sobota, 1 lutego 2014

1000

10

1.


Trzy dni. Trzy pieprzone dni. Trzy popieprzone dni, Harry i Lou są razem i nigdy wcześniej nie czuł się tak szczęśliwy. Gdy widzi tego małego skrzata, jego serce podskakuje do gardła, jakby nakazując mu aby uśmiechnął się do swojego chłopaka.

Jak pięknie to brzmi, w myślach Harry’ego, a jeszcze lepiej gdy te słowa wypowiada. Dzisiaj ma zamiar wyznać mu miłość, ale wciąż ma obawy że to za wcześnie. Zazwyczaj pary czekają z tym parę miesięcy, a on po trzech dniach z czymś takim wskoczy. Lecz czas go nagli, czuję się coraz gorzej, wie że jutro powinien wrócić w podziemia.

Do tego, waha się czy samemu nie powiedzieć Lou, kim na prawdę jest. Boi się, że odstraszy go to całkowicie, a w tedy wróci z niczym.. nikim.

Jednak to jest rozsądne rozwiązanie, bo nie będzie go tam ciągnąć za włosy.

Siedzieli właśnie w szóstkę na stołówce, jedząc mozolnie swój posiłek.

- Lou? Możemy porozmawiać? - wyszeptał niepewnie w jego kierunku. Poczuł jak jego żołądek skręca się na samą myśl o tej rozmowie. Ręce zaczęły drżeć, od natłoku myśli. To takie…ludzkie.

Harry nie zauważył, że zaczął zachowywać się jak człowiek. Nigdy wcześniej, się nie stresował, przed niczym, a co dopiero przed jakąś głupią rozmową.

- Tak, jasne. Chodźmy do pokoju. - wstał od stołu, wyciągając dłoń do Lou, którą chętnie ujął i splótł ich dłonie razem.

*

Przygryzł nerwowo wargę, próbując ułożyć jakieś zdanie w głowie, które nie brzmiałoby tak bezsensownie. Postanowił nie wyskakiwać teraz z tym całym “kocham cię”, lepiej żeby najpierw dowiedział się prawdy o nim i jego popieprzonym pochodzeniu. Tylko jak mu to powiedzieć.. “wiesz Louie jestem królem podziemi i przybyłem na ziemię po ciebie”. Tak, fajnie to brzmi.

Louis siedział na swoim łóżku, niecierpliwie wpatrując się w swojego chłopaka.

- Wiedziałem, chcesz ze mną zerwać. - wyszeptał smutno Louis, wpatrując się w swoje kolana.

- Co?! Nie! W życiu bym z tobą nie zerwał kochanie. - podbiegł do niego i podniósł jego podbródek. Wpatrywali się teraz w swoje oczy. Boże, Louis miał tak śliczne oczy. - Nie o to chodzi Boo. T-tylko nie wiem jak ci to powiedzieć, więc może pokaże. Tylko się nie przestrasz.

Stanął na równe nogi, przymykając przy tym oczy.

2.

Louis uniósł brwi w zaciekawieniu, o co mu może kurwa chodzić? Harry stał przed nim z zamkniętymi powiekami.

Po paru sekundach, Harry uchylił swe powieki. Louis spojrzał z przerażeniem jak i z zaciekawieniem w jego tęczówki, które teraz były krwisto czerwone. Wstał pośpiesznie z łóżka i podszedł bliżej niego przyglądając się jego oczom.

- Jeszcze nie uciekłeś, to dobry znak. - Harry próbował rozluźnić atmosferę, co jednak mało dało.

- Najpierw chcę się dowiedzieć, czemu do jasnej cholery masz czerwone oczy. Potem zwieje, tak sądzę. - powiedział całkiem poważnie. Dlatego wzdłuż kręgosłupa Styles’a przeszedł nieprzyjemny dreszcz, a serce zaczęło bić mocniej, ze zdenerwowania.

- Jestemkrólempodziemi. - wypowiedział szybko po paru głębokich wdechach, mając nadzieję że Lou nie zrozumie tego zdania, i nie będzie drążył tematu, ale byłoby to zbyt piękne, aby było prawdziwe.

- Że niby jesteś kurwa kim?! Powiedz mi, że żartujesz. - pokręcił przecząco głową, nagle pragnąc być normalnym człowiekiem. - Dlaczego zawsze trafiam na kogoś dziwnego? Przyciągam takie osoby czy jak?

- Ej! - oburzył się

- Przepraszam, ale to jest dla mnie nowe i dziwne. Nie żyłem w takim świecie w którym istnieją wróżki i inne duperele, a teraz zjawiasz się ty, mówiąc mi że jesteś jakimś królem podziemi, czy czegoś tam. Ooo może przyleci tutaj za chwilę Harry Potter, na swojej jebanej miotle i polecimy na niej w siną dal. - wziął kilka głębokich oddechów i ponownie zaczął mówić - Ugh.. wyjaśnij mi to wszystko.

Harry zaczął mu opowiadać, jak pewnego razu przybył na ziemię, bez żadnego celu i wtedy ujrzał jego i od razu się w nim zakochał. Ogólnie o tym wszystkim co zaplanował, a Louis słuchał go z niedowierzaniem w oczach. Oraz o tym że Lou musi wypowiedzieć słowa “kocham cię” do niego, aby mógł go zabrać w podziemia, z jego woli. Oczywiście może go tam zabrać siłą, ale nie tego chciał.

Gdy skończył, Louis szybko wyszedł z pokoju bez słowa.

3.

Po wyjściu Lou, Harry załamał się w sobie. Usiadł na łóżku i wpatrywał się w pustą ścianę, przez dłuższy czas.

Po jakimś czasie do pokoju weszła pozostała czwórka, od razu zdziwiona zachowaniem Harry’ego. Curly wyjaśnił im wszystko (kim jest i w ogóle), a oni zdziwieni wpatrywali się w niego. Ciężko atmosferę przełamał Niall, który przytulił się do loczka i powiedział mu, że zawsze chciał poznać kogoś za światów czy czegoś.

Pozostała czwórka wybuchła śmiechem na głupotę Niall’a, ale on oburzony schował się w ramionach Josh’a.

Później Harry poinformował ich jak zareagował na to wszystko Louis i że ma zamiar dzisiaj wrócić w podziemia.

- Harry, powinieneś powalczyć jeszcze o Louis’a. - powiedział poważnym tonem Liam

- Nie będę go do niczego zmuszać Li. Jeśli nie chce mnie znać, to będę musiał się z tym pogodzić.

Nie dopuszczał do siebie myśli, że coś nie pójdzie po jego myśli, a właśnie to się stało. Życie da ci w dupe dwa razy mocniej niż myślisz.

- Nigdy nie powiedziałem że nie chcę cię znać.

Szybko odwrócił się w stronę skąd pochodził głos. Louis stał w progu pokoju, przyglądając się Harry’emu. Styles wstrzymał oddech gdy Louis zaczął się do niego zbliżać. Zaczął sobie wyobrażać jak Louis uderza go z pięści, w czaszkę. Jednak nic takiego nie nadeszło.

Przymknął oczy, gdy Louis złożył na jego ustach czuły pocałunek, usłyszał gwizdanie za sobą, ale nie przejął się tym. Teraz liczył się tylko Louis i jego usta. Kiedy poczuł, że w jego płucach brakuje tlenu, oderwali się od siebie.

- Ładnie ci w czerwonych oczach. - wyszeptał przy jego ustach, jeszcze raz je lekko muskając. - Czyli jeśli powiem ci że cię kocham to, będę mógł z tobą zamieszkać, tam gdzieś skąd pochodzisz?

- Tak, ale Louis nie chcę cię do niczego zmuszać, w sumie i tak to nie zadziała, jeśli to uczucie jest nie prawdzi - przerwał mu palec wskazujący na jego ustach

- Harry Styles’ie, ciężko mi się do tego przyznać, ale sądzę że zawładnąłeś moim sercem, już pierwszego dnia, gdy cię ujrzałem. Mimo tego, że o tym nie wiedziałem. Kocham twoje czerwone tęczówki, zielone także, kocham twoje loczki które są tak miękkie w dotyku jak najbardziej puchaty pluszak, kocham twoje dołeczki w policzkach i twoje palce, dłonie, długie nogi. Kocham cię. - Harry nie zorientował się że w połowie przemowy Louisa, łzy zaczęły spływać po jego policzkach. Jego pierwsze łzy.

- Boże, to było piękne Boo Bear. Też cię kocham i to bardzo.

- Awwwwwwwwww! - usłyszeli za sobą zjednoczony głos swoich przyjaciół, którzy mieli łzy wzruszenia w oczach.

- A właśnie, jeśli mam z tobą iść w te podziemia czy gdzieś, to chce żeby oni też tam byli. To moi, nie nasi przyjaciele. Da się zrobić Hazz?

- Jasne, jeśli tylko chcą. To jak chłopcy?

- Tak! Wyrywamy się z tego śmierdzącego zdechłymi szczurami miejsca!


10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz