poniedziałek, 27 stycznia 2014

946

5

Tygodnie mijały i zaczęło się lato; Zayn przestał przychodzić do pizzerii Al’a, a dziewczyny wybaczyły Niallowi.


Cóż, Rebecca i Kate wybaczyły. Jade nadal była wkurzona, a Abby obojętna wobec niego. Chłopak wiedział, że zasłużył na to, łamiąc jej zaufanie. Podobno Kate powiedziała Rebecce i Jade o czym rozmawiała z Abby tamtego dnia, ale Jade starała się jak mogła, aby Niall nigdy się nie dowiedział.

- Dajcie spokój. - jęknął Niall. Była 21:50 i wszystkie dziewczyny zgodziły się, aby wysłać Abby wcześniej do domu, ponieważ zawsze zostawała do późna. Odesłały ją z obietnicą krycia jej, nieważne co się stanie. - Po prostu mi powiedzcie!

- Ja mogłabym - powiedziała Kate, wzruszając ramionami - ale trochę boję się Jade.

Wyszeptała ostatnie zdanie, ale Jade nadal patrzyła na nich z zadowolonym z siebie uśmiechem.

- Jaaaaadee. - jęknął Niall.

- Dobrze. - powiedziała Jade, siadając. - Ale robię to tylko dlatego, że naprawdę chcę o tym pogadać, bez bycia ostrożną, ponieważ ty nic nie wiesz.

Kate znalazła płaczącą Abby w przebieralni. Kate nigdy wcześniej nie widziała płaczącej Abby i była przekonana, że ona tego nie robi. Szczerze rozważała myśl, że Abby nie ma w ogóle uczuć. Ale zdecydowanie się myliła. Abby natychmiastowo zesztywniała, gdy usłyszała czyjeś kroki i starała się uciec, gdy dowiedziała się, że to Kate. Dziewczyna pocieszała ją przez chwilę i gdy wreszcie się uspokoiła, porozmawiały.

- Zgodziłyśmy się, że jeśli cokolwiek się wydarzy, będzie to naturalne. Nie wymuszone przez jakiegoś dupka. - powiedziała i rzuciła Niallowi żartobliwe spojrzenie. Kate praktycznie nigdy się nie wkurzała.

Niall skinął głową. - Mam nadzieję, że przyśpieszyłem ten proces, a nie spowalniłem.

- Myślę, że przyśpieszyłeś. - powiedziała Kate, delikatnie się uśmiechając. - Jeśli nic byś nie powiedział, nadal żyłabym w przekonaniu, że Abby nie ma uczuć.

- Jesteś zbyt wyrozumiała. - powiedziała Jade pokazując nosem w kierunku Kate. Dziewczyna zagruchała i zgarnęła Jade w swoje objęcia.

- Kochasz mnie!

- Niestety.

Niall spojrzał na zegarek. - Wygląda na to, że czas się zbierać, dziewczyny.

Dziewczyny wyszły przez drzwi, zanim Niall skończył mówić, zostawiając go z myciem podłogi i ustawieniem krzeseł na stołach. Minął miesiąc od kłótni, a od tego czasu to do niego należał obowiązek zamykania. Po prostu wziął to, ponieważ wiedział, że na to zasłużył.

Następnego poranka, Niall wrócił do swojej normalnej rutyny, lekko zmienionej na czas lata. Kawiarnia do której chodził w czasie roku szkolnego, zatrudniła więcej pracowników w jego wieku, którzy po prostu byli tutaj podczas okresu wakacyjnego. Był tam jeden chłopak, który właśnie skończył liceum i bezczelnie flirtował z Niallem.

Niall zarumienił się na myśl o nim. Wszedł do sklepu, który był zapełniony nastolatkami, którzy uważali, że picie kawy jest na czasie. Niall osobiście nie znosił tego smaku, a wszedł tam tylko po gorącą czekoladę. Podszedł do kasy, gdzie dwie osoby przed nim składały zamówienie.

- Hej Niall. - chłopak usłyszał głęboki głos Harry’ego. Niall ponownie się zarumienił i spojrzał w dół na ladę. Harry zaśmiał się; dokładnie wiedział, jak czarujący jest.

Harry miał na całej głowie pełno loków, które zawsze były schowane w szalik, nawet jeśli było bardzo ciepło, a chłopak pracował przy gorących napojach. Jego dłonie były trochę za duże, a uśmiechowi towarzyszyły dołeczki, które były nieco zbyt niewinne jak na niego.

- To co zawsze? - spytał Harry, a Niall po prostu skinął głową. Zorientował się, że był zakochany w tym chłopaku już od kilka tygodni. To było zupełnie inne od tego co czuł do Zayna. Każda rozmowa z Zaynem przychodziła mu łatwo, nawet kłótnia. Z Harrym Niall musiał przemyśleć wszystko co chciał ewentualnie powiedzieć, zanim nie zdecydował się na nie powiedzenie niczego.

Niall wolał myśleć o Zaynie jak o atrakcyjnym przyjacielu, podczas gdy Harry był jego potencjalnym chłopakiem. To było o wiele prostsze niż przyjmowanie tego, co zakazane.

I Niall znowu myślał o Zaynie. Nawet w pobliżu swojego zauroczenia, nie mógł przestać myśleć o tym dupku.

Harry przyniósł wielką filiżankę po kawie, wypełnioną gorącą czekoladą, bitą śmietaną, toną cukru i nutką mięty. Jego palce zetknęły się z Nialla, gdy podawał mu napój. Blondyn starał się ukryć swój rumieniec za piciem. Harry zwlekał trochę, a Niall czekał, aż chłopak coś powie.

- Um. - Harry bawił się swoim szalikiem, a cały jego urok zastąpiło zdenerwowanie. - Jest, uh, Open Mic Night dzisiaj wieczorem. Zazwyczaj to bardzo dobre występy…

- Oh. - powiedział Niall. - Mam to wypróbować?

- Yeah, um, to byłoby super, gdybyś wypróbował to, z-ze mną.

Na twarz Nialla wstąpił uśmiech. - Z chęcią! O której mam być?

Harry ponownie się uśmiechnął, z dołeczkami i pięknymi, białymi zębami. - Mogę po ciebie wpaść o ósmej.

- Brzmi świetnie! - Niall przekopywał swój portfel - Mogę dać ci swój adres.

- Oh, po prostu - Harry wskazał na filiżankę Nialla, gdzie leżało dziesięć zapisanych cyfr - Napisz do mnie.

- Napiszę!

Niall niezręcznie pomachał na pożegnanie, gdy wychodził z kawiarni. Prawdopodobnie ciągle się rumienił. Chłopak był tak rozproszony przez swoją randkę, że nie zauważył Louisa i Liama, siedzących na ławce w parku po drugiej stronie ulicy. Ale oni znowu był ukryci. To był pomysł Louisa, oczywiście. Miał ubrany kapelusz i fałszywe wąsy, podczas gdy Liam miał okulary przeciwsłoneczne i blond perukę. Louis nalegał, aby Liam był dziewczyną, nawet gdy chłopak odmówił ubrania sukienki, na którą Louis “wydał tyle pieniędzy, szukając odpowiedniego rozmiaru!”

Louis i Liam oglądali jak Niall wychodzi z kawiarni. Starszy chłopak od dwudziestu minut trzymał gazetę. Nieważne, że była do góry nogami i ani razu nie przewrócił strony, ale kto jeszcze czytał gazety? Mieli szczęście, że Niall tego nie zauważył.

- Dlaczego on jest tak szczęśliwy? - Louis syknął Liamowi do ucha.

- Dlaczego szepczesz? Jesteśmy przecież jakąś mile od niego. - Liam wskazał na idącego chłopaka.

Louis potrząsnął głową, kontynuując szeptanie - Liam, on wszedł do kawiarni i wyszedł szczęśliwy!

- Pewnie cieszy się, że dostał swoją dawkę kofeiny!

- Nie. - nalegał Louis, kładąc gazetę na ziemi i przywołując im więcej uwagi. - Na pewno został zaproszony na randkę przez uroczego kelnera!

- Cokolwiek powiesz. - powiedział Liam, bawiąc się swoją peruką.

Louis westchnął - Co robią kelnerzy na randkach? - poklepał się po brodzie, jakby się nad tym zastanawiał.

- Prawdopodobnie zabierze go na dzisiejszy Open Mic Night, aby przeczytać o jego oczach. - powiedział Liam, śmiejąc się z własnego żartu.

- Fantastycznie! - zawołał Louis, wstając.

- Żarto…

- Napisz do Zayna, że idziemy dzisiaj na Open Mic Night!

Liam westchnął, ale wyciągnął swój telefon i szedł za Louisem. Usiadł na ławce, gdy Louis poszedł sprawdzić o której zaczyna się Open Mic Night. Nagle poczuł straszny zapach i zobaczył przed sobą kolejny kapelusz. Liam spojrzał ostrożnie i spotkał się z brudną, brodatą twarzą bezdomnego.

- Hej, słodka.

Liam podniósł perukę - Jestem facetem!

- Nie obchodzi mnie to, dopóki masz na sobie perukę.

Liam wzdrygnął się; nie wiedział jak grzecznie powiedzieć mężczyźnie, aby odszedł. Po prostu po cichu modlił się o powrót Louisa.

- Liam! - jego modlitwy zostały wysłuchane, gdy usłyszał dramatyczny głos Louisa, dochodzący z drugiej połowy ulicy. - Zostawiam cię tylko na minutę, a ty już flirtujesz z innym mężczyzną?!

Bezdomny mężczyzna wyjął ręce z kieszeni i uniósł je do góry - Nie chcę problemów.

- Jak mogłeś?! - krzyknął Louis, wskazując na mężczyznę.

- Możemy dojść do porozumienia. - powiedział, mrugając do Louisa.

Louisa faktycznie na chwilę zatkało i Liam nie widział tego przez całe trzy lata umawiania się z nim.

- Wychodzimy! - powiedział szybko Louis, zgarniając Liama i prowadząc go w innym kierunku niż ich dom.

- Dom jest w tamtą stronę. - wskazał Liam.

- Straszne. - odpowiedział Louis. - My idziemy w tę.

Liam westchnął i pozwolił być prowadzonym. To rzeczy, które robił dla swojego chłopaka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz