—-
-——-
-——-
-——-
-——-
-——-
-—
—-
-
—-
-——-
-——-
-——-
-——-
-——-
-—
—-
-
—-
-——-
-——-
-——-
-——-
-——-
-—
—-
-
- Cholera – wymamrotał Harry, przejeżdżając ręką po twarzy, a jego ręce trzęsły się w niekontrolowany sposób. Głos mu drżał, zdradzając ślepą panikę przepływającą przez żyły, chłopak przełknął, co przerwało ciszę w zbyt cichym aucie.
Wargi Liama były białe, a usta nieprawdopodobnie szerokie, gdy patrzył na atak paniki Harry’ego, ale nie mógł go pocieszyć. Wszyscy byli w szoku po tym, co się stało i ledwie zauważali, co się działo wokół nich. Zaraz po zakończeniu wywiadu, ich czwórka została wepchnięta do samochodu, ale zauważyli wyglądających na zdenerwowanych dziennikarzy, rozmawiających przez telefony.
Normalny, dość kiepski dzień, stał się dniem fatalnym, a Harry ledwie nadążał łapać oddech.
A była to jego wina; zamilkł na zbyt długo, kiedy przez przypadek przyznał się do bycia w związku z chłopakiem i było za późno, aby on i inni chłopcy mogli obrócić to wszystko w żart.*
- Twitter wręcz eksplodował – mruknął Niall, patrząc w telefon. – Jest pięć trendów o tobie.
- Cholera – powtórzył Harry, który starał się oddychać przez nos. Za dużo się działo i musiał oczyścić umysł. Nie mógł się tak po prostu załamać; musiał odzyskać kontrolę nad sytuacją.
Koncentrując się na swoim oddechu, Harry zamknął oczy i próbował wyciszyć wszystko wokół niego, aż zostanie sam na sam ze swoimi myślami.
Musiał zadzwonić do Louisa – to było oczywiste, musiał porozmawiać z zarządem, musiał porozmawiać z chłopakami, żeby mogli ustalić jakiś plan działania; może powiedzieć, że był to rodzaj skomplikowanego żartu, przygotowanego przez chłopców.
- Nie – głos Zayna przerwał rozmyślania Harry’ego, którego twarz była zacięta i zła. Jego ciemne oczy wpatrywały się w kędzierzawego z intensywnością, która sprawiła, że młodszy chłopak chciał się odwrócić i ukryć przed wzrokiem przyjaciela. – Nie waż się tego ignorować, przekształcać w pieprzony żart lub –
Liam drgnął, jakby wstrząśnięty, gdy starał się powiedzieć: - Ale Zayn –
- Nie – powiedział stanowczo Zayn, a ręce zacisnął w pięści na kolanach. Nastała cisza, wokół Zayna panował ciężki nastrój, a Harry nie potrafił nic powiedzieć, nawet jakby chciał. – Nie wstydź się siebie i nie spowoduj, że Louis pomyśli, że wstydzisz się go, ponieważ on jest wart więcej niż to. I tak planowałeś ujawnić się pewnego dnia, prawda? – Jednak kiedy Harry milczał, ze spojrzeniem wbitym w podłogę, Zayn powtórzył ostro: - Prawda?
Harry niechętnie pokiwał głową. Niall oderwał wzrok od telefonu i spojrzał z dziwnym wyrazem twarzy na dwóch kolegów z zespołu.
Nastała cisza. Zayn powiedział wystarczająco, skrzyżował ręce i odwrócił się, by patrzeć w okno. Ręce Liama z niepokojem stukały po jego udzie i chłopak błądził oczami wszędzie, jakby nie wiedział, gdzie zatrzymać wzrok.
- Zayn ma rację – powiedział powoli Niall, przerywając napiętą ciszę w samochodzie. Irlandzki akcent, zazwyczaj beztroski i przyjemny, był teraz poważny. – Nie zachowaj się, jakbyś wstydził się Louisa, bo tak nie jest. Wiem to.
Harry zamrugał, po raz kolejny zmuszając się do zachowania spokoju. Jego ręce wciąż drżały, więc zacisnął je w pięści. – Nie sądzę, żebym był na to wszystko gotowy.
Niall spojrzał na niego, a wyraz jego twarzy był nieczytelny. – Ale musisz być, wiesz? – przerwał, przygryzając swoją dolną wargę i patrząc kolejno na Harry’ego, Zayna i Liama. – To nie tyczy się tylko ciebie, Harry. To sprawa nas wszystkich.
—-
Dzwoniący telefon wyrwał Louisa z dość przyjemnego snu i chłopak jęknął głośno, chowając twarz w poduszkę. Został w tej pozycji, starając się zignorować piskliwy dźwięk, który w końcu się wyłączył i nastał spokój.
Louis odczekał kilka sekund, zanim westchnął i ułożył się ponowie, próbując wrócić do snu, aż –
Telefon ponownie zadzwonił, na pozór jeszcze bardziej irytująco. Przeklinając głośno, Louis przekręcił się i sięgnął po telefon, znajdujący się na szafce. Mrużąc oczy, spostrzegł na ekranie imię Harry’ego, co go zdezorientowało. Chłopak zazwyczaj orientował się w strefach czasowych i musiał wiedzieć, że Louis śpi, prawda?
- Hej – wyszeptał, starając się mówić cicho. Jego mama spała na końcu korytarza i naprawdę nie chciał jej obudzić, ponieważ później dostałoby mu się za to. Na drugim końcu linii zapanowała cisza, która trwała tak długo, że Louis rozważał odłożenie słuchawki i powrót do spania, ale Harry odezwał się.
Jego głos był zdarty i zachrypnięty, i brzmiał, jakby płakał. – Louis?
- Jestem tu, Harry – odpowiedział z zaciekawieniem Louis. Najwyraźniej coś było nie tak i coś przewróciło mu się w żołądku, kiedy jego myśli zaczęły się prześcigać.
Harry wziął drżący oddech i Louis wyprostował się w łóżku ze zmarszczonymi brwiami. – Spieprzyłem, Lou – powiedział młodszy chłopak, a jego głos załamał się na ostatnim słowie.
- Co się stało, Harry?
Harry jąkał się, gdy opowiadał o wywiadzie. Louis widział, jak był zdenerwowany, jak przerażony był swoimi negatywnymi myślami. W tej chwili Louis chciał jedynie móc przytulić swojego chłopaka. Kiedy Harry skończył mówić, nastała ciężka cisza.
- Nie wstydzę się ciebie, Lou – Harry wreszcie wyszeptał zdesperowanym głosem. – Po prostu się boję.
Louis zachował spokój, nawet odpowiedział spokojnie. – Wiem, Harry, jest w porządku. To normalne, że się boisz.
- Nie chcę… nie chcę, żeby ludzie mnie znienawidzili.
Część serca Louisa złamała się, a oddech uwiązł w gardle, kiedy próbował sformułować odpowiedź. Było coś tragicznego w szczęśliwym, pewnym siebie Harrym, który bał się, co ludzie o nim pomyślą.*
Harry był zbyt dobry na życie w branży muzycznej. Zbyt niewinny, zbyt wspaniały, aby złamały go okrutne słowa i nieprzyjemne artykuły. Wszystko, czego pragnął Louis to wziąć młodszego chłopca, ukryć przed światem i sprawić, by był bezpieczny.*
Wiedział jednak, że to niemożliwe.
- Wszystko będzie dobrze, Harry – powiedział Louis, wiedząc, że chłopak potrzebuje kogoś, kto zapewni go, że wszystko się ułoży. – Wszystko będzie dobrze.
Louis zastanawiał się, czy sam wierzy we własne słowa.
*mam nadzieję, że rozumiecie te akapity, ale naprawdę nie umiałam ubrać tego lepiej w słowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz