Świat Nialla wydawał się rozbijać w momencie, kiedy zgasły światła, a winda się zatrzymała. Zazwyczaj miał klaustrofobię pod kontrolą. Rzadko go nachodziła i działo się to tylko, kiedy był otoczony przez tłum ludzi, ale ciemne i ciasne pomieszczenie przeraziło go. Zanim Zayn odłożył słuchawkę, blondyn skulił się w rogu.
Niall czuł, jak ściany powoli przysuwają się w jego stronę, nawet jeżeli ich nie widział. Poczuł, jak powietrze staje się martwe i ciężkie. Część niego chciała wstać i wyważyć drzwi, sufit, lub cokolwiek, aby tylko wydostać się stamtąd.
I wtedy pojawił się Zayn. Niall myślał, że potrafi dać sobie radę ze wszystkim, co zaoferował mu dotychczas i gdyby był to normalny dzień, pewnie by mu się to udało. Ale nie teraz. Kombinacja zdrady jego chłopaka i teraźniejszego utknięcia w widzie w ciemnościach to było za dużo. Niall w końcu pozwolił, aby łzy, z którymi walczył przez cały dzień, popłynęły po jego policzkach. Pozwolił, aby emocje, które trzymał w końcu się uwolniły.
Szloch, który Zayn usłyszał w ciemnościach brzmiał jak przypomnienie tego, co zrobił. Każdy pojedynczy dźwięk wysyłał wspomnienia z tego dnia, momenty kiedy krzyczał na Nialla, rzeczy, których nie powinien mówić i pocałunek z Natashą.
Mulat odblokował telefon i spróbował usiąść obok płaczącego Irlandczyka.
- Nie! Odsuń się ode mnie – powiedział Niall, po czym otoczył głowę rękoma, opierając się czołem o kolana.
Zayn posłuchał rozkazu Nialla i wycofał się.
- Niall, proszę. Przepraszam – powiedział delikatnie mulat.
- Nie obchodzi mnie to. Zostaw mnie samego – odpowiedział blondyn.
- Wiem, że to boli i że utknięcie ze mną tutaj ci przeszkadza. Zdaję sobie sprawę, jak zły jesteś na to, co się wydarzyło. Też jestem. To wszystko było błędem. Powinienem cię posłuchać. Miałeś rację we wszystkim – powiedział Zayn, powoli przysuwając się bliżej Nialla.
- I to daje ci wolną kartę, żeby mówić, że miałem rację? Dlaczego musiałeś to zrobić? Zraniłeś mnie Zayn! – powiedział Niall, niepewny co dręczyło go bardziej, ciemna winda, czy to co zrobił Zayn.
- Nie powiedziałem tego! Po prostu masz rację. Chciałbym, żeby się to nie wydarzyło – odparł mulat, przysuwając się jeszcze bardziej.
- Z dala ode mnie! Nie jesteśmy już razem! – Niall próbował protestować, kiedy Zayn przysunął się do niego i objął rękoma. Wiedział, że Irlandczyk był zraniony.
W momencie, kiedy poczuł uścisk Zayna, przestał się opierać. Silne ramiona sprawiły, że ból odszedł. Ból ciasnoty ciemnej windy, w której byli i tego, co wydarzyło się wcześniej. Niall wytarł policzki z łez.
- Zayn… co naprawdę się wydarzyło? Powiedz prawdę – zapytał Niall.
- Prawda jest taka. Spotkałem się z nią przy barze i im dłużej mówiła, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, że wszystko, co powiedziałeś o niej wcześniej było prawdą. Po prostu nas wykorzystywała… i mnie. I wtedy mnie pocałowała. Na początku… byłem zszokowany, ale potem się zbuntowałem. Pomyślałem o wszystkim, co zrobiła i co by się stało, gdyby dostała szansę…i odepchnąłem ją. Wyzywałem ją i zakazałem się do mnie więcej odzywać – wyjaśnił Zayn.
Niall czuł się jeszcze bardziej załamany. Chciałby mieć trochę więcej odwagi i zaczekać w barze kolejne pięć sekund i wiedzieć, czy Zayn zdradził go czy nie.
Blondyn po raz kolejny wpadł w szloch, a łzy kaskadami lały się z jego oczu, kiedy wtulił twarz w pierś chłopaka.
- Jestem takim idiotą – powiedział Niall pomiędzy płaczem. – Tak bardzo przepraszam.
Zayn odsunął od siebie blondyna i przytrzymał młodszego chłopaka za ramiona. – Niall, nie masz kompletnie za co przepraszać. Nic. Niczego nie zrobiłeś źle. To ja przepraszam. Za niesłuchanie ciebie… powinienem pozwolić ci wetknąć mi to wszystko do głowy.
- Nie, przepraszam… przepraszam za te głupie rzeczy, które powiedziałem…jak o tym, że nie jesteśmy już razem – odparł Niall, kiedy oparł czoło o ramiona Zayna.
Mulat przesunął się, tak aby mógł objąć chłopaka ramionami, przyciągając Irlandczyka bliżej siebie. – Nigdy nie przestałeś mieć chłopaka – powiedział Zayn, a jego słowa uspokoiły trochę Nialla.
Dwójka chłopaków siedziała w ciszy przez kilka chwil.
- Zayn… możemy już stąd wyjść? – zapytał Niall, już nie płacząc, ale nadal zaniepokojony tym, że są uwięzieni w ciasnej windzie.
- Jeszcze nie kochanie. Nie ma prądu – wyjaśnił Zayn.
- Pamiętasz, jak kiedyś powiedziałeś mi, że odwdzięczysz mi się za nauczenie pływać? – zapytał blondyn, a mulat zaczął delikatnie drżeć.
- Oczywiście, to była najwspanialsza rzecz, jaką ktoś dla mnie zrobił. Jak mógłbym o tym zapomnieć? – odpowiedział Zayn.
- Po prostu to przywołuję. Wiesz, jak czasami nie radzę sobie… z tłumami i innymi rzeczami… i…. teraz, wiesz…to – odparł Niall, nie mogąc odnaleźć odpowiednich słów.
- Cii, będzie dobrze. Obiecuję – powiedział Zayn, powoli pocierając plecy Nialla.
- Zazwyczaj mi to nie przeszkadza – zaczął wyjaśniać blondyn.
- Jest w porządku Niall. Wszyscy mamy swoje lęki. Wiem, że nie masz problemu z windami. Ale po dzisiejszym, kto mógłby cię winić? Miałeś koszmarny dzień, a teraz jesteś uwięziony w ciemnościach. Nie musisz nic wyjaśniać – powiedział Zayn, próbując uspokoić blondyna.
W momencie, kiedy światła się zapaliły, a winda zaczęła jechać, Niall podskoczył i zaczął biegać dookoła pomieszczenia.
- Dalej, dalej, dalej! – mówił cicho Niall, niesamowicie podniecony faktem, że może się stamtąd wydostać.
Zayn spojrzał na telefon i zdał sobie sprawę, że byli uwięzieni przez prawie dwie godziny. Dwie godziny, podczas których mulat naprawił całą sytuację i odzyskał swojego chłopaka. Zayn zaczął się uśmiechać, kiedy uświadomił sobie, że odcięcie prądu było jednym z największych, niespodziewanych błogosławieństw, które otrzymał w życiu.
- Co jest takie śmieszne? – zapytał Niall, nadal wędrując dookoła.
- Nic. Jestem po prostu szczęśliwy. Szczęśliwy, że odzyskałem mojego leprechauna – powiedział Zayn, nadal się uśmiechając.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz