśnie się wydarzyło, był całkowicie niezdolny zrobić coś więcej. Ciemnowłosy chłopak pociągnął go a kanapę, popychając go na poduszki, tak że leżał płasko na plecach i tak, było to o wiele bardzie wygodne niż podłoga.
Nie mógł właściwie pojąć, co Zayn zrobił i właściwie nie chciał wiedzieć, bo tak jak Harry i Louis powiedzieliby, jego karta męskości mogła być naprawdę kwestionowana, ale nie, Niall był naprawdę hetero, i dziękuję bardzo.
Blondyn był tak zajęty myśleniem, lub nie myśleniem, że nawet nie zauważył, kiedy Zayn się wymknął, na pierwszy rzut oko w misji zabrania czegoś z jego pokoju, ale zaczął czuć się trochę śpiący, a pokój nadal trochę wirował.
Niall nie usłyszał głośnego śmiechu Zayna, kiedy ciemnowłosy powrócił, ponieważ padł na kanapę głośno chrapiąc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz