Harry niemal poczuł się winny. Pojękiwania odbijały się echem po pokoju, a on zaciskał powieki, nie zwracając dłużej uwagi na film na ekranie, ale skupiając się po prostu na ręce, którą pracował przy swoim penisie. Oddychał ciężko i był tak bardzo, bardzo blisko. Dwóch facetów na ekranie ledwo zaczęło się pieprzyć, ale Harry przez cały dzień był tak cholernie napalony, myśląc o LouisieLouisieLouisie, że nie był w stanie zaczekać. Tak naprawdę wiedział, że podczas pobytu w Nibylandii prawdopodobnie skończyłby mając co najmniej jeden orgazm, ale kiedy wrócił do domu był twardy od samego myślenia na ten temat, a miał do dyspozycji trochę czasu, więc doszedł do wniosku, dlaczego nie?
Ale teraz jego pięść poruszała się po jego kutasie szybkimi pociągnięciami i doszedł, jęcząc cicho imię Louisa, równo z puknięciem w okno. Rozwarł powieki, by zobaczyć przy nim Louisa i zgadł, że stracił poczucie czasu. Wytarł rękę w chusteczkę ze stolika nocnego i podciągnął bez przekonania zgromadzone przy kolanach majtki oraz spodnie. Zapiął sprzączkę paska i odgarnął włosy z oczu, wstając z oszołomionym, głębokim oddechem i unosząc okno, żeby wspiąć się na zewnątrz, nieświadomy, że zapomniał koszulki. Zamiast tego Louis wśliznął się jednak do środka, z ręką na ramieniu, a potem na biodrze Harry’ego. Zabrał dłoń z okna i zamknął je, a Harry popatrzył na niego z zaciekawieniem.
- Chcę zobaczyć, co jest za twoim moknem.
- Moim oknem? - poprawił Harry, spoglądając na swojego chłopaka - cóż, całuśnika - ciekawie.
- Tak, za nim - powiedział Louis wymijająco. Jego oczy zeskanowały ciemny pokój Harry’ego: granatowe ściany, pościel w niebiesko-zieloną kratkę, meble z ciemnego drewna. Przesunął dłonią w dół nagiej, zarumienionej, wciąż lekko rozgrzanej i spoconej po orgazmie klatki piersiowej Harry’ego, ale tego nie skomentował lub w ogóle nie zauważył. Po prostu podziwiał to, jak Harry wyglądał w swoich ciasnych jeansach oraz pasku, ale bez koszulki. To było ekscentryczne, a przynajmniej dla niego. - Jak ty nazywasz to miejsce? - zapytał.
- To moja sypialnia - odpowiedział Harry, biorąc jego dłoń i prowadząc go do swojego łóżka małżeńskiego, wetkniętego w kąt pokoju. Będąc wspaniałym sobą, zapomniał, że film wciąż się odtwarzał i oczy Louisa rozszerzyły się, gdy go zobaczył. Chłopak sapnął.
- Co to jest? - wykrzyknął, patrząc na nieznajomy ekran, niepewny, czy w ogóle powinien patrzeć, czy odwrócić wzrok. - Co on robi? - Obserwował, jak mężczyzna na górze wszedł w mniejszego na dole, z rękoma pełznącymi po jego plecach, wyglądając, jakby był na krawędzi orgazmu. Jęki wciąż wypełniały pokój i Louis był przestraszony ilością dźwięków.
Harry natychmiast zamknął laptopa.
- Eee… - Naprawdę nie wiedział, jak wyjaśnić wszystko naraz. Odłożył delikatnie komputer na szafkę nocną, wczołgał się na łóżko, mocując się z koszulką, którą pochopnie zdarł z siebie na podłogę, i poklepał sąsiednie miejsce. Louis skopał swoje trzewiki i odnalazł drogę do Harry’ego, przebiegając delikatnie palcami po wytartej, miękkiej pościeli, ściskając ją lekko oraz błądząc po niej oczami. Wszystko było mu nieznane. Skulił się przy boku Harry’ego, odnajdując otuchę w ramieniu, które otoczyło jego barki, nie tak bardzo przestraszony, ale też nie uspokojony. Nie wiedział niczego o niczym, co go otaczało. To nie było jego otoczenie, w którym przeważnie przebywał z Harrym. Ale czuł się bezpiecznie zawsze, kiedy przy nim był; przy nim znajdował się w domu. Jego drobne palce rozcapierzyły się na jego biodrze, czekając na wyjaśnienie.
- Cóż, Lou… to jest komputer. - Louis spojrzał na niego z zaciekawieniem na dźwięk nowego słowa. Utrzymywał umysł tak otwarty, jak był w stanie, gotowy do przyswojenia każdej nowej informacji, jaką miał mu do zaoferowania Harry. Nie zawsze rozumiał, ale młodszy chłopak był dobry w tłumaczeniu. - I w zasadzie jest tak, cóż, że możesz w nim wyszukiwać rzeczy, a on da ci odpowiedzi. Istnieje takie coś, jak strony internetowe, gdzie możesz rozmawiać z ludźmi, grać w gry, szukać informacji i oglądać filmy. Całe mnóstwo.
Louis uśmiechnął się w zafascynowaniu, ale nie na wszystkie swoje pytania uzyskał odpowiedzi.
- Ale dlaczego możemy widzieć w komputerze tych ludzi? Czy oni są w środku?
Harry roześmiał się całkiem głośno, a ruch jego klatki piersiowej wprawił w kołysanie także ciało Louisa, choć Louis nie był rozbawiony, pomimo drobnego uśmiechu, który zdobił jego twarz, ilekroć mały dołeczek pokazywał się na policzku Harry’ego.
- Nie, skarbie, nie ma ich tam. To film… zapomniałem ci to wyjaśnić. Cóż, jest coś takiego, jak aparat, który widziałeś w moim telefonie, gdy robiłem nam tamto zdjęcie? Kiedy całowałem cię w policzek? W każdym razie aparatem możesz nakręcić też film. To coś jak garść poruszających się zdjęć, więc później możesz obejrzeć, co tylko nakręciłeś. Czyli gdybym chciał nagrać nas teraz, gdy rozmawiamy, mógłbym to zrobić, dzięki czemu już zawsze miałbym tę rozmowę.
- Oh - wypuścił z siebie Louis, a jego twarz zrelaksowała się lekko, ale potem znowu wykrzywiła się w zmieszaniu. - Ale dlaczego oglądałeś ten… ten film? Widziałem, że się całowali. I wydawali odgłosy, jak ty, kiedy sprawiam, że czujesz się dobrze. Dlaczego miałbyś oglądać, jak inni ludzie to robią? Czy to nie jest niegrzeczne?
Harry skrzywił się, myśląc o tym, jak miał mu wytłumaczyć koncept pornografii, bez sprawienia, że zabrzmi ona na najdziwniejszą rzecz na świecie, którą dla Louisa była.
- Eee… oglądasz, jak inni ludzie to robią, bo cię to nakręca.
- Nakręca? - zapytał Louis. Nie był zaznajomiony z wyrażeniem i jego brwi zmarszczyły się w zakłopotaniu.
- Kiedy wszędzie czujesz gorąco. Kiedy czujesz przepływające przez żyły mrowienie. To, jak czujesz się z moją ręką na twoim kutasie - wyszeptał mu do ucha Harry, z całych sił starając się go tu i teraz nakręcić.
- Oh - wypuścił z siebie ponownie Louis, tym razem trochę wyższym głosem. - Ale czy oni chcą, żebyś ich oglądał?
Harry zachichotał.
- Tak, dostali za to zapłatę.
- Zapłacono im, żeby pokazali, że kochają się nawzajem? - zdziwił się Louis, kompletnie zaskoczony całym pomysłem.
Oh. Harry nie chciał złamać mu serca.
- Oni tak naprawdę się nie kochają, Louis. Są po prostu… aktorami. Udają, ponieważ to wygląda dobrze w kamerze. To tylko na pokaz.
- Więc ludzie sprawiają sobie przyjemność tylko dla kamer i zabawy?
Harry westchnął i wziął rękę Louisa w swoją.
- Seks to skomplikowana rzecz, Lou. - Louis zrozumiał słowo bez potrzeby wyjaśnienia. - Wielu ludzi używa seksu dla innych rzeczy, niż była jego pierwotną intencją, którą jest pokazanie osobie, którą kochasz, cóż, że ją kochasz oraz sprawienie jej przyjemności. Ale my tacy nie jesteśmy, kochanie. Chcę dawać ci przyjemność, ponieważ cię kocham, okej? Nie zapominaj o tym.
- Nie zapomnę - powiedział Louis i wychylił się do góry do pocałunku, gdzie Harry natychmiast go spotkał, pozwalając Louisowi popchnąć się płasko na plecy na gładką pościel swojego łóżka, czując pęd gorąca razem z ciężarem ciała starszego chłopaka. Dając mu się całować. Pozwalając mu błądzić po miejscach na jego ustach, stwarzając wciąż od nowa ich mapę. Uległy i rozluźniony, pozostawiał ręce mocno obsadzone na biodrach Louisa, a opuszki palców starszego chłopak muskały jego policzki, włosy i zagłębienia obojczyków, gdy się całowali. Louis odsunął się, ciągnąc ze sobą dolną wargę Harry’ego i gdzieś w tylnej części głowy Harry pomyślał o tym, jak seksualnie pewniejszy siebie stał się Louis. Był zaprawą w jego rękach.
Louis poprowadził pocałunki pod jego szczękę oraz w dół szyi i znalazł odpowiednie miejsce w zagłębieniu obojczyków, w którym bardzo lubił ssać znaki. Zaczął powoli, po prostu ssąc, liżąc i ślizgając palcami w górę bicepsa Harry’ego, kiedy jego ulubione dreszcze pojawiły się na jego ramionach. Harry był pod nim spokojny; zaskomlał, kiedy Louis przygryzł skórę, roztrzaskując naczynia krwionośne i wydobywając na powierzchnię czerwień. Po tym obmył to miejsce językiem, kojąc je.
Kiedy skończył, spojrzał na Harry’ego z najjaśniejszymi niebieskimi tęczówkami i różowymi ustami, patrząc w dół w szklane, zamglone oczy, które odwzajemniały spojrzenie. Ponownie lekko go pocałował, wpasowując dolną wargę w usta Harry’ego i kiedy się rozdzielili, Louis nie do końca zrozumiał, co tamten powiedział.
- Chcę się z tobą kochać.
Louis przesunął usta na policzek Harry’ego i przemówił przy miękkiej skórze jego twarzy, nie chcąc się odseparować.
- Nie robisz tego w tej chwili? Całujemy się. To jest kochanie.
Harry pomyślał o tym przez moment i wcisnął kciuki w biodra Louisa.
- Czy widziałeś, co oni robili na filmie, Lou? W ten sposób. Pamiętasz, kiedy miałem w tobie swoje palce? To największy sposób, w jaki można się kochać. Jest w nim cała moja miłość, kochanie. I chcę ci ją pokazać i sprawić, że poczujesz się dobrze. To będzie przyjemne, obiecuję.
Oczy Louisa były rozszerzone, gdy Harry przemówił i chłopak przytaknął, składając pocałunek na jego pełnych, jasnoróżowych i nabrzmiałych ustach.
- Okej - wymamrotał.
Harry chwycił biceps Louisa i przekręcił ich dookoła, dzięki czemu znalazł się na górze i kiedy spojrzał w dół w oczy Louisa, nigdy wcześniej nie czuł się bardziej żywy, bardziej wypełniony miłością. Zdarł koszulkę, pasek i legginsy z jego ciała i wpatrywał się w niego przez minutę, czując, że Louis wierci się pod jego gorącym spojrzeniem, ale nie będąc w stanie odwrócić wzroku.
- Kurwa, jesteś taki piękny, Lou - powiedział i przycisnął usta do szyi Louisa, tylko żeby poczuć jego puls, poczuć serce bijące w jego piersi, serce, które biło dla niego.
Pozbył się także własnych spodni i bielizny i po prostu, cóż, poczuł. Gdy się całowali, wędrował rękoma po ciele Louisa: po zagłębieniach jego obojczyków, w dół szyi, po nierównościach żeber, biodrach, miękkiej skórze po wewnętrznej stronie ramion, policzkach oraz każdym innym miejscu, które chciał rozrysować, zapamiętać i do końca życia wygrawerować w swoim mózgu. Louis jęczał Harry’emu w usta, kiedy jego twardy, stojący w górę penis dotknął brzucha młodszego chłopaka.
- Harry - zakwilił. - Zrób coś.
Harry zachichotał przy jego wargach i sięgnął do szuflady stolika nocnego po małą buteleczkę. Louis spojrzał na nią zaciekawionymi oczami.
- Co to takiego?
- Eee… lubrykant? On wszystko ułatwi, kochanie. Dzięki niemu mniej zaboli.
- Będzie bolało? - zapytał Louis, a na jego twarzy pojawiło sie zdenerwowanie.
- Ciii… nie, kochany - wymamrotał Harry, z ustami przy wewnętrznej stronie jego szczęki. - Może trochę piec, okej? Ale bardzo dobrze cię rozciągnę i upewnię się, że sprawi ci to przyjemność. Jesteś najdzielniejszym chłopcem, racja?
- Najdzielniejszym chłopcem - powtórzył Louis. Harry wycisnął sobie trochę lubrykantu na trzy palce i trącił łokciem nogi Louisa, żeby odrobinę bardziej się otworzyły. Przebiegł opuszkiem palca po kroczu chłopaka i delikatnie okrążył jego wejście, obserwując, jak tamten zadrżał. - Haz - zaskomlał Louis.
Harry wcisnął się do wnętrza, które było lekko napięte, dlatego pocałował biodro Louisa i raz czy dwa przeciągnął ręką po jego penisie.
- Rozluźnij się, Lou.
I Louis mu uległ. Wrażenie było trochę dziwne, ale przypomniał sobie tamten dzień, kiedy czuł się tak dobrze z palcami Harry’ego w sobie, tak dobrze, że nie wiedział, co ze sobą zrobić.
Palec poruszył się kilka razy do środka oraz na zewnątrz i gdy tylko Louis powiedział „okej, więcej”, Harry dodał kolejny. Więc Harry wśliznął kolejny palec obok pierwszego, krzyżując je delikatnie i zakrzywiając w odpowiedni sposób, a kiedy Louis sapnął i jego twarz wykrzywiła się w przyjemności, Harry uświadomił sobie, że już zawsze chce sprawiać, że chłopak będzie się tak czuł. To trochę piekło, tak jak powiedział Harry, który kazał też Louisowi się dotknąć, co chłopak zrobił, pracując wolno nad swoim kutasem, w czasie gdy Harry wchodził i wychodził z niego palcami oraz raz za razem uderzał w ten punkt w środku niego.
- Tam, tam, tam - powiedział Louis.
Harry spojrzał z góry w niebieskie oczy Louisa i zetknął ich wargi w nieporządnym pocałunku, wsysając język tamtego w swoje usta i będąc powitanym jęknięciem, gdy ponownie zgiął palce we wnętrzu Louisa, a gorąca przyjemność wystrzeliła przez jego żyły.
- Jesteś gotowy, Lou? Jeżeli zaboli, każ mi przestać. Nie chcę cię skrzywdzić.
Louis skinął głową i Harry pokrył swojego penisa lubrykantem, nie zawracając sobie głowy prezerwatywą. Był zdrowy, a Louis nigdy nie doświadczył seksu z nikim innym, niż on. Ujął jego rękę, splatając ją ze swoją, i złożył je na biodrze Louisa, tańcząc opuszkami palców po jego gładkiej skórze i wchodząc w jego wnętrze.
I Louis syknął głośno, ponieważ to zabolało, nawet całkiem mocno. Harry zapytał go, czy chce przestać i chłopak potrząsnął głową na nie; nie, ponieważ był dzielny i nawet jeżeli zabolało, Harry powiedział mu, że to sprawi przyjemność, a Harry by go nie okłamał.
Gdy był już cały wewnątrz, oczy Louisa wciąż pozostawały mocno zaciśnięte i Harry składał pocałunki na jego szyi oraz brzuchu, i szeptał mu do ucha, jak dobry, dzielny i kochany Louis był. Nie potrzebował słów, aby wiedzieć, kiedy Louis się przyzwyczaił, ponieważ kiedy to nastąpiło, jego oczy otworzyły się szeroko, błyszczące i przepełnione pożądaniem z powodu swojego penisa, który ocierał się o brzuch Harry’ego.
Harry poruszał się wolno, spokojnymi pchnięciami, i tak, to wciąż bolało, ale było też wspaniałe i Louis czuł się przepełniony ciepłem oraz starał się ignorować pieczenie, a kiedy Harry ustawił się pod właściwym kątem, nie musiał nawet się starać, ponieważ wypuścił z siebie „Harry! Harry, Harry, zrób tak jeszcze raz.”. Jęknął wysoko, gdy Harry pchnął mocniej, i chociaż palenie nie odchodziło, gorąca przyjemność rozchodziła się po jego ciele, a młodszy chłopak całował kostki jego dłoni, szyję i usta i mówił mu, jak dobrze ten się sprawował, więc Louis instynktownie zamknął nogi wokół jego pleców i pozwolił mu się pieprzyć. To było trochę straszne i odrobinę nierealne, ale pokochał to.
Harry wchodził w niego mocniej, za każdym razem uderzając w jego prostatę i nerwy obu chłopców świstały, ale wypełniała ich miłość, a potem obaj byli już blisko, tak bardzo blisko, i Louis ścisnął mocno dłonie Harry’ego, dochodząc gwałtownie pomiędzy ich brzuchami, z Harrym kończącym tuż za sobą, gorącym i pulsującym w środku, wciąż się poruszającym i obserwującym, jak wrażliwość przytłacza Louisa i chłopak przypomina sobie to uczucie z poprzedniego razu: tak wiele, że nie wiesz, co zrobić.
Harry opadł na jego klatkę piersiową i ostrożnie wysunął się na zewnątrz, i tak, pieczenie wciąż mu towarzyszyło, ale Harry pocałował Louisa w skroń i pogłaskał go po włosach, mrucząc:
- Kocham cię.
- Ja ciebie też - brzmiała odpowiedź starszego chłopaka. Louis ułożył się przy boku Harry’ego, ciepły i nieporządny, choć teraz tak naprawdę zastanawiał się, jak by to było pieprzyć Harry’ego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz