wtorek, 26 listopada 2013

79

Następne kilka dni obyły się bez żadnych nadzwyczajnych wydarzeń. Zespół spędzał miły czas w domku i nad jeziorem. Jakkolwiek, fakt, że zostało im tylko trzy dni w tym miejscu, po czym będą musieli je opuścić i polecieć do domu, sprawił, że każdy był trochę przygnębiony.

Liam już włączył tryb ‘tatusiowy’ i zaczął sprzątać najmniejszą rzecz. Nie chciał zostawiać tego miejsca w bałaganie dla następnych ludzi, którzy zarezerwowali je. Najwidoczniej, ten domek miał bardzo ekskluzywną i wąską listę klientów, a jedną z nich okazał się być Simon Cowel, co wyjaśniało, dlaczego chłopacy się tam znaleźli.

Był piątkowy wieczór, a Liam, Danielle, Zayn i Niall siedzieli na patio. Louis zabrał Harry’ego na randkę, więc czwórka pozostała sama, prażąc pianki na ognisku, które zbudował Zayn i Liam. Jakimś sposobem czekolada rozsmarowała się po jednej strony twarzy Nialla, powodując śmiech u Zayna i Danielle, kiedy to zauważyli.

- Co? – zapytał Niall.

- Chodź tu - namówił Zayn swojego chłopaka. Kiedy blondyn przybliżył się do niego, mulat wytarł palcem czekoladę z ust i policzka Nialla, po czym ją zjadł.

- To było moje! – droczył się blondyn, chichocząc.

- Za późno – powiedział Zayn, śmiejąc się.

Liam właśnie włożył kilka pianek na patyk, kiedy wszyscy odwrócili się w stronę wejścia do domu, słysząc szlifowanie żwiru na drodze i wyłączenie silnika samochodów.

Podejrzewałem, że spędzą tam więcej czasu. Pomyślał Liam.

Usłyszeli dwa trzaśnięcia drzwiami i charakterystyczne dźwięki dwóch krzyczących i wściekłych głosów.

- O cholera – powiedział na głos Zayn. Louis i Harry rzadko się kłócili, ale kiedy to robili, było to naprawdę poważne i trwało przynajmniej dzień czy dwa.

Nie tak chcieli zakończyć swoje wakacje.

Liam zobaczył, jak Niall i Zayn przypatrują się drzwiom i przemówił. – Nie, nie wtrącajmy się na razie… jeżeli będą chcieli porozmawiać, przyjdą do nas.

Nie musieli długo czekać, aż Harry wybiegnie z domku i opadnie na krzesło. Między nimi zapadła niezręczna cisza, zanim loczek nie westchnął i powiedział. – Dobra. Wiem, że chcecie wiedzieć – odparł, chwytając kijek i nabijając na niego kilka pianek. – Nasza randka szła bardzo dobrze. Nawet mieliśmy super uroczą kelnerkę. Louis wymyślił, że byłoby zabawnie, gdybym trochę z nią poflirtował. Ale widocznie, moje flirtowanie zaszło za daleko. Wkurzył się, że zachowałem się niewłaściwie i jest zły o to, że nie robię już dla niego niczego specjalnego – wyjaśnił Harry.

- Co zrobiłeś? – zapytał Niall, po czym włożył do ust kolejną piankę.

- Przytuliłem ją, kiedy wychodziliśmy… moja ręka jakby posunęła za nisko po jej plecach – wyjaśnił brunet, powodując że pozostała czwórka w końcu zrozumiała.

- Jak bardzo wkurzony jest Lou? – zapytał Liam, pochylając się łokciami o kolana.

- Zamknął drzwi i nie chce ich otworzyć – odparł Harry.

Niedługo później, Niall i Liama pukali w zamknięte drzwi, mając nadzieję, że Louis Tomlinson je otworzy.

- Lou, to ja i Nialler. Chcemy porozmawiać – powiedział Liam.

- Dobra. – Usłyszeli stłumiony głos, po czym otwieranie drzwi.

Poszli za szatynem i usiedli na łóżku.

- Wiesz, że Haz tylko żartował – zaczął Niall.

- Naprawdę? Wiem, że to był mój pomysł, ale on zawsze flirtuje. Z każdym. Czy ja już mu nie wystarczam?

- Oczywiście, że wystarczasz. On po prostu lubi żartować – odparł Liam.

- Więc ja też tym jestem dla niego? Żartem? – powiedział Louis, a łzy zebrały się w jego oczach, kiedy chwycił poduszkę i przytulił się do niej.

- Wiesz, że to nieprawda – odparł Niall.

- On żartuje tylko, dlatego, że wie co do ciebie czuje i że ty czujesz to samo. Prawdopodobnie nie myślał o tym, że będzie to dla ciebie problemem, zważając na to jak silny jest wasz związek – wyjaśnił Liam.

- Cholera, Liam – odparł Louis. – Masz niesamowitą zdolność do sprawiania, że czuję się jak kompletny idiota.

Chłopak uśmiechnął się. Najwidoczniej jego słowa zostały rozumiane.

- Hej, Lou chce porozmawiać… i przeprosić – powiedział Niall, kiedy wrócił na patio. Usiadł obok Zayna, zachęcając Harry’ego, aby wstał i poszedł.

- Wszystko będzie dobrze? – zapytał mulat, otaczając ręką ramię blondyna.

- Powinno – odpowiedział chłopak.

Był niedzielny poranek. Niall obudził się pierwszy, jak zwykle. Rozejrzał się po pokoju i nie mógł nic poradzić na to, że czuł się smutny. Ich torby były spakowane, położone w najbliższym kącie przy drzwiach. Wszystko, co im pozostało to wstanie, wzięcie prysznica i zjedzenie śniadania, a potem będą już w drodze do swojego ‘normalnego’ życia w Wielkiej Brytanii. Tak bardzo, jak Niall był wdzięczny za to co tam ma, tak samo nie chciał, żeby wakacje się zakończyły. To, że nikt nie wiedział, gdzie byli, nikt nie prosił ich o zdjęcia, nie musieli sprostać oczekiwaniom fanów lub studia nagraniowego było odświeżające.

Niall nie zorientował się, że Zayn się obudził, zanim ten nie przemówił – Dzień dobry piękny – odparł, używając jego tradycyjnego przywitania dla blondyna.

- Zayn…. nie chcę wyjeżdżać – odparł Niall, układając głowę na klatce piersiowej chłopaka.

- Ja też nie, w końcu wracamy do pracy, prawda? – zapytał mulat.

- Nie bardzo. Śpiewamy i występujemy. Mamy miliony fanów. Mamy siebie… myślę, że to nie takie złe – odparł Niall, uśmiechając się. – Tylko obiecaj mi, że to miejsce stanie się naszą tradycją. Każdego lata będziemy tu wracać.

- To genialny pomysł. Wystarczy przekonać do tego resztę grupy – odpowiedział Zayn.

Piątka chłopaków i dziewczyna stali przed domkiem, po tym jak Liam zamknął drzwi. Mogli zobaczyć już, że ich samochód podjeżdża na ścieżkę, aby ich zabrać.

- Hej, Niall ma pewien pomysł – powiedział Zayn, kładąc skupienie na blondyna, kiedy sam ubrał okulary przeciwsłoneczne.

- Czy ostatni miesiąc nie był niesamowity? Myślałem o tym dzisiaj rano i musimy to powtórzyć. Musimy stworzyć tradycję. Każdego lata będziemy tu wracać, wszyscy. Taki nasz ‘rodzinny’ zwyczaj. Wchodzicie w to? – zapytał Niall.

- No jasne – powiedział Harry, mówiąc za siebie i Louisa, którzy poprzedniej nocy sobie wszystko wyjaśnili.

- My także się zgadzamy – powiedział Liam, chwytając dłoń Danielle.

- Niall, masz swoje marzenie. To obietnica. Zawsze będziemy mieć miejsce, w którym będziemy mogli się ukryć [ang. Hide away – nawiązanie do tytułu] i do niego powracać – odparł Zayn.

-Koniec-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz