piątek, 31 stycznia 2014

968

25

-Ta woda jest o wiele ładniejsza, niż w jeziorach w domu – Louis wymamrotał, kiedy próbował znaleźć najlepsze miejsce dla siebie, jego plecy przylegały do piersi Harry’ego, kiedy siedzieli w dość dużej wannie.

Louis oparł swoją głowę o ramię Harry’ego, pozwalając ciepłej wodzie atakować jego zimną skórę.

Harry przycisnął pojedynczy pocałunek do skroni Louisa, pozwalając mniejszemu chłopcu łatwo się do niego dopasować i ciesząc się uczuciem ciepłej temperatury wody, otulającej jego mięśnie. Miło było usiąść w kompletnej ciszy, nie musząc martwić się niczym ani nikim. Miło było wziąć relaksującą przerwę od dram i złamanych serc.

Harry podniósł rękę za siebie, zabierając dużą butelkę z krawędzi wanny i otwierając ją. Louis nawet nie drgnął, a Harry zakładał, że to dlatego, ponieważ został zatrzymany w transie, kiedy ciepła woda go oblewała.

Harry przechylił butelkę do góry dnem i nacisnął ją, aż zielona ciecz się rozlała. Patrzył, jak substancja wpadła do wody, aż gdzieniegdzie było kilka zawijasowych linii.

Po ułożeniu butelki na swoje miejsce, jego ręka po raz kolejny zanurzyła się w wodzie i nalał jej między ich dwa splecione ciała.

-Harry – Louis jękną i wił się, nie lubiąc sposobu, w jaki woda pełzała do niego, kiedy Harry robił efekt falowania.

Harry tylko się uśmiechnął, gdy usłyszał zażalenie Louisa, bo tak naprawdę uważał to za słodkie, kiedy Louis był przez coś sfrustrowany albo zirytowany.

Ale niedługo później wanna napełniła się białymi bąbelkami, zakrywając powierzchnię wody, więc nie mogli zauważyć swoich nóg. Louisowi nie zajęło długo przyzwyczajenie się do nowej konsystencji na swojej skórze.

-Harry! – ponownie powtórzył imię, ale tym razem to było bardziej jak rozszalałe westchnięcie, niż irytacja. Louis przycisnął swoje plecy dalej do piersi Harry’ego i poczuł mały dreszcz chłopaka za nim, kiedy Harry zerwał się, chichocząc na ich dopasowanie.

-To bąbelki, Lou. To tylko mydło – obiecał, wprowadzając coś, co nie istnieje w Nibylandii.

-Bąbelki – Louis powtórzył słowo, lubiąc, że brzmiało naprawdę dziwacznie, ale również ekstremalnie uroczo w tym samym czasie. Było troszkę jak Harry.

Louis wyciągnął ręce z wody, badając kilka bąbelków, które zostały przywiązane do jego skóry, gdy opuszczały wodę. Pochylił głowę do przodu i wystawił swój język, liżąc cienki pasek wzdłuż przedramienia, biorąc pianę w swoje usta.

Po gorzkim smaku, który został na jego kubkach smakowych na tyle długo, by z nim eksperymentować, wydusił z siebie nieznaczny dźwięk zadławienia, kiedy jego usta były szeroko otwarte, a język wystawiony na powietrze.

Harry oparł głowę o krawędź wanny, śmiejąc się, kiedy Louis odwrócił się, by obdarzyć go spojrzeniem pełnym dezaprobaty. Harry natychmiast pożałował śmiechu, bo zanim się zorientował, Louis był na innej części wanny z plecami opartymi o drugi koniec. Chłopców wpatrywali się w siebie przez całkiem długi okres czasu.

-Powinieneś mi powiedzieć, że to nie jest jedzenie – warknął Louis, zirytowany faktem, że popełnił głupstwo przed Harrym i że bąbelki smakowały okropnie.

-Hej! – Harry zaprotestował, pochylając się i zanurzając ręce w wodzie, by chwycić kostki Louisa, które były tuż przy kolanach Harry’ego. – Powiedziałem, że to mydło, a nikt nie je mydła, ty dziwaku.

Louis zmarszczył brwi i zagryzł dolną wargę, robiąc najbardziej szaleńczo uroczą, wściekłą, nadąsaną minę, jaką Harry kiedykolwiek widział. Nawet kapryśna mina trzylatka nie wygrałaby z tą Louisa. Harry uśmiechnął się szeroko, dołeczki pokazały się w jego policzkach, kiedy patrzył jak Louis zabierał garść bąbelków.

-Nie jedz tego – zamyślił się Harry.

Louis uniósł brwi i podniósł ręce pełne bąbelków do swoich ust.

Wziął głęboki wdech, zanim zdmuchnął to wszystko, wypuszczając je do przodu, a one wylądowały na twarzy Harry’ego. Louis wybuchnął głośnym śmiechem, który odbił się echem w pustej łazience, woda zakołysała się na krawędzi wanny, gdy uderzył rękami na powierzchnię wody.

Harry nie mógł pomóc, ale śmiał się, ponieważ wysoki śmiech Louisa rozbawiał każdą szczęśliwą emocję, jaką Harry w sobie miał.

-Przeeeepraszam, bąbelku. – Louis uśmiechnął się na nowy pseudonim, którym obdarzył Harry’ego. Poprawił swoje ciało w zamkniętej przestrzeni, unosząc się na łokciach i kolanach, czołgając się w kierunku dużego ciała. – W górę – rozkazał Louis, chwytając tył kolana Harry’ego i zmuszając nogi do podciągnięcia się w górę.

Nogi Harry’ego pochyliły się, a stopy pozostały na dnie wanny, jego chłopak usadowił się pośrodku jego nóg.

Louis dmuchnął na Harry’ego, pozbawiając go niektórych bąbelków z twarzy, kiedy Harry mocno zamknął oczy. Louis zakończył swoje dmuchanie z niewielkim śmiechem, a kciuk usunął resztę bąbelków z twarzy Harry’ego.

-Lubię bąbelki – Louis potwierdził swoją opinię w mruknięciu, zdobywając bezzębny uśmiech od Harry’ego.

Ale Harry nie mógł skupić się na sposobie, w jaki Louis był całkowicie godzien podziwu, ponieważ wszystkim, co przebiegało przez jego głowę, było to, jak cholernie dobrze wyglądała mokra skóra mniejszego chłopaka.

Nie zauważył tego wcześniej, choć powinien, ale to, jak opalona skóra błyszczała w słabym łazienkowym świetle i jak wyglądały końce jego opuszków palców, było absolutnie wspaniałe. Przypomniało mu to, jak spocony i zaczerwieniony Louis byłby po pieprzeniu czy obciąganiu lub po prostu po niczym, naprawdę.

Jego myśli i widok przed nim zachował się w jego umyśle, ale potem spojrzał w dół, i zanim Harry zdążył zareagować na to, co powiedział Louis, był już twardy.

Louis musiał to poczuć, ponieważ niewinny, szeroki uśmiech pojawił się na jego ustach i wyglądał jak jeden z tych ciekawskich sześciolatków.

-Czy mogę pokazać ci, że cię kocham? Pokazać ci całą moją miłość, jak powiedziałeś? Nie zrobiłem tego wcześniej w całości.

Harry poczuł nagły przypływ winy, który zaatakował jego żołądek, kiedy usłyszał słowa, które wypowiedział Louis. Nie czuł, że w ogóle zasługiwał na Louisa.

On po prostu nadal oddychał, bez słowa wpatrując się w twarz przed nim, kiedy myśli, jakim okropnym chłopakiem był, blokowały jego umysł.

-Harry – Louis wyszeptał imię, ale nie było to frustrujące albo złe, jak to zawsze było, kiedy Harry nie zwracał uwagi. To było prawie jak Louis wiedział, o czym tamten myślał, co podobało się Harry’emu, bo jeśli by mu wyjaśnił, dlaczego był zaniepokojony, chłopak mógłby się rozpłakać.

-Jesteśmy całuśnikami – wyjaśnił opalony chłopak, podnosząc jedną rękę, by ująć bok twarzy Harry’ego. Kiedy Harry pochylił się w stronę dotyku, Louis kontynuował mówienie. – Wiem, że jesteś naprawdę głupi – to spowodowało, że Harry się uśmiechnął – ale wszyscy popełniają błędy. A ty piłeś ten paskudny napój. Alkul? Alkuk?

-Alkohol – poprawił go Harry.

Louis po prostu skinął głową.

-Ty piłeś alkohol i wiem, co to jest. On sprawia, że nie rozumiesz, o co chodzi i to jest przerażające. Nie wiesz, co robiłeś czy mówiłeś. I to jest w porządku. Wiem, że mnie kochasz, a ty wiesz, że ja kocham ciebie.

Harry pokiwał głową, kiedy Louis mówił, chcąc wykrzyczeć, że kochał tego chłopaka ponad wszystko, ale naprawdę uwielbiał głos Louisa, więc mu nie przerywał.

-Ta głupia, ogromna wróżka* była po prostu skąpa, ale ty taki nie jesteś. Jesteś naprawdę miły i głupi, i słodki, i zabawny. Jak bąbelki, oprócz tego, że jesteś o wiele większy i lepiej smakujesz. – Louis się uśmiechnął, a Harry uśmiechnął się szerzej.

Nie wiedząc, jak zareagować, Harry zrobił jedyną rzecz, co do której miał pewność, że Louis ją zrozumie. Przyciągnął ich usta do łagodnego pocałunku, a nawet namiętny pocałunek może pokazać taką samą ilość miłości.

Louis nie marnował czasu, więc odtwarzał poprzednie wydarzenia w głowie, zapamiętując każdy krok, który Harry zrobił uprawianiem z nim miłości. Miał tę zimną, ciekłą rzecz, ale była ona tylko do tego, żeby rzeczy były oślizgłe. Byli w wodzie, więc Louis założył, że nie potrzebowali tego.*

Harry zawsze zaczynał od tych długich palców. Nazywał to „rozciąganie cię”.

I to jest dokładnie to, co zrobił Louis.

Jego dwa palce były wkrótce w środku Harry’ego, zginając i rozciągając na sposoby, o których Harry nie wiedział, że Louis kiedykolwiek się o nich dowie.

Poświęcili temu kilka chwil, z palcami Louisa głęboko wciśniętymi w Harry’ego, ale nie dotykając jego prostaty, ponieważ Louis nie wiedział, że miał tego szukać. Ale Harry nie miał nic przeciwko, raczej pozwolił cichemu łazienkowemu echo być jego małymi odgłosami i krótkimi słowami zachęty.

-Gotowy – Harry wyszeptał w usta Louisa i Louis zrozumiał, co ten miał na myśli.

Po wyciągnięciu swoich palców, Louis pozwolił sobie stać się trochę nerwowym. Rozumiał, że poruszanie biodrami w sposób, w jaki ocierali się o siebie wcześniej, byłby akceptowalny i sprawiłby Harry’emu taką przyjemność, jaką starszy chłopak czuł zeszłej nocy. Sięgnął za głowę Harry’ego, chwytając się krawędzi wanny dla złapania równowagi, po czym jego ręka zniknęła pod wodą z bańkami, ujmując własnego penisa. Wsunął go w tyłek Harry’ego, dopóki nie założył, że nacisnął na wejście i wiedział, że był na właściwym miejscu, gdy jęk opuścił zaczerwienione usta Harry’ego.

-Dalej, kochanie – wyższy chłopak zachęcił szeptem, a jego powieki delikatnie się zamknęły.

Louis skierował oczy na zrelaksowaną twarz Harry’ego, powoli przesuwając swoje biodra do przodu, aż cała jego długość znalazła się w jego wnętrzu. Louis wypuścił miękkie westchnienie przyjemności, gdy przeklął kręgosłup i dreszcze przeszły przez całe jego ciało.

Patrzył, jak spokojna twarz Harry’ego wykrzywiła się z powodu przyjemności, przypatrując się dołeczkom, które pojawiły się w jego policzkach. Louis lubił jak ich nie było w uśmiechu.

Poczekał kilka momentów tak jak Harry zawsze to robił to dla niego, pozwalając kędzierzawemu chłopcu przyzwyczaić się do uczucia bycia pełnym, czekając aż jego twarz trochę się zrelaksuje, zanim wyszedł i ponownie w niego wszedł. Harry otworzył swoje usta i Louis przysiągł, że to najbardziej atrakcyjna rzecz, jaką kiedykolwiek widział, oglądając, jak Harry powoli się pod nim relaksował.

Louis chciał coś powiedzieć, chciał powiedzieć Harry’emu, jak pięknie wygląda z uchylonymi oczami i z wypiekami na twarzy. Ale nie miał czasu, bo ręce Harry’ego przesunęły się na biodra Louisa produkując pchnięcia.

To sprawiło, że Louis stał się zły.

-Nie – syknął, a Harry zaczął poluzowywać uścisk na biodrach, kiedy Louis zmusił się do pełnej kontroli. Oczy Harry’ego otworzyły się, kiedy pchnięcia Louisa stały się dominujące i zdefiniowane, był w kompletnym szoku, gdy Louis poruszał biodrami rytmicznie i tak cholernie dobrze.

Spojrzenie Harry’ego wypełniała żądza; chłopak wpatrywał się w niebieskie oczy, które były przede wszystkim czarne, ze względu na rozszerzone źrenice. Z jedną ręką ciągle podpartą na krawędzi wanny, a drugą ciągle przyciśniętą do biodra Harry’ego, Louis przyśpieszał swoje pchnięcia.

Były czyste, lecz ostre, powodując, że woda uderzała w porcelanowe boki wanny.

I Louis wiedział, że uderzał w tamto jedno miejsce, które zawsze doprowadzało go na krawędź, kiedy jęk, który uciekł z ust Harry’ego, przytłoczył odgłos wody i westchnień Louisa.

-Kurwa, Louis. Jeszcze raz – syknął ostro chłopak, naciskając swoją czaszkę mocniej do ściany wanny i zaciskając każdy mięsień w jego ciele.

Głowa Louisa zsunęła się w dół przed wanną, obok głowy Harry’ego, kiedy zmotywował swoje wszystkie siły do desperackich pchnięć, za każdym razem uderzając w prostatę Harry’ego, tym samym wysyłając go do innego świata.

To nigdy wcześniej się nie zdarzyło, ale Harry rzeczywiście zaczął drżeć od działań Louisa, wypuszczając drżące jęki i westchnienia, i zdania jak – O mój Boże, tak.

-Wyglądasz ślicznie – uzupełnił Louis w głębokim jęku przed orgazmem, czując Harry’ego, który zaciskał się wokół niego niesamowicie mocno. – Twoja twarz jest absolutnie piękna, kiedy cię pieprzę.

Harry jęknął, słowa wypowiedziane przed Louisa zmuszały go do uderzenia swoją ręką wzdłuż krawędzi wanny, zeskrobując paznokciami białą powierzchnię. Nie podobało mu się, jak podatnym był na działania Louisa, z jego żałosnym skomleniem i drżeniem w dolnych częściach ciała, ale Louisowi pewnie podobało się to jak diabli.

Louis chciał zobaczyć go odprężonego, jeśli to w ogóle było możliwe. Ręka, która była przyczepiona do biodra Harry’ego, przeniósł na penisa, który był podparty pionowo na brzuchu Harry’ego.

Pogładził jego erekcję i zaczął stymulować do rytmu jego pchnięć, powodując, że Harry wpadł mocniej w trans, w który Louis go wprowadził.

Łzy pojawiły się w oczach Harry’ego, kiedy jego prostata znów została zaatakowana, a penis maltretowany przez rękę, która pracowała tak cholernie dobrze.

-Louis, Louis, Louis – kędzierzawy chłopak powtarzał jak mantrę, aż wreszcie spuścił się do wody.

Harry zmusił się do zaciśnięcia wokół Louisa, mimo że był wyczerpany fizycznie, pozwalając mu przeżyć własny orgazm i przyzwalając wypłynąć każdej kropli spermy, jaką w sobie miał.

Pozostał w tej samej pozycji przez kilka chwil, ciężkie oddechy Louisa uderzały w tors Harry’ego, a urywany oddech młodszego chłopaka trafiał w jego szyję.

Żaden z nich się nie poruszył.

Po prostu pozwolili wodzie moczyć ich ciała, kiedy oni sami moczyli się nawzajem.

*chodzi o lubrykant, rzecz jasna,

**Louisowi chodzi o tę laskę, z którą Harry całował się na imprezie.


25

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz