niedziela, 26 stycznia 2014

936

3

Wyszedł na balkon i spojrzał w dół na setki dziewcząt (a nawet paru chłopaków) wrzeszczących do niego. Skandowali jego imię, na co pomachał im ręką.



Drobny gest wprawił tłum w euforię, do tego stopnia, że prawie czuł do nich obrzydzenie. Ale zamiast tego, zdecydował roześmiać się na tę histerię.

Wiedział, że jego osoba przyciąga dużo uwagi i to czyniło go potężnym.



Wrócił do środka i podniósł ręcznik, którego używał wcześniej tego ranka.



Trzymając go w dłoni wrócił na balkon i wyciągnął rękę za barierkę, zawieszając go luźno w powietrzu.



To wywołało całkowicie nową falę krzyków i wrzasków ze strony tłumu.



Z zadowoleniem na twarzy, upuścił nic nieznaczący przedmiot i obserwował, jak opada on w morze ludzi.



Mania wybuchła w momencie, gdy ręcznik wylądował. A on spoglądał z szczerym rozbawieniem na przerażającą scenę rozgrywającą się pod jego

stopami.



To była perfekcyjna destrukcja, biorąc pod uwagę jak śmieszna była cała sytuacja. W policyjnym raporcie zostałaby nazwana ‘wypadkiem’.



Ze śmiechem wrócił do środka i czekał na telefon od stylistki.



CM ~ CM ~ CM ~ CM



Dzisiaj chłopcy mieli sesję zdjęciową. To znaczyło, że mogli zaspać, a później pędzić z pośpiechem przez resztę dnia. To było prawie jak wolny dzień w trakcie trasy, podczas której ledwo mieli czas na wzięcie oddechu.



- Za bardzo się wciągnąłeś w ten manikiur, Zayn. – drażnił się Niall, obserwując Zayna z drugiego końca pomieszczenia.



- Bardzo poważnie traktuję swoją higienę osobistą, okej? – odrzucił obronnie Zayn.



Liam żuł powoli swojego proteinowego batonika, gdy stylistka układała jego włosy w ‘kontrolowany nieład’, który wydawał się podobać dziewczynom.



- Koniec warczenia na siebie, postarajcie się dogadać i jakoś przetrwać ten dzień, co? – zaproponował Liam, rzucając Niallowi i Zaynowi ostrzegawcze spojrzenie.



- Jeśli odgryzie sobie język. – wymamrotał Zayn i zwęził oczy na blondyna, który się z niego wyśmiewał.



Niall wytknął do niego język i Liam przewrócił oczami, w duchu rozbawiony dziecinnym zachowaniem przyjaciół.



Louis i Harry byli w innym pomieszczeniu, wybierając z ogromnej garderoby, którym dysponował magazyn, swoje ubrania do sesji.



- Powinienem założyć szelki, czy to już przesada? – zapytał Louis.



Był parę alejek dalej od Harry’ego, który przebierał w imponującej kolekcji bluz.



Louis lubił te drobne momenty sam na sam, które mieli podczas wolnych dni, wiedząc, że miał wtedy trochę czasu „sam na sam” z własnym

przyjacielem. Głównym problemem był ich grafik, który dawał mu niewiele czasu do spędzenia z Harrym, bez równoczesnego towarzystwa reszty chłopaków.



To nie tak, że Louis ich nie lubił, po prostu Harry’ego lubił trochę bardziej. Mógł być wtedy bardziej sobą, niż przy innych. Nie musiał być ‘odpowiedzialny’ dla Liama, czy zawsze rozrywkowy dla Zayna i Nialla.



Lubił fakt, że z Harrym mógł być po prostu Louisem, gościem, który wolałby przeleżeć cały dzień na kanapie, niż iść na imprezę, gdzie będzie musiał być uprzejmy dla każdego, kto do niego podejdzie.



Bycie celebrytą było często wyczerpujące, to fakt. Ale z Harrym, nie musiał być profesjonalistą, czego oczekiwał od nich menadżer w miejscach publicznych. Harry nie miał żadnych oczekiwań, więc nie było presji.



Louis choć raz mógł się zrelaksować.



- Paski już są przereklamowane, ale w szelkach wciąż dobrze wyglądasz. – odparł Harry spoglądając na Louisa.



Louis ściągnął prążkowaną koszulkę, którą miał na sobie i Harry starał się oddychać spoglądając na smukłe ciało przyjaciela. Jak na faceta, który jadł, co tylko chciał i nigdy nie ćwiczył, Louis nie miał praktycznie żadnego tłuszczu.



Policzki Harry’ego oblały się czerwienią, gdy zorientował się, ze otwarcie wpatrywał się w Louisa i zamiast tego skoncentrował się na stosie ubrań znajdujących się przed nim.



Louis zauważył błyszczące oczy Harry’ego i uniósł zadziornie kącik ust, wiedząc, że Harry prawdopodobnie nie miał nic na myśli, jednak starszego chłopaka wciąż to bawiło.



Przypiął parę czarnych szelek do swoich ciasnych dżinsów i stwierdził, że jest gotowy do sesji. Chłopcy zawsze mogli wybrać sami ubrania, ale to ich stylistka miała ostatnie słowo.



Kiedy był już ubrany, Louis potrzebował opinii jeszcze jednej osoby, z którą się liczył: Harry’ego.



- I jak? – zapytał Louis, prezentując się Harry’emu i obracając dookoła dla efektu.



Harry zachichotał i uśmiechnął się na piruety przyjaciela. Położył jedną rękę na jego ramieniu by go zatrzymać i powiedział. – Gówno wiem o stylu, ale jestem pewien, że fanom się spodoba.



- To znaczy, że wyglądam w porządku? – zapytał Louis, nie czując się pewnie z odpowiedzią Harry’ego.



Harry przygryzł wargę unosząc kącik ust. – Co mam ci powiedzieć Lou? Że wyglądasz cholernie seksownie, czy coś? Jeśli to właśnie chcesz usłyszeć, to w porządku.



Louis wiedział, że Harry tylko żartował, ale coś w jego środku skręciło się na samą myśl o Harrym nazywającym go ‘seksownym’. Uderzył Harry’ego w ramię, rozładowując rosnące między nimi napięcie.



- Wiem, że wyglądam dobrze. – oznajmił Louis, pewnym głosem. – Nie potrzebuję nikogo, żeby to usłyszeć.



Harry wzruszył ramionami, wracając do poszukiwania właściwych dla siebie ubrań. Przebiegł dłonią przez kilka bluz i zatrzymał się na ciemno-niebieskiej.



- Może być? – zapytał Harry, pokazując ją do zatwierdzenia Louisowi.



- Elegancko. – komplementował Louis z uśmiechem.



Ich wymiana zdań została przerwana przez młodego mężczyznę trzymającego w dłoniach aparat, który spoglądał na nich uważnym spojrzeniem.



- Um… Hej? – zapytał Louis, nie wiedząc kim jest nieznajomy.



- Ty musisz być Harry, a ty Louis. – oznajmił facet, podchodząc w ich stronę i wyciągając dłoń. – Jestem Christian i dzisiaj to ja jestem odpowiedzialny za waszą sesję.



Louis i Harry wymienili między sobą spojrzenia, niepewni, kto pierwszy powinien uścisnąć dłoń fotografa. W końcu Louis sięgnął po dłoń mężczyzny.



- Miło cię poznać. – wymamrotał Louis, przeklinając w duchu mężczyznę, że wszedł akurat w takim momencie. Ale musiał być profesjonalistą, więc brzmiał bardzo przekonywująco. – Obczajasz materiał zanim zabierzesz się do pracy?



Christian zachichotał. – Coś w tym stylu.



Harry ujął dłoń fotografa, zaraz po tym jak Louis ją puścił. – No cóż, jestem pewien, że będziesz miał nad czym popracować.



- Mam nadzieję. – odparł Christian. – To ja idę poznać resztę chłopaków, zobaczymy się za chwilę.



Gdy mężczyzna wypadł z pomieszczenia, Louis przewrócił oczami, a Harry uniósł kącik ust. Powszechnie znanym faktem była ograniczona cierpliwość

Louisa do innych ludzi. Ten szczegół niesamowicie bawił Harry’ego.



- Wracamy do ubrań? – zasugerował Harry i Louis z ulgą powrócił do centrum uwagi młodszego chłopaka.

​​

Louis nie był zazdrosny. Był tylko troszeczkę zaborczy.



CM ~ CM ~ CM ~ CM



Liam nienawidził sesji zdjęciowych. Nienawidził bycia manipulowanym, a już szczególnie nienawidził bycia zmuszanym do uśmiechania się, gdy wcale nie miał na to ochoty. Był zmęczony i mimo, że starał się jak mógł, nie wydawało się to działać.



- Liam, musisz wyglądać jakbyś się dobrze bawił. – zażądał Christian, irytujący fotograf.



Liam skrzywił się nagle, ale Niall posłał mu współczujące spojrzenie zza aparatu. Liam był tak zaskoczony, że ten gest poprawił mu nieco humor. Nagły blask, uderzył go w oczy do tego stopnia, że zatoczył się parę kroków w tył.



- Co jest do cholery? – wymamrotał Liam, zakrywając oczy przed fotografem.



- To moja praca Liam, robienie zdjęć. Twoich. A ty mi to dosyć utrudniasz. – warknął Christian, spoglądając w dół na zdjęcie, które właśnie zrobił.



- Musisz być taki – rzucił Liam, zirytowany coraz bardziej, ale fotograf uniósł dłoń uciszając piosenkarza.



- Dobra, to może być, jest przynajmniej lepsze niż cała reszta. – wyjaśnił Christian odkładając aparat i machając do Liama. – Dzięki.



Liam zacisnął dłonie w pięści, gdy schodził z przygotowanego do sesji planu. Niall owinął go ramieniem i Liam się nieco rozluźnił.



- Ten gościu mnie naprawdę denerwuje. – wymamrotał Liam, gdy Zayn zajął jego miejsce.



- Jest perfekcjonistą w magazynie dla nastolatek. – zgodził się Niall. – Ale według mnie wyglądałeś świetnie, więc zignoruj go.



Niall miał nieoceniony talent, do polepszania każdej sytuacji. Mimo, że Liam wciąż był wściekły, przynajmniej blondyn potrafił utrzymywać go w ryzach.



A przynajmniej na razie.



CM ~ CM ~ CM ~ CM



Był zadowolony z faktu, że jego ofiara zaprezentowała się tak perfekcyjnie. Praktycznie jakby była ochotnikiem.



Christian był perfekcjonistą, tak jak on. W innym życiu, w którym nie musiałby zabijać fotografa, mogliby się dogadać.



Ukradł woźnemu klucz do budynku, więc nie miał problemu z dostaniem się do środka. Założył rękawiczki i maskę na wypadek, gdyby jakaś kamera zdecydowała się nagrać dzieło, którego zaraz miał być twórcą. Nie przeszkadzała mu publiczność, szczególnie, gdy tak uważnie maskował swoją tożsamość.



Znalazł Christiana, gdy ten wywoływał zdjęcia w ciemni tego samego budynku w którym byli wcześniej.



Jak poetycko… umrzeć robiąc to, co się kocha.



Nie zostawił Christianowi zbyt wiele czasu na zorientowanie się co się działo. To było jego dzieło.



Uniósł nóż i jednym ruchem wbił go w miejsce, w którym znajdowała się jego nerka. Nie będzie jej już dłużej potrzebował, nie?



Christian odwrócił się w jego stronę z przerażeniem w oczach. – Kim ty do cholery jesteś?



Roześmiał się rozbawiony pytaniem, które zaprezentował mu mężczyzna. – Mógłbym zapytać cię o to samo, Christian…



Oczy chłopaka rozszerzyły się, prawdopodobnie rozpoznając głos napastnika, na co ten tylko roześmiał się głośniej.



Wyciągnął nóż z pleców Christiana, spoglądając jak krew ucieka z nowo otwartej rany. Zapach życia dotarł do jego nosa i zadrżał z podekscytowania, wiedząc, że to on uwolnił coś, co wcześniej chroniły żyły.



- Potrzebujesz pomocy, a ja… słuchaj, nie powiem nikomu, okej? – mamrotał Christian, na co on tylko przewrócił oczami.



- Christian, powinieneś godnie przyjąć śmierć. – wymruczał, przykładając nóż zaraz pod jego podbródkiem.



Mógł praktycznie poczuć strach promieniujący z jego całego ciała. Nie miał wystarczająco dużo cierpliwości by czekać na odpowiedź fotografa, więc wbił jednym, gładkim ruchem nóż prosto w jego serce.



Czuł, jak ciało w jego rękach staje się bezwładne i natychmiast wypełniła go potęga, tak jak wtedy, gdy tego samego ranka upuścił ręcznik z balkonu hotelu.



Kontrola była czymś czego pragnął, a zabijanie było sposobem na jej pozyskanie. To był okrutny i przepiękny cykl.



Rzucił ciało na ziemię, nawet się nad tym nie zastanawiając.



W tym momencie miał kontrolę nad chaosem.


3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz