piątek, 31 stycznia 2014

981

9

Zayn patrzył jak Lara prowadziła bardzo ożywioną rozmowę z dziewczyną, gdy siedzieli w klasie przed przyjściem nauczyciela. Naprawdę nie był typem prześladowcy, ale w Larze było coś, co sprawiało, że się wycofywał. Rozmawiała z dziewczyną, której nigdy wcześniej nie widział i na oko Zayna wyglądało to na rodzaj nowej przyjaźni.

Lara miała przez chwilę przeczucie, co do Addison, w końcu przeczytała ją i to na pewno wystarczyło, żeby odkryła, że dziewczyna ma moc. Chociaż miała kilka ukrytych motywów, Lara chciała bardziej zadomowić się z osobami tej samej płci, więc Addison wyglądała jak idealny początek.

- Więc totalnie zadurzyłaś się w nowym chłopaku, prawda? – Zapytała Addison, uśmiechając się złośliwie do Lary i spoglądając na Zayna.

Lara zarumieniła się i zaspokoiła ciekawość Addison. – On jest inny niż faceci tutaj… Myślę, że możesz nazwać to w pewnym sensie sympatią, chociaż nienawidzę tego słowa. Próbowałam z nim rozmawiać, ale wydaje się, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego, to trochę dziwne.

Addison przewróciła oczami, a następne poradziła: - Prawdopodobnie, dlatego, że cię lubi! Pewnie, jest ciężki do przeczytania, ale powinnaś zrobić pierwszy krok, jeśli on tego nie zrobi. Musisz wziąć tą sytuację w swoje ręce.

- Ty naprawdę jesteś bardziej pewna siebie, niż ja – dodała Lara, uśmiechając się do swojej nowej przyjaciółki. – Nie wiem czy mogę to zrobić bez wyczucia tego.

- W porządku – powiedziała Addison, patrząc na swoje zużyte buty sportowe.

Widząc to, Lara postanowiła przeczytać umysł Addison.

…lepiej poproszę o nowe…jeśli chcę pójść tą drogą… Zgaduje, że naprawdę nie muszę prosić o samochód w najbliższym czasie…

- Hey Addie, zawsze nosisz adidasy tylko dla zabawy? – Zastanowiła się Lara, starając się brzmieć na roztargnioną.

W oczach Addison widzialna była panika, gdy myślała jak powinna na to zareagować. Ale Lara wzięła to, jako okazję zdobycia zaufania dziewczyny, więc wyciągnęła rękę i złapała dłoń Addison.

Nie przejmuj się, wiem, co potrafisz zrobić i nie jesteś sama, obiecuję. Jest cała grupa nas, mających moc w tej szkole i ja po prostu chce, żebyś wiedziała, że jesteś wśród przyjaciół. Okay?

Oddech Addison zawiązał się, gdy usłyszała głos Larry w swojej głowie, ale szybko zrelaksowała się, gdy druga dziewczyna obiecała, że wszystko będzie dobrze. Poczuła całkowitą ulgę, gdy dowiedziała się, że są inni, w ukryciu, w strachu przed nienawiścią społeczeństwa.

Super prędkość to całkiem niesamowita z mocy, jestem całkiem zazdrosna.

Addison uśmiechnęła się do Lary, znajdując pocieszenie w tym, że nie będzie już musiała ukrywać swojej mocy z dala od całego świata. Było kilku ludzi, którzy byli wdzięczni i znaleźli piękno w swoich zdolnościach To było zupełnie nowe dla Addison, ale ona lubiła to.

Zayn skrzywił się na wzmiankę, obserwując, jak Lara zbliżyła się do kolejnej osoby, która nie była nim. Nie rozumiał, o co chodzi między nimi, ale wiedział, że coś tam było. Może po prostu potrzebował przerwać swoje wahanie i po prostu skonfrontować się z nią i dowiedzieć, o co chodzi.

Ale gdy już miał wstać i zapytać się jej, nauczyciel wszedł do klasy. Zayn usiadł w geście porażki, wiedząc, że Lara lubiła spotykać się z Louisem między lekcjami, więc jego jedyna możliwość umarła właśnie teraz.

Głowa Larry odwróciła się w kierunku Zayna, gdy wzmianka o jej imieniu płynęła w jej świadomości, bez jej wyboru, więc wiedziała źródło tego dźwięki i zainspirowana Addison, uśmiechnęła się do swojej sympatii.

Zaskoczony Zayn otworzył szeroko oczy i potem uśmiechnął się do niej uśmiechem pełnym ulgi.

Addison zachichotała, zanim nauczyciel zwrócił jej uwagę przed całą klasą.

XXX

Liam i Niall byli praktycznie nierozłączni poza szkoła i Drew dostrzegł to. To nie było tak, że stracił najlepszego przyjaciela, bo to czyni go potrzebującym; to było tak, że on spotykał się z najlepszym przyjacielem wroga. Był zmęczony chodzeniem po korytarzach i widzeniem jak Liam praktycznie przyczepiony jest do biodra Nialla.

Tak, więc po siłowni Drew zdecydował złapać przyjaciela, zanim mógł on zostać zabrany przez blond leprechauna, którym był Niall.

- Oj Liam! Dokąd idziesz stary? Chcesz gdzieś dzisiaj wyskoczyć? – Zapytał Drew, zarzucając rękę na ramieniu przyjaciela.

Liam czuł się dziwnie, gdy Drew był miły, zwykle nie był martwy nawet jak dotykał innego chłopaka, o ile nie chodziło o skrzywdzenie go.

- Uh… cześć, um… muszę iść spotkać się z Niallem, żeby dokończyć nasz projekt na chemię. Chyba złapię cię później! – Wyjaśnił Liam, wyplątując się z uścisku Drew, po czym odszedł w przeciwnym kierunku.

Drew nie zrozumiał, o co chodzi jego przyjacielowi, ale zdecydował zostawić na następny raz, gdy zauważył Addison idącą korytarzem w jego kierunku.

Przez cały pobyt w college’u Drew tęsknił za Addison Miller. Ale nigdy nie poświęciła mu kilka chwili, z wyjątkiem tych na imprezach, kiedy miał ich kilka. Pocałowali się kilka razy, ale to zazwyczaj kończyło się na uderzeni w policzek, gdy Drew próbował pójść dalej. Ona dokuczała i jedynym celem Drew było to, żeby nie zapomniała o tym.

- Hej Addie. Kto jest dzisiaj w twoim harmonogramie? – Zapytał Drew, idąc za nią, gdy go ominęła.

Spojrzała na niego i kompletnie zignorowała go. Uśmiechnął się głupkowato, nie była jak inne dziewczyny, które piszczały albo protestowały na te surowe uwagi; ona była większym wyzwaniem.

- Przepraszam, myślę, że powinienem mówić jaśniej. Do kogo dzisiaj się przyssiesz? – Splunął.

Ale zanim mógł nawet sprawdzić jej reakcję, poczuł jak coś zetknęło się z jego twarzą. Przy kolejnym mrugnięciu, jego policzek piekł jak cholera i był sam w korytarzu, zupełnie zdezorientowany tym, co się stało.

XXX

- Lara znalazła kolejnego mutanta. – Louis poinformował Harry’ego po sprawdzeniu swojego telefonu, a jego nogi zwisały ze szczytu budynku.

Nie zajęło to dużo czasu, żeby przekonać Harry’ego to ucieczki biorąc pod uwagę to, że nie był techniczne rzecz biorąc ‘obecny’ na większości lekcji. Uciekli na plac budowy i Harry cieszył się, że mógł zobaczyć na uszkodzenia, jakie zrobili tutaj Louis i Niall, będąc po raz pierwszy widoczny.

Harry zajrzał do środka i spojrzał na Louisa. – Och? Kto to?

- Addison Miller, ma super szybkość z tego, co zrozumiała Lara. Fajnie byłoby… - zastanawiał się Louis, wyobrażając sobie jak zabawnie by było obiec cały świat z prędkością światła.

Harry zaśmiał się oszołomiony wyglądam Louisa. – Zawsze jesteś tak zazdrosny o zdolności, których nie masz, podczas gdy twoja jest cholernie cool! Możesz przenosić rzeczy za pomocą umysłu i możesz latać.

- Nie zmuszaj mnie, żebym był Elphabą* dla ciebie, znam The Wicked** jak własną kieszeń – zażartował Louis, a Harry uniósł pytająco brew.

- Moja mama kocha musicale okay? Byliśmy na tym trzy razy w West End… - wyjaśnił Louis, rumieniąc się z zażenowania z powodu rozbawionego spojrzenia Harry’ego.

- Hej nie oceniam cię. Jestem frajerem, który uwielbia muzykę z musicali. Mr. Cellophane jest jednym z moich ulubionych – odpowiedział Harry i Louis roześmiał się wyobrażając sobie jak Harry występuje z tym na scenie z przyjaciółmi z Chicago.

Harry rozpromienił się do Louisa, kochając dźwięk jego, który rozchodził się w powietrzu tak jak bicie dzwonów. Wyglądał jak rodzaj nimfy wznoszącej się na szycie budynku, którą rzeczywiście był, Harry nie mógł się powstrzymać przed stwierdzeniem, że to urocze.

- Pachnie spalenizną – powiedział Louis, węsząc z zaciekawieniem.

- Taa wygląda jakby Liam i Niall uszkodzili trochę budynek, kiedy byli tu ostatni raz swoimi mocami – odpowiedział Harry, zerkając do środka, by zobaczyć czarny sufit i wilgotną podłogę, którą przed chwilą szedł.

- Są całkiem jak para, prawda? – Stwierdził Louis z uśmiechem na twarzy, zanim wstał na dachu.

Serce Harry’ego podskoczyło na chwilę, gdy Louis zrobił krok do przodu, ale potem przypomniał sobie, że Louis potrafi latać. Louis zobaczył panikę w oczach Harry’ego i uśmiechnął się czule do Loczka, gdy „płynął” w dół, do ziemi.

- Yeah, są… - odpowiedział Harry, czując jak wstrzymuje oddech, gdy Louis wylądował kilka centymetrów od niego.

Louis przechylił głowę, gdy spojrzał w oszołamiająco zielone oczy Harry’ego. – Przerażony, prawda?

- Troszkę. – Harry odetchnął z irytacją, spoglądając na swoje buty z zażenowaniem.

- Hej, więc znowu myślałem o tym połączeniu, o którym wcześniej mówiłeś. Nie jest to całkiem szalony pomysł prawda? To znaczy nie jest niebezpieczny prawda? – Zastanawiał się Louis, przyciągając wzrok Harry’ego na siebie.

Harry zastanowił się, zanim odpowiedział: - Cóż, myślę, że to zależy od tego czy wierzysz w telepatyczne połączenie i z Larą wokół, myślę, że to jest dość istotny dowód takiej praktyki.

- … Czy to oznacza tak? – Zapytał Louis, śmiejąc się z tajemniczej odpowiedzi Harry’ego.

- To wstępne tak – odpowiedział Harry. – To znaczy teoretycznie każdy może uzyskać dostęp do tej części naszego umysłu będąc w głębokiej koncentracji i z naszymi zdolnościami ta część naszego umysłu jest już bardziej rozwinięta niż u zwykłych ludzi. To jak ludzie mogą używać tylko 20% swojego mózgu, a my używamy około 60% z naszymi mocami, więc po prostu musimy wykorzystać dodatkowy 10%, żeby to się udało.

Louis był zaskoczony tym jak Harry był wprowadzony w ten proces, był wyraźnie zainteresowany tym tak samo jak Louis; ciekawość tańczyła w oczach Harry’ego, które były odzwierciedleniem oczu Louisa.

- Jesteś niezwykły – stwierdził Louis, szczerząc się do przyjaciela. – To znaczy jesteś inteligentny, spostrzegawczy, miły i całkowicie zabawny. Plus możesz być niewidoczny i robić pola siłowe, co jest cholernie fajne. Szkoda, że wcześniej się nie zaprzyjaźniliśmy.

Oddech Harry’ego uwiązł w gardle, gdy Louis wspaniały i pewny siebie chłopak, którego Harry nie mógł pozbyć się z umysłu powiedział te wspaniałe rzeczy o nim. Nigdy nie wyobrażał sobie tego, że Louis zauważy go w szkole i teraz nie tylko byli przyjaciółmi, ale Louis użył słowa ‘niezwykły’ do opisania go.

Harry był tak pochłonięty tym komplementem, że ledwo zauważył, że Louis użył słowa ‘pole siłowe’, dopóki go to nie uderzyło.

- Um… Nie sądzę, że kiedykolwiek wspomniałem, ze jestem w stanie zrobić pole siłowe. – Harry zająknął się, stając się nerwowy, gdy Louis ocenił jego zdolności.

Louis uśmiechnął się widząc, jak Harry wiedział ogólnie o zdolnościach, ale wiedział tak mało o swojej, najprawdopodobniej, dlatego, że wątpił w swoją siłę. Z niewidzialnością, przynajmniej według badań Louisa, wiązała się zdolność wytwarzania pól siłowych.

- Ale oczywiście, że możesz, pewnie jeszcze tego nie odkryłeś – wyjaśnił pocieszająco Louis, bo nie chciał, żeby Harry czuł się jak idiota.

Harry przygryzł nerwowo wargę; ledwo rozumiał związek niewidzialności, a polami siłowymi. Musiałby to zobaczyć, zanim spróbowałby tego.

- Powinieneś po prostu tego spróbować, podjąć ryzyko Harry. Nie ma tu nikogo, kto mógłby osądzić cię za niepowodzenie, po to jest właśnie trening. Rób to z radością! – Zachęcał go Louis, cofając się, żeby Harry mógł tego spróbować.

Harry wyrzucił ramiona w górę z irytacją. Nienawidził bycia pod presją. – Nawet nie wiem, co robić! Nawet nie wiem jak wygląda pole siłowe. Potrzebuję więcej czasu, Lou…

Louis zrozumiał, że Harry był niepewny, gdy chodziło o spróbowanie czegoś, ale chciał wspomóc swojego przyjaciela w odkrywaniu nowych aspektów jego mocy. Był w bezpiecznym środowisku i żeby to pokazać, Louis podszedł bliżej i wziął dłoń Loczka w swoją i poradził: - Po pierwsze zamknij oczy to pomoże ci się skoncentrować.

Harry czuł ciepło i iskry, gdy Louis złączył ich dłonie i delikatnie prowadził go przez kolejne etapy. Zamknął oczy, gdy Louis mu to powiedział i całkowicie zrelaksował się, oczyszczając umysł. To było trochę jak zadanie, biorąc pod uwagę to, kto trzymał jego rękę, ale cieszył się z tej wygody.

Louis obserwował, gdy Harry podążał za jego wskazówkami, ciesząc się jak ufny był Harry. W ciągu zaledwie kilku tygodni, podczas których się znali, Louis czuł się tak blisko związany z Harrym jak z Niallem, który był jego najlepszym przyjacielem przez większość jego życia.

Ich przyjaźń była tak naturalna i żaden z nich nie musiał udawać kogoś innego, gdy spędzali razem czas. Ale było coś w sposobie, w jaki czuł się wokół

Harry’ego, który różnił się od tego, kiedy był z Niallem.

Harry… zapierał dech w piersiach.

Louis musiał wstrząsnąć sobą, bo był zbyt pochłonięty podziwianiem kędzierzawego faceta.

- Pomyśl o tym, zamiast po prostu stawać się niewidzialnym, żeby ukazać ten pomysł na zewnątrz. To większe niż ty; chodzi o to, by sprawić to czymś namacalnym. Rozumiesz? – Wyjaśnił Louis lekko chwiejnym tonem.

Harry skinął głową i powoli zaczął wyobrażać to, co Louis opisał. Powoli, ale pewnie coś wydawało się objawiać wewnątrz niego, ale gdy próbował wypchnąć to poza swoje ciało, to nie ustąpiło.

Jego oczy otworzyły się, a on westchnął sfrustrowany. – Nie mogę tego zrobić!

Louis uśmiechnął się czule do Harry’ego. – To była twoja pierwsza próba, to nic wielkiego! Dlaczego nie spróbujemy ponownie jutro?

Harry zrelaksował się natychmiast, gdy zobaczył, że nie widzi śladu rozczarowania w oczach Louisa, czego się obawiał. Louis po prostu spoglądał na niego pocieszająco.

- Brzmi dobrze, zostawmy to tak – zgodził się Harry, zamierzając podnieść swój plecak z miejsca, w którym położył go wcześniej.

Gdy sięgnął po niego, Louis zaczął się śmiać, po czym dwa plecaki lewitowały w jego kierunku.

- Jesteś leniwy! – Krzyknął do niego Harry, a Louis tylko wzruszył ramionami.

- Popisuje się – poprawił go Louis, gdy zaczęli iść w kierunku ich dzielnicy; ich plecaki leciały za nimi.

- Naprawdę nie lubisz być dyskretny ze swoją mocą, co nie? – Oskarżył go Harry, rozglądając się ostrożnie.

- Nienawidzę tego, że muszę ukrywać to, kim jestem, więc tak, myślę, że mam tendencję to przekraczania mojej normalnej dyskrecji – powiedział Louis.

Przez chwilę szli w milczeniu; po prostu ciesząc się swoim towarzystwem, zanim Louis coś wyczuł.

- Czujesz to? – Zapytał Harry’ego, zatrzymując się w pół kroku, a ich plecaki spadły na ziemię przy nagłym hamowaniu.

Harry powąchał i wyczuł zapach spalenizny.

- Pachnie jak Niall – zażartował.

- Myślę, że ktoś ma kłopoty – stwierdził Louis, przyjmując poważny ton. – Chodź ze mną.

Harry zawahał się, gdy Louis pobiegł za tym zapachem. Ale jak mógł nie pójść za Louisem?

Ta dwójka biegła po okolicy, zanim Louis nie znalazł niepokojącego zapachu; cały dom się palił.

Pierwszym odruchem Harry’ego było to, żeby zawrócić w innym kierunku i zapomnieć o tym, co zobaczył, ale Louis miał odwrotne myśli i szedł w kierunku ognia.

Straż pożarna jeszcze nie przyjechała i gdy przeszli przez ulicę, kierując się w stronę domu, wyszła kobieta potykając się o drzwi i kaszląc.

- POMOCY! POMOCY! MOJA MAŁA DZIEWCZYNKA NADAL JEST WEWNĄTRZ! PROSZĘ POMÓŻCIE MI! – Jęczała, a łzy spływały po jej twarzy.

To, co zdarzyło się potem było jakby w zwolnionym tempie. Louis dał Harry’emu spojrzenie typu ‘zaufaj mi’, po czym poszedł w kierunku domu.

Harry nawet nie miał czasu, aby go powtrzymać, bo Louis zniknął w otwartych drzwiach, płomienie zajęły ramę drzwi, po tym jak wszedł…



* Elphaba - fikcyjna bohaterka Wicked,

** The Wicked - musical z muzyką i słowami Stephena Schwartza na podstawie książki Winnie Holzman. Historia jest luźno oparta na powieści Wicked: Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu Gregory’ego Maguire. Przedstawia historię opowiedzianą z perspektywy wiedźm z krainy Oz.

XXX


9

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz