sobota, 1 lutego 2014

1005

00

“Jeszcze dwie minuty” - myślę i zaczynam modlić się w duchu, aby już nikt dziś nie przekroczył progu kawiarni.

Gdy słyszę dzwoneczek, ogłaszający że przybył nowy klient, mam ochotę wywalić tego kogoś za drzwi. Ten ktoś u góry robi sobie ze mnie jaja. Spoglądam w tamtym kierunku i stoję jak słup soli wpatrując się w niego bezwstydnie. Chłopak zauważa to i posyła mi uśmiech - o mój boże, czy on ma dołeczki?! Przeklinam się w myślach, za to że pożeram wzrokiem przypadkowego klienta. Gdyby Niall to zobaczył, to pewnie podszedłby do ów chłopaka i bezwstydnie powiedział, że ślinię się na jego widok.

Nieznajomy przybysz ma czekoladowe loczki, które są dosłownie wszędzie. Ktoś przypadkowy mógłby pomyśleć, że chłopak się w ogóle nie czesze, ale jednak tak nie jest. Przypuszczam.

Zielone oczy niczym dwa szmaragdy. Bardzo podobny odcień zieleni, do tej najbardziej soczystej trawy. Nawet z paru metrów, widzę jak intensywny kolor mają jego tęczówki.

Ponownie przeklinam się w myślach, gdy mój wzrok zjeżdża niżej. Ma ubrane czarne rurki, dokładnie opinające jego nogi. Ma tak zgrabne uda, że każda modelka pozazdrościłaby mu. Przez głowę, przebiegła mi myśl, czy czasem on nie jest modelem.

Tak, to zdecydowanie najbardziej seksowny chłopak którego kiedykolwiek widziałem.

Uspokajając przyśpieszony oddech, udaję się się w kierunku stolika, przy którym usiadł.

Odczekuję chwilę, patrząc jak skanuje menu wzrokiem. Nawet robiąc zwykłe czynności, wygląda jak Bóg Seksu.

- Dz-dzień dobry - przyłapuję się, że mój głos drży nieznacznie, za co mam ochotę dać sobie z liścia - nazywam się Louis. Będę pańskim kelnerem, dziś polecamy karpatkę domowej roboty. - recytuję, dobrze znaną mi regułkę - Czego pan sobie życzy?

Czuję, jak strużka potu spływa mi po karku, gdy przenosi na mnie swój wzrok.

Obserwuję dokładnie każdy jego ruch. Podnosi rękę na wysokość szyi i porusza dłonią w pionie*.

Unoszę brwi do góry, bo on nie wygląda mi na niemowę.

- Umm.. to może napisz mi co sobie życzysz? - chłopak kiwa głową. Podaję mu notesik, który zawsze mam mieć przy sobie gdy pracuję, a on ujmuje go. Nasze palce się ocierają o siebie, przez co czuję jak zimne są jego dłonie. Uśmiecham się niezręcznie, podając mu jeszcze długopis.

Po chwili podaje mi notes, przygryzając przy tym wargę. Mrugam kilkakrotnie, czując jak w moich ustach tworzy się pustynia.

Drżącymi dłońmi podnoszę zeszycik, na wysokość oczu i czytam.

Ciebie, chcę ciebie. Chcę patrzeć, jak wijesz się pode mną :) Harry - zapamiętaj, bo będziesz krzyczał to imię xoxo

Jestem pewny, że wyglądam jak dorodny pomidor. Patrzę na niego z niedowierzaniem w oczach i przytakuję - nie wiedząc co dokładnie zrobić. Bo tak, kurwa chcę się z nim pieprzyć. Brzmię jak dziwka.

Nigdy nie pomyślałbym, że tak niewinna twarzyczka, może być tak…bezpośrednia. Życie zaskakuje mnie coraz bardziej.

Harry (przynajmniej wiem jak ma na imię) wstaje z krzesła. I dopiero teraz zauważam, jak wysoki on jest. Jakiś pieprzony gigant. Podchodzi do drzwi wejściowych i zmienia plakietkę z “otwarte” na “zamknięte”. Widziałem parę takich akcji w filmach, ale nigdy nie wierzyłem że się to spełni. Nie żebym o tym marzył…

Prowadzę go do pomieszczenia dla personelu. Gdy tylko przekraczam próg, zostaję popchnięty na ścianę i czuję mokry pocałunek na mojej szyi. Od razu odwzajemniam pieszczotę, uchylając usta, a Harry korzysta z okazji i wdrapuje się językiem do moich ust.

Zarzucam ręce na jego kark dociskając go bliżej siebie. Wplatam palce w jego bujne loki i pociągam za nie, prosząc o więcej. Czuję jak ciśnienie w moich bokserkach z każdą sekundą rośnie.

Rozchyla lekko moje nogi i dociska kolano do mojego przyrodzenia, przez co z moich ust wychodzi niechciany jęk. Skurczybyk.

- Aaaaaa! - słyszę, przez co odrywamy się od siebie z szokiem wymalowanym na twarzy. Mrużę oczy, spoglądając na biurko w kącie, przy którym stoi Niall - Boże, nie powinien był tego zobaczyć. Będę miał koszmary. - mamrocze cicho pod nosem, udając się do wyjścia. Gdy przechodzi obok nas, mogę zauważyć czerwone policzki przyjaciela. - Zamknij, no ten, gdy skończycie. - powiedział zmieszany i wyszedł trzaskając drzwiami.

Mrugam kilkakrotnie, analizując to co się przed chwilą stało. Moją “analizę”, przerywa dźwięk rozsuwanego rozporka - mojego rozporka.

Odpłacam się tym samym, ale no proszę was, będę bardziej chamski.

Gdy zsuwam już jego spodnie z bioder, przejeżdżam opuszkami palców, po bokserkach, przez co Harry spina się, a strużka potu spływa mu po czole. Uśmiecham się zwycięsko.

Zjeżdża pocałunkami na moją szyję, gdzieniegdzie robiąc malinki. Piszczę, gdy gryzie mnie w kark. Mało męski dźwięk.

Rozbieramy się nawzajem z ubrań i teraz jesteśmy tylko w bokserkach (cieszę się, że nie ubrałem dziś tych w misie).

Harry łapie mnie za pośladki i unosi do góry, oplatam go nogami w pasie. Poruszam nieznacznie biodrami, chcąc poczuć tarcie. Obdarowuje jego szyję pocałunkami, zostawiając duże czerwone ślady.

Kładzie mnie na biurku, nie przejmując się, że prawie na całym drewnie porozwalane są papiery. Od razu przyciągam go do siebie, tak że teraz prawie na mnie leży.

Składa mokre pocałunku wzdłuż mojego torsu, a ja wiję się pod nim, prosząc o więcej. Zahacza zębami o gumkę moich bokserek i liże skórę przy bieliźnie. Coraz bardziej jestem podniecony, przez tego bezczelnego dupka.

Ściąga ze mnie majtki, jednym pewnym ruchem. Całuje wewnętrzną stronę moich ud, specjalnie omijając mojego naolbrzymiałego członka.

- N-nie baw si-się ze mną-ą. - jęczę

Harry uśmiecha się wrednie, widząc do jakiego doprowadził mnie stanu. A to wredny…

W końcu liże moją główkę, po czym bierze mnie całego. Zaciskam mocno powieki, pojękując i prosząc go o więcej. Łapię za kant drewnianego biurka, tak że bledną mi knykcie.

Porusza głowę, liżąc, ssąc mnie, a ja jestem już prawie na szczycie.

- Har-Harry.. j-ja doch-odz-ę. - przyśpiesza swoje ruchu, dzięki czemu wyginam się w łuk i osiągam szczyt.

Dochodzę w jego ustach, a on połyka wszystko co mu zaoferowałem.

Nawet jak przełyka to wygląda seksownie.

- Pieprz mnie. - wypowiadam cicho, lekko ochrypłym głosem. Nie trzeba mu dwa razy powtarzać, bo po chwili obraca mnie na brzuch. - Poczekaj.

Na ślepo wyciągam rękę i odnajduję szufladę biurka, skąd wyciągam gumki oraz lubrykant. Harry przyjmuje je ochoczo, ciesząc się jak małe dziecko.

Zdejmuje z siebie bokserki, po czym wkłada na pulsującego kutasa gumkę (tak, nie mogę się powstrzymać, przed wpatrywaniem w niego).

Nakłada na palce lubrykant i przykłada do mojego wejścia. Syczę, czując nieprzyjemne zimno. Wkłada we mnie dwa palce, poruszając nimi, uważając aby nie trafił w moją prostatę. Gdy dokłada trzeci, czuję że jestem już w pełni przygotowany.

- Już, Ha-Harry.- mówię, chcąc w końcu poczuć go w sobie. Chłopak wyjmuje ze mnie palce i łapie mnie za nadgarstki.

Wchodzi we mnie, do połowy a ja zduszam w sobie jęk rozrywającego bólu. Całuje mnie w kręgosłup, tak że momentalnie rozluźniam się pod wpływem jego ust. Porusza się we mnie energicznie, a ja jęczę z rozkoszy jaką mi oferuje.

Gdy uderza w moją prostatę, jęczę głośniej jego imię, prosząc aby przyśpieszył - co robi.

Po paru sekundach obaj jesteśmy na szczycie i dochodzimy.

- To był najlepszy seks w moim życiu. - mówi ochrypłym, głębokim głosem, a ja podnoszę się na łokciach, patrząc na jego profil. Przecież był/jest niemową.

- Ty mówisz? - pytam głupio, nie zastanawiając się nawet jak to brzmi.

- Udawałem, że nie mówię. - unoszę brew, prosząc o dalsze wyjaśnienia. - Umm…może nie widać, ale jestem nieśmiały. Obserwowałem cię od paru dni i wpadłem na taki pomysł.

Słysząc jego odpowiedź, wybucham niepohamowanym śmiechem.

- Mam się bać? Obserwowałeś mnie. - mówię, gdy się uspokoiłem.

- Nie. Co najwyżej czuć się zaszczycony.

* Nie wiedziałam jak dokładnie to opisać, mam nadzieję że zrozumieliście przekaz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz