4
Jade zgarnęła dwie pizze, które Abby umieściła w pudełkach kilka minut temu i podała je Niallowi.
Minął tylko jeden dzień i wszyscy byli trochę sparaliżowani tym co się stało. Na szczęście był piątek, więc każdy pracował dla siebie. Również Niall nie musiał kręcić się w pobliżu, ponieważ miał pizze do dostarczenia.
Ale od godziny nie było żadnego zamówienia do dostarczenia, więc chłopak rwał sobie włosy z głowy. Abby przeżywała wszystko najmocniej, oczywiście. Nie rozmawiała z nikim, ale robiła kilometr pizzy na minutę. Kate była spięta i wyraźnie starała się unikać przebywania wokół Abby. Nie powiedziała Jade i Rebecce, czy rozmawiała wczoraj z Abby, czy może nie, a one były zbyt miłe, żeby zapytać. Jade była gotowa zabić Nialla w każdej sekundzie i wezwała Rebecce, żeby zrobiła to samo, jednak dziewczyna mu wybaczyła.
W końcu Jade wepchnęła mu w twarz dwa pudełka i Niall w mgnieniu oka wyszedł z pizzerii. Podszedł do swojego samochodu, który rodzina kupiła mu, gdy wybierał się na uniwersytet. Na dachu była mała, świecąca tabliczka z logiem pizzerii Al’a. Niall spojrzał na adres wypisany na kartce, a następnie na zegarek. Miejsce do którego miał się udać, było co najmniej piętnaście minut stąd. To było całkiem blisko kampusu szkoły Nialla, więc pewnie pizza była dla kilka studentów.
Trudno było uzyskać napiwek od studentów. Niektórzy byli sympatyczni i wiedzieli, że Niall jest po prostu walczącym o pieniądze studentem, tak jak oni. Czasami oni walczyli nawet bardziej niż on, więc nie mogli sobie pozwolić na napiwek. Czasami byli idiotami, którzy nie mieli szacunku do Nialla i do tego jak zarabia, więc nie dawali napiwków nigdy. Niall naprawdę potrzebował dużo gotówki w tym tygodniu. Jego lodówka została pozbawiona resztek, a jej źródła były coraz gorsze.
Chwile później znalazł się przed budynkiem z apartamentami. Adres mówił, że było to trzecie piętro, które jak Niall zauważył, było najwyższym. Wszedł do środka i pierwsze co zobaczył to znaczny brak windy. Rozejrzał się dookoła, po czym zauważył drzwi z napisem “Schody” i musiał przejść trochę stopni. Otworzył drzwi z westchnięciem i zaczął wspinaczkę.
Po pięciu minutach i sześciu rzędach schodów, Niall dzwonił dzwonkiem do drzwi. Schował kartkę do kieszeni i poczuł, że traci pizze z rąk. Ze skomleniem oparł się o drzwi i gdy trzymał już pudełka okazało się, że tak naprawdę były one już otwarte. Przeklnął, gdy zaczął spadać przez futrynę drzwi, a wszystko jakby lekko zwolniło. Mocno zamknął oczy, przygotowany na nieuniknione spotkanie z ziemią i zepsucie pizzy.
I wcale nie spadał.
Nie, najwyraźniej został przetransportowany do innego wymiaru, gdzie ludzie rzeczywiście cię łapią, gdy jesteś bliski upadku. Niall spojrzał w górę ze słodkim spojrzeniem, na swojego bohatera.
Oh.
Oczywiście Niall zamierzał rozwieść pizze, a skończył w ramionach Zayna, tak jego kurewskie życie działało.
Słodkie oczy Nialla zmieniły się w sztylety, gdy wyrwał się z uścisku chłopaka. Pizze były na szczęście nadal. W pudełkach, jednak na podłodze. Jedna była do góry nogami.
Niall podniósł je i wsadził w ręce Zaynowi. Nie zamierzał marnować uncji na rzecz uroku Zayna, nawet jeśli potrzebował pieniędzy.
- Proszę, to dla Pana.
- Niall, przysięgam, że to Louis zamawiał pizze. - powiedział Zayn, ale Niall był obojętny.
- Do zapłacenia 19.99.
Zayn ponownie odłożył pizze na ziemie, po czym wyjął swój portfel i dał Niallowi dwadzieścia dolarów i piątkę, ale nie odpuścił, gdy Niall je wziął. - Szanuję to, że nie chcesz mnie widzieć.
Niall starał się o przewagę nad nim - Miłego dnia. - szarpnął za pieniądze, jednak bez skutku.
- Chciałem tylko powiedzieć, że mi przykro za to co zrobiłem.
- Proszę pana, mam inne pizze do rozwiezienia. - Niall podjął kolejną próbę wyszarpnięcia pieniędzy z uścisku Zayna, ale był bliżej do rozerwania ich niż wyjęcia z rąk chłopaka.
- Mógłbyś po prostu przyjąć do wiadomości moje przeprosiny? - Zayn stawał się coraz bardziej zły. - Nie musisz ich nawet akceptować!
Niall prychnął. - Myślisz, że zasługujesz nawet na coś takiego?! Przyszedłeś do mnie do pracy wyglądając słodko ze swoimi słodkimi przyjaciółmi, po czym poszliśmy do mnie i fajnie się bawiliśmy, a ty po prostu odszedłeś?! Nie możesz tak robić ludziom! Nic o mnie nie wiesz! Co gdybym miał problemy z odpuszczeniem? Co jeśli właśnie zakończyłem zły związek i jesteś pierwszą osobą, której zaufałem i wpuściłem do swojego życia? Co jeśli byłeś moim pierwszym? Pewnie, nic z tego nie jest prawdziwe, ale mogło być!
Uścisk Zayna osłabł, więc Niell w końcu wyrwał pieniądze z jego rąk. Jednak jeszcze nie skończył, a właściwie dopiero zaczął.
- Myślałem, że jesteś inny, że jesteś fajnym gościem! Nie chcę się nawet przyjaźnić z kolesiem, który spędza z kimś miłą noc w pizzerii, następnie uprawia z nim seks i odchodzi! I kradnie jego koszulki, gdy śpi! Więc przestań prosić mnie o przyjęcie do wiadomości twoich przeprosin, ponieważ wątpię, że jest ci przykro! Po prostu trzymaj się ode mnie z daleka!
Niall schował pieniądze głęboko do kieszeni i zszedł po schodach.
Zayn pomału zamknął drzwi i schylił się po leżące na ziemi pizze. Wszedł do salonu, gdzie Louis i Liam szybko spojrzeli na wyciszony telewizor, tak jakby nie słuchali przez cały ten czas.
- Więc, jak było? - spytał Liam, starając się brzmieć na zaciekawionego i niewinnego.
Zayn przewrócił oczami - Wszyscy wiemy, że słyszeliście.
- Może miał po prostu wyboisty dzień, wreszcie nadchodzący. - powiedział Louis, biorąc pizze od Zayna i głaszcząc go opiekuńczo po ramieniu.
Zayn potrząsnął głową. - Dajcie spokój, to koniec.
Louis starał się coś powiedzieć, ale Zayn wyszedł nadąsany z salonu i poszedł do swojego pokoju, zanim mógł się odezwać. Z przegranym westchnięciem Louis przyniósł pizze do Liama. Wymienili się spojrzeniami, gdy otwierali pudełko. Serowa pizza Louisa była całkowicie odwrócona do góry nogami. Chłopak wypuścił z siebie fuknięcie, a Liam potrząsnął głową, starając się nie roześmiać.
Teraz nie był czas na śmiech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz