wtorek, 26 listopada 2013

97

.Ah, przepraszam za błędy. pewnie jest ich mnóstwo xd
~O~

Niall jakoś funkcjonował. Jeżeli przez funkcjonowanie rozumie się siedzenie na kanapie, ubranym w dres, ślepo wpatrując się w ścianę.

Więc może, ledwo funkcjonował, ale nie potrafił odnaleźć siły, żeby wstać i zrobić coś, nawet tak prostej rzeczy jak prysznic, jedzenie lub sikanie.

To wymagało naprawdę dużego wysiłki i czasami, jak na przykład teraz, wymuszenie tego wysiłku wymagało za dużo pracy.

Był sam w mieszkaniu od dwóch dni, opuszczając go tylko, idąc na zajęcia i gorliwie próbując unikać wszystkich.

To nie oznaczało, że nie był przyczepiony do swojego telefonu, wręcz przeciwnie. Zawsze miał go ściśniętego kurczowo w dłoni. Jego knykcie stawały się blade, kiedy czekał na wiadomość, która nie przychodziła.

Praktycznie, skakał w szoku za każdym razem, kiedy telefon wibrował. Czuł wielkie rozczarowanie, kiedy ta wiadomość, której chciał desperacko, nie przychodziła.

I żeby pogorszyć sprawę, Liam zaczął często do niego pisać, więc ekscytował się wibracjami, tylko po to, żeby potem być rozczarowanym i rozbić się na kawałki, które rozprzestrzeniały się wszędzie.

Oczywiście, czekał, aż Zayn do niego napisze, ale ciemnowłosy chłopak uciął ich kontakt całkowicie odkąd powiedział Niallowi, że znalazł nowe mieszkanie, więc Niall wiedział, że czekał na próżno.
Jednak nie zatrzymało go to przed tym, że miał nadzieję, że może Zayn czuje tak samo, jak on i może w końcu napisze.

Więc wyobraźcie sobie zaskoczenie Nialla, kiedy imię Zayna wyświetliło się na ekranie jego telefonu, oznaczające nadejście wiadomości.

Szybko otworzył wiadomość i przeczytał ją, cały ten czas wstrzymując oddech.

[Od: Zayn Malik (; 18:21 ]

jadę, żeby odebrać swoje rzeczy.

I…to było wszystko.

To wszystko?

- Ugh – jęknął Niall, przewracając się na brzuch i chowając twarz w szorstki materiał, do momentu aż nie mógł praktycznie oddychać.

Był w stanie, kiedy tak właściwie, nie wiedział nawet co czuć.

Jego uczucia przeplatały się i mieszały, ale nic z tego nie miało sensu.

Był gniew, na siebie, że nie powiedział Zaynowi wcześniej i na Zayna za zareagowanie zbyt szybko i przesadnie.

Był smutek przez stratę Zayna, który był najjaśniejszym promyczkiem w jego życiu jak na razie, nawet jeśli nie zdawał sobie z tego sprawy.

Była nadzieja (jak 0.0000000000001% nadziei), że Zayn przyjdzie po swoje rzeczy, tylko po to żeby wyznać mu bezgraniczną miłość.

Było także, to głupie, wkurzające, frustrujące, mrowiące, ciepłe uczucie skrajnego lubienia, lub upodobania, lub uwielbienia – lub miłości- do Zayna.

Może powinien po prostu zostać na kanapie do końca swojego życia.

Szczerze, Niall czuł, że zdecydowanie może to zrobić.

Kanapa była wygodna, ciepła i nie oczekiwała żadnych uczuć ani niczego w zamian.

Niall jęknął znowu.

Co on w ogóle robi?

Nie poruszył się, nawet wtedy kiedy klucz przekręcił się w zamku i usłyszał otwieranie drzwi i kiedy Zayn wszedł do mieszkania.

To było dziwne, jak mógł nadal wyczuć palące spojrzenie Zayna, nawet nie spoglądając na niego, ale boże, czy poczuł, że ciemne oczy Zayna mierzą go?

Niall czuł się, jakby był w ogniu, kiedy Zayn go tak badał.

Zayn zakaszlał – Ee..Niall?

Niall nie odpowiedział, ponieważ…co on właściwie miałby mu powiedzieć?

“Hej Zayn. Bardzo cię lubię.”
„Proszę, nie rób tego?”
„Jesteś cholernym chujem, ale i tak za tobą tęskniłem.”
„Zostań ze mną?”

Nie, Niall nie mógł powiedzieć nic z tego.

Nie mógł nawet zmusić siebie, żeby wcielić plan Seana w życie, ponieważ czuł się tak cholernie głupio przez to wszystko.

Zayn oczywiście nie lubił go.

- Po prostu pójdę po moje rzeczy. Zostawię kluczę na stole przed wyjściem – kontynuował Zayn po długiej przerwie.

Niall usłyszał, jak rusza w stronę swojego pokoju i wyobraził sobie, jak Zayn prawdopodobnie ubrany jest w brązowe kozaki, które ciągle nosił.

Zayn zrobił kilka wycieczek od swojego pokoju do samochodu.

Po tym, jak Zayn zrobił jakieś pięć wycieczek i zniknął w swoim pokoju, Niall dostał nagłe pragnienie, żeby wstać i pobiec do drugiego chłopaka. Niestety, jego mięśnie nie słuchały się umysłu, więc skończył przyklejony do kanapy.

Wreszcie usiadł, gapiąc się w zamknięte drzwi Zayna.

- Lubię cię – wymamrotał delikatnie do drzwi, podskakując, kiedy nagle się otworzyły i ukazując Zayna, trzymającego karton.

Niebieskie oczy Nialla otworzyły się w zaskoczeniu, ponieważ nie był pewien, czy może to powiedzieć Zaynowi. Jakby mówienie do drzwi były jedną sprawą, ale mówienie tego Zaynowi było kompletnie inną historią.

- Co to było? – zapytał Zayn, wpatrując się w niego podejrzliwie ze zwężonymi oczami, dopóki Niall praktycznie wiercił się na kanapie.

Ciemnowłosy chłopak wyglądał jakby chciał się uśmiechnąć, lecz zakaszlnął, powodując, że jego mina zmieniła się w grymas.

- Ja- ee-ni..-ja –nic – wymamrotał Niall, ciągle patrząc na Zayna, który po prostu stał i gapił się na niego. Kiedy blondyn spojrzał w pokój za Zaynem, mógł zobaczyć że jest kompletnie pusty i czysty, jakby nikogo tam wcześniej nie było.

Kompletnie wytarty ze wszystkich wspomnień.

Razem z zamknięciem oczu Nialla, ciemnowłosy chłopak podszedł do drzwi, starając się iść cicho.

Niall mógł myśleć tylko o tym, jak wszystko się zmieniło teraz.

Zayn rzucił klucze na stół.

Może wszystko teraz będzie lepsze?

Zero wspomnień.

To nie było tak, ponieważ wszystkim, o czym Niall mógł myśleć było to, że nie potrafił i nie będzie mógł żyć bez Zayna.

- Ja- chyba to- zaczął Zayn, ale przerwał, wydając się jakby walczył wewnętrznie ze sobą, po czym spojrzał na Nialla.

To spojrzenie spowodowało, że Niall chciał zacząć krzyczeć.

Mógł praktycznie zobaczyć swoją przyszłość obok niego, przyszłość z Zaynem, wypełnioną szczęściem i szczęśliwymi zakończeniami, to wszystko co stracił.

- Do zobaczenia, Niall.

Drzwi zamknęły się za Zaynem i tym co pozostało był zapach jego wody kolońskiej.

To był jakiś cholerny żart, to że mógł myśleć, że wreszcie znalazł swoje szczęśliwe zakończenie i swojego ‘księcia’.

Kompletnie, całkowicie cholerny żart. Czuł, jakby się poddawał.

Lub może, czuł się jakby pił.

Okej, zdecydowanie czuł się pijany.

A teraz zdecydował i nawet wydawało się, że jego ciało go słucha, kiedy przenosiło go do kuchni, gdzie nagle zagarnęło butelkę rumu, która nazywana była tą na specjalną okazję.

Nazywała się tak, ponieważ to był najmocniejszy alkohol, jaki posiadał.

Nie przejmował się nawet wyciąganiem szklanki czy kublka, ponieważ, będąc szczerym, było tam tylko ćwiartka butelki rumu, a on naprawdę chciał się upić.

Więc, jedynym rozwiązaniem było picie napoju prosto z butelki.

Ciecz paliła, kiedy przedostawała się w dół gardła, ale nie tak bardzo, jak paliło spojrzenie Zayna.

Niall był pewny, że nic nie może tak mocno palić, jak jego spojrzenie.

Chciał po prostu zapomnieć, ale Zayn był wszędzie, latał dookoła jego głowy i wokół mieszkania.

Mógł zobaczyć włosy Zayna narysowane na ścianach i odciski palców w kuchni.

Pił więcej.

I więcej.

I więcej.

I więcej, dopóki butelka nie była pusta, po czym wyrzucił ją do śmieci i wrócił na kanapę.

Naprawdę mógłby żyć na kanapie.

Nawet z alkoholem otępiającym jego myśli. Zayn walczył z mgłą w umyśle, a Niall nie mógł pozbyć się go z głowy.

To było jakby alkohol napędzał ogień, który rozpętał w nim Zayn. Ogień ten rósł i wymykał się spod kontroli, migotając i dotykając jego skóry i żył, dopóki nie miał wyboru.

Potrzebował powiedzieć to Zaynowi.

Gdyby był trzeźwy, prawdopodobnie nie miałby tyle odwagi, żeby to zrobić.

Nie myślał nawet więcej niż sekundę przed tym jak wymyślił ten kompletnie głupi i idiotyczny pomysł.

Ale dobrze, rum na specjalną okazję ogrzewał jego żyły i po prostu musiał to powiedzieć Zaynowi.

Podniósł telefon, wybierając numer, który znał już w sercu i czekał, kiedy dzwonił, dzwonił i dzwonił.

A kiedy Zayn nie odbierał, została tylko jedna rzecz którą mógł zrobić, prawda?

Więc zostawił wiadomość.

- Zayn, Zee, Zayner. Cholera. Ja nie- nie mogę nawet znaleźć słów. Ja po prostu, byłem jakby, jak…paliłem się. Tak, paliłem się. Ty mnie spalasz, wiedziałeś? Kiedy przyszedłeś dzisiaj, po prostu patrzyłeś na mnie i rozpaliłeś mnie. I to- to cholernie boli. Jakbym czuł ogień na mojej skórze i jest on w mojej krwi, w mojej głowie, w moim sercu, w palcach u stóp i rąk i jest cholernie gorący. Chyba staram się powiedzieć, że nienawidzę cię za wyjście przez te drzwi, ale nie mogę tak naprawdę cię nienawidzić, ponieważ myślę, że mógłbyś być moim księciem więc jak można nienawidzić swojego szczęśliwego zakończenia? Ja po prostu- ja chcę żebyś wrócił. Tak. Chce cię w domu. W domu ze mną. Ponieważ dom nie jest domem beze mnie..nie czekaj, nie, dom nie jest domem bez ciebie. I cholera – co ja właściwie robię?

Niall szynko zakończył połączenie, jak tylko zorientował się, jaki był głupi.

Co on sobie myślał?

Że Zayn nie chciał nic od niego?

Dzisiejsze popołudnie nie było wystarczającym potwierdzeniem?

Niall uderzył siebie w głowę z głośnym klapsem i nawet nie czuł, jak na jego czole rośnie czerwona plama w kształcie jego ręki, ponieważ ktoś pukał do drzwi. Skoczył na stopy, czy to było możliwe, że Zayn dostał wiadomość i wrócił?

Podbiegł do drzwi (bardziej potykając się, ponieważ naprawdę nie potrafił iść w prostej linii, nawet jeśli starał się z całych sił) i szybko je otworzył.

- Oh, to ty – ramiona Nialla opadły, kiedy zobaczył oczy swojego najlepszego przyjaciela, którego nie widział przez parę miesięcy, ale nie była to właściwie osoba, którą w tym momencie chciał spotkać.

- Wiec…Siema Nialler! Tęskniłem za tobą tak bardzo! Dziękuję za ciepłe powitanie – odpowiedział sarkastycznie Sean, przyglądając się mu podejrzliwie, po czym pochylił się i wciągnął powietrze –pije się beze mnie, hmm?

Sean chwycił torbę w rękę i otworzył nią szerzej drzwi, idąc do przodu i przy okazji obejmując Nialla, który chwiał się.

Niall ledwie zarejestrował, że Sean prowadzi go do pokoju i popycha go na łóżko, przykrywając go ciasto pierzyną.

Przypomniał sobie, że cały ten czas trzymał telefon w ręce i że Zayn nadal nie oddzwonił.

- Porozmawiamy jutro, dobrze? – wyszeptał delikatnie Sean, całując policzek Nialla i przeczesując ręką jego blond włosy.

- Nie odpowiedział – wymamrotał Nialla, po czym odwrócił głowę i natychmiastowo zasnął.
*
Niall obudził się. Jego głowa pulsowała, a język był, jak papier ścierny. Jego telefon zaczął głośno dzwonić, a wibracje pulsowały na półce obok łóżka nieznośnie.

Nie pamiętał nawet, jak dostał się do łóżka.

- Co? – warknął Niall. Jego głos był szorstki, a gardło zdarte, kiedy próbował odkaszlnąć.

Pamiętał urywki z poprzedniej noc, ale głównie, przypomniał sobie wiadomość, którą zostawił Zaynowi.

Żenujące.

Po drugiej stronie przez chwilę było cicho i Niall prawie się rozłączył, ale usłyszał kogoś po drugiej stronie słuchawki, oddychającego, co było trochę przerażające, ale jego skacowany umysł nawet tego nie zarejestrował.

I wtedy.

- Naprawdę miałeś to na myśli?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz