piątek, 31 stycznia 2014

977

2

Po szkole Louis spotkał Nialla przy szafkach.

- Słyszałem, że kłóciłeś się z Drew. To chyba nie jest najlepszy pomysł przyjacielu – poinformował Niall, patrząc na Louisa zaniepokojony.

Lou wzruszył ramionami, wkładając podręczniki do szafki, jeden po drugim.

- Cokolwiek. Powinien przestać się wywyższać. To śmieszne, jak chodzi po szkole myśląc, że jest lepszy od innych z powodu tego, kim są jego rodzice.

Niall wiedział, że dalszy spór nie ma sensu, więc zdecydował, że odpuści. Sięgnął ręką do swojej szafki i wyciągnął z niej rękę pełną marshmallows.

- To obrzydliwe Nialler. Jak długo tam były? – Zapytał Louis, widząc, jak stare były.

- Są lepsze, gdy są nieświeże.

Niall zadumał się, zanim dyskretnie wytwarzając płomień, którym podgrzał pianki.

- Naprawdę możesz lepiej wykorzystywać swoje moce – skarcił go Louis.

Niall żachnął się, zanim włożył jednego do ust.

- Tak pyszne.

- Oh, jestem dumny z bycia twoim przyjacielem – odpowiedział Louis z sarkazmem.

- Podleniec – zażartował Niall. – Teraz nie dostaniesz ani jednego do spróbowania.

Louis włożył swój plecak na ramiona i zamknął swoją szafkę.

- Nigdy cię o to nie prosiłem. Teraz wynośmy się stąd i chodźmy potrenować.

- Na złomowisko! – ogłosił Niall zamykając swoją szafkę. I tak po prostu, wyruszyli w drogę.

Harry obserwował stojąc na korytarzu jak Louis wyszedł z Niallem ze szkoły.

Marzył o tym, by mieć kogoś z kim mógłby porozmawiać o jego… mocy? Mógł to tak nazwać. To była część jego, której się obawiał i nie rozumiał. Dlaczego musiał być inny? Chciał tylko wtopić się w tłum i zdobyć kilku przyjaciół, którzy nie myśleliby, że jest totalnie dziwny…

Harry upewnił się, że nikogo nie było w pobliżu, kiedy stał się niewidzialny. Zaczął śledzić Nialla i Louisa, idąc za nimi w bezpiecznej odległości. Mimo tego, że czuł się trochę źle z tym, kontynuował pościg.

Nie jesteś prześladowcą, upewniał siebie Harry, po prostu robisz badania. To próba dowiedzenia się tego, kim jesteś I może, być może, oni będą w stanie zrozumieć. Ale na razie musisz pozostać dyskretny, nie ma sensu straszenia ich tak szybko swoimi “zdolnościami”.

XXX

Harry obserwował ich z daleka, idąc, a żwir u jego stóp cicho chrzęszczał. Wadą jego zdolności było to, że mimo tego że był niewidzialny, ale wciąż jego ciało wydawało dźwięki. Ale z czasem nauczył się kontrolować swoje kroki, stając się praktycznie tak milczący jak duch.

Podążał za Louisem i Niallem przez całą drogę, aż do opuszczonej i zniszczonej budowli. Wyglądało na miejsce niebezpieczne jak diabli, co sprawiało, że było to idealne miejsce do ucieczki dla dwójki nastolatków.

- 1…2…3… TERAZ! – krzyknął Louis z entuzjazmem, wyrzucając do przodu dłoń.

Ogrodzenie, na które wskazywała ręka Louisa, otworzyło się bez niczyjej pomocy.

Harry jęknął i nagle mu ulżyło. Nie był sam. Louis również miał moc. Tak jak Niall, bazując na podstawie kawałku drewna, które było już w płomieniach.

Dwójka przyjaciół szalała. Louis podnosił rzeczy i obracał je wokoło w powietrzu. W pewnym momencie uniósł dużą ilość śmieci i Niall je podpalał.

Ich umiejętności były niesamowite i oni byli silni. Harry chciałby być tak silny. Nawet pomyślał o tym, żeby się ujawnić, ale potem zrezygnował. To było po prostu zbyt ryzykowne.

- Lou! Daj z siebie wszystko! – krzyknął Niall, podnosząc kawałek płyty gipsowej.

Podniósł ją wysoko i rzucił nią tak daleko jak tylko mógł. Louis biegł tak szybko jak potrafił, zanim podskoczył i wyglądał jakby wznosił się w powietrzu. Louis potrafił latać.

Oddech Harry’ego stał się urywany, gdy patrzył jak jego kolega z klasy złapał kawałek płyty kartonowo gipsowej i wystrzelił ją siedemdziesiąt metrów w powietrze. Wyglądał tak, jakby urodził się, żeby to robić, gdy rzucał ją i runął w powietrzu. Podskoczył w stronę Nialla, śmiejąc się z taką radością, że to wywołało uśmiech na twarzy Harry’ego.

- Popisujesz się – powiedział do Louisa, chichocząc cicho.

Byli tak pewni siebie i dumni z tego kim byli. Harry myślał, że to tragedia, że muszą ukrywać tą część siebie przed społeczeństwem. Louis był oszałamiający, a Niall mógł spalić wszystko w popiół. Gdyby tylko żyli w świecie, w którym nie byłoby osądów wobec nowego pokolenia ludzi z umiejętnościami.

- Staram się – powiedział Louis, rzucając płytę na ziemię, gdy on spadł na ziemię.

- Musisz mnie kiedyś wziąć na lot – błagał Niall, wydymając wargi.

- Nie ma szans. Latam sam. Jestem jak wolny ptak, gdy latam po niebie w samotności – dokuczał Louis, trzepocząc swoimi ‘skrzydłami’.

- Cokolwiek – narzekał rozczarowany Niall.

Wysyłał migoczące płomienie w kierunku Louisa, który uchylał się w mgnieniu oka.

- Dobra próba miotaczu ognia. Inną rzeczą jest to, że nie wiem gdzie zmieściłeś te wszystkie marshmallows. – Louis dokuczał biednemu Niallowi.

Harry musiał stłumić chichot. Niall nie miał w najmniejszym stopniu nawagi, ale jadł tak jakby to było jego powołaniem. Ale na szczęście jego metabolizm był doskonały, więc chłopak mógł sobie na to pozwalać.

- Foch. – Niall zerwał się, zanim zbierał swój plecak. – Mam dużo pracy domowej i moja mama wkurzy się, jeśli nie wrócę do domu przed obiadem. To był dobry trening.

- Niech ci będzie. Myślę, że po prostu tu zostanę i trochę poeksperymentuje. I żałuję, że nie mogę polecieć do domu – narzekał Louis, spoglądając tęsknie w niebo.

- Oh, biedny ptasi chłopak. Może spacer pomoże zejść ci na ziemię, bo naprawdę nie wiem co innego może sprawiło, że zaczynasz coś z Drew – stwierdził Niall drwiącym tonem.

- Cześć Niall – powiedział Louis surowo, ale zdradził go jego uśmiech.

- Nie możesz zostać tutaj zły na mnie. Cześć! – krzyknął Niall, uśmiechając się, zanim zostawił swojego przyjaciela.

Przyjaźń. Harry bardzo zazdrościł Niallowi i Louisowi. To wyglądało na takie proste, podczas gdy Harry zmagał się z tym pomysły. On nigdy nie znalazł nikogo, komu mógłby wystarczająco zaufać, żeby podzielić się z nim swoją tajemnicą. Może Louis i Niall byli tymi ludźmi. Wydawali się dobrzy na start.

Louis spędził następną godzinę podnosząc różne przedmioty, łamiąc rzeczy i próbując naprawić je z powrotem, jak również latając i upadając w powietrzu. Harry kochał oglądać go i wkrótce stracił poczucie czasu.

- Cholera – mruknął pod nosem, zdając sobie sprawę, że musi być w domu przed obiadem.

Niechętnie odwrócił się. Niebo robiło się czarne, a Louis wyglądał, jakby zaczął się trząść, ale nie wyglądał jakby wkrótce się gdzieś wybierał. To sprawiło, że Harry zaczął zastanawiać się jak wygląda życie Louisa w domu. Louis wyglądał po prostu na samotnego.

Harry powoli odszedł, pozostawiając Louisa samego sobie. Zagryzł wargę z poczuciem winy, ale zdecydował, że jutro ma zamiar porozmawiać z Louisem Tomlinsonem.

XXX

Data: 18 marca 2012

To nie jest pamiętnik. Przysięgam.

Podniesione przedmioty:

Płyty kartonowo-gipsowe, Niall (tak, on jest obiektem), belka która wyglądała jakby miała około 600 funtów (około 300 kg – od tłum.) oraz inne budowlane rzeczy w zasięgu wzroku.

Rozwój/Odkrycia:

Jestem coraz silniejszy. To jak mięśnie – im ciężej pracujesz, uzyskujesz lepsze efekty. Im więcej czasu w to wkładam, uzyskuje lepsze rezultaty, nie żebym mógł tak czy siak coś z tym zrobić.

Poleciałem do domu, pomimo zaleceń Nialla. Nie wiem, że latam poza budową i jeśliby się dowiedział, zabiłby mnie. Ale nie obchodzi mnie to. Warto byłoby za to umrzeć. Nie mogę wyjaśnić, jak wolny czuje się w powietrzu. Niebo jest nieograniczone. Szczerze mówiąc nie ma granic, podobnie jak ziemia. Nigdy się nie kończy

Czasami mam ochotę latać już zawsze. Czy byłbym zbyt zmęczony lataniem i unoszeniem się tysiące stóp nad ziemią? Czy warstwa ozonowa udusiłaby mnie na śmierć? Myślę, że pewnego dnia mogę spróbować to zrobić, jeśli będzie tego wszystkiego zbyt wiele.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę popełnić samobójstwa. Tylko myślę, że może… Mógłbym być dzięki temu w pewien sposób wolny. Czy to źle? Że chce być wolny?

Dzisiaj Drew kłócił się ze mną, bo zawstydziłem go przed całą klasą. Brzydzi mnie to jakim jest ignorantem. Ale potem stało się coś interesującego. Liam, jego przyjaciel powiedział coś co sprawiło, że pomyślałem, że on również ma moc.

Czuję jak ludzie z umiejętnościami potrzebują zrzeszyć się razem albo zawsze powinnyśmy żyć w strachu przed wyrokami i być wyrzutkami. Jeśli zjednoczylibyśmy się i walczyli o siebie, nie mogliby nas zatrzymać. Nie ma mowy. Gdyby ludzie byli bardziej otwarci na umiejętności. Oni są wszędzie. Twój sąsiad mógłby jednym, teraz ta perspektywa piekielnie przeraża moich rodziców. Oni umrą w szoku, jeśli dowiedzą się, że ‘mutie’ żyje pod ich dachem. Nigdy nie będą w stanie zrozumieć…

Nie chcę żyć w świecie, gdzie muszę ukrywać to kim jestem. Jestem gotowy, żeby walczyć, ale po prostu nie mogę zrobić tego sam. Zamierzam znaleźć więcej osób, którzy podążyli by za mną. Mam już Nialla i może Liama. Płyniemy na tej samej łodzi i wiem, że Niall będzie za mną. Nie znam Liama wystarczająco aby określić jego reakcję…. Muszę sprawdzić Liama.

Nie będę dłużej siedzieć. Nadszedł czas, żeby walczyć. Czas lecieć.

Wow… Więc to przekształciło się w pamiętnik, zamiast być raportem. Ups. Lepiej ukryje to przed Niallem, żeby nigdy tego nie znalazł. TO oznaczałoby moją śmierć.

XXX


2

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz