Czasami bycie popularnym nie jest tak fantastyczne, jak wszyscy myślą. W przypadku Harry’ego definitywnie nie jest.
Wszyscy oczekują od nich, że będą idealni, a każdy drobny błąd może zrujnować wszystko.
Ale w oczach Harry’ego żaden z nich nie był chociaż trochę idealny. Dla przykładu weźmy trzech najlepszych przyjaciół Harry’ego; Jasne, ludzie którzy ich nie znali mogli pomyśleć, że byli tymi fajnymi, gorącymi chłopakami, którzy dostawali każdą rzecz, którą chcieli, ale prawda była taka że żaden z nich taki nie był.
I tak, może w szkole mogło to tak wyglądać, ale to była tylko połowa ich.
Macie Zayna, który wygląda jak ściągnięty z okładki magazynu i umieszczony w publicznym liceum, żeby wieść normalne życie. Czasami zachowywał się tak w szkole. Był tym niegrzecznym dupkiem z mnóstwem tatuażów, palący i nie bieżący do siebie żadnego gówna od nikogo.
Ale w domu, poza szkołą, był zupełnie inny. Z surowymi rodzicami, obowiązkami do wypełnienia każdego dnia przed innymi zajęciami oraz religią, nie miał tak łatwo jak myśleli ludzie z zewnątrz.
Dalej macie Liama, który nigdy nie mówi “nie” imprezom ani drinkom. Mógłby tańczyć całą noc z kimkolwiek i upić się, żeby być tak nawalonym, aby potem ledwo móc chodzić prosto. Ludzie kochali z nim imprezować.
Liam jest dobrym aktorem. Nigdy nie pił; jasne, mógł wziąć łyka czy dwa jak ludzie patrzeli, ale tak szybko jak się odwrócili jakimś cudem zamieniał swojego drinka z sodą, wodą lub po prostu pustą butelką, mówiąc że wypił już całość.
I oczywiście jest jeszcze Niall. Szczęśliwy Irlandczyk z głośnym śmiechem i dużą buzią. Chłopak, który mógł wszystkich rozśmieszyć tak szybko jak wszedł do pokoju.
To wszystko było po prostu przykrywką. Udawanie, że wszystko jest dobrze i koncentrowanie się na uszczęśliwieniu innych. Nie wszystko było dobrze, a on nie był tak szczęśliwy jak ludzie myśleli.
Nie wiedzieli, że nie żył ze swoimi prawdziwymi rodzicami, a kiedy miał pięć lat został od nich zabrany i przeprowadził się do Anglii, żeby żyć z obcymi ludźmi. Obcymi, do których wkrótce nauczył się zwracać mamo i tato.
Jako ostatniego macie samego Harry’ego. Jego loki i dołeczki w policzkach sprawiały, że dziewczyny rozpływały się za każdym razem, gdy na nie spojrzał i sposób w jaki je traktował powodował, że dziewczyny zakochiwały się w nim natychmiastowo.
Ale miał również sekret; podczas gdy dziewczyny robiły do niego maślane oczy, on nie mógł przestać robić maślanych oczu do słodkiego chłopaka z klasy wyżej.
Był również bezustannie zazdrosny o tego samego chłopaka.
Louis Tomlinson był słodki, zabawny, uroczy, miły, i tym czym Harry nie był - otwartym gejem.
Harry cholernie mocno chciał być jak on - być z nim. Trzymać go za rękę, całować jego słodkie usta i przytulać to małe, piękne ciało.
Ale to mogłoby się nigdy nie wydarzyć. Nawet jeśli bycie popularnym i nie bycie tak idealnym jak ludzie myśleli, Harry nie chciał być niepopularny. Jak głupio to brzmi, on lubił bycie lubianym.
Widział jak niepopularne dzieciaki były traktowane w tej szkole. Musieli siedzieć przy śmietniku, byli popychani na szafki, okrzykiwani i bici trochę za często niż to się Harry’emu podobało.
Wie, że prawdopodobnie powinien coś zrobić, ale co ludzie pomyślą jeśli ich obroni? Czy jego też pobiją?
*
Wiedział, że nie powinien był wychodzić z piłkarzami, tak czy siak rzadko to robił, ale zatrzymali go w korytarzu, gdy szukał Zayna, Liama i Nialla i jakimś sposobem po prostu szedł z nimi do stołówki.
Pożałował tego natychmiastowo, ponieważ tak szybko jak zobaczyli Louisa idącego na wprost nich, pilnując swojego biznesu, byli przy nim w mgnieniu oka.
Zaczęło się od słów - brzydkie, okrutne słowa na które Harry wzdrygnął się.
Następnie zmieniło się to w popychanie, na początku było to po prostu proste pchanie między nimi, ale wkrótce obrócili niewinnego Louisa w ludzki worek treningowy, co ponownie zmieniło się w piłkę nożną.
I tylko kilka minut później Louis leżał na ziemi w pozycji płodowej skomląc i błagając, aby przestali.
Harry nie miał serca zostawiać go tam i oni nawet nie zauważyli, że Harry nie był z nimi kiedy kontynuowali swoją drogę jakby nic się nie stało.
Został tam przez chwilę, nie mówiąc nic tylko czekając, aż Louis wstał i bezwładnie pokonał drogę do łazienki. Kilka chwil później poszedł za nim, upewniając się że nikt tego nie widział.
Po cichu otworzył drzwi nie chcąc, aby Louis już go usłyszał. Nie udało mu się to, ponieważ niebieskie oczy wpatrywały się w niego, gdy tylko wszedł.
- Czego chcesz, Styles? Nie pobiłeś mnie wystarczająco, więc wróciłeś aby spróbować ponownie?
Harry rozumiał dlaczego Louis był zły, kto był nie rozumiał? Ale był tutaj dla powodu i teraz miał szansę zrobić to dobrze.
- Nie przyszedłem tu, aby cię pobić. Po pierwsze - nawet cię nie biłem. Jest mi przykro przez to co zrobili inni, powinienem ci pomóc.
Czuł się odrobinę niezręcznie stojąc i patrząc na Louisa, więc przesunął spojrzenie na podłogę, w zamian patrząc na swoje brudne, białe conversy.
- Nawet jeśli mnie nie uderzył to i tak byłeś częścią tego. Patrzyłeś, co jest właściwie tak złe jak bicie. Przeprosiny nie dadzą teraz niczego dobrego.
Nie spojrzał w górę; nie mógł na niego spojrzeć. Te niebieskie oczy, które były wypełnione łzami, siniaki które były na całej jego twarzy, rozcięta warga i złamany nos z którego leciała krew.
- Krwawisz.
Przeniósł swoje spojrzenie ponownie i wreszcie dobrze spojrzał na twarz starszego chłopaka. Wiedział, że jest źle; wcześniej mignęła mu w korytarzu jego twarz i w momencie, gdy wszedł, ale było o wiele gorzej, gdy spojrzał bliżej.
- To nic. Zagoi się, nie martw się. Po prostu wróć do swoich przyjaciół i pośmiejcie się z tego jak żałosny jestem według ciebie. Mogę poradzić sobie sam.
Harry nadal. Patrzył jak Louis odwraca się do lustra i starał się nie wzdrygnąć, gdy dotykał swojego nosa. Próbował przemyć twarz wodą, ale za każdym razem dla Harry’ego było to zbyt bolesne, by patrzeć.
- Pozwól mi zabrać cię do lekarza.
- Nie.
- Dlaczego nie? Chcę po prostu pomóc. Naprawdę jest mi przykro.
Louis odwrócił się do niego twarzą, zostawiając zlew z nadal. Lecącą wodą za sobą.
- Nie potrzebuję twojej pomocy.
- Tak, potrzebujesz. Teraz przestań dyskutować i chodź zanim korytarz wypełni się ludźmi.
Harry cieszył się, że Louis nie zaprotestował tym razem i po prostu poszedł za nim do samochodu.
*
Minęły tygodnie od tamtego zdarzenia w łazience i Louis z Harrym spotykali się codziennie po szkole od tamtej chwili.
To było dziwne dla ich dwójki, ale coś się stało, gdy poszli razem do lekarza i kiedy Harry zaproponował, że kupi coś do jedzenia Louisowi zanim zawiózł go do domu tej nocy. Louis zorientował się, że może Harry nie był aż taki zły. I miał rację.
Nie rozmawiali ze sobą w szkole, ponieważ nie chcieli, żeby ludzie gadali. Harry miał swoje popularne życie, a Louis miał swoje. Ale Harry upewnił się, żeby odciągnąć Louisa od potencjalnego niebezpieczeństwa kiedy zauważył piłkarzy i szybko wysłał do niego smsa, by mógł pójść w innym kierunku.
Żaden z nich nie był pewien co działo się między nimi, ale również żaden z nich nie chciał spytać o to drugiego, w głębi po prostu ciesząc się przyjaźnią.
Po zaledwie kilku dniach spotykania się, Harry powiedział Louisowi że jest gejem, w końcu mogąc powiedzieć to komuś oprócz swojej rodziny, Liama, Zayna i Nialla.
Louis był kochany co do tego i to było naprawdę komfortowe dla Harry’ego - mieć kogoś, żeby po prostu o tym porozmawiać; nieważne czy chodziło po prostu o powiedzenie temu drugiemu jak seksowny jest chłopak z jakiegoś filmu, który oglądali, czy też kogo ze szkoły mogliby pocałować.
Żaden z nich nie śmiał wspomnieć o drugim.
Kiedyś Liam, Zayn i Niall odkryli sekretną przyjaźń Harry’ego i Louisai i na początku Harry był lekko przestraszony jak zareagują (nawet myśląc, że jest w stu procentach przekonany, że nie byliby źli, bo są jego najlepszymi przyjaciółmi), chłopcy nie dbali o to i łatwo stali się z Louisem przyjaciółmi.
Dlaczego Harry nie starał się wcześniej zaprzyjaźnić z Louisem było to dla niego zagadką. Był nie tylko gorący i uroczy, ale również miły, uprzejmy, zabawny i ekstremalnie głupi, co Harry w nim kochał.
Był w pobliżu cudownej osoby i Harry lubił go teraz o wiele mocniej niż wtedy, gdy go nie znał.
I to stało się problemem.
Starał się jak mógł nie okazywać swoich uczuć, starał się nie uśmiechać zbyt szeroko, gdy Louis przychodził. Starał się nie trzymać go za długo, gdy się przytulali oraz starał się nie rumienić, gdy ich nogi przypadkowo dotykały się pod kocem, który dzielili podczas oglądania telewizji.
Jednak to stawało się mocniejsze i mocniejsze. Im dłużej się przyjaźnili tym trudniejsze było nie mówienie Louisowi “cześć” gdy widzieli się na korytarzu albo uśmiechanie się szeroko, gdy widzieli się przez całą stołówkę.
Chciał się ujawnić, chciał trzymać Louisa za rękę w szkole, przytulać go kiedy tylko chciał i zabijać ludzi wzrokiem, gdy tylko śmieliby go dotknąć albo spoglądać na niego zbyt długo.
Chciał, żeby Louis był jego chłopakiem.
Ale z pewnością Louis nie myślał o nim w ten sposób, prawda?
*
Coś czego Harry nie wiedział to to, że podczas gdy on był zmęczony nie okazywaniem Louisowi uczuć, z drugim chłopakiem było to samo.
Jakimś sposobem przez całą ich przyjaźń Louis mocno zakochał się w chłopaku.
Po tym całym wydarzeniu i pozwoleniu Harry’emu na odwiezienie go do lekarza wszystko się rozpadło. Im częściej się umawiali, uczucia stawały się silniejsze. Im dłużej byli rozdzieleni, bardziej za nim tęsknił.
I oczywiście, to nie było tak, że Louis nigdy nie zakochał się w nikim bez wzajemności, ale to był ktoś ze szkoły i on nigdy z nim nie gadał.
To było zupełnie inne z Harrym. Harry był przyjacielem, a nawet najlepszym przyjacielem. Harry traktował go tak, jak traktował każdego innego.
Był miły, słodki, czarujący i tak seksowny, że Louis w końcu zrozumiał dlaczego był jednym z popularnych chłopaków i każda dziewczyna przymilała się do niego.
Harry Styles był niesamowity i Louis po prostu cieszył się z bycia jego przyjacielem.
Kiedy Harry powiedział mu, że jest gejem, nie mógł nic poradzić, ale jego nadzieje trochę wzrosły, nawet jeśli nie było żadnej możliwości, żeby Harry odwzajemnił jego uczucie.
Czuł drobne, specjalne myśli, gdy Harry wyznał mu jego największy sekret i kazał przysiąc, że nikomu o tym nie powie.
Louis przysiągł i obiecał, że Harry może mu zaufać.
I mógł, bo Louis nie powiedziałby o tym nikomu, dopóki Harry nie byłby gotowy się ujawnić.
Wiedza, że Harry jest gejem po prostu zachęciła go do postępowania trochę bardziej odważnie w swoich czynnościach, dając drugiemu chłopakowi małe, subtelne aluzje, które mogły dać mu jakiś rodzaj znaku, że jego uczucia były odwzajemnione.
Nigdy nie dostał żadnego znaku, ale to nie powstrzymało go od próbowania.
*
Pewnej sobotniej nocy, dokładnie tydzień przed przerwą świąteczną, dwójka chłopców spędzała czas w domu Harry’ego.
Nic specjalnego, po prostu filmy, popcorn i mnóstwo zabawy.
Po raz pierwszy od czasu, gdy stali się przyjaciółmi dwójka chłopaków siedziała po środku kanapy, przytulając się pod kocem i starając się utrzymać ciepło ciał tak mocno jak to możliwe.
Odkąd nadszedł grudzień i na zewnątrz nazbierało się pełno śniegu, w środku było tak samo zimno jak na dworze. I oczywiście w domu Harry’ego było ciepło i był kominek, ale ogrzewanie nie mogło powstrzymać zimna oraz żaden z nich nie był dobry w zapalaniu kominka, więc zamiast tego Louis zaproponował, aby po prostu przytulili się pod kocem z nadzieją na jakąś reakcję od Harry’ego. Albo przynajmniej wykorzystać okazję do przytulania się z chłopakiem, w którym był zakochany. Na szczęście Harry nie zaprotestował, więc wkrótce siedzieli blisko siebie na kanapie, starając się ułożyć koc dookoła nich bardziej niż na to pozwalał.
Film, który oglądali był tak nudny, ale obydwóm było zimno i żaden z nich nie chciał wstać i go zmienić. Zamiast tego Harry zaczął rzucać popcorn na Louisa mając nadzieję, że zdenerwuje to chłopaka tak bardzo, że wstanie i zmieni film. To nie pomogło, ponieważ Louis zaczął odrzucać popcorn z powrotem i wszystko skończyło się wielką popcornową walką. Wszędzie był latający popcorn, który lepił się do obydwóch chłopców.
Śmieli się, biegali na około i krzyczeli na siebie, a żaden z nich się nie poddawał. Louis w jakiś sposób został schwytany przez Harry’ego i starał się wskoczyć na jego plecy tak, że mógłby wyrzucić rękę pełną popcornu prosto w jego twarz, ale gdy to zrobił, Harry odwrócił się i zamiast wylądować na jego plecach wylądował na klatce piersiowej.
Harry stracił równowagę i upadł na plecy lądując z głuchym odgłosem. Louis leżał na nim. Obydwoje śmieli się.
To było jak idealny moment, dwójka chłopaków mogła wyczuć iskry między nimi i Louis pochylił się przyciskając swoje usta do ust Harry’ego, kochając uczucie, które pojawiło się gdy ich usta się dotknęły.
Ale tak szybko jak się zaczęło tak się skończyło. Niestety zanim Harry zdążył na to odpowiedzieć. Louis w końcu zdał sobie sprawę z tego co zrobił i skoczył na swoje nogi, patrząc w dół na chłopaka przerażony.
- Ja-ja przepraszam. Ja nie- muszę iść.
Odwrócił się i pobiegł do drzwi, ledwo pamiętając, żeby wziąć ze sobą kurtkę, nie przejmując się zakładaniem butów, nawet jeśli na dworze było pełno śniegu.
Nie zatrzymał się kiedy Harry wołał jego imię i prosił, aby wrócił. Nie zatrzymał się kiedy Harry biegł za nim i walił w okna jego samochodu. To nie miało znaczenia; spieprzył i po prostu chciał się stamtąd wydostać.
Więc odpalił silnik i odjechał, nawet jeśli Harry próbował za nim biec.
*
Po obserwowaniu jak Louis odjeżdża, Harry’emu zajęło kilka minut zanim zdał sobie sprawę z tego, że stoi w śniegu bez butów, kurtki i marzł.
Nie do końca rozumiał co się stało. Louis go pocałował. Pocałował. Jego. Ale potem po prostu odjechał.
Może pocałunek był po prostu wpływem chwili? I może wiedział, że Harry go lubi i kiedy go pocałował natychmiast tego pożałował, nie chcąc dawać Harry’emu fałszywych nadziei?
Tak czy siak, zamierzał odkryć dlaczego to zrobił. Ale najpierw potrzebował gorącego prysznica, pozwalając Louisowi dotrzeć do domu zanim do niego zadzwoni.
Gdy skończył brać prysznic i wiedział, że Louis był już w domu, o ile pojechał prosto tam, wziął swój telefon i wybrał numer chłopaka, którego nauczył się na pamięć.
To nie tak, że oczekiwał odpowiedzi, ale nie mógł nic na to poradzić, że poczuł się rozczarowany gdy jej nie dostał.
Mimo wszystko nie zamierzał się poddać, miał całe dwa dni aby próbować, ale może najpierw powinien dać Louisowi trochę przestrzeni?
*
Do czasu, gdy przyszedł poniedziałek Harry był zmęczony i zaniepokojony. Spędził całą niedziele starając się dodzwonić do Louisa, również jadąc do niego do domu, ale i tak nie dostał żadnej odpowiedzi, nawet jeśli wiedział, że chłopak jest w domu. Jego samochód był na podjeździe.
Mimo to, Harry nadal zamierzał wszystkiego się dowiedzieć, nie dbając o to kto patrzył, kto słuchał czy też co ludzie myśleli. Zamierzał powiedzieć Louisowi co czuje.
Pierwszą rzeczą, którą zrobił tego ranka gdy wszedł do szkoły był marsz prosto do szafki Louisa i trzaśnięcie jej drzwiami, zadziwiając starszego chłopaka.
- Musimy porozmawiać.
Louis chciał go zignorować, ale wiedział, że jeśli to zrobi to mogłoby się skończyć się dobrze, więc starał się nie ukazywać emocji i odwrócił się twarzą do loczka.
- Spójrz, przepraszam, dobrze? To nie było zamierzone, po prostu się stało. Łapię, że nie chcesz się już ze mną przyjaźnić i mnie nienawidzisz, ale proszę, nie rób tutaj wielkiej sceny? Wiesz co ludzie mogliby mi zrobić, gdyby widzieli, że jesteś na mnie zły.
Starał się odejść, ale wkrótce został mocno pociągnięty z powrotem za ramię.
- Nie czaisz, prawda? Chciałem cię pocałować od tygodni. Jestem kompletnie w tobie zakochany, tak że to stawało się coraz trudniejsze i trudniejsze nie dotykając cię, trzymając czy też przytulając przez ten cały czas. I wtedy, ty w końcu mnie pocałowałeś, a ja byłem w takim szoku, że nie wiedziałem jak na to odpowiedzieć. Kiedy w końcu to zrobiłem ty wstałeś i byłeś już w połowie drogi do drzwi. Nie zatrzymałeś się nawet, gdy cię o to prosiłem.
Obydwoje byli świadomi obecności ludzi, którzy zebrali się dookoła ich, ale w tej chwili żaden z nich nie dbał o to.
- Muszę po prostu wiedzieć dlaczego to zrobiłeś. Było ci mnie żal? Czy po prostu chciałeś kogoś pocałować i ja byłem tam po prostu dla ciebie? Jeśli mnie nie lubisz, ty-
Harry został uciszony w połowie swojej mowy przez te same usta, które były na jego tylko dwa dni wcześniej i tym razem nie zajęło mu aż tyle czasu zanim zareagował. Sięgnął za głowę Louisa, by przyciągnąć chłopaka bliżej i pogłębić pocałunek.
Szepty ludzi były słyszane wszędzie dookoła nich, ale żaden z nich w tej chwili nie przejmował się tym, skupiając się na sobie.
To nie trwało długo zanim zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcje powodując, że chłopcy odsunęli się od siebie z wielkimi uśmiechami na twarzy. Harry złączył ich czoła razem, mieszając ich oddechy razem.
- Muszę iść na lekcje.
- Ja też.
- Zobaczymy się później?
- Tak.
Zajęło im kilka dobrych sekund zanim w końcu odsunęli się od siebie i ruszyli w różnych kierunkach do klas, ale kiedy Harry usłyszał Louisa wołającego jego imię, odwrócił się do niego twarzą.
- Jeśli nie zrozumiałeś tego co przed chwilą się stało, ja też jestem w tobie zakochany.
Potem odwrócił się i ruszył na zajęcia, zostawiając Harry’ego oglądającego się za nim z uśmiechem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz