piątek, 31 stycznia 2014

966

23

Louis wpadł w rosnącą głośną muzykę i w irytujące błyszczące lampki, łatwo skupiając się na radach, które Harry dał mu przed wyjazdem na imprezę. Wielokrotnie powtarzał je w głowie, utrwalając je w mózgu, by łatwo je zapamiętać i nie zdenerwować Harry’ego.

  • Nie mówić o domu.
  • Nie mówić o nikim/niczym w domu.
  • Zadawać prywatne pytania.
  • Nigdy nie opuszczać boku Harry’ego.
I choć Louis tego nie powiedział, nawet lubił ostatnią radę z całej listy. Był bardzo posłuszny, oba jego ramiona były ciasno owinięte wokół tułowia Harry’ego, kiedy dalej szli w domu zatłoczonym przez nastolatki, którzy byli prawie tego samego wzrostu, co on. Jego oczy przeskanowały pokój, widząc puste butelki dookoła, ludzi stojących na meblach i pokazujących innym swoją miłość. Ale Louis wiedział, że oni nie całują się, by pokazać miłość, jak on i Harry zawsze robili. Wiedział też, że oni nie całowali się, by zarobić pieniądze, tak jak tamci ludzie w laptopie Harry’ego. Myśl, że ludzie całowali się bez przyczyny niepokoiła Louisa bardziej, niż wszystko, ponieważ czuł, że całowanie było aktem, który powinien być ściśle stosowany, by pokazać komuś, jak bardzo się go kocha. I jeśli kogoś nie kochasz, nie powinieneś go całować.

-Czemu ludzie się całują, jeśli siebie nie kochają? – Louis wyszeptał pytanie niedaleko ucha Harry’ego, przestrzegając trzecią regułę.

Harry rozejrzał się po paru parach całujących się w zatłoczonym salonie, próbując wymyślić sposób, aby wyjaśnić ich nastoletnie działania bez niszczenia niewinności pocałunku z perspektywy Louisa.

- Ponieważ są głupi – było wszystkim, co Harry odpowiedział i to sprawiło, że Louis uśmiechnął się, ponieważ miał na myśli dokładnie to samo.

Harry celowo szedł powoli przez paczki ludzi, pozwalając Louisowi przyzwyczajać się do otoczenia spoconych ciał, smrodu alkoholu i trawki. Z całą szczerością, ale on nawet nie chciał dalej tego kontynuować, ponieważ doprowadziłoby to do tego, że wpadłby na trójkę „przyjaciół”, którzy byli zbyt aroganccy, by zaakceptować Louisa. Ale wymyślił, że powinien przyjść powspierać swoich przyjaciół i upewnić się, że nie zadawali się z nikim poza sobą, tak jak zawsze robił to na imprezach.

-Harry, stary! – usłyszał głęboki głos, dochodzący z drugiego końca pokoju, natychmiastowo łapiąc kontakt wzrokowy z Zaynem.

Jego trzej bliscy przyjaciele usiedli na podłodze koło kanapy, tworząc koło z kilkoma innymi dziewczynami i chłopakami. Harry nie mógł rozpoznać skąd, oni byli. Odsuwając na bok wcześniejsze rozmyślenia, zebrał się na odwagę, której potrzebował, by ustrzec się od uderzenia jednego chłopaka wzdłuż szczęki. Jego ciasny uścisk zacieśnił się jeszcze bardziej wokół mniejszego chłopca, kiedy byli popychani przez kilkoro ludzi, aż dotarli do grupy. Kiedy tam dotarli, nie było już wolnego miejsca. Kochankowie usiedli koło siebie a Louis trzymał ręce przy sobie, przypominając sobie, że to mogłoby być jedną z zasad, o której Harry zapomniał wspomnieć. Harry poczuł się dziwnie bez dotyku Louisa, więc jego duża dłoń spoczęła na kolanie Louisa, delikatnie je ściskając, dopóki ręka Louisa nie przykryła tej Harry’ego. Louis użył swoją wolną rękę, by poprawić beanie, która była na jego głowie, aby upewnić się, że jego obowiązkowa czapka nie spadła.

-Gramy w Asshole*, chcesz zagrać? – Liam zapytał, gdy tasował karty.

Zayn obrócił się za siebie i chwycił dużą butelkę Jacka Danielsa, następnie umieszczając ją na swoich kolanach. Wkrótce miał już osiem czerwonych kubków w dłoni, równomiernie wylewając alkohol w każdą szklankę i rozdzielając plastikowe rzeczy dla każdej osoby siedzącej w kole.

-Yeah – zgodził się Harry.

Louis obrócił swoją głowę, by zobaczyć Harry’ego z zdesperowanymi oczami, chcąc zadać pytanie czym, do cholery było asshole i co, do licha, Liam trzymał. I kiedy kubek został wetknięty w jego dłoń, więcej pytań przeleciało przez jego myśli i to jakby go przytłoczyło.

Harry pochylił się i przycisnął swoje usta do góry ucha Louisa, umieszczając tam delikatny pocałunek, przed wyszeptaniem kilku wskazówek. Kiedy się odsunął, wziął Louisa kubek od niego i nalał alkoholu do własnego naczynia, bo zorientował się, że Louis nie musiał znów doświadczać uczucia bycia pijanym.

-Będę siedzieć bez tego jednego** - Louis przekrzyczał muzykę, mówiąc zdanie, które Harry chciał, by powiedział. Spojrzał się na Harry’ego z aprobatą i uśmiechnął się, kiedy Harry skinął głową na to, co zrobił. Uwielbiał sprawiać, iż Harry był szczęśliwy.

Liam skinął na Louisa i zaczął rozdawać karty, rzucając je na ziemię przed każdą osobą, aż karty się nie skończyły. Louis patrzył jak wszyscy trzymali karty w dłoniach, biorą kartę z miejsca i przenosząc ją na inne miejsce w ich rękach. Obserwował, jak kilkoro ludzi podnosiło swoje kubki i brało parę łyków czegokolwiek, co właśnie pili, patrząc, jak ich twarze skrzywiły się. Tak szybko, jak zobaczył ich reakcje, Louis dowiedział się, że to było prawdopodobnie coś podobnego do alkoholu, który spróbował pewnego dnia i natychmiastowo zrozumiał, dlaczego Harry wziął od niego jego kubek. Położył swoją głowę na ramieniu młodszego chłopaka, aby spojrzeć na jego karty. Były tam czarne i czerwone figury, z różnymi numerkami i kilka miało zdjęcia z królami oraz królowymi, które Louis naprawdę polubił. Była również karta z dużym „A” i samotnym sercem na środku. Oczy Louisa zaświeciły się, gdy wskazał na kształt, patrząc na Harry’ego, jakby to był symbol, który opisywał to, co czuli. Dołeczki Harry’ego zaczęły być widoczne, kiedy uśmiechnął się na to, co Louis zauważył, patrząc w dół na chłopaka, by dać szybkiego całusa jego nosowi.

-Okej, ktokolwiek ma trójkę trefl, ten wygrał – ogłosił Niall w kółku.

Harry spojrzał na środek okręgu, gdy trójka serce i trójka trefl zostały rzucone do środka. Przeskanował swoje karty i położył palce na mniejszej parze, którą miał, wkładając ją na górną części trójki.

I gra nadal się toczyła, Louis stawał się bardzo niecierpliwy, kiedy patrzył, jak palce wszystkich mieszały się z kartami i przyczepiały się do czerwonych kubków. Marnował czas rysując na kolanach Harry’ego figury, które widział na kartach, próbując nauczyć się na pamięć, jak były one narysowane, ponieważ naprawdę, naprawdę lubił, jak ślicznie wyglądały w czerni i czerwieni.

Przy końcu rundy, Zayn przegrał i został oznaczony asshole, kiedy dziewczyna o imieniu Perrie wygrała. Harry patrzył, jak złośliwy uśmieszek rósł na jej twarzy, gdy stukała palcem w swój blady podbródek w szyderczy sposób.

-Chcę, żeby asshole pieprzył palcem swój odbyt – Cóż, kurwa. Harry nawet nie wiedział, że grali w pijacką grę. Ale to było głupie, zakładając, że będą po prostu grać w przyjazną grę karcianą na cholernej domowej imprezie. Wszystkim, co Harry wiedział, było to, że on nie może zostać asshole, ponieważ późnej musiałby być zmuszony do zrobienia czegoś z kimś, kto nie był Louisem, a on to prawdopodobnie zrobi, ponieważ czuł, że powoli pogrąża się w pijacki stan. Niall wybuchnął śmiechem w stronę Zayna i Liama. Twarz Liama przyozdobił rumieniec, kiedy patrzył na Perrie na chwilę, i mimo że Zayn był cały dla tego, on nie chce, by Liam miał swoje małe urocze ataki lęku.

-Wiesz, że nie mogę, stara – opalony chłopak spojrzał na nią wzrokiem szczeniaka, a ona dramatycznie przewróciła oczami.

-W porządku, cholerne cipki – zadrwiła, przechylając głowę na bok. – Spraw, żeby Liam był twardy – było w wszystkim, co rozkazała.

Zayn znienacka stał się szczęśliwy, że przegrał rundę, ponieważ to dawało mu okazję do dotknięcia swojego chłopaka w sposób, w jaki pragnął cały dzień. Louis przyglądał im się ciekawym wzrokiem, czując się nieco szczęśliwym, bo Zayn miał pokazać Liamowi, że go kocha. To sprawiło, że Louis poczuł ciepło w środku, ponieważ wiedział, że dwójka chłopców była całuśnikami i że oni robili to, by pokazać innym swoją miłość. Chociaż w rzeczywistości było to tylko przestrzeganie zasad gry, czego Louis nie brał tego pod uwagę. Ale zanim ktokolwiek (oprócz Louisa) może skupić swoje myśli, Zayn siedział okrakiem na Liamie, a jego usta były przyciśnięte do ucha chłopaka. Louis zmrużył oczy na sposób, w który usta Zayna uległy zmianie, gdy mówił przed swoim chłopakiem, naprawdę chcąc wiedzieć, co zostało wypowiedziane. Zakładał, że Zayn szeptał tak proste rzeczy, jak „Kocham cię”. Jesteś taki piękny. Nie rozumiesz, jak wiele dla mnie znaczysz. Ale było zupełnie odwrotnie, ponieważ słowa, które opuściły usta Zayna i weszły w ucho Liama, były bardziej jak Nie mogę doczekać się, kiedy stąd wyjdziemy. Jesteś gotowy stać się twardym przy wszystkich, Li? Możesz pokazać im, czego nie mogą mieć i co ja będę miał wieczorem? Szepty Zayna podróżowały prosto do pachwiny Liama, praktycznie wyciągając jego penisa w górę. Zayn uśmiechnął się triumfalnie, schodząc z kolan Liama i siadając obok niego. Oczy prawie wszystkich powędrowały do miednicy Liama, gdy zobaczyli zarys jego penisa na jasnoszarych jeansach.

Perrie wybuchła śmiechem, przechyliła głowę w tył, kiedy zakpiła, gdy Liam próbował ukryć swoją erekcję w dłoniach.

-Lepiej idź na górę to załatwić.

Louis poczuł się źle z powodu Liama. Wiedział, jak to jest mieć erekcję i nie być w stanie nic z tym zrobić i nie sądził, że zasługuje na bycie połączonym przez ból. Patrzył, jak para wstała i zniknęła w tłumie, a koło z ośmiu stało się kołem z szóstką. Zmniejszyli troszkę okrąg i to dało Louisowi szansę do przypatrywania się każdemu, kto tu był.

Był tam Niall. Chłopak siedzący koło Nialla. Nie znał jego imienia, ale mógłby przysiąc, że ktoś zwrócił się do niego Josh. I zdał sobie sprawę, że Josh nie mógł trzymać swoich rąk z daleka od Nialla, a Louis pomyślał, że to było słodkie. Louis też nie mógł utrzymać swoich dłoni z daleka od Harry’ego. Była tam dziewczyna, która powiedziała Zaynowi, żeby dotknął Liama w ten sposób, i nie wyłapał jej imienia. Ale pomyślał, że była ona naprawdę śliczna. Prawie jak Dzwoneczek***, ale o wiele większa i z pofarbowanymi na fioletowo włosami. Ostatnia osoba z grupy była dziewczyną. Brunetką. Ale wyglądała bardzo znajomo i Louisa frustrowało to, że nie mógł określić z dokładnością, gdzie widział ją wcześniej.

-A teraz jest nas sześciu – Niall powiedział z uśmiechem na twarzy, kiedy ponownie rozłożył karty dookoła koła.

Louis został zmuszony grać przez następną rundę i rysował kółka na udzie Harry’ego. Harry spojrzał na Louisa, kiedy miał szansę, a jego uwaga nie była skupiona na grze, i uśmiechnął się, bo Louis był ewidentnie cicho i nikt nie wypowiadał żadnych nieprzyjemnych komentarzy. Chociaż tęsknił za głośnym wyrazem jego głosu i kiedy jego oczy świeciły, gdy zobaczył coś nowego. Josh stał się prezydentem i Harry’emu nie przeszkadzał fakt, że był koronowany na wiceprezydenta, ponieważ to oznaczało, że nie musiał wpaść w polecenia, czy cokolwiek, w co wpadł Josh. Dziewczyna obok Harry’ego stała się asshole i wszyscy się zaśmiali, kiedy jej usta wygięły się w niespełnionym grymasie.

-Chcę, żeby asshole pocałowała kogokolwiek, kogo uważa za najbardziej atrakcyjnego – powiedział Josh, jego oczy skupiły się na przegranej.

Perrie poprawiła swoją koszulkę i żartobliwie pochyliła się ku dziewczynie z ułożonymi ustami w dzióbek, powodując, że obie wybuchły głośnym śmiechem.

-Aw, kurwa – Niall zaklął, kiedy nie skończyło się na całowaniu. – Nie możecie się po prostu pocałować dla nas?

Perrie wywróciła oczami na uwagę Nialla, a pijana dziewczyna, która miała miano asshole, posłała mu łagodny uśmiech. Kółko było ciche na moment, kiedy jej wypielęgnowane dłonie powędrowały do Harry’ego i chwyciły jego policzki w dłonie, zmuszając chłopca, aby dał jej przestrzeń. Ona połączyła ich usta w głębokim pocałunku, pomijając fakt, iż Louis trzymał chłopaka w ciasnym uścisku. Louisa zmroziło na miejscu, nie był pewny, co zrobić, kiedy usta innej dziewczyny złączą się z ustani jego całuśnika. Z zamkniętymi oczami i zapadniętymi policzkami, Louis rozpoznał ją. To była dziewczyna w telefonie Harry’ego, która całowała go w policzek na zdjęciu, które złamało serce Louisa. Ale teraz jej usta były różowe i mieszały się z wargami Harry’ego, a Louis poczuł się słabo.

-Przestańcie! – wrzasnął, pochylając się nad Harrym i odsuwając dziewczynę, więc ich usta się rozdzieliły. – Co ty robisz?! – Louis prawie krzyknął, patrząc się na dziewczynę zdesperowanymi oczami. Ramiona Louisa znów owinęły się wokoło torsu Harry’ego i gwałtownie porwał chłopaka do bliskiego uścisku. Nie zdawał sobie sprawy, ale zachwiał się.

-Uspokój się, do cholery – warknęła, kiedy złapała się za ramię, gdzie Louis ją szarpnął.

-Lou – Harry ostrzegł surowym głosem, ale Louis mógł powiedzieć, że coś było nie tak. – Jest w porządku, to był tylko pieprzony pocałunek.

To spowodowało, że gardło Louisa się zacieśniło a łzy wypłynęły z oczu. Puścił kręcone włosy chłopaka i podniósł się na nogi, rozpaczliwie przesuwając się między ludźmi, by znaleźć drzwi frontowe. Tylko pieprzony pocałunek. Louis zakrztusił się szlochem, popychając drzwi i schodząc po schodach. Tylko pieprzony pocałunek. Louis chodził po chodniku bez celu. Normalnie bałby się bycia samemu w tym nieznanym świecie, ale po cichu miał nadzieję, że stanie się coś złego, by odciągnąć go od tego straszliwego bólu, który czuł w sercu. Poszedł do pobliskiego parku, czując się straconym, aż jego oczy wylądowały na drugiej gwieździe na prawo na niebie. Dom. Dom wtedy brzmiał naprawdę miło. Przed tym, jak Louis wybrał się do Nibylandii, myślał o tym, że rozpaczliwie chciał pocałować Harry’ego, by zablokować wszystko i usunąć każdego z ich myśli.

Ale później przypomniał sobie, że to byłby tylko pieprzony pocałunek, nic więcej.

*Asshole – gra karciana, w której mniej więcej chodzi o to, by pozbyć się wszystkich kart.

** Będę siedzieć bez tego jednego – chodzi o to, że Louis nie będzie pić, nie ma ochoty.

***Dzwoneczek

23


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz